reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00
( 2 : 1 )
3 : 4
Raport

Bardzo zacięty pojedynek oglądaliśmy w spotkaniu Więcej Sprzętu niż Talentu i FC MitoTito. Z początku gospodarze nieco cofnięci, czekali na rywala na własnej połowie. Goście siłą rzeczy więcej operowali piłką, szukając odpowiedniego środka do przedostania się pod pole karne rywala. Nie przynosiło to jednak większego efektu i dość długo oglądaliśmy wynik bezbramkowy. Obie ekipy próbowały szukać swoich szans, ale nie były to jakieś 100% sytuacje. Dopiero w okolicach 18 minuty prowadzenie objęli zawodnicy WSNT i była to pierwsza tak dogodna okazja gospodarzy. Chwilę później dośrodkowanie z rzutu rożnego przedłużył Łukasz Krysiak i Kamil Pietrzykowski podwyższył na 2:0. Gospodarze na tyle się rozkręcili, że wspomniany wcześniej Łukasz Krysiak miał szansę trafić na 3:0, ale w sytuacji sam na sam posłał piłkę obok bramki. To się zemściło, bo zamiast 3:0 do przerwy mieliśmy wynik 2:1, bo gola kontaktowego zdobył Tomek Wysogląd. Po zmianie stron nadal byliśmy świadkami wyrównanego pojedynku, lecz gole zaczęli zdobywać goście. Najpierw Adam Rembowski wyrównał stan posiadania, a potem ponownie trafienie zaliczył Tomek Wysogląd, tym razem wyprowadzając swoją ekipę na prowadzenie. Widać było, że obu zespołom zależy na wygranej, przez co gra zaczęła być nieco szarpana, przerywana faulami z jednej i drugiej strony. Pod koniec meczu doszło do sporej  kontrowersji, gdy w polu karnym odbita piłka trafiła zawodnika MitoTito w rękę, a gwizdek sędziego milczał. Była to ważna sytuacja, bo działa się przy wyniku 2:3. Na parę minut przed końcem zawodnik MitoTito z wiadomych tylko sobie względów zablokował ręką piłkę wybijaną z autu i obejrzał za to żółty kartonik. Prawie do końca meczu Mitotito musiało grać w osłabieniu broniąc wyniku. A tymczasem udało im się wyjść z kontrą i Kamil Kolasa zdobył jakże ważnego gola na 2:4! Chwilę potem Więcej Sprzętu niż Talentu co prawda znów zbliżyło się na jedno trafienie, ale zabrakło już czasu, by chociażby zremisować. A wydaje się, że podział punktów z perspektywy całego spotkania raczej nikogo by tu nie skrzywdził.

2
14:00
( 4 : 0 )
9 : 0
Raport

Zarówno zespół Fc Alliance jak i FC Polska Górom w pierwszej kolejce nie zasmakowali smaku zwycięstwa. Trochę lepsze humory mogli mieć zawodnicy gospodarzy, którzy na swoim koncie posiadają jeden punkt. Ich rywal natomiast do rywalizacji przystępował z zerowym dorobkiem. Pierwsza sytuacja podbramkowa w tym meczu zakończyła się samobójczym trafieniem bramkarza gości, który sam wrzucił sobie piłkę do własnej bramki. Chwilę później mieliśmy już 2:0 dla gospodarzy, którzy pewnie wykorzystali stuprocentową okazję do pokonania bramkarza rywali. Na kolejne trafienie czekaliśmy do 15 minuty, kiedy to po indywidualnej akcji Volodymyr Pits mógł cieszyć się z trafienia. W ostatniej akcji pierwszej połowy piłka ponownie zatrzepotała w siatce zespołu gości i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 4:0. Druga połowa miała bardzo podobny przebieg jak pierwsza część. Gospodarze w pełni kontrolowali przebieg, regulowali tempo i z biegiem czasu powiększali swoją przewagę nad przeciwnikami. Ich rywal tego dnia nie był w stanie stworzyć sobie żadnej klarownej sytuacji bramkowej, dzięki czemu bramkarz gospodarzy przez 50 minut nie wyjmował z siatki piłki ani razu. Wynik końcowy 9:0 całkowicie oddaje to co działo się na placu. Bezapelacyjnie lepszą drużyną był zespół Fc Alliance, który odnosi pierwsze zwycięstwo w sezonie. Drużyna Fc Polska Górom była tylko tłem dla oponentów i po dwóch kolejkach z zerowym dorobkiem punktowym zamyka ligową stawkę.

3
17:00
( 3 : 0 )
6 : 3
Raport

W meczu pomiędzy Georgia Team a KS Iglica Warszawa faworytem wydawali się być gospodarze, którzy świetnie prezentują się na boiskach Ligi Fanów. Wzmocnienia składu, pozytywna atmosfera w drużynie mocno przekładają się na wyniki osiągane przez zawodników z Gruzji. Zgodnie z oczekiwaniami już od pierwszych sekund spotkania widzieliśmy ofensywną przewagę gospodarzy, którzy co chwila atakowali gości. Pierwszą bramkę dla swojej drużyny zdobył Giorgio Gabrichidze. Idąca za ciosem ekipa gospodarzy systematycznie powiększała przewagę, nie pozwalając skutecznie rozwinąć skrzydeł swoim rywalom. U gospodarzy rewelacyjnie spisywali się bracia Lasha i Giorgio Gabrichidze, tyko im udawało się pokonać bramkarza gości. Do przerwy zawodnicy z Gruzji prowadzili 3-0. W drugiej części meczu obraz gry właściwie się nie zmienił. Georgia Team prowadziła grę, mieliśmy wrażenie, że raz po raz gospodarze przeprowadzali niemal identyczne akcje, w których szybkimi podaniami potrafili rozmontować obronę Iglicy Warszawa. Do tego grali skutecznie w obronie rozbijając ataki rywala już w zarodku. Przy wyniku 5-0 gospodarze kontrolując przebieg spotkania nieco spuścili z tonu, dzięki czemu do głosu zaczęli dochodzić goście. Trzy zdobyte bramki w końcówce meczu nie zmieniły już jednak losów spotkania. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6-3, który w pełni oddaje przebieg tej rywalizacji. Ekipa z Gruzji zostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie, widać było u nich powtarzalność i pomysł na grę. Iglica natomiast musi wyciągnąć wnioski i wziąć się do pracy, bo w przeciwnym razie może im być ciężko o punkty w kolejnych meczach.

