Sezon Lato 2023
Relacje meczowe: 10 Liga
Takie drużyny jak WKS Bęgal to kwintesencja piłki amatorskiej w najlepszym wydaniu. Do starcia z ADS Scorpion's II przystąpili w bardzo okazałym, kilkunastoosobowym składzie, a już na rozgrzewce widzieliśmy, że radość z gry w niedzielne popołudnie była długo wyczekiwana. Goście natomiast borykają się ze słabą frekwencją, czego efektem było dołączenie do składu trzech nowych, niegrających nigdy wcześniej w Lidze Fanów graczy, więc jasne było, że ta potyczka będzie istną grą testową dla trenera Artura Kałuskiego. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli "Bęgale", którzy cieszyli się po bramce autorstwa Patryka Opęchowskiego, a asystą w tej akcji popisał się Kuba Szabłowski. Odpowiedź była jednak dość szybka, kiedy to po podaniu Aleksandra Peszko do piłki dopadł Szymon Rudnik i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania. O ile pierwsze minuty były wyrównane, o tyle pozostały kwadrans pierwszej połowy to całkowita dominacja gospodarzy. Doskonale w stworzonych warunkach do gry odnalazł się Ernest Iwan, który jeszcze przed przerwą mógł cieszyć się z ustrzelenia klasycznego hat-tricka. Jedno trafienie dołożyli jeszcze Franek Duszny oraz Szymon Zaperta i pierwsza odsłona zakończyła się wysokim prowadzeniem ekipy WKS aż 6:1. Druga połowa to zupełnie inny obraz gry i trzeba jasno powiedzieć, że gdyby "Skorpionki" z takim zaangażowaniem prezentowały się cały mecz, to jego losy mogłyby się potoczyć nieco inaczej. Trafienia autorstwa Patryka Szewczuka oraz Dominika Dedka sprawiły, że ta część spotkania zakończyła się remisem 2:2. Godne odnotowania był dwie sytuacje. Po pierwsze, przepiękny strzał z półwoleja Dominika Dedka, którym przelobował wysuniętego z bramki Madiego Takena. Po drugie, bliski przepięknego trafienia z rzutu wolnego był Olek Markowski, jednak mocno uderzona przez niego piłka odbiła się od poprzeczki, wewnętrznej części słupka oraz linii bramkowej, by ostatecznie wylecieć poza plac gry. Niemniej, w całym spotkaniu dużo lepiej zaprezentowała się ekipa WKS Bęgal, która zasłużenie wygrała 8:3.
Spotkanie na szczycie 10 ligi, czyli pojedynek Wilanowa z Kozicami okazał się zaskakującym widowiskiem. Jako faworyta upatrywaliśmy tutaj team Kuby Świtalskiego, ale szybko okazało się, że goście mają asa w rękawie w postaci Kuby Gadomskiego, który miał ogromny wpływ na przebieg tego spotkania. Nie minęło nawet pięć minut gry, a Kozice miały trzy wyśmienite okazje do otwarcia wyniku. Niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły, bo w 7 minucie fatalny błąd rozegrania od bramki wykorzystał Karol Kowalski i Wilanów wyszedł na prowadzenie. Utrzymało się ono raptem minutę, bo z rzutu rożnego podał Debal Bose, a Alli Abdullahi dołożył nogę i był remis. Inicjatywa stopniowo, ale konsekwentnie przechodziła na stronę Kozic, a punktem zwrotnym meczu okazała się żółta karta... dla zawodnika gości. Choć ekipa Kajetana Kossakowskiego grała w osłabieniu, jej impet w atakach na bramkę Macieja Dobrowolskiego nie zelżał. Kuba Gadomski zagrzewał swój zespół do coraz śmielszych ataków, aż w 15 minucie popędził samotnie na bramkę Wilanowa i wpakował piłkę do siatki. Po tym golu przewaga Kozic jedynie rosła, a przed przerwą udało się zapunktować jeszcze dwukrotnie. W drugiej połowie obraz meczu nie uległ specjalnej zmianie. Gospodarze mieli ogromny problem, żeby podejść pod bramkę Krzysztofa Wiśniewskiego, za to Kozice wyprowadzały atak za atakiem i dyktowały warunki gry do ostatniego gwizdka. Na szczególną uwagę zasługuje gol z 47 minuty, który jest poniekąd symbolicznym podsumowaniem tego meczu – Kozice rozegrały piękną, dynamiczną, zespołową akcję ze sprytnym zagraniem Kuby Gadomskiego, a obrońcy Wilanowa po prostu nie nadążyli za świetnie poukładanym zespołem gości. Kropkę nad i w ostatniej minucie postawił Mariusz Grzybowski i mecz zakończył się wynikiem 3:8.
