Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 5 Liga
W meczu 2. kolejki 5. Ligi zmierzyły się ekipy FC Dziki z Lasu II oraz Tylko Zwycięstwo. Od pierwszego gwizdka nie było wątpliwości, która drużyna tego dnia rozdaje karty. Goście od początku narzucili swoje warunki, prezentując dojrzały i zespołowy futbol, w którym nie brakowało zarówno taktycznej mądrości, jak i piłkarskiego sprytu.
Już w 4. minucie spotkania worek z bramkami otworzył Łukasz Walo, który tego dnia był absolutnie nie do zatrzymania. Napastnik Tylko Zwycięstwo prezentował instynkt rasowego snajpera, co potwierdził jeszcze przed przerwą, kompletując klasycznego hat-tricka. Dzięki jego skuteczności i dominacji całego zespołu goście schodzili do szatni z pewnym prowadzeniem 5:0.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Zespół Tylko Zwycięstwo kontynuował koncertową grę, dokładając kolejne trafienia. Łukasz Walo nie zwalniał tempa – w drugiej połowie dorzucił następne trzy bramki i zakończył mecz z imponującym dorobkiem 6 goli i 1 asysty. Bez wątpienia był to jego dzień.
Honorowe trafienie dla FC Dziki z Lasu II padło dopiero w końcówce spotkania, a jego autorem był… bramkarz Dawid Goździewski, który dobrym strzałem z rzutu wolnego zdobył jedyną bramkę dla swojej drużyny. Tego dnia jednak na boisku rządziła tylko jedna ekipa. Piłkarze Tylko Zwycięstwo pokazali, że są prawdziwym kandydatem do walki o najwyższe cele i zasłużenie sięgnęli po komplet punktów, wygrywając ostatecznie aż 12:1. Tak wysokiego wyniku chyba nikt się tutaj nie spodziewał.
W niedzielny wieczór na Arenie Grenady rozegrano spotkanie 2. kolejki 5. Ligi pomiędzy Mareckimi Wygami a Ajaksem Warszawa. Gospodarze, po bardzo udanej inauguracji sezonu, przystępowali do meczu w roli faworytów, natomiast Ajaks szukał pierwszych punktów po porażce w 1. kolejce.
Mecz bardzo szybko przyniósł kibicom pierwsze emocje. Już w 2. minucie Oleksandr Hutarov otworzył wynik spotkania na korzyść Mareckich Wyg. Chwilę później błysnął Szymon Pietrucha, który w krótkim odstępie czasu zdobył dwa gole. Szczególnie pierwszy z nich mógł się podobać – precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego w samo okienko pokonał bramkarza Ajaksu. Choć gospodarze prowadzili już 3:0, goście nie zamierzali się poddawać. Bartek Kopacz dwukrotnie trafił do siatki, dając swojej drużynie kontakt i sprawiając, że na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 3:2.
Druga połowa miała jednak tylko jednego bohatera. Mareckie Wygi całkowicie zdominowały wydarzenia na boisku, prezentując skuteczność i pewność siebie. Kolejne bramki szybko rozwiały nadzieje Ajaksu na odwrócenie losów meczu. Wynik 7:2 mówił sam za siebie. Goście odpowiedzieli jeszcze jednym trafieniem w końcówce, ale to oponenci zasłużenie dopisali do swojego konta kolejne trzy punkty, wygrywając ostatecznie 7:3.
Po dwóch kolejkach Mareckie Wygi mogą pochwalić się kompletem zwycięstw i imponującym bilansem bramkowym. Ajaks Warszawa z kolei wciąż czeka na swoje pierwsze ligowe punkty i po dwóch porażkach zamyka tabelę. Chciał wyzwań w tym sezonie? - no to ma! Ale wierzymy, że stawi im czoła.
W meczu pomiędzy FC Fenix a Warsaw Eagle pewne zwycięstwo odnieśli gospodarze, pokonując rywali aż 14:6. Duży wpływ na przebieg spotkania miało to, że goście przyjechali bez zmian – mimo to walczyli ambitnie do końca i starali się nawiązać rywalizację.
Od pierwszych minut Fenix przejął pełną inicjatywę, raz po raz atakując bramkę strzeżoną przez Karola Dębowskiego. Już po dziesięciu minutach na tablicy wyników widniało 5:0 dla gospodarzy, którzy dominowali w każdym aspekcie gry – szybkością, wymiennością pozycji, indywidualnymi umiejętnościami. Warsaw Eagle próbowali się odgryzać, jednak ich akcje były łatwe do odczytania i skutecznie neutralizowane przez defensywę Fenixa. Do przerwy goście zdołali zdobyć dwa gole, ale nie miało to większego wpływu na obraz pierwszej połowy.
