Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 11 Liga
Gospodarze wydawali się faworytem spotkania z OldBoys Derby III, którzy tydzień wcześniej pauzowali. I od początku można było przypuszczać, że raczej do niespodzianki tutaj nie dojdzie. Borowiki dość szybko objęły prowadzenie po golu Daniela Kaczmarka. Chwilę później mieliśmy już 2:0, po tym jak składną akcję przeprowadził duet Anishchenkov – Stachacz, gdzie po szybkiej klepce ten pierwszy miał wyłożoną piłkę do „pustaka” i nie pozostało mu nic innego jak skierować piłkę do siatki. Po tych dwóch golach długo czekaliśmy na kolejne trafienie – co prawda Borowiki przeważały, ale nie przekładało się to na kolejne trafienia. W końcu piłkę, po dobrze rozegranym rzucie rożnym, do siatki wbił Daniel Kaczmarek. 3:0 - takim wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania. Druga połowa zaczęła się obiecująco dla Oldboysów – na 3:1 trafił Cezary Dudało, ale jak się potem okazało, ten gol jedynie mocniej zmotywował Borowiki do dalszej walki. Po 35 minutach mieliśmy już 6:1 i mimo starań gości nie udawało im się zmienić znacząco losów meczu. Niejako przypominał nam się pojedynek Borowików sprzed tygodnia z Pogromcami Poprzeczek, bo wtedy również w pierwszej części nie dali się rozwinąć rywalowi, a w drugiej na dobre przejęli inicjatywę i strzelali kolejne bramki. Oldboys szukali również swoich okazji, ale Borowiki tego dnia były po prostu zdecydowanie lepsze. Konsekwentnie powiększali swoją przewagę i ostatecznie zatrzymali się na wyniku 11:1. Gospodarze po raz kolejny pewnie wygrali swoje spotkanie, ale w kolejnych meczach będą czekać na nich bardziej wymagający rywale. Oldboje musieli przełknąć gorzką pigułkę, ale w następnej kolejce będzie szansa na zdobycie kolejnych, jakże potrzebnych w obecnej sytuacji punktów.
Patrząc na tabelę, gospodarze wydawali się być zdecydowanymi faworytami w spotkaniu z Niedzielnymi. Jednakże od pierwszego gwizdka byliśmy świadkami niezwykle wyrównanego meczu. Mało tego, to właśnie goście wyszli na prowadzenie po fantastycznym trafieniu Macieja Piątka, który przepięknym wolejem sprzed pola karnego ściągnął pajęczynę z bramki pilnowanej przez Tomasza Woźnicę. Widać było po świętującym Maćku, że było to dla niego bardzo osobista chwila - jest to jego pierwsze trafienie po 1106 dniach, a długa posucha była w dużej mierze spowodowana paskudnym złamaniem kostki. Gentleman Warsaw Team bardzo szybko wyrównał po trafieniu Michała Danga. Później oglądaliśmy prawdziwą walkę cios za cios (z lekkim wskazaniem na gości), jednak atakom Niedzielnych brakowało "kropki nad i" oraz precyzji w kluczowych momentach. Dżentelmeni natomiast zachowali zimną krew, drugą bramkę w spotkaniu zdobył Michał Dang, do listy strzelców dopisał się Jakub Augustyniak i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 3:1. Druga połowa w dużej mierze przebiegała w bardzo podobny sposób co pierwsza - w drużynie gości wyróżniali się Marcin Aksamitowski i Łukasz Ostrowski, jednak bramki dla Niedzielnych nie padały. Z drugiej strony barykady wyróżniali się Michał Dang, Jakub Augustyniak, a dobre interwencje odnotowywał Tomasz Woźnica. Kiedy Gentleman Warsaw Team zdobył bramkę z kontry na 4:1 wydawało się nawet, że mamy już po zawodach, jednak w końcu goście przełamali się. Dwa szybkie trafienia sprawiły, że na 5 minut przed końcem na tablicy widniał wynik 4:3. Mało tego, to właśnie Niedzielni mieli inicjatywę i kolejne okazje! Jednak na wyżyny umiejętności wspiął się Tomasz Woźnica, który przyciągał strzały gości jak magnes. W praktycznie ostatniej akcji spotkania, gospodarze uciekli spod tego rozpaczliwego oblężenia, wyprowadzili kontratak, dzięki któremu Piotr Loze ustanowił wynik spotkania na 5:3.
