reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00

Niedzielny poranek na Arenie Picassa to wręcz idealny moment, aby powitać nowy sezon starciem 11-ligowych weteranów. Mowa o zespołach Vistula Varsovia oraz powracających po krótkiej nieobecności Orłach Zabraniecka. Na początek dość szokująca obsada bramki gospodarzy, gdyż między słupkami stanął znany z potężnego uderzenia Piotrek Jarmakowski. Nie znaliśmy zamiarów tej taktyki, jednak nie nam oceniać. Lepiej w mecz wchodzą Orły, a to za sprawą człowieka, który okazał się być absolutnym filarem zespołu gości - Pawła Gęcy - który po przechwycie otworzył wynik spotkania. W kolejnej akcji popisał się dobrym podaniem do Łukasza Ostrowskiego, a ten podwyższył na 0:2. Premierowe trafienie dla "Wiślan" zdobył, uderzeniem po ziemi z dystansu, Mateusz Legacki, dając kontakt 1:2. Ten Pan, na spółkę z graczem rywali, Pawłem Gęcą, do końca pierwszej odsłony dali istny popis, gdyż wszystkie kolejne bramki były ich autorstwa. Mateusz Legacki trafiał jeszcze trzykrotnie, podobnie jak Paweł Gęca i do przerwy mieliśmy stan 4:5, który zwiastował bardzo zaciętą walkę po zmianie stron. Nie pomyliliśmy się. Z bramki do ataku został przesunięty popularny "Jarmak" co zaowocowało dość szybko bramką na 5:5. Przy trafieniu na 6:5 znów o sobie przypomniał Mateusz Legacki, który wypatrzył dobrze ustawionego Mateusza Czekaja. Orły jednak nie odpuszczały, a efektem ich starań był gol wyrównujący na 6:6 autorstwa Ivana Oleynaka, który piłkę kopnął dość lekko, ale celnie i jak się okazało skutecznie. W tym momencie człowiek od zadań specjalnych, Paweł Gęca, znów się ujawnił, trafiając odpowiednio na 6:7 oraz 6:8, co jak się później okazało, było kluczowe dla końcowego rozstrzygnięcia. Po jednej bramce dołożyli jeszcze Ivan Oleynak, a dla ekipy gospodarzy Mateusz Legacki i mecz zakończył się wygraną Orłów 7:9.

2
12:00

W drugim (po Vistula Varsovia – Orły Zabraniecka) jesiennym spotkaniu 11. ligi zmierzyły się ze sobą zespoły FC Vikersonn i Dynama Wołomin. W spotkanie lepiej weszła drużyna debiutantów - od pierwszych minut mieli inicjatywę i stwarzali sytuacje bramkowe. Nic dziwnego więc, że tak szybko wyszli na prowadzenie, a pierwszą bramkę drużyny w rozgrywkach Ligi Fanów zdobył Kacper Urban. Co więcej, goście z Wołomina poszli za ciosem i bramkę na 0:2, po przechwycie, zdobył Maciej Dorsz. Drużyna gospodarzy po przespaniu pierwszych kilkunastu minut spotkania, w końcu rozpoczęła pogoń za wynikiem, a bramkę kontaktową zdobył Michał Jędrak. Wykorzystał on zamieszanie w polu karnym i dobił piłkę sparowaną przez bramkarza Dynama. W 23. minucie FC Vikersonn mogło wyrównać - po zagraniu ręką w polu karnym, Oleksandr Bilous przestrzelił jedenastkę. Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać - szybko przeprowadzony kontratak zakończył się ... rzutem karnym dla Dynama, który na raty wykorzystał Karol Ludwiniak. Jednak jeszcze przed przerwą FC Vikersonn zdobyło ponownie bramkę kontaktową - tym razem strzelcem gola był debiutujący w naszych rozgrywkach Cezary Litwin - 2:3. Drugą połowę lepiej rozpoczęła drużyna gości, szybko odskakując na bezpieczną, dwubramkową przewagę. FC Vikersonn nie składał jednak broni i walczył do ostatnich minut o korzystny wynik. Nadzieja ta została wzmocniona w okolicach 40. minuty, kiedy to Vitalii Kyrii po przechwycie umieścił piłkę w siatce przeciwnika - 3:4. Ostatnie minuty ubiegały pod znakiem ryzykownych ataków gospodarzy - postawili oni wszystko na jedną kartę i nawet bramkarz walczył o piłki na połowie broniącego się przeciwnika. Na nieszczęście gospodarzy, tym razem ich odwaga nie opłaciła się - w 48. minucie po przechwycie i kontrataku na pustą bramkę, gola zdobył Karol Ludwiniak, ustalając ostateczny wynik spotkania na 3:5.

