Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 3 Liga
Mecz Vikersonn vs Husaria Mokotów zapowiadał się jako jedno z kluczowych spotkań w kontekście walki o mistrzostwo – naprzeciw siebie stanęły drużyny z 2. i 3. miejsca w tabeli, co tylko podkreślało wagę tego starcia.
Od początku spotkanie było bardzo wyrównane, a inicjatywa przechodziła z jednej strony na drugą. Obie drużyny starały się kontrolować tempo gry, jednak to Vikersonn jako pierwsi zadali cios. Po dobrym wprowadzeniu piłki przez bramkarza Shchura, skutecznie akcję wykończył Yurii Rubinski. Niedługo później ponownie kluczową rolę odegrał Shchur – jego dokładne podanie wykorzystał Marcenyuk, podwyższając prowadzenie. Ten sam zawodnik chwilę później dołożył kolejne trafienie, dając Vikersonn prowadzenie 3:0.
Husaria nie zamierzała się jednak poddawać. Po podaniu Mamla bramkę zdobył Bartek Tula, co pozwoliło złapać kontakt i wrócić do gry. W dalszej części pierwszej połowy Husaria zdecydowała się na ryzykowny manewr – zdjęcie bramkarza i grę w przewadze jednego zawodnika w polu. Ten ruch przyniósł większą presję na Vikersonn, choć zespół ten nadal potrafił stwarzać groźne sytuacje.
Husaria miała świetną okazję, by jeszcze bardziej zbliżyć się wynikiem, jednak dwukrotnie trafiała w słupek, co okazało się jednym z kluczowych momentów meczu. W końcówce emocje sięgnęły zenitu – po kontrowersyjnej sytuacji doszło do spięcia, w wyniku którego czerwone kartki obejrzeli bramkarz i trener Vikersonn oraz kapitan Husarii.
Mimo napiętej atmosfery Husaria zdołała zdobyć jeszcze jedną bramkę, zmniejszając straty do 3:2, jednak na więcej zabrakło już czasu. Ostatecznie to Vikersonn utrzymali prowadzenie i sięgnęli po bardzo ważne zwycięstwo, które może mieć duże znaczenie w dalszej walce o tytuł.
Po rundzie jesiennej trudno byłoby w tym bezpośrednim starciu wskazać wyraźnego faworyta. Patrząc jednak na ostatnią formę, oczywiste było, iż akcje gospodarzy są ulokowane nieco wyżej. Prykarpattia na wiosnę zaczęła grać naprawdę dobrze, czego potwierdzenie mieliśmy już w pierwszej serii gier, gdzie sensacyjnie ograli samego lidera ligi FC Vikersonn rezultatem 3:1. Dodatkowo w pierwszych trzech spotkaniach wiosny żółto-czarni zgromadzili więcej punktów niż przez całą jesień! Owszem, Tonie Majami także już w rundzie rewanżowej dało prawdziwy, mistrzowski popis, ogrywając liderujący wówczas zespół FC Comeback. Niestety, wraz z kolejnymi spotkaniami tej rundy gdzieś ta forma na nowo uleciała. Przełamanie miało nadejść w starciu z ligowym sąsiadem w ostatnią niedzielę. Jak już jednak dobrze wiemy – nie tym razem.
Choć zaczęło się fenomenalnie, albowiem już w 4. minucie fioletowi wyszli na prowadzenie. Z czasem jednak okazało się, iż były to tak zwane „miłe złego początki”. Prykarpattia szybko odwróciła wynik spotkania na 3:1. Co gorsza, jeszcze w pierwszej połowie na TonieMajami spadły kolejne dwa mocne ciosy – najpierw 4:1, a następnie 5:1. Gol na 5:2 „do szatni” tchnął jeszcze w fioletowych resztki nadziei.
Tym bardziej mogły one nabrać rumieńców, kiedy Tonie Majami poszło za ciosem i na początku drugiej połowy zbliżyło się na 3:5. Na ich nieszczęście koniec wiary nadszedł wraz z 44. minutą, kiedy gospodarze przełamali strzelecki impas, zdobywając gola i tym samym obniżając temperaturę tego spotkania. Trafienie na 6:4 w końcówce było już tylko „na otarcie łez”.
Mimo wszystko w naszym odczuciu obie ekipy mają prawo być zadowolone ze swojej gry, bo była ona na dobrym poziomie i daje nadzieję na mocny finisz ligi.
GLK nie dało rady się przełamać i dalej ma tylko 3 punkty na wiosnę. W spotkaniu ze znajdującą się w gazie drużyną gości błyszczał Damian Sawicki, który zdobył hat-tricka, jednak było to za mało, by pociągnąć swoją drużynę do zwycięstwa. Pierwsze minuty spotkania to „miłe złego początki” – najpierw długo utrzymywał się bezbramkowy remis, a później Sebastian Dominiak uratował swoją drużynę przed utratą gola, przechwytując piłkę na linii bramkowej. Co więcej, z tej interwencji udało się przeprowadzić kontratak, który na gola zamienił Damian Sawicki. Później jednak bordowa machina ruszyła. Grzegorz Himkowski sprytnie rozegrał rzut wolny i Patryk Abbassi wyrównał wynik meczu, a przed przerwą goście wyszli na prowadzenie 2:1 za sprawą atomowego uderzenia Rafała Złotego. Bramka ta z pewnością znajdzie się wśród nominacji na trafienie kolejki, więc goście mogą już przygotowywać się do głosowania.
