Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: Ekstraklasa
W starciu Contry z East Windem faworytem byli goście, ale już w pierwszych minutach widać było,że gospodarze są dobrze dysponowani i będą chcieli powalczyć o pierwsze punkty w tym sezonie. Goście na początku mieli kilka okazji i grali przede wszystkim atak pozycyjny z wykorzystaniem bramkarza. Jednak bardzo dobrze w bramce spisywał się Maciej Antczak, a kilka razy miał też szczęście bo piłka odbijała się od słupka i poprzeczki. Ekipa Michała Raciborskiego dzielnie się broniła i wykorzystała to co miała w ofensywie. Najpierw Bartosz Naliwajko strzelił pierwszego gola, a dosłownie chwilę później po rzucie wolnym Maciek Kurpias dograł do swojego kapitana, a ten podwyższył wynik na 2:0. W pierwszej połowie mieliśmy sporo walki na boisku i szczególnie starcia Macieja Dylewskiego z graczami Contry budziły sporo emocji. W przerwie męską rozmowę ze swoimi kolegami przeprowadził Sebastian Dąbrowski i od pierwszych minut drugiej odsłony East Wind starał się odrabiać dwubramkowy deficyt. Contra mimo, że starała się grać podobnie jak w pierwszej połowie to jednak w defensywie zaczęła popełniać coraz więcej błędów. To skrzętnie wykorzystali rywale i po niespełna dziesięciu minutach prowadzili już 2:3. Gospodarze jakby opadali z sił, a kolejne błędy w wyprowadzaniu piłki coraz bardziej frustrowały całą drużynę. Nie pomogło także wprowadzenie lotnego bramkarza, bo wiemy nie od dziś że takiej gry na ten moment team Michała Raciborskiego po prostu nie potrafi grać. Mecz zakończył się wynikiem 3:6 i patrząc na ten sezon Contra ma znakomite pierwsze połowy, a w drugich niestety nie potrafi utrzymać poziomu. East Wind zdobywa cenne trzy punkty choć szczerze mówiąc był to chyba najsłabszy mecz w tym sezonie tej ekipy.
Nie było niespodzianki w starciu TURa Ochota z FC Impuls UA, choć gospodarze musieli się solidnie napracować aby zgarnąć trzy punkty. Drużyna Bohdana Ivaniuka postawiła bardzo ciężkie warunki gry od pierwszego gwizdka i w początkowych minutach meczu była zdecydowanie aktywniejszą stroną. Wprawdzie w 9 minucie żółtym kartonikiem został ukarany jeden z zawodników Impulsu, ale gospodarze nie wykorzystali przewagi liczebnej. Kiedy składy się wyrównały, Impuls rozpoczął regularne oblężenie bramki Pawła Wysockiego. Najpierw Vasyl Ivaniuk obił słupek, a po chwili Roman Pigariev znalazł się w akcji jeden na jednego z bramkarzem, ale golkiper TURa wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. Team Konrada Kowalskiego powoli łapał swój rytm meczowy, Paweł Wysocki wychodził głęboko w pole żeby rozegrać piłkę i w 19 minucie po jego podaniu Robert Hankiewicz huknął pod poprzeczkę zdobywając gola na 1:0. Była to jedyna bramka w pierwszej połowie, więc na początku drugiej TUR zabrał się za budowanie przewagi. Konrad Kowalski zgrał piłkę do Kamila Kudelskiego, ale Artem Solonikov obronił strzał Kamila, a Impuls odpowiedział błyskawiczną, ale ostatecznie nieskuteczną kontrą. Gospodarze nie mogli poukładać gry w ofensywie i atakowali dość chaotycznie, ale po stronie Impulsu sytuacja nie wyglądała dużo lepiej, choć Paweł Wysocki musiał popisać się kilkoma naprawdę wysokiej klasy paradami. W 34 minucie TUR dostał prezent w postaci rzutu karnego, ale strzał Konrada Kowalskiego obronił golkiper Impulsu. Mógł to być moment zwrotny w tym meczu, ale niestety Ukraińcy nie poszli za ciosem i choć bramka wisiała w powietrzu, tylko drużyna gospodarzy punktowała tego dnia. Najpierw Maciek Baranowski strzelił z niemal niemożliwego kąta, po chwili kolejnego gola dołożył Robert Hankiewicz, a ostatnia bramka to nieco kontrowersyjny samobój. Mecz zakończył się wynikiem 4:1 i choć zawodnicy Impulsu zaliczyli bardzo dobry występ, było to za mało, żeby zagrozić ekipie z Ochoty.