3
14:00

Drużyna Pogromców Poprzeczek w starciu z Piwo po Meczu FC nie wiedziała czego można oczekiwać po rywalach, ponieważ są oni debiutantami naszej Ligi. Witamy w naszym gronie! Od pierwszych minut widać było w szeregach gości niedokładności mimo, że to oni z większą werwą rozpoczęli to spotkanie. I to im się opłaciło, ponieważ premierową bramkę dla zespołu, po przechwycie piłki zdobył Krzysztof Dąbroś. Kolejne minuty to dużo zagrań w środkowej części boiska, obie drużyny nie potrafiły dłużej otrzymać się w posiadaniu i kontrolować przebiegu spotkania. Gospodarze po paru minutach wyrównali stan meczu, bramkę zdobył niezawodny Mateusz Niewiadomy, ale kropkę nad i przed przerwą postawili goście, gdzie znowu na listę strzelców zapisał się Krzysztof Dąbroś. Do przerwy 1:2. Po zmianie stron mieliśmy szereg akcji z obydwu stron, mało było gry kontaktowej, oba zespoły raczej jej unikały. Piwo Po Meczu grali nieco szerzej i dzięki temu mogli uzyskać przewagę w pojedynkach skrzydłowych. Pechowo przy dwóch akcjach uderzyli piłkę w poprzeczkę i słupek, przez co nie mogli odskoczyć na więcej niż jedną bramkę. Pogromcy grali cierpliwie i to im się opłaciło, zdobyli kolejne trzy bramki z rzędu, a prawdziwą ozdobą był atomowy strzał Norberta Plaka z ok 16 metra. Goście przesunęli bramkarza do gry i zagrali all in, to im się opłaciło, bo w pierwszej akcji Michał Kozak zdobył bramkę. Czasu jednego zabrakło i ostatecznie Pogromcy zwyciężyli 4:3.

4
15:00

Mecz ten rozpoczął się idealnie dla FC Torpedo i od samego początku debiutanci przeważali w starciu z Old Boys Derby III, więc na pierwszą bramkę nie trzeba było długo czekać i strzałem w lewą stronę bramki, piłkę pod poprzeczką umieścił piłkarz Torpedo Davron Saydemakhidov. Tak otworzył się worek z bramkami po indywidualnej akcji drugiego gola zdobył zawodnik Vladyslav Dobra. Pierwsza połowa przebiegała w całości pod dyktando gospodarzy, którzy tę część meczu wygrali aż 7;0. Na nic zdawały się próby Oldboyów, bo Torpedo zagrało świetnie w obronie, a na posterunku zawsze był ich bramkarz – Andrii Baran. W drugiej odsłonie mecz był zdecydowanie bardziej wyrównany. ODB III przypomnieli sobie nieco jak strzelać bramki i trafili do bramki rywali aż pięciokrotnie, a najczęściej robił to Jan Dominiewski, autor dwóch goli. Niestety, przy doskonałej dyspozycji Antona Liashuka oraz Vladyslava Dobry było to za mało, aby skutecznie powalczyć o punkty. Druga odsłona zakończyła się wynikiem 4:5, jednak zaliczka w pierwszej odsłony sprawiła iż ostatecznie ekipa ze wschodniej Europy cieszyła się kompletem punktów, wygrywając całe spotkanie 11:5. Czy właśnie zobaczyliśmy w akcji faworytów do mistrzostwa 11 Ligi mistrzów? Być może, ale na ostateczne rozstrzygnięcia trochę jeszcze sobie poczekamy.

5
18:00

Pierwsza kolejka ligowych zmagań to przede wszystkim oczekiwania i emocje z nimi związane. W meczu otwierającym rywalizację w historycznie premierowym sezonie 11 Ligi Mistrzów zmierzyły się ze sobą ekipy Green Team i Komety Warszawa. Gospodarze zebrali już w poprzednich latach sporo doświadczenia występując uprzednio w wyższych ligach, natomiast dla gości był to wielki moment, gdyż debiutowali na boiskach Ligi Fanów. Z tego powodu mogliśmy spodziewać się dużych emocji. Ku zdziwieniu pragmatycznego obserwatora to właśnie młodsza i ambitna drużyna objęła prowadzenie w tej rywalizacji. Trafienie Jakuba Libery jednakże nie dało im radości na długo. W krótkim odstępie od niego, padła bowiem bramka dająca remis. Gracze Komety nie oddali jednak placu gry - do końca pierwszej połowy sukcesywnie atakując zdołali po raz kolejny pokonać Szczecińskiego, który podobnie jak bramkarz rywali zrobił zdecydowanie pozytywne wrażenie swoimi zdolnościami w trakcie całego spotkania. Druga odsłona tego widowiska kojarzyć może się już tylko z jednym nazwiskiem. Mowa tu o Sebastianie Ostaszewskim, który pokazał swoimi boiskowymi zachowaniami, że nie tylko może stanowić o sile ofensywnej swojej drużyny, ale także dawać kolegom dobry przykład w defensywie. Był on prawdziwym liderem, a wachlarz „cieszynek" po zdobytych bramkach stawia nas przed pytaniem ,,co jeszcze ten człowiek jest w stanie nam zaprezentować?". Wynik 2:5 to zdecydowanie fantastyczna inauguracja dla gości – dzięki czemu spodziewać się można, że jeszcze niejednokrotnie zaskoczą oni swoich rywali zdobywając komplet punktów.

Reklama