Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 11 Liga
Gentlemani kontra Pogromcy! Cóż to był za mecz. Cudowna aura na obiektach warszawskiego AWF-u wprost napawała optymizmem przed samym startem, tego jakże ciekawego widowiska. Gospodarze niedzielnego starcia, bez wątpienia czekali na ten moment niezwykle długo, ponieważ w pierwszym pojedynku ich niedzielny rywal dał im bolesną lekcję, wygrywając 11:5. Mateusz Niewiadomy i spółka liczyli natomiast na podtrzymanie dobrej dyspozycji w spotkaniach z Gentleman Warsaw Team. Strzelanie rozpoczęli gracze w czarnych strojach. Trafieniem pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez fantastycznego tego dnia Adama Maja, popisał się Jakub Augustyniak. Mimo zaciętej rywalizacji i wielu okazji bramkowych, gol zdobyty w pierwszym kwadransie okazał się być jedynym, co mogliśmy zapisać w ramach boiskowych statystyk. Spotkanie niewątpliwie nabrało rumieńców w drugiej części tego widowiska. Po przerwie do głosu doszli Pogromcy Poprzeczek. Gospodarze natomiast, zdecydowani na grę z kontrataku, cierpliwie czekali na swoje szanse. Los uśmiechnął się do nich zaledwie kilka minut po straconej bramce, kiedy to zdobywca poprzedniego gola, a mianowicie Augustyniak, po raz kolejny znalazł sposób na pokonanie golkipera rywali. Mimo niezłego wejścia w okres decydujących minut, szóstkowe doświadczenie, a przede wszystkim charyzma etatowego snajpera Mateusza Niewiadomego, doprowadziła do pewnego zwycięstwa 2:5. Dzięki temu gracze w żółto-czarnych strojach ze spokojem mogą czekać na najbliższą kolejkę, w której przyjdzie im się zmierzyć w spotkaniu niezwykle istotnym, w kwestii zachowania ligowego bytu. Zdecydowanie dla całego dołu tabeli dziewiątej ligi, najbliższa kolejka może okazać się decydująca w kwestii pozostania na tym szczeblu.
Niedzielni w tym sezonie walczą o pozostanie w lidze i jak na razie są w gronie czterech drużyn, które między sobą rozstrzygną tę kwestię. Szereg Homogenizowany na jesieni imponował formą, ale na wiosnę prezentuje się poniżej oczekiwań. Od początku spotkania mieliśmy kilka dogodnych sytuacji z obu stron, lecz szwankowała skuteczność. Gospodarze mieli co najmniej dwa składy i zawodnicy grający na boisku musieli być cały czas aktywni, bo ławka rezerwowych szybko reagowała i krzyczała gdy ktoś tylko chwilę nie biegał. Goście skromnie z jedną zmianą, ale liczyli na przełamanie i pierwsze zwycięstwo w rundzie rewanżowej. Wynik otworzył najlepszy tego dnia na placu Michał Drosio. Jednak rywale szybko wyrównali i mecz był w pierwszej połowie bardzo zacięty. Po 25 minutach rywalizacji mieliśmy wynik 2:2. Po przerwie to Niedzielni mieli znakomitą sytuację, lecz Maciek Piątek nie trafił dobrze w piłkę. Po chwili to goście wyszli na prowadzenie. Od stanu 2:3 inicjatywę przejęli gospodarze. Efektem tego była bramka Michała Drosio na remis, a chwilę później Łukasz Ostrowski wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niedzielni złapali wiatr w żagle i grali od tego momentu skutecznie w defensywie i czekali na kolejne okazje. Przy stanie 5:3 ostatni zryw gości, który jednak nie dał efektu w postaci punktów. Ostatecznie ekipa Marcina Aksamitowskiego wygrała 6:4 i zdobyła cenne trzy punkty. Dla Szeregu Homogenizowanego tak słaba wiosna oznacza, że oddalają się od medali i w sesji majowej muszą odmienić swoją grę. Niedzielni pokrzepieni zwycięstwem w dobrych nastrojach udadzą się na długi weekend majowy.
