reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

Walcząca o podium na koniec rundy jesiennej drużyna Szeregu Homogenizowanego, zmierzyła się z Wombatami, które starają się oddalić do strefy spadkowej. Goście na to ważne spotkanie przyszli w sześcioosobowym składzie. Gospodarze po zeszłotygodniowej porażce pojawili się z trzema zmiennikami. Już sam fakt przewagi liczebnej stawiał gospodarzy w lepszej sytuacji. Dwie minuty po pierwszym gwizdku zawodnicy Szeregu objęli prowadzenie i następne ich zdobycze bramkowe wydawały się tylko kwestią czasu. Wombaty grały bardzo odważnie i pomimo braku zmian, dawały z siebie 110%. Efekt był taki, że w 10 minucie to właśnie one prowadziły jedną bramką po dwóch golach Maćka Stąporka. Faworyci trochę zaskoczeni takim obrotem spraw, szybko powrócili na właściwe tory i 5 minut później wyszli na prowadzenie. Szereg Homogenizowany coraz lepiej wykorzystywał swoje atuty i na przerwę schodził prowadząc 5:2. Początek drugiej połowy był wyrównany. Wombaty mimo coraz większego zmęczenia, starały się grać jak równy z równym i nawet im to wychodziło. Jednak upływający czas, działał na ich niekorzyść. Przewaga Szeregu na boisku i w bramkach rosła. 10 minut przed końcem pięciobramkowe prowadzenie wprowadziło trochę rozluźnienia w szeregach faworytów, co goście starali się wykorzystać. Właśnie te ostanie minuty przyniosły nam całkiem sporą liczbę bramek. Na trzy strzelone przez Wombaty, rywal odpowiedział taką samą zdobyczą, pieczętując swoje zwycięstwo stosunkiem 10:5. Dzięki wygranej Szereg Homogenizowany wciąż liczy się w grze o podium. Natomiast FC Wombaty mimo swojej sportowej waleczności i zaangażowaniu, powróciły do strefy spadkowej.

2
12:00

W przedmeczowych spekulacjach bez wahania wskazaliśmy Inferno Team III jako murowanego faworyta. Pogromcy Poprzeczek, jak dotąd zaledwie raz triumfujący w tym sezonie, wydawali się niezdolni do sprawienia niespodzianki, przeciwko wyżej notowanym gościom. Jednak piłka nożna nie raz udowodniła, że jest pełna nieprzewidywalnych zwrotów akcji, co potwierdziło to starcie. Początek meczu był chaotyczny i nerwowy, z licznymi niedokładnymi podaniami po obu stronach boiska. Pierwsze konkretne wydarzenie miało miejsce w 7 minucie. Pogromcy Poprzeczek zastosowali wysoki pressing, zmuszając rywali do błędu przy wyprowadzeniu piłki. Po nieudanym wybiciu futbolówka trafiła do Marcina Kowalskiego, który wyłożył ją do Mateusza Niewiadomego. Ten nie zmarnował okazji i precyzyjnym uderzeniem pokonał bramkarza gości, otwierając wynik. Obie drużyny miały swoje szanse na kolejne bramki, ale to Pogromcy okazali się bardziej skuteczni. Inferno Team III stwarzało klarowne sytuacje, lecz brakowało im wykończenia. Jak głosi stara piłkarska prawda: „niewykorzystane okazje lubią się mścić”. Tak też stało się w końcówce pierwszej połowy. Marcin Kowalski zdobył drugą bramkę dla Poprzeczek, pewnym strzałem podwyższając prowadzenie na 2:0. Po przerwie to goście ruszyli do zdecydowanego odrabiania strat. Już kilka minut po wznowieniu gry Damian Słojkowski zdobył kontaktową bramkę, dając sygnał do ataku. Niedługo potem sędzia zauważył przewinienie w polu karnym gospodarzy. Rzut karny został pewnie wykorzystany, a Inferno Team III doprowadziło do wyrównania. Kilka minut później gościom udało się wyjść nawet na prowadzenie, ale chwilę po strzelonej bramce Pogromcy Poprzeczek ponownie wyrównali. Sytuacja w drugiej części zmieniała się jak w kalejdoskopie, ale ostatnie słowo należało jednak - ku zaskoczeniu wszystkich - do gospodarzy, którzy wygrali tę batalię 4:3. Niewielu przed tym spotkaniem postawiłoby na taki rezultat. Druga wygrana Pogromców w tym sezonie stała się faktem. Piłka nożna w każdym wydaniu potrafi zaskoczyć i chyba za to ją tak kochamy.

