Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 3 Liga
Mecz bez wielkiej historii – tak trzeba (niestety) określić starcie WEiTI United z Bejernem. Z jednej strony trochę mogliśmy się tego spodziewać, bo WEiTI nie ma ostatnio najlepszej passy, chłopaki nie potrafili zdobyć nawet jednej bramki z KS Centrum, więc ciężko było sobie wyobrazić, że w ciągu tygodnia coś nagle się w ich grze odmieni i będą konkurencyjni dla lidera swojej klasy rozgrywkowej. Początek nie był jeszcze taki zły, bo chłopaki mieli kilka okazji, tyle że nie potrafili przekuć ich na gole. Bejern atakował rzadziej, natomiast robił to zdecydowanie konkretniej, a tyczy się to szczególnie Filipa Pławiaka, który początkowo niemal w pojedynkę ciągnął wózek z bramkami swojej ekipy i wydatnie pomógł jej w objęciu kilkubramkowego prowadzenia. Przy stanie 0:4 WEiTI na chwilę się obudziło, ten zespół stać było na odrobienie połowy strat, lecz to byłoby z ich strony na tyle. Później do rywali dojechał jeszcze Tomek Skórka, co już ostatecznie zdefiniowało nam dalszą część spotkania. Bejern robił na boisku co chciał i finalnie wygrał aż 14:3! Należy to potraktować jako delikatną deklasację i możemy jedynie żałować, że po stronie przegranych nie pojawił się Wiktor Ciołek, bo z nim – zwłaszcza na początku meczu – można było coś tutaj ugrać. Przegrani umocnili się tym samym w dolnych rejonach tabeli i prawdopodobnie nie będą w stanie powalczyć o nic więcej niż siódma lokata. Z kolei Bejern w pewnym sensie umocnił się na czele stawki, bo przed tą kolejką miał dwa punkty przewagi nad peletonem, ale z racji porażki Legionu, teraz to Hiszpański Galeon depcze mu po piętach, a strata wynosi trzy oczka. A już w niedzielę pierwszy z meczów prawdy dla Bejernu, bo zmierzą się ze wspomnianym przed chwilą Legionem. I już teraz zacieramy ręce na tę potyczkę, bo szykuje się jedno z lepszych spotkań w całym sezonie 3.ligi.
Mecz pomiędzy trzecią i drugą drużyną w ligowej tabeli zawsze zapowiada nie lada emocje - tym razem też tak było. Hiszpański Galeon od samego początku narzucił tempo gry i szybko wyszedł na trzybramkowe prowadzenie. Natomiast Legion dopiero w drugiej części pierwszej połowy ocknął się z letargu, a coraz lepsze zrozumienie pomiędzy zawodnikami tej drużyny zaowocowało doprowadzeniem do remisu. Wynik 3:3 zapowiadał dużą dawkę piłkarskich wrażeń w dalszej odsłonie meczu. Tym razem to goście przejęli inicjatywę i zdołali odskoczyć na odległość trzech trafień. Gospodarze, którzy walczyli o osiągnięcie wyrównania zdołali odrobić straty, a żółta kartka dla bramkarza gości za obronę poza polem karnym tylko w tym pomogła. Znów był remis, a upływający szybko czas i dążenie obu zespołów do zwycięstwa zaczęło gotować krew zawodników. Nim spotkanie się zakończyło i padła decydująca bramka obie ekipy zdobyły po jednym golu. Kiedy sędzia patrzył już na zegarek najlepszy zawodnik 6.kolejki tego poziomu rozgrywkowego czyli Janek Grzybowski wykorzystał podanie od Aleksandra Popeckiego i dał zwycięstwo swojej drużynie. Gospodarze zamienili się miejscami w tabeli, lecz oba zespoły pozostają z szansą na medale, gdyż nie opuściły „pudła”.
