Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 9 Liga
W zapowiedziach pisaliśmy, że w roli zdecydowanego faworyta tego meczu widzimy zespół Nagel. W poprzedniej kolejce gospodarze od początku narzucili swój styl gry i właściwie już po kilkunastu minutach rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Taki scenariusz nie powtórzył się w rywalizacji z Mistrzami Chaosu. Choć może pozycja w tabeli tego nie odzwierciedla, to podopieczni Jakuba Spławskiego potrafią dobrze przygotować się taktycznie do spotkania i było to widać w tym starciu. Bardzo dobrze funkcjonowali w obronie – Nagel, choć grał cierpliwie, miał trudności, by przebić się przez defensywę rywala, a gdy już udało mu się oddać celny strzał, na posterunku był Alan Bednarczyk. Długo więc utrzymywał się bezbramkowy remis, ale w końcu bramkarz gości musiał skapitulować i to w dość niepozornej sytuacji. Mistrzowie nie potrafili skutecznie wybić piłki spod własnej bramki, a paradoksalnie najlepiej w tym chaosie odnalazł się Radosław Przybylski otwierając wynik. Parę minut później było już 2:0, ale rywale nie odpuszczali i jeszcze przed przerwą zdobyli bramkę kontaktową po rzucie wolnym. Po przerwie goście nie mieli nic do stracenia, musieli zaatakować, ale jak się okazało, chyba nie było to dobre posunięcie, szczególnie przy wyniku na styku. Nagel miał dzięki temu więcej miejsca i w 100% to wykorzystał. Mistrzowie mieli parę okazji do wyrównania, ale jak to się mawia, niewykorzystane sytuacje się mszczą i zamiast remisu, to Nagel podwyższył prowadzenie. I niestety dla gości mecz stawał się coraz bardziej jednostronny, co miało również odzwierciedlenie w wyniku. Do samego końca bramki strzelał już tylko Nagel i jak zawsze spory wkład w zwycięstwo miał Maksimo Stesiuk, zdobywca czterech bramek i dwóch asyst. Nagel pewnie pokonał Mistrzów Chaosu 9:1, przez co goście już wkrótce zagrają mecz o utrzymanie w lidze z Elitarnymi Gocław.
O godzinie 9:00 na sektorze C drużyna Hetman FC podejmowała FC Łazarski w 9 lidze. Ekipa gospodarzy walczy o podium, zaś goście zajmują ostatnie miejsce, które ciężko im będzie opuścić. W pierwszej części spotkania mogliśmy ujrzeć wiele świetnych akcji, po których padały bramki. Mimo nieco lepszej gry drużyny gospodarzy, trzeba przyznać że mieli też oni sporo szczęścia, ponieważ rywale hurtowo marnowali wiele dogodnych sytuacji. Bardzo ładnym trafieniem popisał się Ivan Kirianow z rzutu wolnego strzelając bramkę na 3:3. Końcówka pierwszej części należała już do białych koszulek, którzy zdążyli przed przerwą zdobyć jeszcze dwie bramki i wyjść na dwubramkowe prowadzenie 5:3. W drugiej części spotkania Hetman totalnie zdominował grę, tracąc przy tym tylko jedną bramkę. Swoje trafienia zdobywali głównie po odbiorach, kontrach czy przechwytach po niecelnych podaniach rywali. W drugiej połowie niestety FC Łazarski nie miał już nic do powiedzenia. Mecz zakończył się wynikiem 12:4.