W drugiej odsłonie GLK kontynuowało bohaterski opór. Goście grali coraz lepiej, jednak jeszcze w 40. minucie wynik był stykowy – w dużej mierze dzięki pięknemu uderzeniu z rzutu wolnego autorstwa Damiana Sawickiego. Niestety, 3:4 na 10 minut przed końcem to był maks, na który było stać zawodników w zielonych koszulkach. Najpierw bramka Rafała Złotego po rzucie rożnym, potem dwa szybkie trafienia Patryka Abbassiego (w tym trzeci już gol w tym spotkaniu, godny nominacji do bramki kolejki) i gospodarze przy wyniku 3:7 byli na deskach. W ostatnich minutach Sawicki zmniejszył rozmiary porażki do 4:7.
Warsaw Sinaola dalej jest bezbłędna i kontynuuje marsz w górę tabeli. Po potknięciu FC Comeback i wygranej FC Vikersonn UA I z P.P.B Artel Husarią Mokotów goście nie dość, że znaleźli się na trzecim miejscu, to w dodatku do lidera tracą już tylko dwa punkty! Biorąc pod uwagę, że wszystkie wymienione drużyny są jeszcze w terminarzu bordowych, rozgrywki trzeciej ligi będą szalenie emocjonujące do samego końca!
Deluxe Barbershop po raz drugi w tym sezonie znalazło sposób na FC Comeback, wygrywając tym razem 6:5.
Od początku tempo było wysokie i długo żadna ze stron nie potrafiła przejąć inicjatywy. Wynik otworzył Aliyev, ale odpowiedź przyszła błyskawicznie po akcji rozpoczętej od bramkarza. Comeback poszedł za ciosem, a mocne uderzenie Didenko dało im prowadzenie, jednak Deluxe szybko doprowadziło do wyrównania. Narimanli najpierw trafił na 2:2, a chwilę później ponownie wpisał się na listę strzelców, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Kluczowy moment pierwszej połowy przyszedł w 20. minucie, kiedy bramkarz Comebacku obejrzał czerwoną kartkę za zagranie ręką przed polem karnym, co wyraźnie wpłynęło na dalszy przebieg spotkania. Grając w przewadze, Deluxe szybko to wykorzystało - najpierw po krótkim rozegraniu rzutu wolnego, a następnie po przejęciu piłki i szybkim wykończeniu, podwyższając wynik na 5:2 przed przerwą.
Po zmianie stron obraz gry się odwrócił. Comeback ruszył do odrabiania strat i praktycznie zamknął rywala na jego połowie. Po czerwonej kartce Kosta między słupkami stanął Didenko, który grał wysoko i aktywnie włączał się do rozegrania. Najpierw wykorzystał rzut karny, a następnie trafił z dystansu, zmniejszając straty do jednej bramki. W tym okresie Deluxe miało spore problemy, a między słupkami ratował ich Alasgarli. Mimo tego potrafili zadać kolejny cios, wykorzystując jedną z nielicznych kontr i podwyższając na 6:4. Rywale nie odpuszczali i w końcówce jeszcze trafili po uderzeniu Vidosevića, ale na wyrównanie zabrakło czasu.
Dla Deluxe to trzecie zwycięstwo z rzędu i potwierdzenie dobrej formy w rundzie wiosennej. Comeback mimo ambitnej pogoni musi pogodzić się z porażką, która kosztowała ich utratę pozycji lidera.
Spotkanie pomiędzy Orzełami Stolicy a FC Łowcy II zakończyło się pewnym zwycięstwem Orzełów 7:3, choć pierwsza połowa zapowiadała znacznie bardziej wyrównaną rywalizację.
Od pierwszego gwizdka obie drużyny grały bardzo ofensywnie, a na boisku trwała prawdziwa wymiana ciosów - bramka za bramkę, akcja za akcję. Żadna ze stron nie chciała odpuścić, a tempo spotkania było bardzo wysokie. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 2:2, co doskonale oddawało wyrównany przebieg tej części meczu.
Po przerwie wszystko się jednak zmieniło. Orzeły Stolicy wyszły na drugą połowę z jeszcze większą determinacją, złapały wiatr w żagle i narzuciły rywalom swoje warunki gry. Dodatkowa motywacja przełożyła się na skuteczność, lepszą organizację i pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku.
FC Łowcy II nie byli już w stanie dotrzymać tempa rozpędzonym rywalom, a oponenci konsekwentnie powiększały swoją przewagę. Dominacja w drugiej połowie pozwoliła im zamknąć spotkanie efektownym wynikiem 7:3 i dopisać kolejne cenne zwycięstwo, które może okazać się niezwykle ważne w kontekście walki o utrzymanie i uchronienia się przed strefą spadkową.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)