Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 5 Liga
Obydwie drużyny bardzo dobrze spisały się w ubiegłym sezonie, dzięki czemu w pierwszej kolejce była możliwość spotkania się na boisku na tym poziomie rozgrywkowym. Drużyna Junaka zaliczyła bardzo udany sezon kończąc zmagania na najwyższym stopniu podium. Ich rywal, Mikstura pomimo kilku problemów w trakcie ubiegłego sezonu rozgrywki zakończyła na miejscu pozwalającym zdobyć brązowe medale. Wczesna pora spotkania, do której bardziej przyzwyczajeni są zawodnicy gospodarzy o dziwo bardziej przypadła do gustu ich rywalom. Akcje ich były bardziej konkretne co zaowocowało strzeloną przez nich bramką w 10 minucie spotkania. Uczciwie trzeba przyznać, że więcej klarownych sytuacji stwarzali sobie gospodarze, jednak na ich przeszkodzie stał bramkarz rywali, który w pierwszej części meczu nie dał się im pokonać ani razu. Bardziej konkretni byli zawodnicy Mikstury, którzy przed przerwą zdołali zdobyć kolejne dwie bramki i zespoły tę część meczu kończyły z wynikiem 0-3. Druga część spotkania wyglądała bardzo podobnie do pierwszych 25 minut - obydwie drużyny atakowały a bramki, konkretnie dwie zdobyli goście. Pięć bramek przewagi, pełna kontrola tego spotkania i nagły zwrot akcji. Od tego momentu inicjatywę wyraźnie przejęli gospodarze, którzy już minutę po stracie ostatniej bramki rozpoczęli pogoń za rywalem. Szybkie trzy strzelone bramki sprawiły, że mecz ponownie zaczął nabierać rumieńców. Przez chwilę sytuacja wydawała się być opanowana przez gości, którzy przez trzy minuty grali w przewadze jednego zawodnika. Nie skorzystali jednak z tego prezentu a na domiar złego w ostatnich fragmentach spotkania stracili dwie bramki, które sprawiły że niespodziewanie mieliśmy remis! A mogło być dla nich jeszcze gorzej, ponieważ w ostatniej minucie piłka po strzale rywala trafiła w poprzeczkę ich bramki. Po świetnym spotkaniu w wykonaniu obydwu drużyn wynik końcowy brzmiał 5:5. Drużynie Junaka należą się olbrzymie brawa za walkę do końca i wyszarpanie bardzo cennego punktu. Drużyna Mikstury mimo prowadzenia pięcioma bramkami wypuściła z rąk to zwycięstwo i musi zadowolić się tylko jednym punktem.
Młodość i nieustępliwy charakter Sportowych Zakapiorów w starciu z doświadczeniem graczy Sante – to musiało być ciekawe widowisko i tak też się stało. W bramce gospodarzy nie zobaczyliśmy kapitana, Patryka Kowalczyka, który tego dnia skupił się na roli trenera i trzeba przyznać, że jego wskazówki zza linii podziałały dość szybko. Po akcji dwójkowej Daniela Lasoty i Krzyśka Westenholza, bramkę otwierającą wynik spotkania zapisał na swoich koncie drugi z wymienionych Panów. Po dość chaotycznych kilku minutach gry z obu stron, lepiej w tych warunkach odnaleźli się gospodarze, którzy po dobitce Piotrka Maciuka w polu karnym wyszli na prowadzenie 2:0. Goście z Sante nie podłamali się jednak dwubramkowym deficytem i po dwóch akcjach wykreowanych przez Adriana Winogrodzkiego bramki zdobywali: Piotrek Kowalski oraz po bardzo ładnej kontrze i rajdzie przez całe boisko – Norbert Obrębski. Zakapiory atakowały bramkę strzeżoną przez Grzegorza Kozłowskiego, ale brakowało nieco szczęścia, gdyż w dwóch kolejnych akcjach ich strzały jedynie obijały poprzeczkę. Swój moment w tym spotkaniu zanotował duet Daniel Lasota i Krzysiek Westenholz. Panowie nawzajem, po razie, obsłużyli się świetnym podaniem oraz popisali się strzeleckim kunsztem, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 4:2. Jednak jeszcze przed przerwą bramkę kontaktową zdobył, z rzutu wolnego, Piotrek Wirboł i do przerwy mieliśmy 4:3. Druga połowa to trochę niepotrzebnych nerwów, żółte kartki i wymiana ciosów, na szczęście tych piłkarskich. Przebieg wyniku prezentował się następująco: 4:3, 5:3, 5:4, 6:4. Kiedy po strzale Tomka Cacko piłka zatrzepotała w siatce, mieliśmy szczyt emocji, gdyż stan meczu brzmiał 6:5. Jednak zimną krew i świetne zgranie oraz przegląd pola zaprezentował Krzysiek Westenholz, który dostrzegł Emila Możdżonka, a ten ze spokojem podwyższył prowadzenie gospodarzy na 7:5. Sportowe Zakapiory z kompletem punktów po bardzo wyrównanym i ciekawym spotkaniu!
