Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 1 Liga
Początek spotkania Contra przeciwko FC Almaz zdecydowanie lepiej rozpoczęła drużyna gospodarzy, która już w pierwszej minucie objęła prowadzenie i narzuciła swoją metodę gry. Jakby lekko zagubiona ekipa Almazu starała się odnaleźć swój styl oraz rytm gry, lecz narzucona przez rywala dynamika gry nie pozwalała tego osiągnąć. Częste akcje podbramkowe tworzone przez zespół Contry powoli zaczynały być skutecznie odpierane przez gości, lecz pomimo swoich wysiłków na trzy trafienia gospodarzy w pierwszej połowie dali radę tylko raz skutecznie odpowiedzieć. Dalsza część spotkania przyniosła nam zupełnie inny obraz wydarzeń na boisku. Obudzona z marazmu drużyna gości pomimo ciągle bardzo dobrze grającej drużynie przeciwnej odnalazła swoje boiskowe DNA. Szybko odrobiona strata bramkowa z nawiązką jednego gola sprawiła, że mecz zrobił się jeszcze bardziej intensywny, a bramkarze na przemian udowadniali swoje umiejętności. Dopiero na dziesięć minut przed końcem dało się zauważyć faworyta tego spotkania. Drużyna FC Almaz zaczęła powiększać swoje prowadzenie, a ekipa Contry pod sam koniec meczu w pogoni za wynikiem zrobiła zmianę bramkarza na zawodnika z pola. Zagrywka ta nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i zawodnicy gości mogli się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w tym sezonie. Obu zespołom dziękujemy za mecz, w którym nie brakowało emocji i był pełen zwrotów akcji.
Kolejnym bardzo ciekawie zapowiadającym się spotkaniem był pojedynek pomiędzy zespołami Narodowe Śródmieście a ekipą FC Otamany. Na papierze faworytem tego spotkania wydawała się być przebudowana i wzmocniona transferami ekipa ze Śródmieścia, która w zeszłym sezonie rywalizowała na najwyższym poziomie LF w Ekstraklasie. Goście natomiast po dobrym początku sezonu i udanym turnieju BOS Cup na pewno liczyli na dobry występ i komplet punktów. Już początek spotkania był bardzo intensywny i emocjonujący, a pierwszego gola zobaczyliśmy w drugiej minucie meczu. Dzięki zespołowej akcji na prowadzenie wyszła ekipa gospodarzy. Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać - niespełna minutę później mieliśmy remis. Pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Kostya Didenko. Kolejna minuta to kolejna szybko zdobyta bramka. Po mocnym strzale i błędzie bramkarza Narodowego Śródmieścia piłka przekroczyła linię bramkową i na tablicy wyników mieliśmy 1-2. Obraz gry w pierwszej połowie nie uległ zmianie do samego końca, obie ekipy stawiały na ofensywny futbol często zapominając o grze w obronie. Bramki padały raz z jednej, raz z drugiej strony i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 3-4 dla FC Otamanów. Drugą część spotkania zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście, już na początku podwyższając wynik spotkania na 3-5. Pięknym i mocnym strzałem z dystansu popisał się Vitalii Yakovenko. W kolejnych minutach meczu rosła przewaga ekipy FC Otamany, oni jako pierwsi uspokoili grę w obronie, dzięki czemu gospodarze mieli sporo problemów, aby przeprowadzić skuteczne ataki na bramkę gości w tej części meczu. Wraz z upływem minut przewaga drużyny z Ukrainy rosła i raz za razem punktowała zespół Marka Szklennika. W szeregi gospodarzy wkradły się błędy i wzajemne pretensje co nie ułatwiało odrabiania strat. Szybko stracone bramki w drugiej odsłonie meczu podcięły skrzydła gospodarzom, którzy nie atakowali już z takim animuszem jak w pierwszej części spotkania. Mecz ostatecznie kończy się rezultatem 5-9 dla Otamanów i trzeba przyznać, że jest to zasłużony i sprawiedliwy wynik. Narodowe Śródmieście rozpoczyna nowy sezon od falstartu, ale szansę na rehabilitację będzie miało już w najbliższej kolejce.
