Sezon Lato 2023
Relacje meczowe: 10 Liga
Gdyby spotkanie Kozic z Warszawy z A.D.S. Scorpion’s II można było obstawiać w Superbecie, to kurs na gości na pewno byłby wysoki. Drużyna z podium mierzyła się z czerwoną latarnią 10. ligi. Jak to jednak w piłce bywa, nie wszystko jest takie oczywiste jak wykazuje matematyka, ani jak typują bukmacherzy. Początek spotkania był niezwykle wyrównany. Każda z ekip próbowała dostać się do pola karnego rywali, ale nic do siatki nie wpadało. Dopiero w okolicach 10 minuty futbolówkę po stracie Kozic wyrwał Patryk Szewczuk i po świetnym przejęciu załadował ją do bramki. Słowo załadować jest tutaj kluczowe, bo zrobił to z takim impetem i perfekcją, że bramkarz nie miał szans. Ta bramka to zdecydowanie stadiony świata i myślę, że zobaczycie ją w najlepszych bramkach kolejki. Tuż po chwili jednak wyrównał Alli Abdullahi po asyście Kuby Wieteski. Skorpiony nie dawały za wygraną i znów wyszły na prowadzenie po golu Bartka Marciniaka. Na tym bramki gości się skończyły. Do końca meczu Skorpiony przeprowadziły jeszcze kilka akcji ofensywnych, lecz żadna z nich nie przyniosła pożądanego efektu. Do połowy spotkania było już 3:2, a Kozice nie myślały nawet przez chwilę o tym, żeby zwolnić. Niedługo po zmianie stron strzelał dla Kozic jeszcze Aziz i Chekwube, a finalnie spotkanie zakończyło się wynikiem 5:2. Gospodarze podsumowali ten wynik jako „skromny acz zdecydowany”. My się pod tym podpisujemy, a w międzyczasie chcielibyśmy wyróżnić zawodnika Alli Abdullahi, który trafił do szóstki kolejki!
Wszyscy sobie ostrzyliśmy zęby na starcie na szczycie X-tej Ligi Fanów, w którym Deluxe Barbershop podejmował ekipę Na2Nóżkę. Obie drużyny przyprowadziły ze sobą liczną publikę, a atmosfera podczas całego spotkania była bardzo ciekawa i pełna emocji. Już na początku spotkania obejrzeliśmy zabójczo skuteczną kontrę w wykonaniu azerskiej ekipy, kiedy to przez niemal całe boisko piłkę poprowadził Veysov Alakbar, a podaną przez niego futbolówkę, tuż przed polem karnym, strzałem na długi słupek po ziemi posłał do siatki Farid Abdullayev. Szybki gol zwiastował grad goli w tym meczu, jednak nic bardziej mylnego. Zarówno oba bloki defensywne, jaki i bramkarze obu zespołów spisywali się doskonale. Akcji bramkowych było jak na lekarstwo, a gdy juz dochodziło do strzałów, świetnie spisywali się Aziz Latifov oraz Aleksander Sordyl. Brak przełomowego pomysłu na rozbicie obrony przeciwników sprawił, że w pierwszej połowie oglądaliśmy tylko jednego gola. Po zmianie stron inicjatywę przejęli nieco gracze N2N. Kreowanie akcji na własnej połowie starał się koordynować rosły bramkarz gości i trzeba przyznać, że jego umiejętności komunikowania się z zawodnikami były naprawdę wysokie. Niemniejszym talentem, tym razem czysto bramkarskim, popisał się Aleksander w akcji, w której po sprytnym strzale rywala, jakimś cudem, zdołał obronić piłkę piętą! Po drugiej stronie boiska brylował z kolei Aziz Latifov, który w niesamowity sposób wybronił strzał z bardzo bliska przy samym słupku. Nie dał jednak rady przy strzale głową Kacpra Grzeszczyka, który wykorzystał dośrodkowanie Kacpra Bery i mieliśmy wyrównanie ! N2N miało jeszcze kilka 100% okazji, jednak w jednej z nich wspaniale zachował się Aziz Latifov, który wybronił zarówno trudny strzał, jak i jego dobitkę. Na dwie minuty przed końcem doskonałą sytuację na zwycięskiego gola miał Wiktor Sląz, jednak piłka po jego strzale trafiła w słupek. Pod koniec spotkania doszło do niemiłego incydentu, w którym faulowany był gracz Deluxe Barbershop. Następstwem była przepychanka i kilka kartek, w tym jedna czerwona. Na szczęście wszystko zostało na boisku i po meczu zawodnicy obu ekip pogratulowali sobie świetnego występu, zakończonego podziałem punktów.