Początek maja, słońce, rześki wiaterek, czyli idealna pogoda, aby iść na Piwo Po Meczu. Gospodarze w starciu z wiceliderem 10-tej Ligi Fanów chyba jednak troszkę za wcześnie zaczęli myśleć o uwielbianym przez dorosłych złocistym trunku, gdyż od samego początku byli tylko tłem dla ekipy Na2Nóżkę. Co prawda bronili się bardzo skutecznie, a niemałym talentem bramkarskim popisywał się w pierwszym kwadransie Michał Izydorczyk, jednak ostatnich kilka minut pierwszej odsłony to już dominacja N2N. Zaczęło się od kontry, w której gracze gości stworzyli przewagę 3 na 1, a błędu w tej sytuacji nie popełnił Wiktor Sląz i mieliśmy 0:1. Bramki na 0:2 oraz 0:3 to popis umiejętności Kacpra Grzeszczyka, który najpierw wykorzystał podanie Jakuba Pokorskiego, a następnie asystował przy golu Janka Danisiewicza. Wynikiem 0:3 zakończyła się pierwsza odsłona zmagań i szczerze mówiąc nic nie wskazywało, aby zmiana stron miała przynieść przełom w grze którejkolwiek z drużyn. Druga połowa zaczęła się od podwyższenia na 0:4 ekipy N2N, kiedy to drugą asystę w tym spotkaniu zaliczył Kacper Grzeszczyk, a wybornej sytuacji nie zmarnował Janek Pokorski. Przełamanie strzeleckiego impasu "Piwoszy" nastąpiło, gdy po podaniu Piotrka Zakrzewskiego piłkę obok bezradnego Aleksandra Sordyla posłał Michał Kukulski. Bramkarz gości bardzo szybko poprawił sobie humor, gdy po dokładnym podaniu do Kacpra Bery mógł zapisać na swoim koncie asystę. Końcówka meczu należała do Artura Szawerdaka, który w ostatnich kilku minutach zapisał na swoim koncie dwie bramki, a obu przypadkach kluczowe podanie było autorstwa Wiktora Sląza. Ostatecznie gracze Na2Nóżki wygrali to spotkanie pewnie aż 1:7, dzięki czemu umocnili się na pozycji wicelidera. Piwo po meczu tym razem bez punktów, a więc pozostają na przedostatniej pozycji w tabeli.
W ramach czternastej kolejki dziesiątej ligi, doszło do arcyciekawego starcia pomiędzy FC MokryWilly Cartel, a Deluxe Barbershop. Spotkanie cechowała niebywała boiskowa zaciętość, przez co mieliśmy przyjemność oglądać wyrównane 50 minut futbolu. Początek meczu był bardzo wyrównany, obie drużyny starały się zdobyć przewagę, ale bramkarze świetnie sobie radzili z atakami rywali. Pierwszą bramkę zdobył MokryWilly Cartel, który po szybkim kontrataku zdołał pokonać bramkarza Deluxe Barbershop. Po około kwadransie gospodarze, którzy niespodziewanie wyszli na dwubramkowe prowadzenie przejęli inicjatywę. Ich radość nie trwała jednak zbyt długo. Mimo tak kapitalnego startu, Deluxe Barbershop szybko odpowiedział dwoma trafieniami, wyrównując stan meczu. Następnie obie drużyny zaczęły grać coraz bardziej ofensywnie, co przyniosło efekt w postaci kolejnych bramek. W kolejnym etapie potyczki, MokryWilly Cartel zdołał pokonać Aziza Lafitova po raz kolejny, ale Deluxe Barbershop nie poddał się i zdołał odrobić straty z nawiązką, kończąc połowę z jedną bramką przewagi (3:4). W drugiej połowie rywale ekipy w czarnych strojach, ponownie zdołali dogonić rywala. Deluxe Barbershop jednak szybko odpowiedział bramką, wyrównując wynik. Ostatnie minuty meczu były bardzo intensywne, obie drużyny starały się zdobyć decydujące trafienie. W końcu to goście umieścili piłkę w siatce, zapewniając sobie zwycięstwo 5:4. Mecz był bardzo wyrównany i emocjonujący, obie drużyny pokazały wysoką jakość gry, a my – obserwatorzy byliśmy usatysfakcjonowani z tego ponadprzeciętnego widowiska.







)
)
)
)
)
)
)
)