Starcie trzeciego zespołu Oldbojów z Green Teamem zaczęło się po myśli „Zielonych”. Już w jednej z pierwszych akcji udało im się zaskoczyć rywala, dobrze wykonując rzut rożny, gdzie Marcin Walczak z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. Gospodarze nie zrazili się takim początkiem i ruszyli do odrabiania strat. Udało się dopiero po rzucie karnym, podyktowanym za zagranie piłki ręką przez rywala. Futbolówkę ustawił Adam Włodarczyk i pewnym strzałem pokonał bramkarza. Oldboje z wyrównania cieszyli się tylko… niespełna 30 sekund. Chwilę po wznowieniu z indywidualną akcją ruszył Marcin Walczak i ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Green Team miał szansę na podwyższenie, ale m.in. nie wykorzystał sytuacji, w której zawodnik miał już przed sobą tylko pustą bramkę, a i tak posłał piłkę obok słupka. To się zemściło, gdy Karol Daniel przechwycił piłkę od obrońcy rywala i nie zmarnował sytuacji sam na sam. Remis nie utrzymał się do końca pierwszej części, bo na 3 minuty przed końcem goście znów wyszli na prowadzenie i premierowa połowa zakończyła się wynikiem 2:3. W drugiej części ambitni Oldboje nie odpuszczali i dwukrotnie doprowadzali do remisu – najpierw 3:3 a potem 4:4. Niestety dla gospodarzy w końcówce skuteczniejsi byli zawodnicy Green Teamu, którzy zdobyli jeszcze dwie bramki. Oldboys Derby rzuciło wszystkie siły, by jeszcze odmienić losy tego pojedynku, ale ostatecznie musieli uznać wyższość rywala. Choć Green Team zajmuje wyższe miejsce w tabeli, Oldboje postawili im trudne warunki i widać, że gospodarze prezentują się całkiem dobrze w tej rundzie. W związku z ostatnimi porażkami KTA Wszedło i Szeregu, przed „Zielonymi” otworzyła się szansa na trzecie miejsce, ale musieliby zagrać perfekcyjnie w maju, by odrobić brakujące 6 punktów do podium. Zobaczymy czy ta sztuka im się powiedzie.
Hit 11-tej Ligi Fanów, czyli starcie Red Rebels z KTA Wszedło, był zapowiadamy przez kapitana gospodarzy jako wielka szansa do rewanżu za porażkę w rundzie jesiennej. Obie ekipy stawiły się w bardzo mocnych składach, a nasze oczy skierowane były na Serhata Kaymaza, który po wyleczeniu kontuzji w końcu miał okazję zaprezentować się na Arenie AWF. Strzelanie zaczęło się jednak od akcji Pawła Kaniowskiego, który dobrze dograł do Filipa Pacholczaka, a ten potężnym strzałem w okienko bramki nie dał szans bramkarzowi rywali. W odpowiedzi dobrą akcję indywidualną przeprowadził Cem Ocak, jednak w 100% sytuacji trafił tylko w słupek. To czego nie zdołał dokonać kapitan Rebelsów, udało się Serhatowi Kaymazowi, który nie zmarnował piłki dogranej przez Ertugrula Akoglana. Kilka chwil później, po drugiej stronie boiska oglądaliśmy zamieszanie, w którym piłkę zdołał musnąć Rafał Jagóra, a to poturlała się do Daniela Kowalskiego, który sprytnym strzałem wyprowadził ekipę KTA na prowadzenie 1:2. W pierwszej połowie Daniel prowadził korespondencyjny pojedynek z Serhatem, gdyż naprzemiennie odpowiadali Oni na swoje trafienia. Serhat Kaymaz ustrzelił w tym pojedynku klasycznego hat-tricka, natomiast Daniel Kowalski dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a pierwsza odsłona zakończyła się sprawiedliwym wynikiem 3:3, po bardzo ciekawej i dynamicznej grze obu ekip. Po zmianie stron inicjatywa powędrowała na stronę gospodarzy, którzy grę opierali przede wszystkim na Serhacie Kaymazie. Oprócz niesamowitego uderzenie z lewej nogi, Serhat błyszczał świetnym dryblingiem, co nie zrobiło wrażenie nawet na rywalach na ławce rezerwowej. To właśnie ten gracz był autorem bramek wyprowadzających Red Rebels na prowadzenie 5:3, a trafienie na 4:3 to prawdziwe "stadiony świata" - zachęcamy do rzucenia okiem na nagraniu VEO. W ekipie KTA grał jednak Filip Pacholczak, którego prawa noga jest chyba wypełniona dynamitem. Potężne uderzenie Filipa było nie do obrony dla Merdana Rahmedova i mieliśmy 5:4. Jednak dwa ostatnie słowa należały do gospodarzy, a konkretnie do .... Serhata Kaymaza. Obie bramki to popis świetnej techniki, nietuzinkowego dryblingu i zimnej krwi przy wykańczaniu akcji. W całym meczu Serhat zdobył wszystkie siedem bramek i bez cienia wątpliwości za swój występ został wybrany MVP kolejki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 7:4, dzięki czemu Red Rebels zrównali się punktami z Borowikami, czyli liderem tego szczebla rozgrywek. KTA Wszedło, mimo porażki, nadal na podium.







)
)
)
)
)
)
)
)