Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 9 Liga
Obie drużyny zawiodły w swoich pierwszych spotkaniach, wysoko przegrywając inaugurację sezonu. Na tym tle nieco lepiej zaprezentowało się TRCH, jednak dla Skorpionów porażka z Gambą Veloce była niczym zimny prysznic i jasnym sygnałem, że w 9. lidze o punkty łatwo nie będzie. Dlatego to właśnie TRCH uchodziło za nieznacznego faworyta tego starcia.
Od pierwszego gwizdka oba zespoły ruszyły do ataków, szukając szybkiego otwarcia wyniku. Już w 3. minucie Bartek Fiks dał prowadzenie gościom, lecz chwilę później było 1:1. Gra była wyrównana – najpierw Skorpiony obiły poprzeczkę, a chwilę później rywale trafili w słupek. Z czasem to gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i oddawali więcej strzałów, ale dużo bardziej konkretni byli gracze TRCH, którzy groźnie kontratakowali. To właśnie kontry były ich największą bronią. Efekt? Choć wizualnie Skorpiony miały inicjatywę, do przerwy przegrywały 2:3.
Po zmianie stron gospodarze znacząco poprawili skuteczność. Najpierw do siatki trafili Dominik Dedek i Sebastian Zwierzchowski, dając Skorpionom prowadzenie 4:3. Kolejne dwa gole pozwoliły im odskoczyć, a mecz właściwie został rozstrzygnięty. Drużyna Artura Kałuskiego kontrolowała wydarzenia do samego końca, a końcowy wynik 9:5 najlepiej oddaje obraz drugiej połowy.
Choć trener Skorpionów nie był w pełni zadowolony z gry swoich zawodników, najważniejsze są trzy punkty i pierwsze zwycięstwo w sezonie. TRCH z kolei musi szybko wrócić do optymalnej formy – w tym meczu nie pokazali pełni swojego potencjału.
W drugiej kolejce 9. Ligi zmierzyły się zespoły Gamba Veloce i ASAP Vegas FC. Gospodarze przystępowali do meczu w roli wyraźnego faworyta po wysokiej wygranej sprzed tygodnia, natomiast goście również rozpoczęli sezon od zwycięstwa, choć w znacznie trudniejszym spotkaniu.
Od pierwszych minut obie drużyny zaprezentowały wysoki poziom, stawiając na otwarty futbol, dzięki czemu mecz był bardzo dynamiczny. Widzieliśmy wiele strzałów, które nie znalazły drogi do siatki, ale jako pierwsi – niespodziewanie – trafili ASAP Vegas. Gola zdobył Piotr Grygiel po szybkim uderzeniu z czuba. Od tego momentu goście nabrali wiatru w żagle i zaczęli budować przewagę. Na listę strzelców dwukrotnie wpisał się znakomity tego dnia Łukasz Czerwionka, który w ekspresowym tempie skompletował dublet. Tuż przed przerwą nadzieję dla gospodarzy przywrócił Filip Wolski, zdobywając bramkę „do szatni”.
Po zmianie stron Gamba poczuła, że może powalczyć o punkty. Cierpliwie budowała swoje akcje i w końcu zdobyła bramkę kontaktową na 2:3. Spotkanie nabrało ogromnych emocji, a akcje obu zespołów raz po raz elektryzowały zebranych kibiców. Bramkarz gospodarzy popisał się efektowną interwencją, dając drużynie szansę na remis, lecz chwilę później duet Czerwionka–Grygiel przypieczętował drugie zwycięstwo ASAP Vegas w tym sezonie.
ASAP Vegas rozpoczęło rozgrywki z wielkim przytupem i jasno zgłasza aspiracje do walki o mistrzostwo. Gamba Veloce, mimo dotkliwej porażki, pokazała charakter i potencjał. Teraz czas na reset, analizę i powrót do rywalizacji o najwyższe cele.
Na Arenie Grenady ekipy La Flame Bielany i Królewscy Wola stoczyły zacięty, trzymający w napięciu mecz. Od pierwszych minut spotkanie było prowadzone w dobrym tempie, z wieloma sytuacjami bramkowymi po obu stronach.
Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, ale gospodarze szybko odpowiedzieli i przejęli inicjatywę. Efektem była bramka na 2:1, jednak zamiast pójść za ciosem, La Flame nadziało się na kontrę, po której Daniel Bołotowicz doprowadził do wyrównania. Do przerwy wynik 2:2 utrzymał się mimo kilku dogodnych okazji dla obu drużyn.
Po zmianie stron błysnął formą Szymon Lisiecki, którego dwie bramki wyprowadziły Bielany na prowadzenie. Królewscy musieli gonić wynik i ich determinacja przyniosła efekty – po niefortunnej interwencji Filipa Grygorczuka padł gol kontaktowy, a chwilę później goście doprowadzili do remisu.
Wydawało się, że to drużyna z Woli jest na fali i może przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale w decydującym momencie błysnął Kornel Przewoźny, zdobywając gola na 5:4 i przypieczętowując świetny występ. Pomimo rozpaczliwych ataków Królewskich w końcówce, wynik nie uległ już zmianie.
