reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00

Drużyna z Pragi Północ kontynuuje pościg za strefą medalową! W meczu z liderem z fantastycznej strony pokazali się wszyscy zawodnicy Szmulek – świetnie bronił Karol Dębowski, Borys Sułek był nieomylny w pierwszej połowie, natomiast Jakub Kaczmarek i Krystian Rzeszotek starannie rozgrywali piłkę. Wynik otworzył potężnym uderzeniem Kacper Pacholczak.

Z drugiej strony Mikstura długo nie mogła znaleźć swojego rytmu – Filip Junowicz ciągnął swoją drużynę za uszy i nawet zdobył w pierwszej połowie bramkę na 1:1, jednak brakowało mu odrobiny szczęścia, by zdominować cały mecz. Gdyby miał lepszy dzień, na koniec spotkania mógłby zanotować 6 lub 7 oczek do klasyfikacji kanadyjskiej. A jak wiadomo, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Zamiast zejść na przerwę z remisem 2:2, goście schodzili, przegrywając 3:1, co zapowiadało ciężką przeprawę w drugiej odsłonie. Gospodarze natomiast mogli odetchnąć z ulgą, ponieważ w swoich szeregach mieli Wiktora Januszewskiego. Młody zawodnik w kluczowych momentach wziął ciężar zdobywania goli na siebie. Wiktor strzelił bramki na 4:2 oraz 5:2, co okazało się wystarczające do odniesienia zwycięstwa, nawet gdy Mikstura w końcu zaczęła gonić rywala. Trafienie z wolnego Patryka Zycha na 5:3 oraz późniejszy gol Filipa Junowicza to było wszystko, na co było stać rywali tego dnia. Tym samym zwycięstwo Szmulek stało się faktem!

Mikstura natomiast w majówkę powinna przeprowadzić kilka dodatkowych treningów – nad drugim miejscem zostały już „tylko” 4 oczka przewagi, a w ostatnich pięciu kolejkach do rozegrania pozostaje mecz z wiceliderem. Tym samym zapas punktowy zaczyna niebezpiecznie topnieć. Oczywiście nie ma (jeszcze) powodów do paniki, ale po niedzielnej porażce drużyny Darka Jochemskiego liga będzie jeszcze ciekawsza.

2
09:00

Absolutna demolka! Chociaż miejsca w tabeli zajmowane przez mierzące się ekipy na to nie wskazywały, to po weryfikacji, w jakich zestawieniach personalnych się zjawiły, dało się wyczuć widmo pogromu. Green Lantern zaczęło naprawdę z wysokiego C – już po pięciu minutach prowadzili 2:0 po dublecie niezwykle aktywnego i równie roześmianego Kamila Bielińskiego. Mimo braku jakichkolwiek zmienników goście wykorzystali moment nieuwagi w szeregach rywali i doprowadzili do wyrównania za sprawą dwóch goli Giorgiego Lemonjavy. Szczególnie przy drugim z nich Zielone Latarnie mogły pluć sobie w brodę, że nie upilnowały strzelca przy rzucie rożnym wykonywanym przez Shuquriego Lomię. Odzyskanie prowadzenia nastąpiło na skutek akcji młodości z doświadczeniem, czyli nowego nabytku Latarni – Damiana Michalczyka – oraz weterana, Mikołaja Wysockiego.

Po serii przetasowań na bramce Gruzinów ostatecznie padło na rozwiązanie, w którym Lemonjava pełnił rolę lotnego golkipera, a Beka Meskhi – z uwagi na swoją zwinność i kondycję – dokończył spotkanie, grając w polu. Wystawienie wspomnianego Wysockiego w polu zamiast w bramce okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem jego współpraca z Michalczykiem i Podgórskim układała się tak wspaniale, że pozostałe zdobycze bramkowe rozłożyli niemal wyłącznie między siebie.

Wynik 6:3 do przerwy i tak był dla Georgian Teamu najniższym wymiarem kary, bo Green Lantern – jak to mają w zwyczaju – często pudłowali w najprostszych sytuacjach. W drugiej odsłonie zmagań nie pozostawili jednak złudzeń co do tego, „kto tu rządzi” – dołożyli aż jedenaście trafień (a właściwie dwanaście, bo niefortunnego samobója zaliczył broniący dostępu do bramki Zajączkowski), popisując się niejednokrotnie rajdami przez całą długość boiska, sprytnymi rozegraniami rzutów rożnych oraz kontrami z tradycyjnym, szóstkowym wyłożeniem na „pustaka”. Michalczyk – siedem goli i asysta, Wysocki – trzy trafienia i dwa ostatnie podania, Podgórski – dwa gole i aż osiem asyst. Przed meczem nikt nawet nie pomyślałby, że potyczka ta dostarczy tym graczom takiego doładowania w klasyfikacji kanadyjskiej.

Klamra meczu została domknięta przez zawodnika, który to wszystko rozpoczął, a więc Bielińskiego, który ustalił wynik na zatrważające 17:5. Choć trzecia wygrana z rzędu wciąż nie umożliwiła Latarniom opuszczenia strefy spadkowej, to zgromadzenie większej liczby punktów w czterech kolejkach wiosny niż przez całą rundę jesienną może napawać optymizmem na przyszłość i zwiastować oficjalne przełamanie w tabeli.

Reklama