Spotkanie Bulbezu Team Bemowo z Bartolini Pasta od początku było niezwykle wyrównane. Ekipa Michała Rychlika po przerwie wróciła do naszych rozgrywek i sami nie wiedzieliśmy czego spodziewać się po teamie w zielonych trykotach. Bartolini po awansie chciało dobrze się pokazać w pierwszym meczu. Długo żadna z ekip nie mogła strzelić bramki i gra toczyła się raczej w środkowej strefie boiska. Pierwsi niemoc strzelecką przełamali goście. Po składnej akcji Piotr Winek dograł do Arkadiusza Kamińskiego i ten precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania. Gospodarze starali się szybko wyrównać, ale okazje które mieli nie były na tyle klarowne by pokonać dobrze dysponowanego Piotra Skrzypka. Dopiero w końcówce pierwszej połowy zaczęło być gorąco pod bramką Bartolini. Najpierw miała miejsce sytuacja gdzie sędzia uznał bramkę, ale po tym jak Rafała Szewczyk przyznał że piłka nie przekroczyła linii arbiter zweryfikował swoją decyzję. Jednak tuż przed zmianą stron udało się wyrównać Bulbezowi. Wspomniany Szewa wykorzystał podanie Michała Rychlika i po 25 minutach rywalizacji było 1:1. Po zmianie stron emocji było jeszcze więcej. Gospodarze po zamieszaniu w polu karnym wyszli na prowadzenie. Ponownie Rafał Szewczyk znalazł się znakomicie i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Bartolini Pasta jednak nie rezygnował i dość szybko doprowadził do wyrównania. Kapitalne podanie kolegi z drużyny wykorzystał Adam Kubajek i na tablicy wyników było 2:2. Z perspektywy całego meczu wydawało się, że może się ten mecz skończyć podziałem punktów, ale ponownie niezawodny Rafał Szewczyk po kapitalnym dograniu Daniela Szmańdy zadał decydujący cios. Mecz kończy się wynikiem 3:2. Brawo dla ekip za znakomity mecz na inaugurację i walkę przez pełne 50 minut.
W 5.lidze w starciu pomiędzy Lagą Warszawa, a Munją rola faworyta była trudna do wskazania. Początek meczu na wysokiej intensywności, goście już na samym starcie byli o włos od premierowej bramki, ale trafili tylko w poprzeczkę. W kontrze do groźnej sytuacji Munji to gospodarze wyszli na prowadzenie, przez pewien czas w szeregach gości zapanowała nerwowa sytuacja, ale kilka ostrych słów poskutkowało. Dwie skutecznie zakończone akcje, pierwsza po przechwycie i po chwili był wynik 1:2. Laga jak gdyby nigdy nic próbowała szans strzałami z daleka. Duet Święcicki – Dudzik najpierw wyrównali, by po chwili Buraś wykreował sytuację Dudzikowi, dzięki czemu do przerwy wyszli na prowadzenie 3:2. Po zmianie stron mieliśmy dużo starć bark w bark, bardzo fizycznych, ale zgodnie z zasadami fair-play, sędzia pozwalał na taką grę, dzięki czemu mecz był ekscytujący. Piękną bramkę z rzutu wolnego strzelił Drozdowicz, ale od tego momentu w gospodarzy wstąpił nowy duch. Wypracowali sobie gigantyczną przewagę, którą skutecznie przekuwali w kolejne bramki, nawet w osłabieniu nie pozwolili rywalom na powrót do meczu. Dudzik bezdyskusyjny MVP meczu, kolejno Buraś i inni potrafili wykorzystać „dzień konia” u swojego boiskowego kumpla. Munja miała swoje momenty, ale bramka rywali była zaczarowana. Czasami tak jest, lepiej jak tak się dzieje w pierwszej kolejce, a nie decydującej o miejscu na koniec sezonu. Wynik końcowy to 10:4.
Kolejnym interesującym meczem w 5 lidze było spotkanie drużyn FC Melange a BJM Development. Gospodarze podbudowani ostatnimi sukcesami wydawali się być faworytem tego spotkania. Mecz od początku wydawał się być wyrównany, obie ekipy starały się przeprowadzić składne akcje, jednak ciągle brakowało ostatniego podania. Szwankowała też dokładność i decyzyjność w kluczowych momentach. Po kilku minutach spotkania rysowała się lekka przewaga gości, to oni jako pierwsi opanowali środek pola. Kluczem do tego był wysoki pressing, który przyniósł zamierzony efekt. Pierwszego gola po katastrofalnym błędzie obrońcy strzelił Olivier Aleksander, wyprowadzając gości na prowadzenie. Po kilku kolejnych minutach na tablicy wyników mieliśmy już 0-2. Na indywidualną, przebojową akcje zdecydował się Adam Rękawek i podwyższył wynik meczu. Tuż przed przerwą swoją drugą bramkę zdobył jeszcze Aleksander i na odpoczynek schodziliśmy przy wyniku 0-3. Druga część spotkania miała podobny przebieg co pierwsza. FC Melange wydawał się być zdecydowanie cieniem zespołu z poprzedniego sezonu. Brakowało zrozumienia i dokładności przy każdym zagraniu. Zawodnicy BJM nie spoczywali na laurach, dokładając kolejne bramki. Przy wyniku 0-6 doszło do przełamania gospodarzy, którzy zdobyli dwie kolejne bramki. Niestety było to za mało i goście musieli przełknąć gorycz porażki. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 2:7. Goście zasłużenie wygrali to spotkanie, a ekipa FC Melange na pierwszą wygraną musi poczekać przynajmniej do weekendu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)