La Flame Bielany mogły cieszyć się z kolejnych punktów w sezonie, natomiast Królewscy – mimo porażki – pokazali się z dobrej strony i z pewnością w kolejnym meczu będą chcieli powalczyć o zwycięstwo, by poprawić swoją sytuację w tabeli.
Kampania ligowa dla KS Sandacz rozpoczęła się bardzo pomyślnie – od emocjonującego zwycięstwa nad ekipą Bielany Legends. Tego samego nie można było powiedzieć o rezerwach sławetnego KSB, które na inaugurację uległy Laflame Bielany. Oba mecze były naprawdę wyrównane, więc i tutaj spodziewaliśmy się bardzo zaciętego pojedynku.
Nieco ponad dwie minuty gry wystarczyły, by zobaczyć pierwszego gola. Bramkę niebywałej urody, zdobytą piętką, zanotował sprowadzony latem z Oldboys Derby III Rafał Bujalski, któremu asystował inny z nowych nabytków Sandacza – Damian Słojkowski. KSB II preferowało jednak ataki oparte na dłuższym posiadaniu piłki, czemu sprzyjała obecność dobrze wyszkolonych technicznie zawodników, jak choćby Aleksander Giżyński. To właśnie on odegrał kluczową rolę – najpierw asystował przy trafieniu Kuby Wielochy, a następnie sam wpisał się na listę strzelców, choć pomógł mu przy tym rykoszet. Sandacz grał prostszą piłkę, ale wcale nie mniej groźną – momentami nawet przewyższał rywali w liczbie klarownych sytuacji. Problemem była skuteczność, bo gospodarze częściej obijali obramowanie bramki niż trafiali do siatki. KSB przez długi czas kontrolowało piłkę, lecz wystarczyła jedna głupia strata, by duet Słojkowski–Rozmarynowski przeprowadził kontrę zakończoną golem na 2:2. Przed przerwą teoretyczna przewaga gości została jednak udokumentowana – trafienie Maksyma Marchenko dało KSB prowadzenie 3:2.
Po zmianie stron zobaczyliśmy zupełnie inne oblicze przyjezdnych. Zamiast ambitnego, głodnego goli zespołu, na boisku pojawiła się ich wyczerpana kopia. Dla pragmatycznego Sandacza była to idealna okazja. Będący w wybornej formie Słojkowski, wspierany przez Bujalskiego, Olendra, Rozmarynowskiego i Przybylskiego, rozmontowywali dziurawą defensywę „dwójki” ekstraklasowicza. Efekt? Czterobramkowa przewaga gospodarzy! Na cztery minuty przed końcem Mikołaj Sitarek zdobył na raty gola na 7:4, ale czasu było już zbyt mało, by marzyć o odrobieniu strat. Sandacz po raz kolejny udowodnił, że ich konkretny, pragmatyczny styl gry potrafi przynosić trzy punkty nawet wtedy, gdy nie dominują przez cały mecz. To pokazuje, jak niewygodną drużyną stał się zespół Konrada Sadziaka.
KSB II z kolei powinno szybko przypomnieć sobie, że za dobrą grę na początku spotkania nie ma żadnej nagrody – mecz trwa przecież dwie połowy.
Na poziomie 9. Ligi Fanów w drugiej kolejce zmierzyły się drużyny KS Iglica Warszawa i Bielany Legends. Faworytem byli gospodarze, którzy tydzień wcześniej rozgromili TRCH aż 9:1. Goście z kolei przegrali swój pierwszy mecz zaledwie jedną bramką, co zapowiadało ciekawą i wyrównaną rywalizację.
Od początku obie ekipy nastawiły się wyłącznie na zwycięstwo, co przełożyło się na ofensywną i dynamiczną grę. Pierwsza do głosu doszła Iglica – po kombinacyjnej akcji całego zespołu gola zdobył Jakub Kieczka. Drużyna z Bielan próbowała szybko odpowiedzieć, ale świetnie zorganizowana defensywa gospodarzy nie pozwalała na wiele i do przerwy wynik 1:0 utrzymał się bez zmian.
Po zmianie stron Iglica przyspieszyła i całkowicie przejęła inicjatywę. Kluczową postacią był Krystian Sobierajski, który dwukrotnie popisał się znakomitymi asystami, idealnie dogrywając piłkę kolegom. Przy stanie 4:0 gospodarze pozwolili sobie na chwilę rozluźnienia, co wykorzystał Mateusz Borczyk, zdobywając honorowe trafienie dla Bielany Legends. To jednak było wszystko, na co stać było gości – w końcówce Iglica dorzuciła jeszcze dwa gole i pewnie wygrała 6:1.
Gra zespołowa gospodarzy zrobiła ogromne wrażenie zarówno na kibicach, jak i na zawodnikach innych drużyn. Każdy, kto oglądał występ ekipy w czarnych strojach, nie ma wątpliwości, że KS Iglica Warszawa jest jednym z głównych kandydatów do złotych medali na koniec sezonu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)