Po zmianie stron gospodarze wyraźnie spuścili z tonu, co starali się wykorzystać zawodnicy z Warszawy. Częściej atakowali i stwarzali sobie więcej okazji, przekładając to na kolejne trafienia. Jednak przy każdej stracie błyskawicznie nadziewali się na kontry, które Fenix wykorzystywał bez litości.
Ostatecznie gospodarze pewnie sięgnęli po swoje drugie zwycięstwo w sezonie, potwierdzając wysoką formę. Warsaw Eagle musieli uznać wyższość rywala, choć pokazali ambicję i charakter mimo trudnych warunków kadrowych.
Mecz pomiędzy After Wola a Lagą Warszawa w ramach 2. kolejki zakończył się zwycięstwem gospodarzy 4:2. Od pierwszych minut oglądaliśmy otwarte spotkanie – obie drużyny grały ofensywnie i szukały swoich okazji.
Laga szybko pokazała, że nie zamierza oddać pola rywalowi i na ataki oponentów odpowiedziała dwoma trafieniami Jana Bajka oraz Juliana Wzorka. After Wola reagowała jednak błyskawicznie i za każdym razem odzyskiwała kontrolę nad wynikiem. Bramki Bartłomieja Marczaka, Piotra Sadowskiego i Pawła Koryckiego sprawiły, że gospodarze schodzili na przerwę z prowadzeniem 3:2.
Druga połowa miała już inny przebieg. After Wola wyciągnęła wnioski z pierwszej części i zaczęła grać bardziej odpowiedzialnie w defensywie, nie rezygnując jednak z ofensywnych wypadów. Laga próbowała doprowadzić do wyrównania, tworzyła sobie sytuacje, ale brakowało jej skuteczności i zimnej krwi pod bramką przeciwnika. Gospodarze kontrolowali tempo i wykorzystywali swoje okazje. W końcówce meczu Korycki po podaniu Sadowskiego zdobył czwartego gola, zamykając rywalizację i odbierając rywalom nadzieję na remis.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany Piotr Sadowski, który zapisał na swoim koncie bramkę oraz asystę i był aktywny w kluczowych momentach gry. After Wola zasłużenie sięgnęła po trzy punkty, pokazując solidność i skuteczność w najważniejszych fragmentach. Laga Warszawa z kolei zaprezentowała waleczność i ambicję, ale nie utrzymała intensywności przez całe 50 minut.
After Wola zaczyna odrabiać straty po walkowerze z pierwszej kolejki, natomiast Laga pozostaje z jednym punktem po dwóch seriach gier.
W poprzedniej kolejce Na2Nóżkę zaliczyło bolesną porażkę, a wielu zastanawiało się, jak potoczyłby się mecz, gdyby na placu był obecny etatowy golkiper tej ekipy – Aleksander Sordyl. Tym razem był, i cóż tu dużo mówić – bramka gospodarzy przez większą część spotkania pozostawała niezagrożona.
Początek był wymarzony dla N2N. Już w 3. minucie wynik otworzył Mateusz Gąsiorowski, a chwilę później na 2:0 podwyższył Wiktor Sląz. Co prawda w 12. minucie Kryształ zdobył gola kontaktowego za sprawą Mateusza Jasztala, ale odpowiedź gospodarzy była błyskawiczna. Alexandru Budihalax przywrócił dwubramkową przewagę, a chwilę później podwyższył ją do trzech trafień. Do przerwy Na2Nóżkę prowadziło wyraźnie 4:1.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Kryształ próbował przebić się przez blok obronny gospodarzy, ale był on zbyt dobrze poukładany, by realnie zagrozić bramce Aleksandra Sordyla, który – jak zwykle – potwierdził solidną formę. W 28. minucie Budihalax skompletował hat-tricka, a po drugiej stronie wyróżniał się aktywny Kacper Kubiszer, który w 30. minucie w końcu zdobył upragnionego gola.
Przy stanie 6:3 w 37. minucie Kryształ poderwał się jeszcze do odrabiania strat, ale zryw ten szybko został zatrzymany – minutę później na 7:3 trafił Maciej Samoraj. Od tego momentu zawodnikom z Targówka wyraźnie zabrakło energii i nie byli już w stanie odwrócić losów meczu. Gospodarze dołożyli jeszcze dwa trafienia i pewnie wygrali 9:3.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)