Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 3 Liga
W trzeciej kolejce 3 ligi FC Astana podejmowała Zatrasie Warszawa. Gospodarze po dwóch kolejkach mieli na swoim koncie trzy punkty, Zatrasie natomiast pomimo ambitnej postawy w obu meczach poniosło jak dotąd dwie porażki. Spotkanie pomiędzy bardzo młodymi ekipami zapowiadało się interesująco. Już od pierwszych minut na boisku widać było sporo jakości. Lepiej w ten mecz weszli zawodnicy z Kazachstanu, którzy dość szybko strzelili bramkę. Na odpowiedź gości nie musieliśmy długo czekać. Po akcji Kacpra Urbana, Wojciech Walkiewicz doprowadza do remisu 1-1. Spotkanie toczone było w naprawdę wysokim tempie, obie ekipy nie pozwalały uciec rywalom na więcej niż jedną bramkę i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 3-3. Druga połowa zapowiadała się bardzo ciekawie, a samo spotkanie było przyjemne do oglądania dla postronnego widza. Drugie 25 minut zdecydowanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Zatrasia, którzy dość szybko odskoczyli na 3 bramki. Do końca spotkania było jeszcze bardzo dużo czasu, a gracze Astany rozpoczęli odrabianie strat. Przy wyniku 4-7 sygnał do walki dał Iliyas Aidarbek, którego dwa trafienia dawały kontakt z rywalem. W kolejnych kilku minutach to goście ponownie przejęli inicjatywę, co przyniosło bramkę Mnyameniego Bonolo. Zatrasie wygrywało już 6-8, jednak waleczna ekipa z Kazachstanu ani przez moment nie składała broni. Do końca spotkania pozostawało już tylko kilka minut i gospodarze rzucili się do rozpaczliwych ataków. To przyniosło kolejne trafienie i na tablicy wyników mieliśmy 7-8. Kiedy wszyscy zgromadzeni kibice myśleli, że takim rezultatem zakończy się ten mecz na indywidualną akcję zdecydował się Zhasulan Kamantay i w ostatnich sekundach doprowadził do remisu! Zaraz po wznowieniu gry ze środka sędzia zakończył to spotkanie i obie ekipy podzieliły się punktami. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że była to jedna z najciekawszych potyczek w 3 kolejce LF. Mecz obfitował w wiele pojedynków indywidualnych, oraz wiele taktycznych rozwiązań. Z perspektywy czasu to gospodarze mogą być zadowoleni z jednego punktu, dla Zatrasia to z pewnością niewykorzystana szansa na zgarnięcie pierwszego zwycięstwa w rozgrywkach.
W niedzielnym spotkaniu trzeciej ligi stanęły naprzeciwko siebie ekipy FC Inferno Team oraz KK Wataha Warszawa. Gospodarze jak dotąd nie poznali goryczy porażki, zwyciężając pewnie w dwóch pierwszych meczach. Forma gości przed startem zawodów była niezwykle ciężka do określenia. Gracze w czarnych strojach wygrali nieznacznie w pierwszej kolejce, by zaledwie tydzień później ulec Oldboysom z osiedla Derby. Strzelanie rozpoczęło Inferno, które po składnej akcji objęło prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ goście szybko wyrównali. Młodzi i ambitni gospodarze szybko jednak przejęli kontrolę, aplikując przeciwnikowi dwie bramki. Rywala stać było w odpowiedzi na jeszcze jedną bramkę przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę. W drugiej odsłonie tego wyrównanego pojedynku sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Gra FC Inferno Team uległa znacznej poprawie, a ich podbramkowa skuteczność sprawiała, że ręce same składały się do oklasków. Z tego powodu szeroko pojęta dysproporcja umiejętności zarysowywała się z minuty na minutę. Goście co prawda próbowali podjąć równorzędną walkę, niestety dla nich na dobrych chęciach się skończyło. Pięć kolejnych bramek w wykonaniu podopiecznych Igora Patkowskiego sprawiło, że gospodarze odnieśli pewne zwycięstwo w stosunku 8:2. Z naszej strony należą się serdeczne i przede wszystkim szczere słowa, która wyrażają pełen podziw. Inferno w tym sezonie jest drużyną poukładaną i bardzo równą w kontekście całego składu. Efektem tego była trzecia z rzędu wygrana w lidze, dzięki której znaleźli się na szczycie tabeli.
O 22:00 na sektorze A doszło do starcia pomiędzy Oldboys Derby, a Kresowią Warszawa. Pierwsze 10 minut meczu przypominało partię szachów. Obie strony grały bardzo bezpiecznie, ale też mądrze. Żadna ze stron nie chciała się otworzyć, aby nie dostać bramki z kontry. W końcu na 1:0 pięknym trafieniem z daleka trafia drużyna Oldboys Derby - zdecydowanie warto było tak długo czekać na pierwszą bramkę w tej potyczce. Ten gol rozwiązał worek i w ostatnich minutach pierwszej połowy obie drużyny zaczęły strzelać. Wynik do przerwy to 3:1. Chwilę po wyjściu na drugą odsłonę ponownie bardzo ładnym trafieniem popisuje się tym razem bramkarz ekipy gospodarzy, Michał Piątkowski. Dobijając Kresowię przeciwnik zdobywa kolejne dwie bramki. W końcu zespół gości się budzi i zaczyna odrabiać straty. Forma Aleksandra Martyniuka wreszcie zaczęła zamieniać się na gole i miała wpływ na końcowy wynik, który wyniósł 6:4. Bardzo fajny mecz, mający w sobie wiele emocji, a kluczowe okazało się doświadczenie i mądre ustawienie po stronie Oldboys Derby. W drużynie Kresowii technika indywidualna nie wystarczyła.
Mecz APD Wolskiej Ferajny z After Wola od pierwszych minut był prawdziwym derbowym bojem. Dużo emocji, starć w środku pola, ostrych słów, ale na koniec liczy się wynik. Początek pojedynku wymarzony dla gości, którzy praktycznie każdy strzał zamieniali na bramkę. Patryk Abbassi miał duży wkład w tę część spotkania, gdy co akcję mobilizował kolegów z drużyny, a także kreował sytuacje i co najważniejsze zdobywał gole. Gospodarze byli zdezorientowani i tracili dużo sił na przepychanki. Do przerwy jednostronny mecz i 0:6 dla gości. Po zmianie stron sędzia dalej musiał interweniować, ale na szczęście obyło się przez kartek czy rękoczynów, co wcale nie było niestety niemożliwe. APD w końcu zaczęło grać w piłkę i gdyby od pierwszych minut było tak zdeterminowane, to wynik na pewno nie ustawiłaby poprzednia część gry. Wymienność pozycji, duża liczba podań, spokojne kreowanie akcji w zamku i gra na połowie przeciwnika. Ostatecznie byli w stanie zdobyć dwie bramki w drugiej odsłonie, ale sytuacja na boisku wyglądała zgoła odmiennie i nawet nie zmieniły tego obrazu dwa trafienia After Wola. Zdecydowanie warto wyróżnić po tym spotkaniu w zespole gospodarzy Oskara Nieskórskiego, który od momentu, kiedy wszedł między słupki trzymał wynik, z kolei w drużynie rywali zdecydowanie najlepszym zawodnikiem, jak również całego meczu był Patryk Abbassi, strzelec aż pięciu bramek.







)
)
)
)
)
)
)
)