Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 10 Liga
Zdecydowanym faworytem spotkania pomiędzy A.D.S. Scorpion's II z Deluxe Barbershop byli goście, którzy do tej pory zdobyli komplet punktów. Ich rywal zaliczył do tej pory mocny falstart i jako jedyni nie zdobyli w tym sezonie żadnego punktu. Jako pierwsi bramkę w tym spotkaniu zdobyli gospodarze, ale na ich nieszczęście było to trafienie samobójcze. Chwilę później było już 2:0, a autorem trafienia był Kanan Habibli. Po straconej bramce doskonałą sytuację mieli gospodarze, ale piłka po ich strzale trafiła w poprzeczkę. I to był tak naprawdę jedyny pozytywny akcent w ich wykonaniu w tej części spotkania. Ich przeciwnik mocno przyspieszył grę w ostatnich minutach tej części, co zaowocowało czterema trafieniami i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 0:6. W drugiej połowie niewiele się zmieniło. Druga drużyna Scorpionów pojedynczymi atakami starała się pokonać bramkarza rywali, ale ich wysiłki niczego nie zmieniły. Dodatkowo dobrze dysponowany tego dnia przeciwnik stopniowo powiększał swoją przewagę i na pięć minut przed końcem w protokole meczowym widniał wynik 9:0 dla gości. Dopiero przy tym wyniku udało się zdobyć pierwszą bramkę zespołowi prowadzonego przez Artura Kałuskiego, jednak ostatnie słowo należało do ich przeciwników i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 10:1. Drużyna Deluxe Barbershop odnosi kolejne zwycięstwo i wygodnie rozsiadła się na fotelu lidera tych rozgrywek. Zespół A.D.S. Scorpions II ponosi kolejną porażkę i punktów musi szukać w następnej ligowej kolejce.
Ciężko nam zrozumieć, dlaczego Kozice Warszawa do tej pory zgromadziły na swoim koncie tylko trzy punkty. Panowie grają naprawdę fajną piłkę i mają w swoim składzie kilku ponadprzeciętnych graczy, jednak swoją wyższość udokumentowali tylko raz. Tym razem ich rywalami byli gracze WKS Bęgal, którzy stawili się bardzo licznie na to spotkanie, co okazało się kluczowym aspektem, gdyż w obliczu kontuzji oraz tylko siedmioosobowej kadry gospodarzy mogli dyktować tempo. Jako pierwsi swoich graczy na liście strzelców zapisali gracze Bęgala. Najpierw po przechwycie oraz sprytnym złapaniu na wykroku bramkarza, gola zdobył Ernest Iwan, a po chwili, po podaniu Michała Barczyńskiego, piłkę po bramki skierował Kuba Szabłowski. Premierowe trafienie dla gospodarzy to akcja Roberta Afifi, który dostrzegł dobrze ustawionego Rafała Kruka, a ten pewnie wykończył akcję na 1:2. Na boisku zrobiło się bardzo ciekawie za sprawą tempa oraz wyrównanej walki. Co prawda goście odskoczyli z wynikiem na 1:4 po bramkach Kuby Szabłowskiego z rzutu wolnego raz Filipa Knapa, ale jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę dystans do stanu 2:4 skrócił Roberta Afifi, który wykorzystał sytuację wykreowaną przez Kacpra Naporę. Kacper był także zawodnikiem, który tchnął nadzieję w graczy Kozic na początku drugiej odsłony, gdy po przechwycie popędził na bramkę rywali i pewnie wykończył swój rajd strzałem na 3:4. Spektakl był naprawdę przyjemny dla oka, szczególnie gdy oglądaliśmy wymianę ciosów, a wynik kreował się następująco: 3:5, 4:5, 4:6, 4:7. Szczególnie ostatnia z wymienionych bramek była niecodziennej urody, gdy Kuba Szabłowski zdecydował się na strzał piętą rodem z gry FIFA 23! Swoich kolegów do walki o punkty próbował jeszcze pociągnąć Robert Afifi, którego dwa trafienia dodały nieco skrzydeł gospodarzom, jednak gracze WKS-u przetrzymali piłkarskie wzniesienie rywali i dowieźli zwycięstwo do końca. Ostatecznie Kozice Warszawa uległy WKS Bęgalowi 6:8, a najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany autor hat-tricka i najefektowniejszej bramki starcia, Kuba Szabłowski!
Niewiele brakowało, a w starciu Na2Nóżkę z ekipą FC Warsaw Wilanów bylibyśmy świadkiem jednego z największym come-backów w tym sezonie. Wszystko zaczęło się jednak bardzo niewinnie, gdyż w pierwszej połowie oglądaliśmy zachowawczą grę z obu stron, po której padły tylko dwie bramki. Pierwsi worek z bramkami otworzyli gospodarze, w szeregach których pięknym podaniem popisał się Piotrek Wdowiński, a wybornej sytuacji nie zmarnował Karol Kowalski. W odpowiedzi, w samej końcówce pierwszej odsłony, na indywidualną akcję oraz efektowny drybling zdecydował się Wiktor Sląz, a jego bramka ustaliła wynik tej części potyczki na 1:1. Większość drugiej połowy to niestety gra do jednej bramki, a głównymi aktorami w tym przedstawieniu byli gracze N2N. W zasadzie było to jeden aktor, a konkretnie Wiktor Sląz. Popularny „Wicia” był tego dnia absolutnie nie do zatrzymania i brał udział przy każdej bramce swojego zespołu, czterokrotnie wpisując się na listę strzelców oraz dwukrotnie asystując. Po jego doskonałym okresie gry gospodarze prowadzili już 6:1 i tylko skrajni optymiści mogli przewidzieć to, co zafundowali rywalom gracze z Wilanowa. Nastąpiło przebudzenie Karola Kowalskiego oraz Kuby Świtalskiego, którzy w końcu zaczęli napędzać ofensywę „Wilanowskich Warszawiaków”, czego efektem były trzy trafienia w ciągu kilku minut, skracające dystans do stanu 6:4. Kiedy na minutę przed końcem Kuba Świtalski zdecydował się na potężny strzał zza pola karnego, wszyscy z ekscytacją patrzyli na lot piłki, a ta, w spektakularny sposób powędrowała w samo okienko bramki strzeżonej przez Aleksandra Sordyla. Pięciobramkowy deficyt stał się przeszłością, a przed graczami gości stanęła realna szansa na wyrwanie z tego meczu choćby punktu. Jednak po kilkudziesięciu sekundach posiadania piłki przez gospodarzy zabrzmiał gwizdek kończący zawody, co oznaczało, że Na2Nóżkę mogło cieszyć się z kompletu punktów po wygranej 6:5, dzięki czemu wskoczyli na drugie miejsce w tabeli.
