Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 3 Liga
Mecz pomiędzy Hiszpańskim Galeonem a Weiti United od pierwszych minut odbywał się na bardzo wysokiej intensywności, ponieważ oba zespoły broniły i atakowały wszystkim czym dysponowały. Poprzednia kolejka gospodarzy i gości potwierdzała, że kalkulacja nie jest mottem przewodnim. Jedno było pewne, zobaczymy w tym meczu bramki. Początek dla gospodarzy, słupek, po chwili sytuacja 100 % - brak goli. To musiało się zemścić, ponieważ chwilę później ekipa Weiti przeprowadziła kontratak, którego efektem była akcja dwójkowa Jędrzejewski -> Kwietniewski i otwarcie worka z bramkami. Z biegiem czasu zaczęły się pojawiać większe przestrzenie na boisku. W końcu rajd lewą stroną boiska Popeckiego, który dosłownie objechał dwóch rywali, zgrał do Lunio i mamy remis! Sytuacja w meczu zmieniała się jak w kalejdoskopie, po chwili setka Weiti, następnie zbyt wysoki lob na pustą bramkę, to było bardzo dobre tempo spotkania! W końcu goście trafili drugi raz do siatki - i to jak! Autorem bramki Lewit. Więcej spokoju i skuteczności do połowy zachował Galeon, który dwukrotnie zwiększał stan posiadania i do przerwy mieliśmy 3:2. Po zmianie stron więcej nerwów wkradło się na boisku, niepotrzebne komentarze. Goście starali się wrócić do meczu, ale Artur Pręgowski był jak ściana! W końcu przebili się przez ścianę, balansem ciała Ciołek zmylił rywala i nie dał szans rywalowi. Ostatni akcent w meczu należał do Galeonu, który strzelił bramkę na wagę zwycięstwa, czym powtórzył wynik sprzed tygodnia. Po meczu - mimo że w jego trakcie nie brakowało niesnasek - drużyny zachowały klasę i podziękowały sobie za bardzo dobre zawody! Wynik końcowy 4:3!
Starcie Gentleman Warsaw Team z Legionem okazało się meczem do jednej bramki. Przewidywaliśmy, że będzie to ciężkie spotkanie dla Dżentelmenów, ale impet z jakim goście weszli w tę rywalizację i tak był dość zaskakujący. Chwilę po pierwszym gwizdku wynik otworzył Denys Dubovyi, a po pięciu minutach gry było już 0:4 po dwóch trafieniach Igora Polskyiego i Vladyslava Barabasha. Gospodarze mieli potężne kłopoty, żeby nadążyć za dynamicznymi i błyskotliwymi atakami napastników Legionu, ale po chwili uszczelnili defensywę na tyle, że na kolejnego gola musieliśmy ponad kwadrans. Mimo tego, że goście nie zdobywali goli, byli praktycznie non-stop w natarciu i zupełnie zepchnęli przeciwnika na jego połowę. Dżentelmeni byli w stanie wyprowadzić kilka kontrataków, ale brakowało pomysłu, żeby znaleźć drogę do bramki Vadyma Karabelshchyka i golkiper gości nie miał tego dnia zbyt dużo pracy. W 23 minucie napastnicy Legionu w końcu przełamali się i na 0:5 trafił Denys Froliahin, a zanim sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowie gospodarze stracili jeszcze jednego gola, tym razem samobójczego. W drugiej części spotkania Legion kontynuował plan taktyczny i praktycznie nie dawał gospodarzom podejść pod własną bramkę, jednocześnie dokładając kolejne trafienia. Goście rozgrywali świetne, drużynowe zawody, wymieniali dużą ilość podań, ale przede wszystkim non-stop wywierali presję na przeciwnikach, zmuszając ich do popełniania błędów i tracenia piłki. Mecz zakończył się gładkim zwycięstwem ukraińskiego teamu i sądzimy, że w takiej formie Legion urasta do roli faworyta tego poziomu rozgrywkowego.
