Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 9 Liga
Już pierwszy mecz rozgrywany tego dnia na Arenie AWF dostarczył niemałych emocji. Choć był to pojedynek drużyn ze środka tabeli, to mobilizacja w obu ekipach spowodowała, że oglądaliśmy widowisko na miarę walki o mistrzostwo. W meczu nie zabrakło twardej, męskiej gry oraz emocji i nerwów, ale ostatecznie zatriumfowała sportowa rywalizacja. Szczególnie aktywni byli zawodnicy Gunners, którzy już po pierwszym gwizdku żywo reagowali na wszystko, co działo się na boisku. Inicjatywa była początkowo po stronie ekipy Arka Trwogi, który w 5 minucie dostał podanie z rzutu rożnego od Mateusza Madeja i pewnie zapakował piłkę do siatki. Vikersonn odpowiedział w 13 minucie akcją Slawika Tuykmiwa, który wyłożył piłkę Andrijowi Kramarence i mieliśmy remis. Goście mieli świetnie dopracowane stałe fragmenty gry i w 16 minucie potężnym strzałem z rzutu wolnego drugiego gola zdobył Arkadiusz Trwoga. Do końca pierwszej połowy obie drużyny bezskutecznie szukały okazji strzeleckiej, ale za to druga część spotkania rozpoczęła się od trafienia z dystansu w wykonaniu Vadyma Butenki. Po chwili Gunners znów dostali stały fragment gry, ale zabrakło dosłownie centymetrów, bo tym razem Arek Trwoga jedynie obił słupek. Za to Vadym Butenko coraz prężniej rozkręcał grę swojego zespołu i po jego golu z 34 minuty inicjatywa przeszła na stronę gospodarzy. W 40 minucie podwyższył Dmytro Lavai, a trzy minuty później Vadym skompletował hat-tricka, kiedy dobił strzał Andrija Kramarenki. Gunners poczuli, że wynik zaczyna im uciekać i rzucili się w pogoń, ale udało się zapunktować tylko raz. Co ciekawe goście znów wykorzystali stały fragment gry – sprytnie rozegrany rzut wolny i podanie do Kamila Anioła, który ustalił wynik tego emocjonującego spotkania na 5:3.
FC Torpedo nie ma udanej wiosny. Jak dotąd wygrali jedno spotkanie i znajdują się na dole tabeli. Co innego Crimson Boys. Chłopaki mają szanse wskoczyć na podium i pomimo ostatniej porażki z Galeonem są w tej rundzie w gazie. Pierwszą bramkę strzelił Piotr Zieliński po długim podaniu od bramkarza. Pomimo hucznego świętowania mistrzostwa Włoch, Piotrek znalazł czas, żeby pojawić się na boiskach przy AWF, a tego dnia miał naprawdę niesamowitą dyspozycję ;) W całym meczu strzelił aż pięć bramek i zanotował dwie asysty. Jego kolega z drużyny, Damian Kucharczyk również nie próżnował. Damian dopisał sobie sześć bramek i aż cztery asysty. Jednak nie samymi meczami żyją nasi zawodnicy. Walka o króla strzelców 9. ligi nabiera tempa. Damian po tym meczu wskoczył na pierwszą pozycję w klasyfikacji i ma zapas jednego trafienia nad Kamilem Pasikiem z TRCH. Dla gospodarzy w tej połowie strzelał Yevenii Vasylchenko po asyście Kyrylo Kuda. Zawodnicy zeszli na przerwę przy wyniku 1:8 i nie zapowiadało się, by wynik miał się diametralnie zmienić. W drugiej części spotkania FC Torpedo strzeliło co prawda cztery bramki, ale nie pozwoliło im to na zdobycie trzech punktów. Crimson Boys obecnie znajduje się na 5. miejscu w tabeli, ale żeby wskoczyć na trzecie brakuje im zaledwie 3 punktów. Co ciekawe, był to jeden z meczów w tej kolejce gdzie padło najwięcej, bo aż 20 goli!
W tym meczu lider podejmował trzecią drużynę w tabeli. Bad Boys nie mogli pozwolić sobie na kolejną porażkę, bo w tabeli tuż za ich plecami czaił się TRCH, który wyczuł szansę na zdobycie tytułu. Gospodarze od początku ruszyli więc do ataków, często wykorzystując przy rozgrywaniu piłki swojego bramkarza. Oddawali też sporo strzałów z dystansu, ale gdy tylko futbolówka leciała w światło bramki dobrze interweniował golkiper Galeonu. Goście też mieli swoje okazje, ale piłka dwukrotnie minimalnie mijała świątynię Złych Chłopców. Pierwszy gol wisiał w powietrzu i w końcu wynik w 10 minucie otworzyli Bad Boysi. Z prowadzenia nie cieszyli się jednak zbyt długo, bo niespełna dwie minuty później Mikołaj Zakrent na raty pokonał Bartka Podobasa. Pomimo dogodnych sytuacji z jednej i drugiej strony w pierwszej części więcej bramek nie zobaczyliśmy, choć trzeba oddać, że nieco lepsze wrażenie pozostawili po sobie gospodarze. Drugą połowę za to zaczęliśmy z wysokiego C. Już minutę po wznowieniu na 1:2 trafił Piotr Ignatowski, co spotkało się z błyskawiczną ripostą rywala i bramką na 2:2. Mecz się otworzył i każda z drużyn miała przeczucie, że może tutaj zagrać o pełną pulę. Przy wyniku 3:3 dwie bramki Damiana Borowskiego znacznie przybliżyły do tego Bad Boysów, ale rywale walczyli do samego końca i to im się opłaciło. W samej końcówce dwie bramki Jacka Fijałka i Mikołaja Zakrenta sprawiły, że obie drużyny musiały podzielić się punktami. Na pewno nie zadowoliło to żadnej ze stron, natomiast z przebiegu spotkania nie jest to wcale taki niesprawiedliwy wynik. Obie drużyny zagrały na dobrym poziomie i potwierdziły, że ich miejsca w tabeli nie są przypadkowe.
