Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 7 Liga
Goniąca czołową trójkę drużyna Elitarni Gocław zajmująca czwartą pozycję i mająca jeden punkt straty do podium grała przeciwko Georgian Team, które w ligowych zmaganiach z taką samą liczbą punktów co lider było na drugim miejscu. Mecz zapowiadał się na bardzo wyrównany i pełen sportowych emocji. Od pierwszego gwizdka sędziego goście zaczęli obleganie bramki rywala, sporadycznie pozwalając dojść do swojego pola karnego, a cała gra toczyła się na ich warunkach. Pierwsza bramka padła w 5 minucie dzięki najlepszemu duetowi na boisku - Lasha Gabrichidze wraz Saba Lomia, z Georgia Team. Cztery minuty po pierwszym golu Lasha miał już na swoim koncie hat-tricka, a jego drużyna pewnie pędziła po zwycięstwo. Gospodarze mimo starań nie dawali rady czynnie postawić się rywalowi, a na dziewięć straconych bramek odpowiedzieli tylko raz za sprawą Łukasza Eljasiaka w ostatniej akcji tej części meczu. Reszta spotkania wyglądała wręcz bliźniaczo jak jej pierwsza część. Zdecydowana dominacja gości szybko pozwoliła na powiększenie prowadzenia, oraz zdobycia siedmiu kolejnych goli. Elitarni grali do samego końca i mimo wysokiego prowadzenia rywala starli się zmniejszyć jego przewagę, lecz udało im się strzelić tylko trzy bramki i przegrali finalnie różnicą dwunastu. Georgian Team dzięki zwycięstwu i potknięciu się lidera zajął jego miejsce i jest na samodzielnym prowadzeniu. Gospodarze spadli na piątą lokatę, lecz „pudło” jest cały czas w ich zasięgu i mają do niego tylko trzy punkty straty.
Będąca na ostatnim miejscu z pięcioma punktami drużyna FC Polska Górom grała przeciwko KS Iglica Warszawa, które jest tuż nad „czerwoną strefą”. Mecz rozpoczął się od szybkich trzech goli gości, którzy potrzebowali na to tylko czterech minut. Gospodarze będący w szoku po tak szybkiej stracie pozbierali się i spotkanie początkowo zdominowane przez zawodników Iglicy zrobiło się bardziej wyrównane. Częściej przy polu karnym rywala byli goście, lecz zawodnicy FC PG również nie próżnowali i w 16 minucie strzelili swoją pierwszą bramkę, jak się później okazało ustalającą wynik do przerwy. Kiedy drużyny zamieniły się stronami i sędzia odgwizdał kontynuację meczu gospodarze zaczęli grać jeszcze odważniej i skuteczniej, a sam mecz nabrał szybkiego tempa. Na siedem minut przed końcem różnica pomiędzy oboma zespołami wynosiła tylko jedną bramkę i zapowiadała się ciekawa pogoń FC PG za rywalem, który czuł ich oddech na plecach. Walka o zwycięstwo była ekscytująca do samego końca, gdyż oba zespoły nie chciały odpuścić. Dopiero w ostatniej minucie obejrzeliśmy dwa gole, które zapisaliśmy po stronie gości, którzy dzięki zwycięstwu pozostają w grze o udział w naszym Pucharze Ligi. Gospodarze mimo porażki mają szansę na opuszczenie strefy spadkowej, lecz muszą coś poprawić w swojej grze, aby przełamać serię porażek, – czego im oczywiście życzymy.
Mecz pomiędzy FC MiToTito a Na Wariackich Papierach rozpoczął się pełnym tempa atakiem obu drużyn. Od samego początku zarówno jedni jak i drudzy starali się zdobyć bramkę, co prowadziło do dynamicznej i emocjonującej gry. Pierwszą bramkę zdobyła drużyna gospodarzy, która wykorzystała składny atak umieszczając piłkę w siatce. Jednakże ich rywal szybko odpowiedział. Gol autorstwa Roszaka padł w wyniku składnego ataku połączonego z dobrą techniką użytkową. Obie drużyny kontynuowały swoje natarcia, a gra na boisku była bardzo wyrównana. FC MiToTito miało kilka okazji do zdobycia kolejnych bramek, ale bramkarz Na Wariackich Papierach był skuteczny i obronił kilka kluczowych strzałów. W końcu jednak musiał po raz kolejny uznać wyższość Zakarii Khairata. Po zmianie stron, FC MiToTito zwiększyło swoje tempo gry, ale Na Wariackich Papierach w pewnym momencie przejęło inicjatywę. W końcu, po składnym ataku, niebiesko-biali zdobyli bramkę dzięki trafieniu Chmielowca. Mimo to, FC MiToTito nie poddało się i starało się nadal grać ofensywnie. Ich wysiłki zostały nagrodzone jeszcze jednym golem, ale niestety dla nich było już za późno, by odwrócić losy tego starcia. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:5 na korzyść gości. Mecz był pełen boiskowej zaciętości, a obie drużyny pokazały swoje umiejętności i determinację. Jednak to Na Wariackich Papierach udało się wykorzystać więcej okazji do zdobycia bramek i zainkasować zwycięstwo.
Broniąca trzeciej pozycji w siódmej lidze drużyna Tornado Warszawa grała przeciwko goniącej ją ekipie Więcej Sprzętu Niż Talentu. Jeden punkt różnicy pomiędzy oboma zespołami zapowiadał zacięty bój o każdy centymetr boiska. Tornado nim mecz się jeszcze rozpoczął było w mniej komfortowej sytuacji, gdyż ich nominalny bramkarz spóźniał się, przez co musieli rozpocząć z zawodnikiem z pola pomiędzy słupkami. Mimo przeciwności losu gospodarze już w 1 minucie wyszli na prowadzenie po pięknym strzale z główki Michała Bednarka, który wykorzystał podanie od Michała Urbańskiego z rzutu rożnego. Radość z prowadzenia trwała krótko. To za sprawą Łukasza Krysiaka, który w sześć minut dwukrotnie zdobył asystę a raz sam trafił do bramki. Kłótnie pomiędzy zawodnikami gospodarzy dodatkowo osłabiły ich liczebność, lecz nie wolę w dążeniu do pogoni za rywalem. Pierwsza odsłona meczu przyniosła dużo pięknych akcji ofensywnych jak i parę „parad” bramkarskich głównie po stronie WSNT, lecz nie przyniosła zmniejszenia różnicy bramkowej, gdyż oba zespoły wymieniały się zdobywaniem goli. Kiedy sędzia odgwizdał początek dalszej części meczu, a w bramce gospodarzy stanął ich nominalny golkiper kontynuacja spotkania zapowiadała się ekscytująco. Wydarzeń, które zobaczyliśmy nic wcześniej nie zapowiadało. Zawodnicy gości aż siedmiokrotnie zdołali znaleźć drogę do siatki rywala, który tylko raz pokonał świetnie dysponowanego Pawła Prycińskiego. Tak wysoka porażka gospodarzy zepchnęła ich na czwartą pozycję, a WSNT wskoczyło na najniższy stopień podium, z ośmioma punktami straty do lidera.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)