Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 11 Liga
Pomimo ostatnich przeciwności w obu ekipach wciąż tliły się nadzieje na przeskoczenie Green Teamu i zajęcie 5 miejsca dającego prawo do udziału w Pucharze Ligi Fanów. Dżentelmeni choć grają całkiem nieźle w tej rundzie nie potrafią tego do końca przekuć na zdobycz punktową, choć ostatni remis z KTA Wszedło można już uznać za swego rodzaju sukces. Z kolei ostatnia porażka z Pogromcami zahamowała marsz NieDzielnych w górę tabeli i aby liczyć się w walce o 5 miejsce musieli ten mecz wygrać. I początkowo wszystko szło po ich myśli. Szybko objęli prowadzenie po świetnej akcji Jana Wójcika i asyście Łukasza Ostrowskiego. Mimo obiecujących pierwszych minut, dość długo musieliśmy czekać na kolejną bramkę. Gentlemani szukali swoich szans na wyrównanie, a rywale czekali na odpowiednią okazję by kontratakować. I choć to NieDzielni podwyższyli na 0:2 (po rzucie wolnym), to gospodarze też mieli swoje okazje. Mimo mało korzystnego wyniku do przerwy dało się jednak odczuć, że wiara w sukces w ekipie Michała Danga nie zniknęła. Po zmianie stron ochoczo ruszyli do przodu w poszukiwaniu bramki kontaktowej, jednak skarcił ich Łukasz Ostrowski kierując piłkę do siatki ładnym strzałem z woleja. Wydawało się, że NieDzielni będą mieli już ten mecz pod kontrolą, ale jak się okazało - sami sobie utrudnili życie. Po tym jak rywale zdobyli bramkę na 1:3, Jan Wójcik dostał niepotrzebną żółtą kartkę, która mogła zadecydować o losach meczu. NieDzielni grali tak otwarcie, jakby nie zdawali sobie sprawy, że byli w osłabieniu i Dżentelmeni w przewadze zdobyli dwie bramki, w tym jedną na sekundy przed końcem kary i z 0:3 zrobiło się 3:3. Jan Wójcik poniekąd odkupił swoje winy trafiając na 3:4 chwilę po wejściu z powrotem na boisko. To jednak nie był koniec emocji, bo 2 minuty później znów mieliśmy remis, który właściwie odzwierciedlał przebieg meczu. NieDzielni jednak mieli tego dnia w swoim składzie Łukasza Ostrowskiego, człowieka od zadań specjalnych. To on zaliczył kluczową bramkę w tym spotkaniu dając zwycięstwo swojej ekipie 4:5. Gentleman Warsaw Team znów pozostaje bez punktów i znów może czuć spory niedosyt, bo rywal był jak najbardziej w zasięgu. NieDzielnych w przyszłej kolejce czeka mecz sezonu z Green Teamem, do którego tracą już tylko 2 punkty.
W 11 lidze bardzo ciekawie zapowiadał się mecz między KTA Wszedło a Szeregiem Homogenizowanym. Obie drużyny na te spotkanie stawiły się w licznych składach, jednak to goście z KTA Wszedło byli zdecydowanie bardziej rozbudzeni. W pierwszych minutach Szereg niefrasobliwie rozgrywał piłkę, którą przechwycił Marek Pacholczak i otworzył wynik spotkania na 1-0. W kolejnych minutach większość walki rozgrywała się w środku pola, ale obie strony miały swoje okazje do zmiany wyniku. Z minuty na minuty KTA Wszedło coraz częściej próbowało zaskoczyć Jana Wosińskiego. Szczęśliwcem, który tego dokonał był Krzysiek Kacperowicz. Wynik do przerwy nie uległ zmianie, chociaż z obu stron były do tego świetne okazje. Jeśli goście przed meczem wypili kawę, to z pewnością zadziałała ona w czasie przerwy. Szybko zdobyli bramkę kontaktową po strzale Jana Mitrowskiego i nawet trafienie gospodarzy na 3-1 nie wybiło ich z rytmu. Niestety, starania gości nie przekładały się na kolejne gole - fantastycznie bronił Cezary Szczepanek, który wychodził obronną ręką z pojedynków z niezwykle aktywnym Janem Mitrowskim. Cezary wybronił kilka groźnych strzałów, czym jednocześnie demotywował gości. W końcu zawodnicy Szeregu postawili wszystko na jedną kartę, dzięki czemu w samej końcówce po zespołowej akcji Leszczyński - Mitrowski ten drugi zmniejsza straty swojego zespołu do jednej bramki. Niestety na więcej nie starczyło już czasu i po chwili sędzia zakończył mecz. Dzięki wygranej KTA Wszedło zdobywa bardzo ważne trzy punkty i odskakuje swoim bezpośrednim rywalom do awansu, aż na pięć "oczek". Postawa gości, szczególnie w drugiej odsłonie mogła się podobać, niestety do szczęśliwego zakończenia trochę im zabrakło.