Przed spotkaniem to Warsaw Wilanów był na musiku. Przegrana w tym meczu praktycznie odbierała nadzieję na załapanie się do czołowej czwórki przed podziałem na grupę mistrzowską i spadkową. Gospodarze mogli być jednak dobrej myśli po występach przeciwko dwóm pierwszym drużynom w lidze. Chociaż oba mecze przegrali, to zaprezentowali się całkiem nieźle i w starciu z MokrymWillym nie byli bez szans. Na początku obie ekipy się nieco się badały, a na pierwszą bramkę musieliśmy czekać do około 10 minuty. Wtedy to do rzutu wolnego podszedł Kuba Świtalski i mocnym uderzeniem pokonał bramkarza. Sędzia jednak bramki nie uznał, gdyż strzał był oddany jeszcze przed gwizdkiem. Kuba pokazał, że nie było w tym uderzeniu przypadku i za drugim razem również skierował piłkę do siatki. Grunt to powtarzalność! Ekipa z Wilanowa poszła za ciosem i po kolejnych 5 minutach mieliśmy już 3:0! Był to świetny okres gry gospodarzy, goście nieco w szoku w związku z takim obrotem spraw, próbowali chociaż złapać kontakt z rywalem. Tyle, że to chyba nie był ich dzień. Na domiar złego jeden z zawodników gości został ukarany żółtą kartką, a Warsaw Wilanów wykorzystał grę w przewadze i podwyższył na 4:0. Dopiero tuż przed przerwą Łukasz Kobus zdobył pierwszą bramkę dla Cartelu, również po rzucie wolnym. W drugiej części obie ekipy poszły na wymianę ciosów i na bramkę gospodarzy po jakimś czasie golem odpowiadali goście. MokryWilly nie zdołał jednak w trakcie spotkania skrócić dystansu na mniej niż 3 gole, więc team z Wilanowa miał ten mecz cały czas pod kontrolą. Gospodarze dobrze wiedzieli, że muszą zwrócić szczególną uwagę na Łukasza Kobusa i często gdy miał piłkę był podwajany, a nawet potrajany, a mimo to i tak zdołał zaliczyć hat-tricka. Zawodnicy z Wilanowa zagrali dobre spotkanie, zostawili sporo sił na boisku i można było odnieść wrażenie, że większość stykowych pojedynków wygrali dzięki swojej determinacji. MokryWilly nie przypominał zespołu z poprzednich kolejek i przez tę porażkę mocno skomplikował sobie sytuację w tabeli.
Sytuacja w 10. lidze jest bardzo skomplikowana, a emocje, które będą towarzyszyć najbliższym spotkaniom są ogromne. W środku tabeli różnice są niezwykle małe i sporo drużyn ma szansę na awans. WKS Bęgal i Piwo Po Meczu FC dzieliło jedynie 5 punktów, więc sporo mogło się tu zdarzyć i ciężko było przewidzieć jednoznaczny scenariusz. Pogoda w tej części dnia na boiskach przy AWF dopisała i na sektor D padało wiele promieni słonecznych. Mamy wrażenie, że dało to jeszcze większą chęć i wolę wygrania obu drużynom. Pierwsza część spotkania była bardzo wyrównana. Stoją za tym mocne fakty, bo do końca pierwszej połowy mieliśmy bramkowy remis 1:1. Pierwszego gola strzelił dla gospodarzy Michał Czapnik po asyście Karola Kołodziejczaka. Z kolei dla Piwa strzelał Michał Kukulski. Na wyróżnienie w tym spotkaniu zasługuje Maksymilian Korczak, który zdobył bramkę i zanotował asystę. Maks znalazł się w szóstce kolejki i składamy mu z tego powodu serdeczne gratulacje. Po zmianie stron karnego wykorzystał Piotr Zakrzewski i był to koniec bramek jakie oglądaliśmy ze strony gości. W drugiej części gry Piwo Po Meczu FC przeprowadziło jeszcze kilka akcji ofensywnych, lecz żadna z nich nie przyniosła pożądanego efektu. WKS Bęgal za to nie próżnowało. Finalnie wynik wyniósł 4:2, a trzy punkty zapisali sobie gospodarze. Poprawiło to ich sytuację w tabeli, ponieważ obecnie wskoczyli na trzecie miejsce na podium. Muszą jednak mieć się na baczności, ponieważ Kozice już ostrzą sobie kopyta na awans.







)
)
)
)
)
)
)
)