Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 3 Liga
Spotkanie pomiędzy FC Vikersonn UA I a FC Comeback zapowiadało się dość jednostronnie. Gospodarze przystępowali do meczu z pozycji lidera, natomiast goście zajmowali miejsce w środku ligowej tabeli.
Już od pierwszych minut widać było jednak, że obie drużyny prezentują bardzo wyrównany i wysoki poziom. Mecz był otwarty, bez żadnych kompromisów – obie ekipy przyjechały na arenę AWF z jednym celem: sięgnąć po cenne trzy punkty. Bramka otwierająca wynik padła w 12. minucie, kiedy to goście, wbrew oczekiwaniom, skutecznie zamienili rzut wolny tuż sprzed pola karnego na gola. Gospodarze, wyraźnie rozdrażnieni takim obrotem spraw, ruszyli do ofensywy. Ich napór przyniósł efekt – również po rzucie wolnym. Ivan Vovk popisał się cudowną precyzją, umieszczając piłkę w samym okienku bramki i dając Vikersonnowi remis tuż przed przerwą.
Po zmianie stron gospodarze kontynuowali natarcie i coraz częściej gościli pod polem karnym rywali. Ponownie błysnął Ivan Vovk, który pięknym zagraniem zewnętrzną częścią stopy posłał piłkę prosto pod nogi Valeriego Shulhy, a ten wykorzystał okazję, wyprowadzając Vikersonn na prowadzenie.
Nazwa zespołu gości – Comeback – tego dnia okazała się wyjątkowo trafna. Najpierw, na siedem minut przed końcem, Mykhailo Harkavka doprowadził do remisu, a w ostatniej minucie meczu bohaterem został Valentyn Sinkevych, który po raz kolejny wykorzystał stały fragment gry, ustalając wynik na 2:3.
Rzadko zdarza się, by w jednym spotkaniu padły aż trzy bramki z rzutów wolnych, ale właśnie takie emocje zapewniły nam te drużyny. Wynik 2:3 przybliżył FC Comeback do podium, a sytuacja w tabeli staje się coraz bardziej interesująca – każdy punkt zaczyna mieć wagę złota.
Konfrontację P.P.B Artel Husaria Mokotów z FC Prykarpattia w ramach 5. kolejki zapowiadano jako starcie drużyny celującej w podium z zespołem walczącym o utrzymanie. Goście liczyli na przełamanie po trudnym początku rozgrywek, jednak rzeczywistość okazała się bezlitosna.
Już od pierwszego gwizdka mecz był bardzo jednostronny – gospodarze konsekwentnie budowali swoje akcje, w dużej mierze dzięki wysoko ustawionemu bramkarzowi, który aktywnie uczestniczył w rozegraniu. Taka taktyka szybko przyniosła efekty. Bramkę otwierającą wynik zdobył Patryk Hermann, wykorzystując idealnie wymierzoną wrzutkę kolegi z zespołu. Ekipa z Mokotowa nie zwalniała temp, prowadziła grę z dala od własnej bramki, a piłka poruszała się między zawodnikami niemal jak po sznurku. Ich dokładność i precyzja pozwalały systematycznie powiększać dorobek bramkowy, a do szatni drużyny schodziły przy wyniku 4:0.
Po zmianie stron goście na chwilę przejęli inicjatywę, co poskutkowało honorowym trafieniem Ivana Pozaruka. Chwilę później Husaria udowodniła jednak, że była to jedynie chwilowa dekoncentracja – faworyci szybko wrócili do swojego rytmu i ponownie zaczęli punktować rywali. Świetnie funkcjonowała współpraca na linii Borowski–Hermann, która bez wątpienia była kluczowa w tym zwycięstwie. W samej końcówce przebłysk geniuszu pokazał Vladyslav Khmara, zdobywając efektowną bramkę z dystansu. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 9:2.
Po tym spotkaniu P.P.B Artel Husaria Mokotów umacnia się w środkowej części tabeli, tracąc jedynie punkt do podium. FC Prykarpattia natomiast wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Za tydzień czeka ich bardzo trudny sprawdzian – mecz z liderem tabeli, GLK.
Niezwykle zacięty pojedynek oglądaliśmy w starciu Warsaw Sinaloa z Łowcami. Od początku gospodarze czekali na swojej połowie na ataki rywali i trzeba przyznać, że szczelna defensywa przynosiła efekty. Z boku, przy linii, zespołem skutecznie dyrygował Daniel Guba.
Goście, mimo że dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej atakowali, nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną obronę przeciwnika. Podczas jednej z akcji sędzia odgwizdał faul na zawodniku Łowców, a Patryk Abbassi, nie mogąc pogodzić się z decyzją arbitra, obejrzał żółtą kartkę. W grze w osłabieniu bramkę dla zespołu z Ukrainy zdobył Anton Nautiak, dając swojej drużynie prowadzenie. Warsaw Sinaloa nie zamierzała jednak rezygnować i cierpliwie czekała na swoje szanse. Dobre okazje miał Mateusz Nejman, ale brakowało mu nieco precyzji i skutecznego wykończenia. Do przerwy utrzymał się wynik 0:1.