Ponieważ GLK już dawno zapewniło sobie mistrzostwo, jak również pierwsze miejsce w tabeli, to mecz z ADP Wolska Ferajna był zdecydowanie ważniejszy dla ekipy Kamila Jagiełło. Chłopaki musieli wygrać, bo ważyły się ich losy odnośnie miejsca w TOP 3, zwłaszcza że zaciekle goniła ich ekipa Hetmana. A ponieważ drużyna GLK na tym spotkaniu zjawiła się tylko z jednym rezerwowym, a w dodatku nie miała w swoich szeregach Damiana Sawickiego, to wydawało się, że jest to idealna okazja dla ADP, by rywal doznał drugiej porażki w sezonie. Potyczkę lepiej zaczął jednak lider tabeli, który po golu Jakuba Zielińskiego objął prowadzenie. Im jednak dłużej trwała pierwsza połowa, tym coraz więcej okazji klarowali sobie przeciwnicy. No i udało im się dość szybko doprowadzić do wyrównania za sprawą Oskara Nieskórskiego. Potem dołożyli jeszcze jedno trafienie, które było dziełem dobrze grającego Przemka Fudały. Wynik 2:1 do przerwy niczego jeszcze nie rozstrzygał, ale w drugiej połowie przewaga Wolskiej Ferajny zaczęła rosnąć. Co prawda akcji bramkowych było mniej więcej po tyle samo, lecz różnica polegała na tym, że jedni swoje okazje wykorzystywali, a drudzy nie. Tym sposobem zrobiło się nawet 4:1. I wtedy w obozie prowadzących chyba pojawiło się samozadowolenie. Z kolei GLK wreszcie zaczęło grać na swoim poziomie i regularnie zatrudniało do interwencji bramkarza rywali. Udało się nawet zmniejszyć straty, a potem zespół Mateusza Rozkresa miał jeszcze kilka bardzo dobrych okoliczności, by zbliżyć się do konkurentów na odległość jednej bramki. Niestety – albo zawodził celownik, albo fantastycznymi paradami popisywał się Wiktor Stankowski. Gracze lidera często łapali się za głowy, bo nie wiedzieli w jaki sposób doszło do tego, że ich licznik stanął na dwóch trafieniach. To wszystko spowodowało, że GLK musiało się pogodzić z drugą z rzędu porażką, aczkolwiek nie ma ona w ich wypadku żadnych, negatywnych skutków. Co innego zwycięstwo w przypadku ADP. Tutaj chłopaki są już pewni, że zajmą przynajmniej 3 miejsce na koniec sezonu. W ostatniej kolejce otrzymają bowiem 3 punkty bez gry za mecz z Varsovią i dzięki temu Hetman już ich nie wyprzedzi. Co więcej – gdyby się okazało, że w najbliższą niedzielę GLK pokona Rodzinę Soprano, to ADP może wskoczyć nawet na drugie miejsce. Ale bez względu na to która to będzie lokata, to trzeba powiedzieć, że z przekroju całego sezonu medal i awans są zasłużone. Może nie zawsze podobało nam się zachowanie niektórych zawodników w trakcie meczów, jednak biorąc pod uwagę aspekt sportowy, to tutaj nie możemy Ferajnie czegokolwiek zarzucić.
Bez dwóch zdań w tym starciu faworytem była Rodzina Soprano. Forma Elitarnych Gocław utknęła w głębokim dołku, nadal są bez zwycięstwa w rundzie wiosennej, i nic nie wskazywało na to, żeby miało się to zmienić po tym spotkaniu. Rodzina Soprano potrzebowała zaledwie sześciu minut, aby otworzyć wynik, co uczynił doskonale znany duet Kulibski – Bogdański. Trzy minuty później Kulibski podwyższył na 2:0, a w końcówce pierwszej części gry jedną bramkę dołożył jeszcze Michał Chaciński. W pierwszej połowie Rodzina Soprano wyraźnie przeważała i dłużej utrzymywała się przy piłce niż rywale. Elitarni próbowali swoich szans w grze z kontry, ale to założenie nie dawało zamierzonego efektu. Kilka sekund po przerwie duet Kulibski i Bogdański ponownie pokazał swoją klasę, podwyższając wynik na 4:0. Zgodnie z przedmeczowymi przewidywaniami, Rodzina Soprano pewnie prowadziła i miała ten mecz pod pełną kontrolą. Rywale, mimo okazjonalnych prób stworzenia zagrożenia pod bramką gospodarzy, nie byli w stanie przełamać obrony oponentów. Świetnie spisywał się bramkarz Aleksander Grabowski, a dodatkowo strzały przeciwników często okazywały się niecelne. W ostatnich minutach meczu Elitarni wywalczyli rzut karny, który pewnie wykorzystał kapitan zespołu Mariusz Głębocki, ustalając wynik na 6:1. Była to ostatnia bramka tego spotkania. Dobra dyspozycja Rodziny Soprano przełożyła się na pewne zwycięstwo i umocnienie się na drugiej pozycji w tabeli. Elitarni Gocław, mimo fatalnej passy porażek, wciąż znajdują się tuż nad strefą spadkową, ale ich los zależy od ostatniej kolejki, w której zmierzą się z Mistrzami Chaosu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)