reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
4
14:00
( 2 : 1 )
4 : 6
Raport

Nie mają szczęścia goście w tym sezonie. A.D.S. Scorpions po raz kolejny prowadziło, jednak nie było w stanie utrzymać korzystnego wyniku a trzeba przyznać, że ich gra w pierwszej połowie mogła się podobać. Już na samym początku Kacper Feliga miał fantastyczną okazję, jednak w debiucie na boiskach Ligi Fanów najwyraźniej presja spętała mu nogi. Potem jednak Kacper się wzorowo pochwalił, definiując ofensywę swojej drużyny. Jeszcze w pierwszej połowie miał asystę oraz bramkę i zdawało się, że gospodarze skończą połowę z dwubramkową zaliczką. 

W ostatniej akcji pierwszej połowy fan-ta-sty-czną bramką popisał się jednak Dominik Woźniak, który jednym, płynnym ruchem przyjął piłkę, wypuścił ją przed siebie i zanim futbolówka zdążyła się odbić od ziemi już mknęła w kierunku bramki strzeżonej przez Damiana Sewerynka. Piłka minęła próbującego interweniować golkipera i z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę gospodarze prowadzili zaledwie 2:1. 

Druga odsłona natomiast przyniosła spodziewaną zmianę obrazu gry - gospodarze nie byli w stanie wytrzymać twardej, fizycznej gry i zaczęli odstawać kondycyjnie. Swoją szansę zwietrzył Paweł Podkoń i w zaledwie kilka minut zdobył hattricka, a Klub Sportowy Sandacze z jednobramkowej straty wyszedł na prowadzenie 3:4. Od tego czasu goście byli już niezagrożeni - poszli za ciosem, zdobyli kolejne dwie bramki i wykonali plan minimum potrzebny do kontynuowania walki o utrzymanie. 

Natomiast gospodarze pokazali po raz kolejny, że mają na siebie pomysł. Teraz zostaje doszlifować szczegóły oraz pracować w najbliższych miesiącach. Jeśli A.D.S. Scorpions wyrobią kondycję i organizację potrzebną do zagrania całego spotkania na wysokim poziomie to, kto wie, być może już w kolejnych rozgrywkach zawalczą o medale swojego przyszłego poziomu rozgrywkowego.

Reklama