reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
13:00

W 11. lidze padły aż trzy remisy w jednej kolejce, ale to właśnie ten mecz był chyba najbardziej wyrównany i pełen napięcia. Naprzeciw siebie stanęli dwaj liderzy tabeli, którzy po dwóch kolejkach mieli komplet punktów. Trudno było wskazać faworyta – i końcowy wynik 2:2 idealnie to potwierdził.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Obie drużyny podobnie operowały piłką i próbowały narzucić swój styl gry, choć to Choszczówka stworzyła nieco więcej klarownych sytuacji. Świetnie jednak spisywał się bramkarz MWSP – Krzysztof Stec, nowy zawodnik w zespole, który był prawdziwą ścianą w bramce, zatrzymując kolejne strzały rywali. Z kolei MWSP byli bardziej konkretni pod bramką i to oni pierwsi objęli prowadzenie po trafieniu Pawła Nowaka. Choszczówka odpowiedziała dopiero w końcówce pierwszej połowy – po faulu w polu karnym "jedenastkę" pewnie wykorzystał Michał Kochanowski. Do przerwy mieliśmy remis 1:1, który wydawał się nieco korzystniejszy dla MWSP.

Druga część spotkania zaczęła się od mocnego uderzenia Choszczówki. Już na początku Kochanowski po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem po podaniu Piotra Pulkowskiego. W tym momencie przewaga Choszczówki wyglądała na zasłużoną – grali dojrzalej i pewniej. Z czasem jednak MWSP zaczęli coraz mocniej naciskać. Im bliżej końca meczu, tym większa była ich przewaga i liczba sytuacji podbramkowych. Choszczówka cofała się coraz głębiej, próbując dowieźć wynik, ale brakowało jej skuteczności w kontratakach, by „zamknąć” spotkanie. MWSP natomiast dopięli swego – sześć minut przed końcem Jakub Sołdaczuk wyrównał na 2:2.

W ostatnich minutach obie drużyny wciąż szukały zwycięskiego gola, ale piłka już nie chciała wpaść do siatki. Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem, a obie ekipy pozostają niepokonane w lidze. Walka o mistrzostwo w 11. lidze zapowiada się fantastycznie!

2
15:00

Mecz pomiędzy FC Patetikos a FC Mocnym Narketem zapowiadał się jako pojedynek drużyn z zupełnie różnymi humorami — jedni z kompletem punktów i apetytem na kontynuację dobrej passy, drudzy z zerowym dorobkiem i widmem kolejnej porażki. Tymczasem boisko pokazało, że ligowa tabela nie zawsze odzwierciedla przebieg spotkania.

Pierwsza połowa to pokaz taktycznej dojrzałości obu ekip. Mecz był zamknięty, z małą liczbą okazji i dużą ilością walki w środku pola. Obie drużyny grały bardzo zdyscyplinowanie, co rzadko zdarza się na poziomie ligi sześcioosobowej. W pewnym momencie nawet zawodnicy czekający na swoje mecze z innych drużyn zaczęli śledzić to spotkanie z rosnącym zainteresowaniem, mając nadzieję na niespotykany wynik 0:0 – prawdziwą rzadkość w tego typu rozgrywkach.

Po przerwie jednak worek z bramkami się rozwiązał. Mecz zakończył się remisem 3:3, co przy takiej intensywności i wyrównanym poziomie można uznać za sprawiedliwy rezultat. W barwach Mocnego Narketu kapitalne zawody rozegrał bramkarz Ruben Nieścieruk. Nie tylko wielokrotnie ratował swój zespół znakomitymi interwencjami, ale również zdobył bramkę z rzutu karnego i zanotował asystę – absolutny lider i bohater swojego zespołu.

W Patetikos klasę potwierdził Tomek Tomczyk, zdobywając dwie bramki i będąc stałym zagrożeniem pod bramką rywali. Oba zespoły pokazały dużą dojrzałość, wolę walki i koncentrację do końca. Dla Narketu to pierwszy punkt w sezonie, który może być początkiem czegoś lepszego. Patetikos z kolei udowodnili, że nawet jeśli nie wygrywają, to bardzo trudno ich pokonać.

3
16:00

Mecz derbowy – tak można określić rywalizację dwóch Ferajn w ramach 11. Ligi Fanów. Faworytem wydawała się CWKS Ferajna, choć de facto obie ekipy przystępowały do tego pojedynku bez jakichkolwiek punktów na koncie.