Niedzielne popołudnie, godzina 15:00, a naprzeciwko siebie stają dwie ekipy, które zawsze na boisku zapewniają bardzo wysokie tempo gry. Gospodarze, Explo Team, pokazali się z bardzo dobrej strony w poprzednim sezonie i byli zdecydowanym faworytem starcia, zwłaszcza, że Green Lantern na to spotkanie przybyło w mocno okrojonym składzie, z tylko jednym zmiennikiem, który na dodatek mógł zagrać tylko w pierwszej połowie. Od pierwszych minut tempo spotkania było bardzo wysokie, a optyczną przewagę zdobyli gospodarze, którzy już po kilku pierwszych minutach gry cieszyli się z bramki. Po dokładnym podaniu Damiana Końskiego do piłki zdążył dobiec Mateusz Włudarski i mieliśmy 1:0. Autorem trafienia na 2:0 był Piotrek Żuk, który pewnie wykorzystał „wapno” po wślizgu rywala w polu karnym. Dwubramkowa przewaga Explo Team utrzymała się do przerwy, a o sporym pechu mogą mówić gracze gości, którzy dwukrotnie obijali poprzeczkę przeciwników po silnym strzałach zza pola karnego. Po zmianie stron na wyższe obroty wskoczył Piotrek Żuk. Najpierw podwyższył stan meczu na 3:0 po tym, jak skutecznie wykończył akcję wykreowaną przez Mateusza Szarpaka, a następnie nie zmarnował dobrego podania Janka Zapolskiego, wyprowadzając swoją ekipę na aż czterobramkowe prowadzenie. Ozdobą meczu było trafienie Damiana Końskiego na 5:0, kiedy to rosły zawodnik Explo przejął nienajlepsze zagranie obrońcy „Zielonych Latarń” i sprytnym lobem nie dał szans Sebastianowi Bełczyńskiemu. Goście zdołali co prawda zdobyć bramkę honorową, a miało to miejsce po akcji dwójkowej Patryka Podgórskiego i Mikołaja Wysockiego. Popularny „Mixon” pewnie wykończył akcję zainicjowaną przez kolegę z formacji ofensywnej. Gospodarze odpowiedzieli jeszcze dwoma trafieniami i to oni mogli się cieszyć z okazałego zwycięstwa w wymiarze 7:1. Świetne zawody Piotrka Zuka, który w całym meczu aż czterokrotnie trafiał do bramki rywali i został wybrany MVP spotkania.
Na pewno nie tak wyobrażała sobie początek sezonu drużyna Zjednoczonej Ochoty. Po zdobyciu w zeszłym sezonie mistrzostwa 2 ligi team Daniela Gałązki ma ambicje aby i w 1 lidze powalczyć o najwyższe lokaty, jednak w starciu z Warszawską Ferajną coś zdecydowanie zawiodło. Po 10 minutach gry Ochota przegrywała 0:3, a pierwsza połowa zakończyła się nieco sensacyjnym wynikiem 1:7 i było już praktycznie po meczu. Musimy tutaj uczciwie zaznaczyć, że goście rozegrali fenomenalne spotkanie i ciężko było nadążyć za tak rewelacyjnie poukładaną drużyną. Team Kacpra Domańskiego od pierwszego gwizdka narzucił swoje warunki gry i szaleńcze tempo, które utrzymało się przez całe spotkanie. Początek meczu nie zapowiadał takiego pogromu, bo pierwsza bramka padła dopiero po siedmiu minutach gry – powracający do gry po dłuższej przerwie Kuba Żmijewski wypatrzył niekrytego Patryka Brzozowskiego, a ten otworzył wynik. Po tej akcji worek z bramkami się rozerwał i po chwili indywidualną akcją popisał się Adrian Dembiński. W kilka minut napad Ferajny w osobach Konrada Pietrzaka, Patryka Brzozowskiego i Adriana Dembińskiego kompletnie rozmontował defensywę Zjednoczonej i zawodnicy z Ochoty patrzyli na obraz gry z lekkim niedowierzaniem. W drugiej połowie mecz zdecydowanie się wyrównał i gospodarze w końcu zaczęli śmielej zapuszczać się pod bramkę Bartosza Wojciechowskiego, ale po pierwsze golkiper Ferajny był tego dnia niemal bezbłędny, a po drugie zaliczka z pierwszej połowy okazała się być nie do dogonienia. Ostatecznie Zjednoczona Ochota zaliczyła lekki falstart i przegrała z Warszawską Ferajną 3:9.
Drużyna Mixamator w poprzednim sezonie mimo ciekawej gry nie była w stanie utrzymać się na najwyższym poziomie rozgrywkowym i w tym sezonie będzie rywalizować na zapleczu ekstraklasy. Ich rywal, zespół Warsaw Bandziors to nowa ekipa, która w swoich szeregach posiada kilku bardzo utalentowanych zawodników, dzięki czemu ta rywalizacja zapowiadała się interesująco. Pierwsza groźna akcja zespołu gospodarzy zakończyła się bramką, jednak już minutę później odpowiedzieli przeciwnicy i mecz rozpoczął się od nowa. Kolejne minuty owocowały w akcje z obydwu stron, jednak wynik w protokole meczowym nadal pozostawał taki sam. Druga część tego fragmentu spotkania to coraz większa przewaga zespołu gości, którzy zdołali dwukrotnie pokonać bramkarza rywali. Rozmiar prowadzenia mógłby być większy, lecz jeden ze strzałów trafił w słupek bramki przeciwników. Na przerwę drużyny schodziły z dwubramkowym prowadzeniem zespołu Warsaw Bandziors. W drugą część spotkania lepiej weszli zawodnicy gości, którzy już po chwili podwyższyli swoje prowadzenie. Szybko stracona bramka wyraźnie podcięła skrzydła gospodarzom, którzy nie atakowali już z takim animuszem jak na początku spotkania. Goście natomiast napędzeni dobrym wynikiem stopniowo powiększali swoją przewagę. Ich rywale próbowali jeszcze coś zmienić wprowadzając na bramkę zawodnika z pola, jednak nie przyniosło to dla nich za dużo dobrego. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem zespołu Warsaw Bandziors, którzy pokonując swojego rywala 9:2 pokazali, że namieszają w tej lidze. Zespół Mixamator sezon na tym poziomie rozgrywkowym rozpoczął od falstartu, ale szansę na rehabilitację będzie miał już w najbliższej kolejce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)