Mecz z Awanturą Warszawa II był dla Joga Bonito idealnym momentem, by zbudować sobie naprawdę solidną zaliczkę od strefy spadkowej. Bo jeśli nie zrobić tego z ostatnią ekipą w tabeli, to z kim? Tyle że drużyna Grzegorza Szostaka trochę sama utrudniła sobie zadanie. Głównie dlatego, że cały mecz musiała grać bez zmian, a w pewnym momencie istniało nawet zagrożenie, że trzeba będzie rywalizować o jednego mniej. Fakt konieczności oszczędzania energii być może miał wpływ na postawę Jogi w pierwszej połowie spotkania. Było to bowiem klasyczne „bicie głową w mur”. Chłopaki mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki, tyle że niewiele z tego wynikało albo dobrze bronił Marcin Kabański. Na domiar złego Awantura, która atakowała rzadko, pokusiła się o bardzo skuteczny kontratak, po którym bramkę otwierającą wynik strzelił Sebastian Dydecki. I rezultatem 1:0 dość niespodziewanie zakończyła się pierwsza połowa. Stało się jasne, że jeżeli Joga szybko nie otworzy swojego konta bramkowego, to może sprowadzić to spotkanie do nerwowej końcówki. Na szczęście dla tego zespołu, dość szybko udało się nie tylko odrobić straty, ale i wyjść na prowadzenie. Po skutecznie wyegzekwowanym rzucie karnym zrobiło się już 3:1 i wszystko zdawało się wracać do normy. Awantura chwilowo wróciła jednak do tego spotkania. Po żółtej kartce dla Grzegorza Szostaka, przegrywający doszli konkurentów na odległość jednego trafienia, jednak jak się później okazało – na więcej nie było ich już stać. Po tym jak siły się wyrównały, Joga Bonito wróciła na właściwy tory, zdobyła dwa gole i ostatecznie po 50 minutach gry końcowy rezultat brzmiał 5:2. Tym samym triumfatorzy, z małymi turbulencjami, ale jednak zgarnęli komplet punktów, który daje im naprawdę duży oddech, bo siedem oczek przewagi nad czerwoną strefą to potężna zaliczka. Z kolei Awantura straciła już praktycznie nawet matematyczne szanse na utrzymanie. To było jednak tylko kwestią czasu, natomiast dobrze, że ten zespół nie poddaje się, gra do końca i nawet jeśli przegrywa, to pozostawia po sobie niezłe wrażenie. W ich sytuacji to wcale nie jest takie proste, dlatego fajnie, że wciąż im się chce i oby tak aż do ostatniej kolejki.
Przed meczem pomiędzy Dynamo Wołomin a TRCH, kibice oczekiwali zdecydowanie bardziej zaciętej i wyrównanej walki pomiędzy dwoma zespołami. Jednakże już od samego początku TRCH przejęło inicjatywę na boisku, dominując grę w środku pola, dzięki czemu szybko zdołało zdobyć pierwsze bramki. Dynamo Wołomin starało się odpowiedzieć, ale nie potrafiło przeciwstawić się mocnej i do bólu skutecznej obronie TRCH. Wynik dość prędko zaczął szybować w górę na korzyść TRCH, a Dynamo powielało schematyczne błędy, nie umiejąc odpowiedzieć skutecznym kontratakiem. TRCH kontynuowało więc swoją dominację, zdobywając kolejne bramki, podczas gdy oponenci nie potrafi stworzyć skutecznej strategii, umożliwiającej zwiększenie kontroli nad działaniami rywali. Wynik na koniec pierwszej połowy wynosił 9:0 na korzyść gospodarzy. W drugiej połowie, gra Dynamo wyglądała zdecydowanie lepiej. Mimo, że gracze w białych strojach próbowali zmienić swoje boiskowe plany, TRCH nadal dominowało na boisku zwiększając swoją i tak wysoką przewagę. Przegrywający w tym okresie zdołali zdobyć co prawda kilka kolejnych bramek, ale nie byli w stanie zagrozić lepiej dysponowanemu rywalowi, który skutecznie kontynuował swoją ofensywę. Mecz zakończył się wynikiem 17:5 na korzyść TRCH. Był to zdecydowanie jednostronny mecz, w którym TRCH pokazał swoją siłę i klasę, a Dynamo Wołomin sprawiłoby absolutną sensację gdyby zdołało tutaj wygrać. Po meczu zawodnicy TRCH cieszyli się z trzech punktów, a przegrani z pewnością będą musieli popracować nad swoją grą, aby w przyszłości móc konkurować z tak silnymi przeciwnikami. Mimo wszystko, zarówno My – Liga Fanów jak i Dynamo – nadal wierzymy w możliwe utrzymanie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)