Spotkanie szybko ułożyło się po myśli gospodarzy – już w 1. minucie objęli oni prowadzenie. Kolejne minuty tylko potwierdzały przewagę CWKS-u, który był zespołem lepszym i, co ważne, bardziej zdeterminowanym, by zwyciężyć. Legijna Ferajna długo nie potrafiła wejść w rytm meczu, a na domiar złego bramka na 3:0 padła po trafieniu samobójczym, co mogło dodatkowo podciąć im skrzydła. Do przerwy CWKS Ferajna prowadziła 5:0 – prowadzenie w pełni zasłużone.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Gospodarze mieli mecz pod pełną kontrolą, stwarzali wiele sytuacji strzeleckich, choć momentami zawodziła skuteczność – końcowy wynik mógł być jeszcze wyższy. Trudno jednak mieć do nich pretensje, skoro przez większość spotkania pewnie prowadzili, a ich zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone. Dopiero w końcówce rozluźnienie w szeregach CWKS-u wykorzystała Legijna Ferajna, nieco zmniejszając rozmiary porażki. Nie zmienia to jednak faktu, że CWKS był w tej konfrontacji zespołem zdecydowanie lepszym i w pełni zasłużenie sięgnął po pierwszy komplet punktów w sezonie.

Legijna Ferajna musi szukać szczęścia w kolejnych meczach – a tego z pewnością będzie potrzebować, bo w tej lidze o seryjne zwycięstwa może być naprawdę trudno.

4
18:00

Mecz pomiędzy Piwo Po Meczu FC a Hiszpańskim Galeonem był pełen emocji, zwrotów akcji i napięcia do ostatnich minut. Dla Piwoszy był to niezwykle ważny pojedynek – po nieudanym początku sezonu potrzebowali punktów jak tlenu. Z kolei Galeon, po falstarcie w pierwszej kolejce, zdołał się odbudować i szukał kolejnego zwycięstwa, mając do dyspozycji szerszą i bardziej zgraną kadrę.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście – Krzysztof Małażewski wykorzystał dokładne podanie Mishy Lishtwana i otworzył wynik meczu. Odpowiedź gospodarzy była jednak szybka – wyrównał Kuba Królik po sprawnie rozegranej akcji ofensywnej. Jeszcze w pierwszej połowie Galeon odzyskał prowadzenie za sprawą drugiego trafienia Małażewskiego oraz bramki Adama Strobla, co ustawiło mecz na 3:1 przed przerwą.

Druga część to znacznie lepsza gra Piwa Po Meczu. Drużyna ruszyła do odrabiania strat i udało się to zrealizować – konsekwentna gra oraz zaangażowanie doprowadziły do remisu 4:4. Największą okazję do wygranej mieli jednak gospodarze – w końcówce meczu otrzymali rzut karny, który mógł przesądzić o komplecie punktów. Rafał Wiercioch przegrał jednak pojedynek z Arturem Pręgowskim, który popisał się świetną interwencją.

Chwilę później Galeon również miał powód do niedosytu – Krzysztof Małażewski strzelił bramkę na 5:4, ale sędzia słusznie anulował gola z powodu zagrania ręką. Ostatecznie spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem 4:4, który mimo wszystko zostawia lekki niedosyt po obu stronach – każda z ekip miała bowiem piłkę meczową.

5
18:00

Po srebrnym medalu w letnim sezonie Mistrzowie Chaosu rozpoczęli nowe rozgrywki w dość przeciętnym stylu – od jednej wygranej i jednej porażki. Z kolei ekipa z Wilanowa mogła pochwalić się idealnym startem: dwoma zwycięstwami w dwóch meczach. To oni byli faworytami, ale wszyscy spodziewali się zaciętego spotkania, a nie tak jednostronnego widowiska, jakie zobaczyliśmy.

Już po pierwszej połowie tablica wyników wskazywała 6:0, co dobitnie pokazywało dominację Wilanowa. Piłkarze w niebieskich koszulkach wyglądali tego dnia nie najlepiej, podczas gdy zawodnicy z Wilanowa błyszczeli – dosłownie i w przenośni. Wychodziło im wszystko: gra pozycyjna, szybkie kontry, skuteczna obrona, a bramkarz dorzucał swoje efektowne interwencje tam, gdzie inni nie nadążali. Cały zespół funkcjonował jak doskonale naoliwiona maszyna.

Kto był bohaterem? Trudno wskazać jednego, bo na pochwały zasłużyła cała drużyna. Statystycznie jednak wyróżnili się Piotr Wdowiński, który ustrzelił pokera, oraz Jakub Zaręba – autor hat-tricka asyst.

Druga połowa była już tylko formalnością. Wilanów spokojnie kontrolował przebieg meczu i dowiózł pewne zwycięstwo, a Mistrzowie Chaosu walczyli do końca, starając się przynajmniej poprawić wynik. Udało się – spotkanie zakończyło się rezultatem 8:4. W ekipie pokonanych wyróżnił się nowy zawodnik, Maciej Chrzanowski, który zdobył gola i zaliczył asystę, lecz tego dnia było to za mało.

Gratulacje dla Wilanowa, który jako jedyny zespół w lidze może pochwalić się kompletem punktów. Mistrzowie Chaosu z kolei będą musieli jak najszybciej odnaleźć swoją grę i przypomnieć rywalom, dlaczego latem walczyli o mistrzostwo.

Reklama