Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 5 Liga
W ostatniej kolejce Junak podejmował zespół Munji, który po słabym początku sezonu inkasuje kolejne oczka. Pierwsze minuty spotkania zdecydowanie należały do graczy Junaka, którzy co chwilę gościli w polu karnym rywala oddając kolejne strzały. W odstępie zaledwie kilku minut udało się im wyjść na dwubramkowe prowadzenie, które mogłoby być jeszcze wyższe, ponieważ przy jednej sytuacji piłka tylko obiła boczny słupek bramki. Goście cały czas starali się atakować Junaka. Większość z tych akcji kończyła się niecelnymi strzałami. Dopiero po strzale Michała Konopki złapali kontakt z rywalem. Tuż przed przerwą mieli świetną okazję do wyrównania stanu spotkania, ale niestety Kacper Drozdowicz przestrzelił z rzutu karnego. Munja do przerwy musiała cały czas uważać na rywala, ponieważ w momencie, gdy zostawiali mu trochę więcej przestrzeni do gry, to od razu stwarzało mu to okazję do zdobycia bramki. Po wznowieniu gry obraz spotkania stał się bardzo wyrównany. Drużyna gości nie potrafiła jednak przedrzeć się bliżej pola karnego Junaka. Dlatego sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Konopka, który strzałem w okienko zza pola karnego doprowadził do remisu. Od tej chwili mecz stał się bardzo otwarty. Każda z drużyn miała okazję, żeby wywieźć z tego spotkania komplet punktów. W momencie, gdy któraś z drużyn wychodziła na prowadzenie, to po chwili przeciwnik wyrównywał. Jednak Munji w pewnym momencie udało się odskoczyć na dwie bramki, co przy pechu Junaka, którego zawodnicy obijali słupki ich bramki, pozwoliło na dowiezienie wyniku do ostatniego gwizdka. Tym samym goście zdecydowanie przybliżyli się do strefy medalowej przed przerwą zimową.
Za Sportowymi Zakapiorami trudno w tym sezonie nadążyć. Gdy tydzień temu opisywaliśmy ich spotkanie z Bulbez Team, chwaliliśmy ich za grę, bo mimo porażki wyglądało to całkiem nieźle. Ale w ostatnią niedzielę sami nie wiedzieliśmy, czego się po tym zespole spodziewać, bo w porównaniu do składu sprzed siedmiu dni, powtarzał się tylko jeden zawodnik! Był nim Jacek Daniszewski. Wszyscy pozostali nie grali z Bulbezem, a w takich warunkach trudno o jakąkolwiek stabilizację. W dodatku Zakapiory nie dysponowały ani jednym zmiennikiem, co przy szerokiej ławce Bartolini sugerowało, że tutaj znów skończy się porażką. Ekipa Patryka Kowalczyka długo jednak nie godziła się na taki scenariusz. Co więcej – w naszej ocenie ten zespół miał większą łatwość w kreowaniu sobie okazji, tylko szwankowała u niego skuteczność. Chłopaki wstrzelili się dopiero w 10 minucie, ale Bartolini natychmiast odpowiedziało i był to symboliczny obrazek dla całej pierwszej połowy. Jak jedni zdobywali gola, to drudzy zaraz odpowiadali. Przez większość czasu to zespół Michała Cholewińskiego był goniącym wynik, ale w 21 minucie to oni wyszli na prowadzenie, które jednak oddali tuż przed końcowym gwizdkiem. Do przerwy mieliśmy więc 4:4. Druga odsłona to z kolei festiwal niewykorzystanych szans z jednej i drugiej strony. Drużyny ścigały się w marnowaniu okazji, natomiast odnosiliśmy wrażenie, że Bartolini z każdą minutą łapią swój rytm, z kolei Sportowe Zakapiory trochę gasną w oczach. Być może było to również spowodowane ubytkiem sił tych drugich. Do głosu zaczęli więc dochodzić faworyci, którzy wykorzystywali coraz większe dziury w bloku obronnym oponentów. Finalnie druga odsłona padła łupem Bartolini w stosunku 4:1, a cały mecz 8:5. Ale tak jak pisaliśmy na wstępie – to był bardzo wyrównany mecz i naszym zdaniem różnica trzech goli jest wyjątkowo złudna. Zwycięzcom grało się ciężko, widać było że zdecydowany i dość agresywny styl gry przeciwnika, to nie jest ich bajka, ale udało im się znaleźć na niego sposób. Mimo wszystko brawa dla Zakapiorów i można jedynie żałować, że na te kluczowe momenty spotkania nie mogli złapać oddechu na ławce. Pretensje o frekwencję mogą mieć jednak wyłącznie do siebie.
