Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 11 Liga
Borowiki bardzo dobrze radzą sobie w bieżącym sezonie, gdyż po czterech seriach spotkań trzy razy schodziły z boiska z tarczą. Jeżeli chodzi o pochodzących głównie z Turcji graczy Red Rebels, to po świetnym starcie w pierwszym meczu, w kolejnych spotkaniach było im niezwykle ciężko wywalczyć punkty. Również i w starciu z „Grzybkami” nie mogli spodziewać się łatwego spotkania, zwłaszcza, że bardziej doświadczeni gospodarze byli lekkim faworytem tego starcia. Pierwsza połowa to zupełna dominacja ekipy Maćka Oteera, którzy premierową odsłonę wygrali aż 4:0, a trzeba przyznać, że zdobycz bramkowa byłaby znacznie bardziej okazała, gdyby nie świetne interwencje Merdana Rahmedova. Do bramki gości trafiali odpowiednio: Aleksandr Anischenkov, Denis Shevchenko, Piotrek Ułasiuk oraz lekko spóźniony na mecz Michał Rzeczkowski. To właśnie bramka „Rzeczki”, po podaniu Marcina Stachacza ustaliła wynik premierowej odsłony. Zmiana stron zdecydowanie zmieniła obraz gry, gdyż gracze „Rebeliantów” w końcu się przebudzili i postanowili nieco zrekompensować swojemu golkiperowi słabą postawę w defensywie z pierwszej części spotkania. Jako pierwszy strzelanie dla Red Rebels rozpoczął ich kapitan, Cem Ocak, a po chwili wziął udział w akcji, po której zrobiło się 4:2, kiedy to podanie Cema świetnie wykorzystał Rahim Kulyev. Dwubramkowy deficyt w piłce sześcioosobowej, jak powszechnie wiadomo, jest absolutnie do odrobienia i przypomnieli sobie o tym gracze Borowików. Widząc rozpędzonych przeciwników nieco się otrząsnęli i pod koniec meczu znowu przejęli inicjatywę, co udokumentowali bramką ustalającą wynik spotkania na 5:2 autorstwa Dmytro Nedashkivskyiego. Dzięki zdobytym trzem punktów mogą cieszyć się z pozycji lidera. Red Rebels są na razie tuż nad strefą spadkową, jednak mają jedno spotkanie zaległe.
Old Boys Derby III w roli gospodarza, podejmowało drużynę Gentleman Warsaw Team. Spotkanie przebiegało w dosyć spokojnym tempie, ale emocji i bramek nie zabrakło. W 5 minucie MVP meczu Sławek Ogorzelski zdobył swoje pierwsze z dwóch trafień, po ładnym podaniu Krzysztofa Mikołajczyka. Było wiec 1-0 i gospodarze starali się cisnąć coraz mocniej. Jednak Dżentelmeni to nie drużyna pierwszoroczniaków tylko doświadczeni ligowcy i tak łatwo nie chcieli się poddać. Efektem tego była zdobyta bramka na 1-1. Michał Dang potężnie kropnął z rzutu wolnego i golkiper gospodarzy zdołał jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Po tym trafieniu ekipa z osiedla Derby zaczęła mocniej naciskać a goście zaczęli się właściwie tylko bronić. Efektem takiej gry były szybko zdobyte 2 bramki przez gospodarzy. Pierwsza połowa to właściwie był mecz walki o dominację w środku pola i tę potyczkę wygrała drużyna Derby III, o czym świadczył rezultat 3:1. Druga odsłona spotkania nadal zwiastowała walkę o środek pola i ponownie gospodarze wygrali to starcie. 27, 35 i 45 minuta to 3 trafienia gospodarzy z czego dwa z nich to efekt współpracy duetu Sławek Ogorzelski & Adam Włodarczyk. Tym razem MVP spotkania zaliczył dwie asysty a kolega Adam Włodarczyk pięknie wykorzystywał jego podania. Dżentelmeni natomiast zdobyli w tej połowie tylko jedną bramkę i widać było że braki kadrowe dały się im mocno we znaki. Próbowali konstruować swoje akcje, lecz gospodarze to nie nowicjusze i bez problemu rozbijali ich ataki. Mecz zakończył się wynikiem 6-2 dla Old Boys Derby III, który przybliża ich do walki o podium. Gentleman Warsaw Team muszą natomiast wziąć się ostro do roboty, ponieważ tak rozgrywane mecze oddalają ich od upragnionego awansu.