Minionej niedzieli mieliśmy przyjemność oglądać absolutny rollercoaster, na obiektach AWF-u. Drużyna KTA Wszedło rywalizowała bowiem z Red Rebels. Obydwie drużyny skoncentrowane były na nadrzędnym celu, czyli w tym wypadku komplecie punktów, który w dużym stopniu zbliżyłby ich do trzeciego miejsca, okupowanego przez Gentelman Warsaw Team. Strzelanie rozpoczęli goście. Ekipa z Turcji wprost dominowała na sektorze „C”, czego efektem było pewne prowadzenie 5:1 do przerwy. Niestety dla nich po końcowym gwizdku oznaczającym koniec pierwszej odsłony spotkania, w ich szeregi wkradła się zapewne zbyt duża pewność siebie. Boiskowa niedokładność, czyli przeciwieństwo początkowych dwudziestu pięciu minut, to aspekty, które pozwoliły ich rywalom rozprostować skrzydła oraz podjąć równorzędną walkę. Wprost wyborne zrozumienie na linii Paweł Kaniowski – Daniel Kowalski oraz Filip Pacholczak poskutkowało objęciem prowadzenia przez ekipę KTA Wszedło. Dzięki tym „trzem oczkom”, Wszedło wskoczyło na drugie miejsce, tracąc zaledwie punkt do liderujących Borowików. Najbliższa kolejka dla ekipy z pierwszego miejsca może być niezwykle wymagająca. Przyjdzie im się bowiem zmierzyć z podrażnionymi Red Rebels, a sama świadomość, że w przypadku porażki mogą stracić zaszczytne miejsce, może poplątać im nogi. KTA natomiast podejmie przedostatnich Pogromców, z którymi naszym zdaniem może być o wiele łatwiej niż z minionym rywalem. Jednakże odstawiając na bok wszelkie spekulacje, jedyne co nam pozostało to oczekiwać z zapartym tchem na kolejną serię gier Ligi Fanów.
Rywalizacja Green Teamu z Pogromcami Poprzeczek kończyła zmagania w 11 lidze. Green Team po pechowej porażce z Gentleman Warsaw Team chciał wygrać kolejne spotkanie, Pogromcy, którzy świętowali swój 100 mecz w Lidze Fanów, chcieli jak najszybciej zapomnieć o dwóch poprzednich, bardzo wysokich, porażkach. Od początku częściej pod bramką rywala dość niespodziewanie przebywali… goście. Swoje szanse mieli chociażby Bartek Kusio czy Mateusz Niewiadomy, ale ich strzały albo mijały bramkę oponenta, albo golkiper Green Teamu był odpowiednio ustawiony i pewnie bronił strzały Pogromców. Gracze w zielonych strojach odpowiedzieli chociażby groźnym uderzeniem Daniela Kurowskiego z rzutu wolnego. Mimo przewagi gości, to gospodarze jako pierwsi trafili do bramki w 9 minucie. Kolejne gole oglądaliśmy tuż przed przerwą i znów były one autorstwa Green Teamu, który schodził na przerwę przy prowadzeniu 3:0. Po zmianie stron u Pogromców polepszyła się skuteczność, bo po golach Bartosza Kusio i Bartłomieja Rafała, już w 34 minucie udało im się doprowadzić do stanu 3:2, a gdy rywale znów wyszli na dwubramkowe prowadzenie szybko odpowiedzieli kolejnym trafieniem, tym razem Mateusza Niewiadomego. Tyle tylko, że był ostatni moment w którym Pogromcy złapali kontakt z rywalem. Green Team skutecznie kontratakował, a co ważniejsze, był znacznie bardziej skuteczny pod bramką przeciwnika, dzięki czemu w niecałe 4 minuty udało mu się zdobyć aż 3 bramki i odskoczyć z wynikiem na 7:3. Pogromcy nie mieli już sił, by po raz kolejny odrabiać straty, natomiast rywale na dwie minuty przed końcem ustalili rezultat spotkania na 8:3. Mimo że wynik wydaje się jednostronny, to mecz był całkiem wyrównany, choć zwycięstwo Green Team było według nas w pełni zasłużone.







)
)
)
)
)
)
)
)