Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 4 Liga
Wskazanie faworyta w meczach, w których do rywalizacji stają zespoły z dwóch krańców tabeli, jest wbrew pozorom dużo trudniejsze niż taka próba w przypadku sąsiadujących ze sobą w klasyfikacji drużyn. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w starciu Husarii Mokotów II oraz Kingstyle, które zimą przeszło przebudowę składu. Ekipa z dołu tabeli dość szybko przejęła inicjatywę w grze, czym zaskoczyła gospodarzy, a gracze Tomka Hubnera byli mocno skonsternowani, gdy po podaniu Maksyma Syneniuka piłkę do bramki skierował Nikita Ivanov, otwierając tym samym wynik spotkania. Gol na 0:2 Husarze stracili na własne życzenie, gdy niedokładnie zagraną piłkę przejął Vladyslav Fesian i z zimną krwią podwyższył wynik. Na szczęście dla Husarii jej gracze ocknęli się jeszcze w pierwszej odsłonie, gdy po przeprowadzonej przez Patryka Gorzyckiego kontrze gola kontaktowego zdobył Marek Wdowiński i mieliśmy do przerwy 1:2. Po zmianie stron oba zespoły były bardzo zdeterminowane, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak to znowu goście rozpoczęli strzelanie, gdy bezpośrednio z rzutu wolnego trafienie na 1:3 zdobył Vladyslav Fesian. W odpowiedzi po podaniu Patryka Borowskiego gola kontaktowego skompletował Kamil Kwiatkowski. Kingstyle jednak mieli w swoim składzie Treventino Onwaeze, który fantastycznym rajdem przez całe boisko i strzałem obok bramkarza podwyższył na 2:4. Gospodarze słyną jednak z charakteru na boisku, i tym razem to oni wykorzystali błąd bramkarza, który na bramkę kontaktową zamienił Patryk Borowski. Jednak tego dnia to goście byli zdecydowanie bardziej zdeterminowani w wyścigu o komplet punktów, co potwierdzili jeszcze dwoma trafieniami autorstwa Bakyta Nurmatova oraz Treventino Onwaeze. Trzeba także pochwalić Yaroslava Smolina za fantastyczną postawę między słupkami, gdyż jego interwencje w dużej mierze pozwalały gościom utrzymywać prowadzenie w tym meczu. Ostatecznie Kingstyle pokonało rywali 3:6, dzięki czemu nieco oddalili się od strefy spadkowej.
Mecz przeciwko niepokonanej drużynie, jaką w tym sezonie są FC Dziki z Lasu, to zawsze bardzo duże wyzwanie, a przed takim zadaniem stanęli zawodnicy BJM Development. Szczególnie że w zespole gości widzieliśmy dość ciekawe ustawienie, w którym Filip Odoliński, znany z fantastycznych umiejętności bramkarskich, grał w polu. Gospodarze bardzo szybko nakręcili wysokie tempo i stworzyli kilka dogodnych sytuacji, które błyskawicznie zamienili na korzystny dla siebie wynik. Strzelanie rozpoczął Michał Janowicz, który po podaniu Konrada Adamczyka mocnym strzałem posłał piłkę pod tzw. "ladę". Konrad Adamczyk był również autorem asysty przy bramce na 2:0, kiedy jego prostopadłe podanie dotarło do Karola Bieniasa, a ten podpisał się efektownym zwodem i umieścił piłkę w siatce. Goście zdołali odpowiedzieć bramką po akcji kombinacyjnej Pawła Tamowskiego, który obsłużył dokładnym podaniem Patryka Ciborskiego. Jednak jeszcze przed przerwą Dziki zdołały wyjść na wyraźne prowadzenie 4:1, a świetny okres gry zanotował Piotrek Jamroż, który był autorem dwóch trafień. Druga połowa rozpoczęła się od przebłysku talentu strzeleckiego Konrada Adamczyka, który najpierw ładnym strzałem z dystansu podwyższył na 5:1, a następnie po podaniu Michała Ossowskiego wyprowadził swój zespół na wysokie prowadzenie 6:1. Odpowiedzi BJM Development były raczej symboliczne i nie prowadziły do nawiązania równorzędnej walki z przeciwnikiem. Godne odnotowania było trafienie Karola Bieniasa na 10:3, gdy ten zawodnik po efektownym zwodzie na wysokości połowy boiska posłał lewą nogą piłkę tak mocno, że ta obiła słupek i wpadła do bramki. Ostatecznie Dziki z Lasu pewnie wygrały mecz 11:3, dzięki czemu umocniły swoją pozycję lidera.