Kto by pomyślał, że zespół KS Centrum nabierze takiego rozpędu! Zespół Macieja Wojdy wygrał dwa ostatnie mecze i zakładaliśmy, że nawet jeśli nie wygra z WKS Bęgal, to przynajmniej mocno postraszy wyżej notowanego przeciwnika. Ale nie skończyło się tylko na strachu – ekipa w żółtych koszulkach okazała się zdecydowanie lepsza od wtorkowego oponenta i wygrała z nim 8:3! Kulminacyjny moment tego spotkania to końcówka pierwszej połowy – WKS Bęgal prowadził wtedy jeszcze 1:0, po strzale Franka Dusznego z rzutu wolnego, ale wtedy sprawy w swoje ręce wziął przede wszystkim Kacper Morus, którego gra bardzo nam się podobała. Mimo że to nominalny obrońca, to dwukrotnie zapędził się pod bramkę Emila Łebskiego, zdobył dwa gole, koledzy dorzucili jedno trafienie i do przerwy było 3:1. W drugiej połowie prowadzący kontynuowali swój marsz po arcyważne trzy punkty. Na niewiele pozwalali rywalowi, który tak naprawdę miał w zanadrzu tylko dwóch graczy, którzy stanowili jakiekolwiek zagrożenie – to wspomniany Franek Duszny i Przemek Chojnacki. Brakowało tutaj na pewno Szymona Piątka, ale akurat tego wieczora jeden z liderów WKS-u wystąpić nie mógł. Po stronie KS Centrum było zdecydowanie więcej zawodników, którzy potrafili zagrać na dobrym poziomie. Świetnie prezentował się debiutujący Bartosz Salata, swoje zrobił Kamil Tomala i moglibyśmy jeszcze tak powymieniać. Nic więc dziwnego, że to spotkanie toczyło się w drugiej części pod dyktando KS Centrum, a różnica pięciu bramek nie pozostawia złudzeń kto był lepszy. Brawa dla triumfatorów, bo chociaż pozbawieni swojego kapitana czy też Stanisława Wojdy, zagrali bardzo równo, konsekwentnie i po prostu zasłużyli na to, co ich spotkało. Widać, że ta ekipa fajnie się rozwija i może stanowić duże zagrożenie dla innych, wyżej rozstawionych zespołów. Z kolei WKS Bęgal zalicza drugą z rzędu porażkę i w naszej ocenie ta przegrana definitywnie pozbawia ich szans na medal. Niby strata to podium to tylko cztery punkty, ale terminarz mają trudny (grają jeszcze chociażby z Legionem) i prawdopodobieństwo, że wychylą głowę znad środka tabeli staje się z każdym meczem coraz mniejsze...
W niedzielny wieczór na Arenie AWF AFC Niezamocni podejmowali FC Torpedo. Gospodarze w ostatni weekend niespodziewanie pokonali Hiszpański Galeon i zależało im, by zbudować serię zwycięstw. Natomiast goście cały czas walczą o strefę medalową. FC Torpedo od pierwszych minut spotkania rozpoczęło forsowanie szeregów obronnych rywala. W ten sposób już na początku spotkania wyszli na prowadzenie po trafieniu Kuda. Goście narzucali swoje tempo i zostawiali mało miejsca przeciwnikom, doskakując od razu po stracie piłki. Bramkarz gospodarzy dwoił się i troił, ale wobec skuteczności rywali był bezsilny. Ogromną przewagę FC Torpedo stwarzał Kyrylo Kud, który dzięki swojej nienagannej technice z łatwością omijał rywali i stwarzał zagrożenie w polu karnym rywala. Niestety dla AFC Niezamocnych ich bramkarz musiał czterokrotnie wyciągać piłkę z siatki. Przy czterobramkowym prowadzeniu tempo gry lekko uspokoiło się. Stagnację rywali w ostatnich minutach pierwszej połowy wykorzystał Marcin Taras, przebiegając z piłką niemal całe boisko i asystując przy trafieniu Dawida Antoniaka. Na przerwę zawodnicy FC Torpedo schodzili z trzybramkową przewagą. Druga część spotkania ponownie układała się po myśli gości, którzy podwyższyli wynik na 1:6 po dwóch trafieniach Kuda. W tym momencie w ich szeregi wkradła się chwila rozluźnienia, którą wykorzystał rywal i po raz drugi tym spotkaniu bramkarz Torpedo musiał wyciągać piłkę z siatki. Kolejne minuty meczu mijały bezlitośnie dla graczy Niezamocnych, którzy nieustępliwie, mimo fatalnego wyniku, dążyli do zdobycia kolejnych trafień. Jeśli nie można było im odmówić chęci w tym spotkaniu, to już ze skutecznością było gorzej. Kilka minut przed końcem spotkania zawodnicy Torpedo ponownie wyszli z kontratakiem, który zakończył się bramką Maksyma Marchenko. Tym samym ustalił on końcowy wynik spotkania na 2:7. Po tym zwycięstwie, drużyna gości awansowała na 4 miejsce w tabeli i zbliżyła się do podium na trzy oczka.







)
)
)
)
)
)
)