Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 9 Liga
Po długiej zimowej przerwie wróciliśmy na boiska warszawskiego AWF-u. W 10. kolejce naprzeciw siebie stanęły Bielany Legends oraz Klub Sportowy Sandacz. Obie ekipy miały na swoim koncie po dziewięć punktów, co dawało im miejsca w dole tabeli. Mecz zapowiadał się więc bardzo ciekawie, a stawką tej rywalizacji była wygrana z drużyną bezpośrednio zamieszaną w walkę o utrzymanie – klasyczny mecz o sześć punktów.
Oba zespoły od samego początku szukały okazji do zdobycia bramki, choć klarownych sytuacji było jak na lekarstwo. Tempo spotkania było szybkie, ale defensywy obu drużyn spisywały się bezbłędnie. Z drugiej strony obu ekipom brakowało większej dokładności i spokoju w rozegraniu akcji. Więcej z gry w pierwszej odsłonie mieli zawodnicy gospodarzy i to oni rozpoczęli strzelanie w tym meczu. Świetnie ustawiony Karol Kowalski dobił piłkę po strzale kolegi, czym zupełnie zaskoczył obronę rywali. Premierowa połowa zakończyła się wynikiem 1:0.
Druga odsłona tego spotkania to ponownie wymiana ciosów z obu stron. Sandacz atakował, ale często brakowało chłodnej głowy w kluczowych sytuacjach. Trzeba też oddać, że świetnie w bramce spisywał się Damian Urbaczewski. Strzelecki impas w drugich 25 minutach przełamał Konrad Wielki, który podwyższył wynik na 2:0. Ten sam zawodnik w końcówce ustalił wynik spotkania, zdobywając trzecią bramkę dla swojego zespołu. Sandacz próbował jeszcze odwrócić losy spotkania, ale tego dnia ofensywa nie była jego najmocniejszą stroną. Ostatecznie skończyło się wynikiem 3:0 i to Bielany Legends zgarnęły komplet punktów, a goście musieli przełknąć gorycz porażki.
To dopiero początek zmagań w rundzie rewanżowej – liczymy, że po przerwie świątecznej zawodnicy KS Sandacz szybko wrócą na właściwe tory.
Spotkanie pomiędzy KS Iglica a TRCH dostarczyło ogromnych emocji i trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Już pierwsza połowa pokazała, że będzie to wyrównane starcie, w którym żadna ze stron nie zamierza odpuszczać. Wynik 3:3 do przerwy dobrze oddawał przebieg gry – tempo było wysokie, a akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Oba zespoły potrafiły wykorzystać błędy przeciwnika, ale też tworzyły składne, dynamiczne akcje ofensywne.
W drugiej części meczu gospodarze zaczęli delikatnie przejmować inicjatywę, choć TRCH wciąż pozostawało groźne i nie odpuszczało. Kluczową postacią Iglicy był Kacper Romanowski, który rozegrał kapitalne zawody. Zdobył trzy bramki i zaliczył asystę, a jego wynik robi jeszcze większe wrażenie, biorąc pod uwagę, że tego samego dnia rozegrał blisko 90 minut na dużym boisku. Mimo kilku niewykorzystanych sytuacji był niezwykle aktywny, dobrze ustawiał się w polu karnym i regularnie dochodził do pozycji strzeleckich.
Na pochwałę zasłużył także Kieczka, który dołożył bramkę i dwie asysty. Spokojnie rozgrywał piłkę od tyłu, porządkował grę zespołu i wprowadzał dużo opanowania w momentach, gdy mecz robił się nerwowy. Jego przegląd pola i rozsądne decyzje pomogły gospodarzom utrzymać kontrolę w kluczowych fragmentach.
Goście, mimo przedmeczowych przewidywań, pokazali charakter. TRCH nie poddało się bez walki i przez cały mecz prezentowało się nadspodziewanie dobrze. Do samego końca naciskali i próbowali doprowadzić do remisu, jednak ostatecznie to KS Iglica wygrała 6:5 po niezwykle wyrównanym spotkaniu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)