Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 11 Liga
Serhat Kaymaz. To nazwisko muszą zanotować sobie wszyscy rywale Red Rebels, a także skauci z wyższych lig. W starciu na szczycie z gospodarzem tego spotkania, Borowikami, "Rebelianci" nie mieli łatwego zadania, gdyż "Grzybki" były doskonale przygotowane taktycznie pod kątem defensywy. Od początku meczu Serhat było podwajany i potrajany, a dobrze ustawiony blok obronny nie pozwalał mu na dochodzenie do klarownych sytuacji strzeleckich na dominującą, lewą nogę. Jednak niewiele mogli zrobić, gdy po podaniu Cema Ocaka młody napastnik Red Rebels potężnie uderzył na bramkę i nie dał szans dobrze spisującemu się Przemkowi Jażdżykowi. Gospodarze jednak zebrali się w sobie i po przeprowadzeniu zespołowej akcji ofensywnej, strzał jednego z kolegów "poprawił" Aleksandr Anischenkov, posyłajać potężną bombę na 1:1. W całym spotkaniu Serhat Kaymaz aż czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców, a jedna z bramek zdecydowała o losach spotkania, gdyż została zdobyta w ostatniej minucie spotkania. Bramki dla Borowików strzelali jeszcze Marcin Stachacz oraz Dawid Bilski. Ostatecznie turecka ekipa, po końcowym gwizdku, mogła się cieszyć z cennego zwycięstwa 3:4, co pozwala im zachować szansę na mistrzostwo. Niemniej to Borowiki wciąż są liderem.
Niezwykle zacięty pojedynek widzieliśmy w starciu KTA Wszedło z Dżentelmenami. W bramce gości tym razem stanął Jakub Augustyniak, czyli etatowy snajper Gentlemanów, ale jak się później okazało, poradził sobie całkiem nieźle na nowej pozycji. Mecz zaczął się po myśli gospodarzy, którzy po składnej akcji i szybkiej wymianie paru podań, rozklepali defensywę oponenta. KTA dłużej operowało piłką, mieli nawet szansę na podwyższenie rezultatu, ale po mocnym strzale jednego z zawodników piłka jedynie obiła poprzeczkę. Goście natomiast nastawiali się bardziej na kontry, a z przodu grę ciągnął duet Paweł Szydziak – Paweł Domański i właśnie po akcji tej dwójki w 15 minucie mieliśmy remis. Co więcej goście mieli szansę na gola na 1:2, gdy został podyktowany dla nich rzut karny. Oko w oko z MVP poprzedniej kolejki Cezarym Szczepankiem stanęła Ola Pastuszko, ale jej strzał w środek bramki został obroniony. W pierwszej części zobaczyliśmy jeszcze dwie bramki. Najpierw świetną kontrę rozegrali zawodnicy Wszedło, ale z prowadzenia cieszyli się niespełna minutę, bo do wyrównania ponownie doprowadził Paweł Domański. Premierowe 25 minut zakończyło się więc wynikiem 2:2, przy czym chyba lekką przewagę mieli gospodarze, choć Dżentelmeni nie pozostawali dłużni rywalom. W drugą część znacznie lepiej weszli zawodnicy gości, którzy dość szybko wyszli na prowadzenie 2:3. Odpowiedź Wszedło była natychmiastowa i wynik 3:3 utrzymywał się przez większą część drugiej połowy. Właściwie trudno było wskazać która drużyna zajmuje miejsce na podium, a która znajduje się w dolnej części tabeli. Dużo było walki o każdą piłkę, a Dżentelmeni skutecznie niwelowali ofensywne atuty przeciwnika. Dopiero na 5 minut przed końcem spotkania niezawodny duet Filip Pacholczak- Daniel Kowalski wyprowadził KTA na prowadzenie, i gdy wydawało się, że jednak faworyt zgarnie 3 punkty Paweł Szydziak po indywidualnej akcji i kapitalnym strzale ustalił wynik spotkania na 4:4. Z przebiegu meczu remis raczej nie krzywdzi żadnej ze stron i wydaje się sprawiedliwym wynikiem.