Pogromcy Poprzeczek przed spotkaniem z Szeregiem Homogenizowanym dokładnie analizowali ich herb, żeby wyciągnąć jak najbardziej przydatne informacje. My możemy tylko zastanawiać się co autor miał na myśli tworząc to dzieło, jednak zgodnie przyznajemy, że jest bardzo intrygujące. Po tym meczu jednak nie mamy złudzeń – prężący się byk oznacza Bartłomieja Leszczyńskiego, który w tym spotkaniu ustrzelił hat-tricka i zanotował dwie asysty. W piątej minucie spotkania Bartek po asyście Pawła Rączkowskiego oszukał trzech obrońców gospodarzy umieszczając piłkę w bramce. Tuż po chwili wyrównali Pogromcy, a dokładniej Norbert Plak. Norbert bardzo sprytnie wykorzystał błąd bramkarza Szeregu, który podał piłkę… Norbertowi. Ten go przelobował i strzelił gola. Taka sama sytuacja powtórzyła się jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy. Tym razem to Mateusz Niewiadomy był na celowniku podania bramkarza Szeregu. Do połowy wynik wynosił 2:4, a więc szanse na odwrócenie tego spotkania dla Pogromców były jeszcze spore. Jednak im później tym błędów gości było mniej. W drugiej połowie rozpoczęła się strzelanina, a wynik finalnie wyniósł 5:13. Szereg Homogenizowany poskromił zapędy Pogromców i musieli się oni obejść smakiem, jeśli chodzi o punkty w tej kolejce. Wracając do porównań - z herbu Szeregu można zauważyć też kolejną zależność, a mianowicie oprócz byka na herbie jest tam też złoty medal, który w tym wypadku można przekazać Pawłowi Ślązakowi. W tym meczu strzelił dwie bramki i dwa razy asystował. Gratulujemy zarówno Bartkowi jak i Pawłowi, bo obaj znaleźli się w szóstce kolejki. Sytuacja w tabeli 11. ligi nieco się zmieniła. Pogromcy wylądowali na ostatnim miejscu z 3 punktami, a Szereg wskoczył na trzecie miejsce z dorobkiem 9 "oczek".
Spotkanie rozegrane pomiędzy drużynami Niedzielni (gospodarze) i Green Team (goście) niestety było meczem do jednej bramki. Niedzielni to w tej rundzie drużyna która nie może odnaleźć swojego stylu. Widać że panowie się starają, ale brakuje albo wykończenia albo komunikacji, dlatego też zajmują przedostatnie miejsce w tabeli 11 ligi. Natomiast Green Team to wicelider i drużyna która już teraz pokazuje, że będzie się mocno liczyć w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Mecz rozpoczął się od dużej przewagi gości i naprawdę niewiele brakowało, aby zaczęli zdobywać bramki hurtowo. Jednak piłka nożna to bardzo nieprzewidywalny sport i tak też było na początku pierwszej polowy. Goście napierali, trafiali w poprzeczkę i słupek, ale to gospodarze pierwsi zdobyli bramkę. Bramkarz Niedzielnych Kamil Jarosz szybko zagrał do dobrze ustawionego Bartosza Kujawińskiego a ten bez problemu wpakował piłkę do siatki. Taka jest ta dyscyplina, możesz mieć przewagę a wystarczy moment zawahania i już przegrywasz. Widać było po ekipie gości że stracona bramka naprawdę mocno ich zmotywowała i zaczęli swój rajd po punkty. W 20 minucie pierwszej połowy Szymon Andrusiuk zdobył bramkę dającą remis, by dwie minuty później trafić ponownie do bramki rywala. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2-1 dla Green Team. Drugą połowę obie ekipy zaczęły z dużym animuszem i próbowały ugrać "swoje" oraz wywalczyć 3 punkty. W tym elemencie skuteczniejszą okazała się ekipa "zielonych". Szybkie 2 bramki zdobyte już po 3 minutach drugiej odsłony można powiedzieć ustawiły to spotkanie. Niedzielni oczywiście nie oddawali pola, ale to goście byli w tym meczu skuteczniejsi. Gospodarze trafili co prawda jeszcze raz w tym meczu, ale było to już przy wyniku 4-2 i na nic więcej nie pozwoliła im ekipa Green Team. Natomiast goście mocno rozpędzeni zaczęli przeważać na całym placu i co chwilę testowali umiejętności golkipera gospodarzy. Szymon Andrusiuk ponownie strzelił na 5-2 zdobywając swoją 3 bramkę w tym spotkaniu a festiwal strzelecki swojej ekipy zakończył trafieniem na 6-2 Łukasz Kuna. Różnica klas obu ekip była mocno zauważalna i jest to również widoczne po układzie tabeli. Green Team bije się o awans a Niedzielni o życie. Ale sezon trwa i jeszcze wiele punktów można zdobyć, tylko trzeba przyspieszyć i wziąć się mocno do roboty.







)
)
)
)
)
)
)
)