Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 11 Liga
To 11-ligowe starcie zapowiadało się na bardzo równe spotkanie i takie też mogliśmy oglądać. Drużyny przed meczem zajmowały w tabeli odpowiednio 8 oraz 6 miejsce. Dorobek punktowy Borowików to 10 punktów, a Red Rebels to 12 oczek. Kadry obu zespołów były bardzo liczne, dzięki czemu mogli regularnie rotować zmianami i pozostawiać wypoczętych zawodników na boisku. Chwilę po pierwszym gwizdku ekipa w granatowych koszulkach wychodzi na prowadzenie. Przez dobre ustawienie w defensywie i obronie całą drużyną udaje się przewagę utrzymać długi czas. W końcu jednak następuje wyrównanie pięknym strzałem z dystansu. W ciągu ostatnich 10 minut pierwszej połowy padły aż 4 gole, jak na tak równe i z małą ilością bramek spotkanie to bardzo dużo. Wynik do przerwy remisowy 3:3, absolutnie idealnie odzwierciedlał spotkanie. Po zmianie stron ekipa gospodarzy cisnęła, ciągle atakując i spychając rywala na własną połowę. W efekcie udało wyjść się na prowadzenie 5:3. Wydawało się, że dwie bramki różnicy to dużo, ale nie dla Red Rebels! W przeciągu dwóch minut strzelają dwa gole i wyrównują. Przez ostatnie 12 minut ani jedna bramka już nie padła, bo mimo wielu prób żaden bramkarz nie dał się pokonać. Mecz zakończył się wynikiem 5:5.
Mecz zespołów z dołu 11 ligi rozgrywał się pomiędzy Broke Boys, a FC Wombaty. Gospodarze przed przerwą zimową zajmowali ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem tylko jednego punktu. Goście natomiast byli tuż nad nimi z jednym zwycięstwem na swoim koncie. Już od pierwszych minut widoczna była przewaga Broke Boys, którzy kontrolowali wydarzenia na boisku. Wynik spotkania w 5 minucie otworzył nowy zawodnik gospodarzy – Mikhail Velko i tym samym sprawił sobie prezent urodzinowy. FC Wombaty jeszcze jakby w lekkim zimowym śnie próbowały odpowiedzieć na stratę gola, lecz dobrze grająca defensywa oponentów szybko niwelowała zagrożenia pod własną bramką. Mimo coraz większej przewagi bramkowej rywala i niefartownym golu samobójczym pod koniec pierwszej połowy, goście nie poddawali się i grali o choćby honorowe trafienie. Kiedy sędzia odgwizdał przerwę przewaga Broke Boys była już pięciobramkowa. Druga połowa nie różniła się od pierwszej. Zdecydowana przewaga gości z regularnym podnoszeniem wyniku została tylko zaburzona tylko raz - w 32 minucie. Piotr Marciniak wykorzystał piłkę od Wojtka Grabowskiego i zdobył - jak się później okazało honorowego - gola dla swojego zespołu. Broke Boys dzięki wygranej 11:1 przeskoczyli swojego rywala o jeden punkt w ligowej tabeli, lecz cały czas są w "czerwonej" strefie. Walka o utrzymanie będzie w 11.lidze arcyciekawa.
Uwielbiamy pojedynki, w których między sobą grają ekipy z różnych pokoleń, bo tak trzeba nazwać starcie KS Lipinki Łużyckie z weteranami z ekipy FC Melange. Co ciekawe, obie drużyny przed tym spotkaniem miały na swoim koncie po 15 punktów. Dlatego śmiało można było nazwać ten mecz starciem o 6 punktów oraz miejsce na podium, co zapowiadało niezłe widowisko. Strzelanie rozpoczęli doświadczeni gracze FC Melange, gdy po podaniu Marcina Godlewskiego piłkę płaskim strzałem do bramki skierował kapitan zespołu Łukasz Słowik. Mimo prowadzenia gości, to zespół Lipinek stworzył optyczną przewagę na boisku i przez dobre 10 minut naciskał na dobrze broniących się rywali. Oczywiście, jak zawsze gracze FC Melange mogli liczyć na swojego bramkarza Bartka Jakubiela, dzięki czemu zachowali czyste konto w pierwszej połowie, a także zdołali podwyższyć na 0:2 po kolejnym trafieniu Łukasza Słowika, tym razem z dobrego podania Łukasza Krysiaka. W drugiej połowie ewidentnie w szeregach defensywnych gości nastąpiło rozluźnienie, co skrzętnie wykorzystali młodzi zawodnicy Lipinek Łużyckich. Najpierw golem na 1:2 popisał się Filip Senski. Do wyrównania doprowadził natomiast Maciej Mazurak, który po podaniu Dawida Wojciechowskiego płaskim strzałem obił słupek bramki, a piłka po rykoszecie wpadła do siatki. FC Melange normalnie w takich sytuacjach traci kontrolę nad nerwami, jednak tym razem udało im się utrzymać koncentrację i przejąć inicjatywę już do samego końca. Najpierw na 2:3 zespół gości wyprowadził Łukasz Słowik, dzięki czemu miał na swoim koncie hat-tricka. Goście jednak na tym nie poprzestali, a w końcówce świetny okres gry zanotował Łukasz Krysiak, który najpierw po podaniu kapitana swojego zespołu podwyższył na 2:4, a następnie wykorzystał rzut karny ustalając wynik spotkania na 2:5. Bardzo cenne zwycięstwo dla Melanżowników dało im miejsce na podium, ale przede wszystkim przewagę trzech punktów nad swoimi niedzielnymi rywalami.