Niezwykle zacięty i na wysokim piłkarskim poziomie był mecz AnonyMMous z Fc Kebavitą. Gospodarze jeszcze chyba nigdy, od kiedy grają w Lidze Fanów, nie mieli tak silnego składu. Goście stawili się swoim praktycznie optymalnym zestawieniem, jednak nadal bez Barisa Kazkondu. Początek spotkania to szanse z obu stron, ale długo na tablicy wyniku oglądaliśmy rezultat 0:0. Dopiero po stałym fragmencie gry i znakomitym strzale z rzutu wolnego Michała Głębockiego Anonimowi wyszli na prowadzenie. Kebavita za sprawą Moatasema Aziza wyrównała i gdy wydawało się że nic już się nie zmieni w pierwszej połowie Azamat Qutpiddinov strzelił po świetnej akcji gola na 1:2. Do przerwy taki rezultat zwiastował duże emocje w drugiej części gry. Gospodarze dążyli do wyrównania, jednak widać było brak wykończenia akcji i czasami aż prosiło się o jakiś strzał z dystansu. Po kontrze w międzyczasie Kebavita podwyższyła wynik i gdy wydawało się, że będzie kontrolować grę to Damian Borowski w swoim stylu mocno huknął z dystansu i było już tylko 2:3. Ekipa Buraka Cana ponownie za sprawą Azamata potrafiła wyjść na dwubramkową przewagę. Maciek Miękina mobilizował do jeszcze większego wysiłku i kilka razy kapitalnie ratował swój zespół przed stratą bramki. Anonimowi zaliczyli jeszcze jeden zryw i po golach Marcina Tarasa i Roberta Dębskiego na osiem minut do końca był remis 4:4. Końcówka należała jednak do gości i to akcje najlepszego tego dnia na boisku Azamata dały dwie bramki, które zagwarantowały cenne trzy punkty w tym spotkaniu.
W ostatnim spotkaniu ekstraklasy FC Gorlicka podejmowała Narodowe Śródmieście. Gospodarze byli tutaj zdecydowanym faworytem i poza lekkim potknięciem na początku meczu, zgodnie z przewidywaniami kontrolowali obraz gry praktycznie do samego końca. Wynik już w 2 minucie otworzył Igor Mińkowski wykorzystując podanie Eryka Murawskiego. Już akcję później mogło być 2:0, ale fenomenalną paradą popisał się Stefan Necula, który sięgnął piłkę zmierzającą w okno swojej bramki. Śródmieście odpowiedziało kontratakiem, po którym Maks Kot obejrzał żółty kartonik, a wykorzystując grę w przewadze goście wyrównali, kiedy strzałem z dystansu popisał się Marcin Banasiak. Dla Gorlickiej żarty się skończyły i błyskawicznie poukładana gra w defensywnie zapobiegła utracie kolejnych bramek, za to napastnicy wzięli się ostro do roboty i po kwadransie było już 4:1 po golu Marcela Gorczycy i dwóch trafieniach Igora Mińkowskiego. W drużynie Narodowego Śródmieścia wyróżniał się Adam Biegaj, który twardą grą i dynamicznymi akcjami nękał defensorów Gorlickiej. W 16 minucie dostał prezent w postaci rzutu wolnego, który potężnym strzałem zamienił na gola. Był to zasadniczo ostatni moment, w którym Narodowe Śródmieście mogło jeszcze nawiązać w miarę wyrównaną walkę. Gorlicka jeszcze przed przerwą dołożyła dwa gole i przy stanie 6:2 drużyny udały się na odpoczynek. Być może mecz potoczyłby się nieco inaczej, gdyby Marek Szklennik mógł wystawić swoich najlepszych snajperów, ale pod nieobecność Damiana Talarka Narodowe Śródmieście miało kłopoty ze skutecznością i druga połowa toczyła się zdecydowanie pod dyktando gospodarzy. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 9:3 i dzięki bilansowi bramkowemu FC Gorlicka wdrapała się na szczyt tabeli ekstraklasy.
In Plus & Pojemna Halina kontra Mixamator - takim starciem kończyły się ekstraklasowe zmagania w 3 kolejce na Arenie Picassa. I trzeba Nam uwierzyć na słowo, widzieliśmy pojedynek na miarę tego właśnie stopnia rozgrywkowego. Od samego początku tego spotkania widać było dobry poziom w grze obydwu drużyn, do tego ładne kombinacyjne akcje, które cieszyły oko za każdym razem. Drużyna Gości miała nawet trzy stuprocentowe okazje na zdobycie gola, jednak dalej brakowało skutecznego wykończenia akcji, ale na to też nie musieliśmy długo czekać i niewykorzystane okazje zemściły się na drużynie Mixamatora. Dobrze ustawionego w polu karnym Rafała Muchę wypatrzył jego kolega z drużyny, a ten pewnie wykorzystał tę okazję, by móc rozpocząć strzelanie bramek w tym meczu. Jednak gracze In Plus długo nie nacieszyli się z tego jednobramkowego prowadzenia i za sprawą Kamińskiego, który popisał się odbiorem piłki, następnie dryblingiem otwierającym sobie drogę do bramki, tam ją właśnie umieścił. Po wyrównanej pierwszej połowie wynik był korzystniejszy dla gospodarzy - 3:2, ale drużyna Gości pokazała, że nie da tak łatwo za wygraną i już na początku drugiej połowy doprowadziła do remisu za sprawą Kamińskiego, który asystował Prybińskiemu. Dalsze losy tego widowiska aż do samego końca wyglądały tak, że drużyna Gospodarzy strzelała bramkę, a zaraz później druga drużyna doprowadzała do remisu i tak aż do rezultatu końcowego 6:6. Wynik meczu zdecydowanie sprawiedliwy, a jednocześnie dobrze oddający przebieg meczu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)