4
18:00
( 2 : 1 )
5 : 1
Raport

Drużyna Kubanów bezapelacyjnie nie może zaliczyć początku sezonu do udanych. Po wyraźnej porażce z ekipą Georgia Team, pomarańczowo-czarnym przyszło się zmierzyć ze składem Na Wariackich Papierach. Gospodarz niedzielnego meczu już na papierze prezentował się minimalnie lepiej. Świadczy o tym pierwsza kolejka, w której to aktualny lider pokonał FC Polska Górom. Tym samym przed startem spotkania stawiać można było na graczy w białych strojach. Teza ta potwierdziła się relatywnie szybko, dzięki bramkom Kamila Goszczyńskiego oraz Adriana Pagasa. Mimo pewnego prowadzenia i kontroli boiskowych poczynań, Kubany zdołały odpowiedzieć przed przerwą. Do bramki strzeżonej przez Piotra Pieńkowskiego trafił Dymitr Kuczyński, którego podaniem w polu karnym odnalazł Jakub Wagner. Niestety dla gospodarzy było to jedynie trafienie na otarcie łez. Druga odsłona tego widowiska przyniosła kolejne bramki dla Wariackich Papierów, a Takunda Saidi – golkiper Kubanów mógł tylko patrzeć jak piłka wpada do bramki. Mimo wysokiej porażki, wymiar „kary” mógł być znacznie większy. Niestety dla ekipy z dziewiątego miejsca w ligowej tabeli, szeroka ławka rywala okazała się nie do przezwyciężenia. To co możemy doradzić ekipie Jakuba Zygmunta to zdecydowana poprawa gry defensywnej. Po dwóch spotkaniach mają na koncie aż szesnaście straconych bramek, a to nie wróży pozytywów na przyszłość. Jednakże jak powszechnie wiadomo, kij ma dwa końce, a za Kubanami mecze z obecną ścisłą czołówką. Z tego powodu z niezwykłą ciekawością będziemy przyglądać się ich boiskowym poczynaniom.

5
20:00
( 1 : 1 )
2 : 2
Raport

Tornado Warszawa (gospodarze) versus Elitarni Gocław (goście) na pewno mogło się podobać zebranym kibicom. Od początku obie ekipy postawiły na huraganowe ataki. Szybko bo już w 2 minucie goście zdobyli pierwszą bramkę i wydawało się, że kontrolują to spotkanie. Nic bardziej mylnego mili państwo. Tornado podrażnione straconą bramką nacierało jak szalone, lecz golkiper gości Marcin Głębocki nie bez powodu wybrany w tym spotkaniu MVP, pokazał na czym polega kunszt bramkarski. Wygrywane pojedynki sam na sam, pojedynki 2 na 1, wybronione dobitki oraz trochę bramkarskiego szczęścia pokazały że facet zna się na swojej robocie. Faktycznie może i dał sobie strzelić bramkę w 12 minucie pierwszej połowy, ale nie umniejsza to w żaden sposób jego umiejętnościom. Bramka którą strzelili gospodarze była dosyć kuriozalna. Po mocnym strzale piłka po prostu wyśliznęła się golkiperowi gości z rąk i wpadła do bramki. Tak się niestety zdarza na śliskiej murawie. Bramkę tą ustrzelił Kamil Kutyła, zdobywca dwóch bramek dla swojej ekipy w tym meczu. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1-1 i był to rezultat sprawiedliwy. Druga połowa to od początku przewaga Tornada. Ich huraganowe ataki powstrzymywał jednak bez problemu wcześniej wymieniony bramkarz gości. Jednak Tornado dopięło swego i w 28 minucie ponownie zdobyło bramkę. Kamil Kutyła kropnął po długim rogu i był to strzał nie do obrony. Mieliśmy więc 2-1 dla gospodarzy. Po tym trafieniu prowadzący jakby delikatnie przysiedli, co skrzętnie wykorzystali Elitarni. Ambitna ekipa z Gocławia i ich napastnik Łukasz Dawid nie kalkulowali. Zawodnik Elitarnych trafił do bramki po przechwycie na środku boiska. Mieliśmy więc 2-2 i duże emocje. Działo się do końca spotkania. Dużo strzałów z obydwu stron, piękne parady bramkarza Elitarnych i atak za atak. To jest to na co czeka każdy kibic piłki nożnej. Wynik mógł jeszcze ulec zmianie dwa razy pod koniec spotkania. Najpierw Kamil Kutyła trafił w słupek w kontrze, a chwilę później Łukasz Eljasiak w poprzeczkę. Przy okazji warto wspomnieć że Pan Bramkarz Marcin Głębocki został wybrany po tym występie do szóstki kolejki 7 ligi. Było to naprawdę ładne piłkarskie święto i bardzo emocjonujące spotkanie, nawet jeżeli ilość zdobytych trafień przez obie ekipy na to nie wskazuje. Myślę że na spokojnie obydwie drużyny z taką grą mogą włączyć się do walki o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. 

Reklama