Po zmianie stron goście ruszyli mocniej do przodu, chcąc podwyższyć prowadzenie, jednak w bramce znakomicie spisywał się Artur Hermann. Gospodarze nie tracili wiary, że mogą zdobyć punkty w tym spotkaniu – po słabszym początku drugiej połowy wzięli się do pracy i w końcu doprowadzili do wyrównania. Grzegorz Himkowski kapitalnie wypatrzył Adriana Dąbrowskiego, a ten precyzyjnym strzałem ustalił wynik na 1:1. Od tego momentu oba zespoły walczyły o gola na wagę zwycięstwa. W samej końcówce Mateusz Nejman odebrał piłkę przeciwnikowi, ale zdaniem sędziego zrobił to z naruszeniem przepisów. Nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra i został ukarany żółtą kartką.
Ostatnie sekundy Warsaw Sinaloa grała w osłabieniu, jednak zdołała utrzymać remis. Wynik 1:1 oddaje charakter tego spotkania – zaciętego, emocjonującego i pełnego walki do samego końca.
Pogrążone w głębokim kryzysie Orzeły Stolicy swoich pierwszych punktów w sezonie szukały w starciu z Deluxe Barbershop. Zadanie dla gospodarzy nie było łatwe, choć nie z takimi rywalami ta ekipa potrafiła już zdobywać punkty. Goście z kolei w tym sezonie grają w kratkę, ale minionej niedzieli udało im się przełamać i dopisać kolejne zielone kółeczko w ligowej tabeli.
To właśnie Deluxe wyszedł na prowadzenie – jeden z obrońców Orzełów stracił piłkę w okolicach własnego pola karnego, co doprowadziło do zamieszania pod bramką. Arkadiusz Ciołek początkowo jeszcze uratował swój zespół, ale przy kolejnej próbie był już bezradny. Goście poszli za ciosem – po kilku minutach wyprowadzili zabójczy kontratak i zrobiło się 0:2. Druga bramka zadziałała jednak mobilizująco na Orzeły. Krótko po stracie gola gospodarze wywalczyli rzut wolny – Maciek Kiełpsz mocno uderzył w kierunku bramki, golkiper odbił piłkę, lecz wobec dobitki Maxa Mahora był już bez szans. Do przerwy mieliśmy więc wynik na styku.
Po zmianie stron gospodarze znów stanęli przed szansą z rzutu wolnego. Do piłki ponownie podszedł Maciek Kiełpsz i tym razem już bezpośrednim, płaskim strzałem pokonał Elgiza Alasgarliego, doprowadzając do remisu. Na odpowiedź Azerów nie trzeba było długo czekać – indywidualną akcją prawym skrzydłem popisał się Raul Mammadov i mocnym strzałem w krótki róg ponownie wyprowadził Deluxe na prowadzenie, którego zespół nie oddał już do końca meczu. Ostatecznie goście wygrali 6:3.
Orzeły Stolicy, choć przegrały, zaprezentowały się z naprawdę dobrej strony i pokazały, że pierwsze punkty to tylko kwestia czasu.
Podrażnione pierwszą w sezonie porażką GLK rozgrywało mecz z Tonie Majami, które ostatnio nie najlepiej spisuje się na naszych boiskach. Pierwsze minuty były wyrównane – oba zespoły spokojnie się badały, budując swoje akcje ofensywne i grając rozważnie pod własną bramką.
Z upływem czasu zaczęła się jednak zarysowywać przewaga GLK, które w 18. minucie aż dwukrotnie pokonało stojącego między słupkami Szymona Świercza i wyszło na prowadzenie. Goście, niemający w zwyczaju się poddawać, z jeszcze większą determinacją dążyli do zdobycia bramki kontaktowej. Sztuka ta udała się Patrykowi Kamoli, dzięki czemu Tonie Majami złapało kontakt.
Czując oddech rywala na plecach, gospodarze jeszcze przed przerwą zdołali odzyskać dwubramkową przewagę. Po zmianie stron oglądaliśmy już zupełnie inny mecz – GLK narzuciło tempo, które wyraźnie nie odpowiadało gościom. Tonie Majami regularnie traciło kolejne gole, a samo nie potrafiło znaleźć sposobu na pokonanie wcielającego się w rolę bramkarza Patryka Dominiaka. Dopiero przy stanie 7:1 swojego drugiego gola zdobył Patryk Kamola, jednak było to tylko trafienie na otarcie łez. GLK, dzięki ofensywnemu stylowi gry w drugiej połowie i wysokiej skuteczności, pewnie wygrało to spotkanie i objęło fotel lidera.
Tonie Majami z kolei umocniło swoją pozycję w „czerwonej strefie”, a już w nadchodzącą niedzielę czeka ich trudny mecz z zespołem plasującym się aktualnie na podium.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)