Późnym popołudniem na arenie AWF o godzinie 16:00 na sektorze A zmierzyły się FC Popalone Styki z Compatibl. Drużyny reprezentują 4 poziom rozgrywkowy, gdzie gospodarze zajmują 5 miejsce w tabeli z 12 punktami, zaś ekipa gości ostatnie z jednym oczkiem. Mimo niezłego startu spotkania i kilku zmarnowanych sytuacji w wykonaniu Compatibl, to Popalone Styki prezentowały się w pierwszej połowie nieco lepiej. Moment przełomowy nastąpił w 10 minucie, kiedy Antoni Zieliński wykorzystał podanie bramkarza Krzysztofa Grabowskiego i zdobywa jedyną bramkę w tej połowie. Druga część spotkania była o wiele ciekawsza. Rozpoczęła się od zdobycia trafienia przez Compatybilnych. Niedługo potem pada kolejna bramka - tyle że dla dla gospodarzy. Wydaje się, że ten moment mógł być kluczowy, bo gdy wydawało się, że zespół w białych koszulkach wraca do gry, nagle musiał pogodzić się ze stratą kolejnych trafień. W ostatnich minutach Kuba Sidoruk strzela drugą bramkę dla Compatibl, dając nadzieje na wyrównanie swojej drużynie. Mecz przyjmuje jednak zupełnie odwrotny scenariusz. To gospodarze wracają do strzelanie, dokładają kolejne trafienia i wygrywają mecz w stosunku 6:2.
W 10 kolejce Ligi Fanów Laga Warszawa podejmowała drugą drużynę Kryształu Targówek. Laga to lider 4 ligi i z pewnością główny kandydat do awansu. Druga drużyna Kryształu Targówek co prawda nie prezentuje takich umiejętności co pierwsza, ale z pewnością również ma swoje ambicje. Początek spotkania to bardzo intensywny i szybki mecz, gdzie obydwu ekipom bardzo zależało, by zdobyć premierową bramkę. Nie upłynęło kilka minut spotkania, a już nasze przedmeczowe przewidywania zaczęły się sprawdzać. Laga Warszawa szybko objęła prowadzenie po golu Szymona Dudzika. Choć wydawało się, że faworyci pójdą za ciosem, to na kolejne trafienia musieliśmy trochę poczekać. Niemniej jednak po 15 minutach mieliśmy pewne prowadzenie 3:0. Goście grali dobrze, ale strasznie chaotyczne. Jeżeli zaś mielibyśmy szukać plusów w drużynie Kryształu, to na pewno byłby to bramkarz. Po 25 minutach mieliśmy wynik 4-0 i zwycięstwo gospodarzy nie było w żaden sposób zagrożone a niewiadomą pozostawała przewaga, z jaką zakończą spotkanie. Choć Kacper Romanowski robił co mógł między słupkami coraz częściej musiał wyciągać piłkę z siatki. Lagerzy rozpędzali się z każdą minutą, a bezpieczny wynik tylko dodawał im animuszu. Wygrywali niemal każdą stykową piłkę, która bardzo szybko wracała w okolice pola karnego gości. Wynik 9-0 nie pozostawia złudzeń, kto był w tym spotkaniu lepszy. Jesteśmy spokojni, że z taką formą Laga Warszawa dość szybko zapewni sobie awans, a jeśli chodzi o Kryształ Targówek II to ekipa, która z całą pewnością nie pokazała jeszcze pełni potencjału i z całą pewnością odbierze punkty jeszcze niejednemu zespołowi.
W niedzielny wieczór drużyna OldBoys Derby podjęła rywalizację z aktualnym spadkowiczem ligi, Panterą. Ku zaskoczeniu wielu, drużyna plasująca się o dwie pozycje niżej w tabeli otworzyła wynik meczu. Przechwyt na połowie graczy w żółtych strojach w wykonaniu Damiana Fabisiaka, ten idealnie podał do niepilnowanego Karola Kurasa, który wpakował piłkę do bramki i już od początku gracze OldBoys byli zmuszeni odrabiać straty. Po wspaniałym początku zespołu Pantery, do głosu częściej zaczęli dochodzić rywale. 4 minuta meczu, wrzut z autu do Jacka Pryjomskiego, który został sfaulowany w polu karnym, sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na "jedenastkę". Do strzału podszedł Marcin Wiktoruk, jednak jego uderzenie zostało wspaniale wybrane przez bramkarza przeciwników. Chwilę później Wiktoruk popisuje się kapitalnym podaniem do Rafała Bujalskiego, a ten precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza rywali, czym wyrównał rezultat. Ta bramka dała graczom OldBoys "wiatru w żagle". Z każdą kolejną minutą stwarzali sobie coraz lepsze okazje na zdobycie gola, aż wreszcie Miłosz Suchta, swoim rajdem pomiędzy zawodnikami rywali doszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem, gdzie technicznym strzałem nie dał mu szans na skuteczną interwencję. Mamy 2:1 i właśnie z takim wynikiem oba zespoły schodziły na przerwę. W drugiej połowie jako pierwsi zaczęli atakować gracze w żółtych koszulkach. Akcja z lewej strony, cudowna wrzutka do Wiktoruka, który w tej sytuacji się nie pomylił, co oznaczało, że piłkarze w szarych trykotach mają już dwie bramki straty. Zawodnicy OldBoys nawet nie myśleli, aby zwolnić tempo. Rzut wolny, do uderzenia podchodzi Wiktoruk i rehabilituje się po zmarnowaniu rzutu karnego z pierwszej połowy. Cudowny strzał w prawy, górny róg bramki. Przeciwnicy nie mieli żadnej recepty na świetnie dysponowanego tego dnia Wiktoruka. Cała druga połowa pod pełną kontrolą graczy gospodarzy, o czym świadczy wynik końcowy - 8:1 dla OldBoys.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)