W spotkaniu KS Centrum z FC Torpedo spodziewaliśmy się tego, że będzie to bardzo wyrównany mecz. FC Torpedo cały czas czekało na mecz przełamania, aby po długim czasie znowu poczuć smak zwycięstwa. Okazało się jednak, że w tym dniu pech nie opuścił drużyny Centrum, ponieważ ich nowy bramkarz nabawił się lekkiego urazu i musiał opuścić plac gry przy stanie 0:1 dla Gości. To jednak nie podłamało Gospodarzy, którym udało się złapać kontakt z przeciwnikiem na 1:2. Potem FC Torpedo odskoczyło rywalom na trzy trafienia. Do końca pierwszej połowy drużyny wymieniały się ciosami, ale większą skutecznością swoich akcji wyróżniali się gracze Torpedo. Swoją drogą należy wspomnieć, że KS Centrum pomimo straty golkipera nie zamknęło się i cały czas chciało szturmować bramkę przeciwnika. Prym wśród graczy Gości wiódł Oleksandr Tovchyha, który strzelał, odbierał i rozgrywał piłki po profesorsku, a jego drużyna miała z niego ogromny pożytek. Druga połowa toczyła się już bardziej pod dyktando Gości, którzy często gościli w polu karnym rywala. Jednak Gospodarze bardzo dobrze bronili się w obrębie swojego pola karnego i wyczekiwali na błąd przeciwnika, aby go skontrować. Co prawda KS Centrum walczyło do końca, zdobyli jeszcze dwie bramki, ale oponenci nie pozwolili im na więcej i ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:7 dla FC Torpedo.
Po zeszłej niedzieli większy niedosyt mogli odczuwać zawodnicy WKS Bęgal, którzy na to spotkanie wyszli bardzo zmotywowani, aby zdobyć komplet punktów. Drużyna BRD Dynamit stawiła się w swoim optymalnym składzie, dlatego mogliśmy zobaczyć oba zespoły w swoim najlepszym zestawieniu. Od pierwszych minut WKS Bęgal stosował wysoki pressing i nie pozwalał zapędzać się rywalom we własne pole karne. Goście byli bezlitośni wobec błędów, które popełniała obrona BRD i skrzętnie je wykorzystywali. WKS Bęgal schodził na przerwę z dwubramkową przewagą, która była skromną zaliczką wobec wszystkich sytuacji, jakie zdążyli sobie wykreować podczas pierwszej połowy. Druga odsłona spotkania również toczyła się pod dyktando Gości, którzy skutecznie na własnej połowie odbierali piłki rywalowi. Wyróżniającymi graczami WKS Bęgal w tym spotkaniu na pewno byli Franek Duszny i Szymon Piątek, którzy rozdawali karty w formacji ofensywnej. Przy każdej bramce strzelonej przez Gości uczestniczył chociaż jeden z nich. W końcowych minutach spotkania gracze BRD popisali się składną akcją, która po kilku wymienionych podaniach zakończyła się honorowym trafieniem dla nich. Ostatecznie WKS Bęgal wygrał 5:1 i przeskoczył BRD Dynamit w tabeli.
Puentą zmagań na poziome 3 ligi w 2 kolejce było spotkanie AFC Niezamocni z Bejernem, które toczyło się w bardzo szybkim tempie i nie zawiodło naszych oczekiwań. Spodziewaliśmy się jednostronnego meczu i łatwego zwycięstwa Bejernu. Gospodarze nie chcieli sprzedać tanio skóry, szczególnie, że po nerwowych pierwszych minutach meczu potrafili wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Nadzieję rywalom na odrodzenie w drugiej połowie dał Filip Pławiak, który tuż przed przerwą strzelił bramkę na 2:3. Od wznowienia gry przez sędziego drużyna Bejernu naciskała na rywala, aby jak najszybciej odrobić stratę. Rywale byli całkowicie zepchnięci w obręb własnego pola karnego. Napór Gości spowodował, że AFC Niezamocni skierowali piłkę do własnej bramki. Przez kolejne minuty Gospodarze byli całkowicie bezradni, a Hubert Łapacz swoimi dwoma trafieniami zapewnił swojej drużynie prowadzenie. Przewaga mogłaby być jeszcze większa, ale Niezamocnych ratował bramkarz. Następnie spotkanie stało się bardziej wyrównane. Do głosu zaczęła dochodzić drużyna Gospodarzy, która jedną ze swoich akcji okrasiła trafieniem. Rozpoczęła się wymiana bramek niczym ciosów w dobrej walce bokserskiej. Końcówka meczu należała już do faworytów, którzy dwoma bramkami z rzędu znokautowali rywala i oddalili się na tyle, że tylko oczekiwali na końcowy gwizdek. Zwycięzca jest tylko jeden, ale oba zespoły zapewniły Nam widowisko pełne emocji.







)
)
)
)
)
)
)
)