3
14:00

W 8 kolejce zmierzyły się ze sobą ekipy, które mają w tym sezonie apetyt na awans, co potwierdza ich obecność w czubie tabeli. Przed meczem ciężko było wskazać, która z drużyn będzie faworytem, dlatego mecz zapowiadał się bardzo ciekawie. Jako pierwsi na prowadzenie w 6 minucie wyszli goście, a bramkę otwierającą wynik zdobył Patryk Szerszeń. Ferajna po tym trafieniu złapała wiatr w żagle i coraz śmielej nacierała na bramkę strzeżoną przez Jakuba Augustyniaka. Ten za to utrudniał rywalom zadanie skutecznymi interwencjami. W 14 minucie nastąpiło przełamanie po stronie Gentlemanów i bramkę wyrównującą po asyście Piotra Loze, zdobył Sebastian Bartosik. Gra stała się bardziej wyrównana i wszystko wskazywało na to, że na przerwę obie ekipy zejdą z remisowym rezultatem. Jednak dwie bramki zdobyte w ostatnich minutach pierwszej połowy, dały istotny komfort CWKS Ferajnie Warszawa. Tuż po zmianie stron worek z bramkami rozerwał się na dobre. Gole padały jak na zawołanie, momentami dosłownie minuta po minucie. Jako pierwszy w drugiej części gry ponownie trafił niezwykle skuteczny tego dnia Patryk Szerszeń. Gra układała się pod dyktando gospodarzy. Przy wyniku 6:1, ekipa Gentlemanów zaliczyła dwa trafienia z rzędu. Niestety był to jedynie chwilowy zryw. Zespół stracił impet, a CWKS Ferajna bezlitośnie wykorzystała słabości oponentów. Defensywa Gentleman Warsaw Team całkowicie się rozsypała, co pozwoliło gospodarzom na zdobycie kolejnych bramek. Ostateczny wynik 11:4 doskonale oddaje przebieg meczu i różnicę w dyspozycji obu drużyn w drugiej połowie. CWKS Ferajna Warszawa zgarnia cenne trzy punkty i potwierdza, że są w tym sezonie poważnym kandydatem do awansu. Gentleman Warsaw Team utrzymuje drugie miejsce, ale musi jak najszybciej wyciągnąć wnioski z tego pojedynku, bo porażka w kolejnym meczu może spowodować niekorzystne dla nich roszady w tabeli, przed przerwą zimową.

4
17:00

W 8. kolejce 13. ligi doszło do starcia Oldboys Derby III, które wciąż czekało na pierwsze zwycięstwo w sezonie, z NieDzielnymi – drużyną zajmującą 7. miejsce w tabeli, z czterema punktami na koncie. Oba zespoły przystąpiły do meczu z chęcią poprawienia swojej sytuacji, a brak wyraźnego faworyta zapowiadał wyrównane spotkanie. Rzeczywistość boiskowa potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Mecz rozpoczął się od niezłego tempa, a Oldboys starali się dotrzymać kroku rywalom. Wyrównana gra trwała do momentu, gdy Piotr Sitarczyk otworzył wynik na 0:1 – jego strzał minął bramkarza, który co prawda dotknął piłki, ale nie zdołał jej zatrzymać. Po tej bramce NieDzielni przejęli inicjatywę i z każdą minutą zyskiwali przewagę. Ekspresowe trafienia Marcina Aksamitowskiego (0:2 i 0:3) oraz Michała Drosio (0:4) w krótkim odstępie zupełnie podcięły skrzydła gospodarzom. Do przerwy Niedzielni prowadzili już 4:0. A w drugiej połowie kontynuowali swoją dominację, podczas gdy Oldboys nie potrafili znaleźć sposobu na uporządkowanie swojej gry. Piąta bramka padła po składnej akcji – Bartosz Kujawiński wykończył podanie Przemka Sosnowskiego, podwyższając wynik na 0:5. Kolejnego gola pięknym strzałem z woleja dorzucił Maciej Piątek, który kilka godzin wcześniej zadebiutował w Ekstraklasie w barwach Contry. Jego trafienie na 0:6 podkreśliło, w jak świetnej dyspozycji tego dnia byli NieDzielni. Kropkę nad „i” postawił Jan Wójcik, ustalając wynik spotkania na 0:7. Niedzielni odnieśli przekonujące zwycięstwo, wykorzystując swoje okazje i przejmując pełną kontrolę nad meczem, po początkowo wyrównanej grze. Oldboys muszą szukać swojej szansy na pierwsze zwycięstwo w kolejnych spotkaniach.

5
17:30

Aktualny lider 13 ligi, drużyna o nazwie Klub Sportowy Sandacz, już niejednokrotnie w tej rundzie udowodniła, że jest niesamowicie zmotywowana i ma mocne argumenty do tego, aby utrzymać swoją obecną pozycję. Nie inaczej było w ostatniej kolejce, kiedy to mieli przyjemność podejmować zespół Green Team. Gospodarze lepiej weszli w mecz i prowadzili dzięki bramce Aleksandra Olendra. Z początku goście stawiali opór, jednakże z minuty na minutę to lider stanowczo panował nad przebiegiem meczu. Tworzyli oni znacznie więcej dogodnych akcji, przez co tylko kwestią czasu były kolejne bramki w ich wykonaniu. Już na koniec pierwszej połowy zbudowali sobie sporą przewagę, ponieważ prowadzili różnicą trzech goli. W drugiej połowie nie byliśmy świadkami żadnej sensacji. Sandacze konsekwentnie atakowali, uniemożliwiając pole do popisu oponentom. Można rzec, że ekipa Green Teamu zderzyła się ze ścianą. Bez wątpienia dużym zaskoczeniem było to, że w drużynie lidera zaledwie dwóch zawodników wpisywało się na listę strzelców. Byli to wyżej wymieniony Aleksander Olender, który zdobył pięć goli, jak również Karol Czuba, który także zanotował pięć trafień oraz dołożył do tego dwie asysty. Bez dwóch zdań można stwierdzić, że chłopaki we dwójkę rozmontowali defensywę gości i głównie dzięki ich fenomenalnemu występowi, Sandacz odniósł pewne zwycięstwo 10:3.

Reklama