Dla Szeregu starcie z Oldboys Derby III było poniekąd ostatnią szansą na nawiązanie walki o podium. Braków kadrowych wciąż nie udało się załatać i podopieczni Artura Moczulskiego musieli z zazdrością patrzeć na szeroką ławkę rezerw Oldboysów. Jednak gospodarzom nie brakuje charakteru, talentu i niekonwencjonalnych pomysłów, jak choćby postawienie między słupkami znanego raczej z formacji ofensywnej Jana Mitrowskiego. W efekcie w 9 minucie Szereg wyszedł na prowadzenie po zespołowej akcji wykończonej przez Michała Daniluka. Goście długo nie mogli znaleźć swojego rytmu i często tracili piłkę w środku pola i gdyby nie rewelacyjna forma Andrzeja Gorzkowskiego po kwadransie gry mogło być już po meczu. W końcu odpaliła również ofensywa Oldboys i w 19 minucie Wojciech Zadrożniak zdobył gola wyrównującego, a chwilę później doszło do błyskawicznej wymiany ciosów i najpierw Michał Daniluk trafił dla Szeregu, a po chwili Wojciech Zadrożniak znów doprowadził do remisu. W drugiej połowie ujawniła się wszechstronność Jana Mitrowskiego, który nie tylko świetnie radził sobie w bramce, to na dodatek w 30 minucie wyprowadził szybki kontratak i wyłożył piłkę niezawodnemu tego dnia Michałowi Danilukowi. Chwilę później Michał dołożył kolejne trafienie, ale Oldboys zripostowali golem Wojciecha Zadrożniaka. Świetne zawody rozgrywali Mateusz Jarocki i Michał Daniluk, którzy stworzyli tego dnia niezwykle zabójczy duet. W 35 minucie Mateusz zaliczył czwartą asystę, a Michał piątego gola, a Szereg wyszedł na prowadzenie 5:3. W 40 minucie zamieszanie pod bramką wykorzystał Paweł Ślązak powiększając przewagę gospodarzy, ale Oldboys również nie zamierzali się zatrzymywać – najpierw trafił Cezary Dudało, a po chwili było już 6:5 po trafieniu Adama Włodarczyka. W tej chwili Oldboys powinni pójść za ciosem i dobić Szereg, jednak drużynie Przemka Białego jakby zabrakło koncentracji w ostatnich minutach. Michał Daniluk podwyższył na 7:5, jednocześnie kompletując drugiego już hat-tricka, za co należą mu się specjalne brawa. Do końca meczu pozostało jeszcze pięć minut i Oldboys mieli szanse na dogonienie wyniku, szczególnie, że gospodarzom wyraźnie zaczynało brakować sił. Goście końcówkę rozegrali trochę zbyt statycznie i choć w ostatniej minucie na 7:6 trafił Sławek Ogorzelski na więcej zwyczajnie zabrakło czasu i Szereg Homogenizowany w końcu przełamał się i po ciekawym meczu zgarnął bardzo ważne, trzy punkty.
Rywalizacja NieDzielnych z Pogromcami Poprzeczek kończyła zmagania 15 kolejki Ligi Fanów. W roli faworyta typowano tu zespół Marcina Aksamitowskiego, który po ostatnich sukcesach podchodził do tego spotkania wyjątkowo zmotywowany. Nie minęła nawet minuta gry, a balonik oczekiwań pękł z hukiem, kiedy po strzale Michała Boguckiego piłka odbiła się od obrońcy, zmyliła golkipera i wpadła do bramki. Co ciekawe poprzedni mecz NieDzielnych rozpoczął się od podobnej sytuacji i podobnie jak tydzień temu po kilku minutach team Marcina Aksamitowskiego zdobył gola wyrównującego – podanie kapitana z rogu wykorzystał Jan Wójcik i mieliśmy remis. Gospodarze atakowali coraz śmielej i w 14 minucie Artur Jaszczak pięknym wolejem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Obie drużyny popełniały sporo drobnych błędów, ale jak wiadomo Mateusz Niewiadomy jest absolutnym specjalistą, jeśli chodzi o wykorzystywanie potknięć obrońców i 21 minucie przeciął niedokładne podanie, po czym zapakował piłkę do siatki. Kilka minut później dostał kolejny „prezent”, kiedy przejął fatalne wybicie bramkarza NieDzielnych i pierwsza połowa dość niespodziewanie skończyła się prowadzeniem Pogromców 2:3. W drugiej części spotkania gospodarze coraz mocniej napierali na bramkę Adama Maja i wyprowadzali akcję za akcją, ale ciasna obrona Pogromców nie pozwalała na wypracowanie klarownej pozycji do strzału. Goście, przeważnie zamknięci na swojej połowie, nie mieli zbyt dużo okazji, lecz gdy tylko się taka nadarzyła, wykorzystali ją z zabójczą skutecznością. Hubert Dąbrowski podał do Norberta Plaka, a ten urwał się obrońcy i strzelił obok słupka. NieDzielnym zdecydowanie zabrakło finezji i skuteczności z poprzednich spotkań, ale jedną z przyczyn niemocy gospodarzy była świetna postawa golkipera Pogromców Adama Maja, który popisał się kilkoma fenomenalnymi obronami. Skapitulował dopiero w 40 minucie, kiedy po strzale z rzutu wolnego dobitkę zaliczył Zbigniew Grzędowicz. Choć do końca meczu zostało jeszcze sporo czasu gospodarze potwornie męczyli się z defensywą Pogromców i mimo kilku dogodnych sytuacji nie byli w stanie odwrócić losów meczu. Goście skupili się na atakach z kontry i wybijaniu niebezpiecznych piłek, do tego bardzo skutecznie blokowali akcje Artura Jaszczaka. W ostatniej minucie meczu NieDzielni mieli szansę na wyrównanie – Jakub Janczyk strącił głową piłkę rzuconą z autu, ale zabrakło precyzji i futbolówka minęła słupek. Po chwili sędzia odgwizdał koniec spotkania i Pogromcy Poprzeczek cieszyli się ze swojego czwartego zwycięstwa w tym sezonie.







)
)
)
)
)
)
)
)