W meczu 16. kolejki 11. ligi drużyna Red Rebels zgodnie z oczekiwaniami zwyciężyła po raz 12. w obecnym sezonie, pokonując ostatnie w tabeli Old Boys Derby III. Utrzymali dzięki temu fotel lidera, a drużyna Old Boysów pozostaje na 9. miejscu z 4 punktami straty do miejsca gwarantującego utrzymanie. Od samego początku spotkania podział na boisku był bardzo widoczny. Kibice, który zebrali się wzdłuż linii boiska na AWF Warszawa z łatwością mogli odróżnić lidera od zespołu, który bije się o utrzymanie. Gospodarze od pierwszego gwizdka przejęli całkowitą inicjatywę. Wynik spotkania już w 3. minucie otworzył fenomenalnym strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego Bazarov. Kilka minut później ten sam zawodnik wykorzystał niefrasobliwość obrońców w własnym polu karnym i po przechwycie piłki podwyższył wynik spotkania na 2:0. Drużyna Red Rebels kontrolowała grę i szybkimi kontratakami do przerwy prowadziła już 7:1 a sam Bazarov wpisał się na listę strzelców aż cztery razy. Efektem dużej przewagi już po pierwszej połowie było nieco niższe tempo gry w kolejnej części, jednak na brak bramek nie mogliśmy narzekać. Old Boys Derby III stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji w drugiej części spotkania, na wyróżnienie zasługuje trafienie zdobyte przez Old Boys Derby III, które po składnej akcji całego zespołu mocnym strzałem w górny róg bramki zainkasował Cezary Dudało. Mecz zakończył się wynikiem 11:2.
Mecz rozegrany w 11 lidze pomiędzy piątym w tabeli Green Team i drugimi Borowiki był niestety widowiskiem mocno jednostronnym. Goście od początku wysoko ustawieni nie pozwolili rozpędzić się ekipie gospodarzy. Przejęty środek pola, sprytne dwójkowe akcje na tzw. "klepę" oraz bardzo dynamiczne kontry dały im naprawdę dużą przewagę w tym spotkaniu. Pressing Borowików już na samym początku meczu dał im wynik 1-0 dzięki bramce samobójczej. Green Team próbował co prawda się odgryzać, ale Borowiki narzucili swój styl gry i bez problemu zdobywali kolejne trafienia. Architektów tego sukcesu tak naprawdę ciężko wymienić, ponieważ to cała drużyna przyjezdnych zasługuje na to miano. Aleksandr Anishchenkov (2 bramki, 1 asysta), Bartłomiej Lechowicz (2 bramki, 1 asysta) i reszta ekipy Borowików pokazali w tym meczu, że bardzo mocno zależy im na zwycięstwie i awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Pierwsza połowa to huraganowe ataki drużyny przyjezdnych, duża dominacja w tej części spotkania i 6 zdobytych trafień. Druga część meczu to nadal przewaga Borowików. którzy tym razem delikatnie zwolnili a i tak zdobyli jeszcze trzy bramki. Ekipa Green Team oczywiście się nie poddawała i nawet przy tak dużej stracie starała się atakować. Jednak ich wysiłki nie zostały nagrodzone nawet jednym trafieniem. Taka jest niestety piłka nożna. Trzeba zapomnieć o tym spotkaniu i myśleć już tylko o następnym meczu. Zawody zakończyły się wynikiem 9-0 dla Borowików, którzy umocnili się na pozycji wicelidera i ze spokojem spoglądają w przyszłość i możliwy awans do 10 ligi. Green Team po tej porażce pozostaje nadal w środku tabeli, ale coraz mocniej czuje oddech przeciwników na swoich plecach. Dlatego trzeba walczyć o każdy punkt jak o życie, aby bez problemu zapewnić sobie ligowy byt.







)
)
)
)
)
)
)
)