FC Mokrywilly Cartel po zwycięstwie na inauguracje ligi zanotował dwie, choć nieznaczne, to jednak porażki. Piwo Po Meczu FC przed tygodniem wygrało swój pierwszy mecz i chciało zostać na zwycięskim szlaku. Początek meczu to wzajemne badanie się rywali, choć z lekką przewagą gości. Przewagę tę udało się w końcu zamienić na bramkę, którą zdobył Michał Kukulski. Po golu dającym prowadzenie nastąpiło kilkanaście minut względnego spokoju. Dziać zaczęło się dopiero w ostatnich 5 minutach pierwszej połowy. Piwo Po Meczu w ciągu dwóch minut zdobył dwie bramki. Mokrywilly Cartel ruszył do odrabiania strat, tym samym pozwolił się kontrować. Podczas jednej z takich kontr Maciek Góras popełnił delikatny faul, problem polegał na tym, że był ostatnim obrońcą swojej drużyny i musiał zostać ukarany czerwoną kartką przez sędziego. Piwo Po Meczu grało z przewagą jednego zawodnika przez 5 minut pierwszej i 5 minut drugiej połowy. W tym czasie stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, jednak Igor Cichorski pokazał, że jest bramkarzem, który zdecydowanie mógłby występować kilka poziomów wyżej i nie pozwolił się pokonać. Siły na boisku się wyrównały i... wyrównał się stan meczu. Trzy bramki zdobyte przez Łukasza Kobusa na kwadrans przed zakończeniem meczu zwiastował nam emocjonujący finisz. W końcówce meczu to jednak goście wrócili do swojej lepszej gry i Piotr Zakrzewski dwukrotnie pokonał Igora Cichorskiego ustalając wynik meczu na 3:5. Gospodarze mogą żałować gry w osłabieniu, ale co by było gdyby... Goście mogą cieszyć się z kolejnych 3 punktów, chociaż muszą mieć w pamięci, że do walki o najwyższe cele będzie potrzebna jeszcze lepsza gra.
W niedzielne popołudnie do rywalizacji przystąpiły ekipy Deluxe Barbershop oraz WKS Bęgal. Faworytem tego meczu byli gospodarze, którzy z kompletem punktów prowadzili w tabeli 10 ligi. Spotkanie zaczęło się zgodnie z przewidywaniami pod dyktando „barberów” którzy raz po raz atakowali bramkę gości. Bardzo szybkie akcje, często wyprowadzane z dużą finezją mogły się podobać postronnym obserwatorom. Goście solidną grą w defensywie starali się wyprowadzać kontrataki, ale często brakowało dokładności i spokoju w rozegraniu piłki. Gospodarze również mieli problem z wykończeniem akcji, a gdy już wszystko funkcjonowało jak należy to na posterunku stał Emil Łebski, który swoimi interwencjami ratował gości przed utratą bramki. W końcówce pierwszej połowy gospodarze zdobywają bramkę, Khazar Narimanli sprytnie wykańcza akcje całego zespołu i wyprowadza swój zespół na prowadzenie 1:0. Do końca pierwszej połowy wynik już nie drgnął. W drugiej odsłonie obraz gry właściwie się nie zmienił. Dalej to gospodarze prowadzili grę i często spychali gości do defensywy. Bramka na 2:0 to już popis umiejętności Maarifa Musayeva. Kilka minut później to drużyna WKS Bęgal wyprowadza zabójczą kontrę i to oni zdobywają bramkę na 2:1, której autorem jest Ernest Iwan. W dalszych minutach tej części spotkania byliśmy świadkami festiwalu bramek w wykonaniu gospodarzy. Każda kolejna akcja, każdy kolejny gol jeszcze bardziej nakręcał zawodników z Azerbejdżanu. Szybko wyszli na prowadzenie 4-1, potem na chwilę zgubili koncentrację i swoją drugą bramkę dla gości zdobywa Iwan. Do końca meczu bramki zdobywała już tylko drużyna Deluxe Barbershop i zasłużenie wysoko wygrała to spotkanie aż 9:2. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Parvin Pashayev, który były playmakerem i konstruktorem większości bramkowych akcji ekipy gospodarzy. „Barberzy” prowadzą w tabeli 10 ligi z kompletem punktów i jak pokazuje początek sezonu są mocnym kandydatem do bezpośredniego awansu do wyższej ligi. WKS Bęgal z sześcioma oczkami znajduje się w dolnej części tabeli, ale bez wątpienia stać ich na więcej i jesteśmy przekonani, że zabiorą punkty jeszcze niejednemu faworytowi.







)
)
)
)
)
)
)
)