Torpedo po świetnym występie w Pucharze Ligi Fanów z optymizmem przystępowało do rywalizacji na boiskach AWF. Ich rywalem była młoda ekipa KS Centrum, która po nieudanej kampanii w zimowych rozgrywkach w innej lidze, liczyła na przełamanie i kontynuowanie dobrej postawy z jesieni. Szybko okazało się, że to zawodnicy Torpedo zdecydowanie są na fali, bo już w 2 minucie objęli prowadzenie. Nie poszli jednak za ciosem, przynamniej nie od razu, ale gdy w 10 minucie Luka Danylenko popisał się kapitalnym strzałem w okienko można było odnieść wrażenie, że Torpedo tego meczu nie wypuści z rąk. Tymczasem Wiktor Ciołek niemal w pojedynkę doprowadził do wyrównania, choć przy drugim golu znacząco pomógł mu bramkarz fatalnie kiksując. Teoretycznie mecz powinien zacząć się na nowo, Centrum powinno złapać wiatr w żagle, ale gracze Torpedo zakasali rękawy i jeszcze przed przerwą zdobyli kolejne trzy gole, schodząc na odpoczynek przy stanie 2:5. Druga część była już znacznie bardziej jednostronna. Po zmianie stron Torpedo szybko odskoczyło z wynikiem aplikując oponentom kolejne pięć bramek z rzędu i w tym momencie wiadomo było, że jest już po meczu. Centrum jeszcze przy wyniku 2:10 miało jeden zryw, głównie za sprawą Wiktora Ciołka, ale na mniejszy dystans niż 6 bramek straty nie udało się już zejść. Od stanu 5:11 trafiali już tylko zawodnicy Torpedo, którzy - trzeba przyznać - zagrali naprawdę kapitalne zawody. Na wyróżnienie zasługuje Maksym Marchenko, który zakończył zawody z dorobkiem 3 bramek i 6 asyst, oraz nowy nabytek teamu Andrzeja Barana – Vladyslav Serheiev autor 4 goli i asysty. Po stronie KS Centrum wyróżnił się oczywiście Wiktor Ciołek, ale to było zdecydowanie za mało na tak rozpędzone Torpedo.
Batalia między Joga Bonito a Złączonymi finalizowała zmagania na Arenie Grenady. Zapowiadało się ciekawie, zwłaszcza że jedni i drudzy po raz pierwszy w tym sezonie grali na boisku na Woli i przyzwyczajenie się do nowych warunków również stanowiło ważny element układanki. Byliśmy też pewni, że mimo ogromnej różnicy jaka dzieli te drużyny w tabeli, Joga niczego nie odda tutaj za darmo. To jest zespół, który jeśli ma skład, potrafi uprzykrzyć życie każdemu – nawet liderowi tabeli. Złączeni szybko się o tym przekonali, bo wystarczy spojrzeć na wynik po pierwszej połowie, który brzmiał 2:2. Nikt tutaj nie wyrobił sobie wielkiej przewagi, a Joga odpowiadała na każde trafienie faworytów. To sugerowało, że drugie 25 minut może być równie zacięte, ale dziś już wiemy, że z ekipą Grzegorza Szostaka coś niedobrego stało się w przerwie. Trudno powiedzieć, czy ten krótki odpoczynek wybił ich z rytmu, ale w drugiej odsłonie chłopaki stanowili tylko tło dla rozpędzającej się maszyny Mariusza Niedźwiadka. Nie do powstrzymania był przede wszystkim Piotr Gipsiak. Aż trudno w to uwierzyć, ale na osiem goli zdobytych przez graczy w pomarańczowych koszulkach zdobył sześć, a przy kolejnych dwóch asystował. Joga nie miała kogoś takiego w swoich szeregach i chociaż nie brakowało jej okazji, to w drugiej połowie ani razu nie zmusiła do kapitulacji Rafała Kostrzewy. Skończyło się więc na wyniku 8:2, który spowodował, że sytuacja przegranych robi się coraz trudniejsza. Nie dość, że rywale z bezpiecznych rejonów zaczynają im uciekać, to powoli goni ich zespół Broke Boys. Trzeba coś z tym zrobić jak najszybciej. Z kolei Złączeni pozostali na pierwszym miejscu w tabeli, lecz nie zdołali powiększyć przewagi nad najgroźniejszymi rywalami w stawce. W czołówce wszyscy odnieśli bowiem zwycięstwa, a to powoduje, że runda wiosenna 11.ligi zapowiada się świetnie a walka o tytuł powinna trwać aż do ostatniej kolejki.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)