Zdecydowanym faworytem tego spotkania była drużyna Lagi Warszawa, która ma aspiracje na skończenie sezonu w strefie medalowej. Przed tym spotkaniem Sante nie zdołało wyrwać ani jednego punktu, a mecz z wyżej notowanym zespołem nie był idealnym momentem na przełamanie tej passy. Pierwsze minuty spotkania pokazały, że nie będzie to łatwa przeprawa dla obu drużyn, ponieważ nikt nie zamierzał odpuszczać rywalowi w żadnej sytuacji. Pierwszy gol padł już w 2 minucie i to właśnie Sante dość niespodziewanie wyszło na prowadzenie. Jednak ta radość nie trwała długo, bo zaledwie trzy minuty później Laga doprowadziła do remisu. Gospodarze zaczęli robić wszystko, aby nie uciekł im wynik. Dzięki swojej determinacji wyszli na dwubramkowe prowadzenie, które do przerwy zostało zniwelowane przez zawodników Lagi. Początek drugiej połowy przebiegał już pod dyktando gości, którzy co chwilę zmuszali bramkarza rywali do interwencji. W kilku sytuacjach gospodarze mieli sporo szczęścia, ponieważ ratowało ich uderzenie w słupek. Dopiero po kiksie bramkarza Sante zawodnicy Lagi po raz pierwszy wyszli na prowadzenie w tym spotkaniu. Gospodarze byli świadomi, że w momencie kiedy goście strzelą im kolejną bramkę będzie im ciężko odrobić starty. Dlatego po chwili ponownie doprowadzili do wyrównania. Za kilka minut miała miejsce analogiczna sytuacja. Później to już zawodnik Sante po przejęciu piłki od rywala strzelił bramkę na 6:5. Gracze Lagi byli jednak zdeterminowani, by nie zakończyć tego spotkania bez choćby punktu. Cały czas pchali do przodu i szukali luki na umieszczenie futbolówki w siatce. Wybawcą gości okazał się Wojciech Buraś, który w ostatnich minutach spotkania strzelił bramkę na 6:6 i zapewnił swojej drużynie jeden punkt, który w końcowym rozrachunku może się okazac kluczowy.
Spotkanie pomiędzy Miksturą a BJM Development śmiało możemy określić mianem hitu tej kolejki. Gospodarze tylko raz stracili punkty w pierwszej kolejce remisując swoje spotkanie. Ich rywal natomiast zdobył komplet punktów i ich ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby odskoczyć rywalom na kilka punktów. Początek meczu należał zdecydowanie do gości, którzy już w czwartej minucie wyszli na prowadzenie. Kolejne minuty to ataki z obydwu stron, jednak to ponownie goście byli bardziej skuteczni i powiększyli swoją przewagę do dwóch bramek. Chwilę później za odrabianie strat wzięli się gospodarze i za sprawą dwóch bramek Rafała Jochemskiego doprowadzili do remisu. W ostatnich fragmentach pierwszej połowy meczu wyraźną przewagą osiągnęli goście, którzy aż trzykrotnie znaleźli drogę piłki do bramki rywali i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 2:5. Pierwszy kwadrans drugiej części meczu to bardzo wyrównana gra obydwu zespołów a prym wiedli golkiperzy, którzy nie dali się pokonać swoim przeciwnikom. Długo czekaliśmy więc na kolejne trafienie, ale było ono niezwykłej urody - długie podanie przez połowę boiska Patryka Zycha idealnie wykończył Mateusz Pawlik i zmniejszył rozmiary prowadzenia rywali. Chwilę później wspomniany wcześniej Patryk wykończył akcję kolegów i bramka ta zapowiadała dużo emocji w końcowych fragmentach meczu. Dwie minuty później zawodnik gości Nikodem Zawistowski skompletował hat-tricka, jednak riposta rywali była niemal natychmiastowa i ponownie mieliśmy jedną bramkę różnicy. W ostatniej akcji doskonałą sytuację do wyrównania mieli zawodnicy gospodarzy, ale piłka po strzale z rzutu wolnego wylądowała na spojeniu bramki rywali i sędzia zakończył mecz. Spotkanie wygrała drużyna BJM Development, czym powiększyła swoją przewagę nad resztą drużyn. Zawodnicy Mikstury ponoszą pierwszą porażkę w tym sezonie, ale pomimo straty punktów nadal pozostają na drugim stopniu podium w ligowej tabeli.







)
)
)
)
)
)
)
)