Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 11 Liga
Niedzielni, których forma w ostatnim sezonie delikatnie mówiąc była daleko od ideału podejmował zjednoczoną ekipę Borowików, która w tym sezonie wystawiła do gry jedną drużynę. Spotkanie od samego początku zdominowali Borowiki. Już w jednej z pierwszych akcji meczu bramkę zdobył Adam Kolanowski a chwilę po tym bezpośrednio z rzutu rożnego(!) piłkę do bramki Kamila Jarosza skierował Dmytro Nedashkivskyi. Po mocnym początku Borowików do głosu zaczęli dochodzić Niedzielni, którzy zdobyli bramkę kontaktową autorstwa Jana Wójcika, jednak gospodarze tego spotkania dobrze zareagowali na utratę bramki samemu zdobywając dwa kolejne trafienie. Jeszcze przed przerwą Łukasz Ostrowski precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Borowików i do szatni obie ekipy schodziły przy prowadzeniu gospodarzy 4:2. Druga połowa to już koncert gospodarzy, choć trzeba przyznać, że duży wpływ na ten mecz miała czerwona kartka którą otrzymał Kamil Jarosz, czyli bramkarz Niedzielnych. Borowiki wykorzystały grę w przewadze zdobywając kilka bramek i pozbywając złudzeń Niedzielnych. Końcowy rezultat meczu to 12:3 i z taką formą Borowiki na pewno są w stanie walczyć o medale. A Niedzielni? Cóż, demony z poprzedniego sezonu wróciły, ale wierzymy że Marcin Aksamitowski zdoła podnieść swój zespół i w następnych kolejkach jego zespół będzie prezentował się znacznie lepiej.
Po raz drugi z rzędu Pogromcy Poprzeczek zaliczają bardzo dobry start sezonu, wygrywając swój inauguracyjny pojedynek. Tym razem naprzeciw drużyny Tomka Mazurka stanęła ekipa Gentleman Warsaw Team. W przedmeczowej zapowiedzi tej rywalizacji pisaliśmy, że spodziewamy się wyrównanego spotkania, jednak Pogromcy w pierwszych minutach zrobili wszystko, by nasze przewidywania wyrzucić do kosza. Już w 4 minucie zobaczyliśmy dobrze znaną nam akcję z poprzednich sezonów, kiedy to bramkarz gości długim wyrzutem uruchomił Mateusza Niewiadomego, a ten kolanem (!) przelobował golkipera rywali. Taką bramkę mogli zdobyć tylko Pogromcy Poprzeczek. Minutę później kontrę Pogromców na raty sfinalizował Patryk Rejmiś, a po kolejnej minucie mieliśmy już 0:3 po drugim golu Mateusza Niewiadomego. Goście nie zwalniali tempa i po 15 minutach było już 0:6! Sami zawodnicy grający w żółto-czarnych strojach zastanawiali się co tak właściwie wydarzyło się na boisku. Gentlemani dopiero w 20 minucie zdołali odpowiedzieć swoim golem za sprawą Jakuba Augustyniaka. W pierwszej części obie ekipy zdobyły jeszcze po jednej bramce i na przerwę schodziły przy stanie 2:7. W drugiej części Pogromcy spuścili nieco z tonu i mecz był już bardziej wyrównany. Na dziewięć minut przed końcem wynik brzmiał 3:8, a dzięki kolejnym dwóm golom Jakuba Augustyniaka (dla którego było to czwarte i piąte trafienie w meczu) Dżentelmeni zmniejszyli straty do stanu 5:8. W końcówce znów wyższy bieg wrzucili Pogromcy trzykrotnie umieszczając piłkę w siatce w przeciągu 5 minut. Ostatecznie team Tomka Mazurka pewnie pokonał rywali 5:11, którzy na pierwsze zwycięstwo w Lidze Fanów muszą poczekać przynajmniej do weekendu.
Nowa ekipa w Lidze Fanów, KTA Wszedło, którą mieliśmy okazję oglądać podczas wrześniowego BOS CUP, bardzo liczyła na dobre rozpoczęcie sezonu. Stawili się bardzo licznie, gdyż z 16-osobowego składu nieobecnych było raptem dwóch graczy. Ich rywale, doświadczeni Old Boys Derby III byli jednak lekkim faworytem, z uwagi na swoje doświadczenie. Gospodarze jednak bardzo szybko przełamali debiutancką tremę, kiedy to po podaniu Daniela Kowalskiego (zbieżność imienia i nazwiska z koordynatorem Ligi Fanów przypadkowa!) celnie dograł do Filipa Pacholczaka, a ten z zimną krwią zapisał na swoim koncie bramkę dającą prowadzenie 1:0. W odpowiedzi, po podaniu Artura Gaconia, na potężny strzał zdecydował się Adam Włodarczyk. Uderzenie było tak silne, że mało który bramkarz byłby w stanie je obronić i mieliśmy 1:1. Od tego momentu inicjatywa powędrowała na stronę gości, którzy coraz śmielej poczynali sobie w ofensywie. Ciąg na bramkę poczuł wspomniany wcześniej Adam Włodarczyk i to właśnie on był autorem dwóch kolejnych trafień w pierwszej połowie. Najpierw skutecznie wykorzystał podanie Sławka Ogorzelskiego, a następnie nie zawahał się przy dobitce strzału jednego z kolegów z ataku. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 1:3, a tuż po przerwie, po świetnym podaniu Andrzeja Garmana, wynik na 1:4 podwyższył Rafał Bujalski. Wydawało się, że nic już nie będzie w stanie wydrzeć kompletu punktów gościom, zwłaszcza, że między słupkami mieli Andrzeja Gorzkowskiego, który tego dnia dwoił się i troił mimo doznania dwóch bolesnych kontuzji. Wtedy jednak swój talent strzelecki objawił Filip Pacholczak. W ciągu kilku minut zrobiła prawdziwe, piłkarskie show, strzelając trzy bramki! Najpierw po przechwycie sprytnie podciął piłkę nad bramkarzem rywali, następnie potężnym strzałem z rzutu wolnego skrócił dystans do stanu 3:4. Co prawda OBDIII odpowiedzieli bramką Krzyśka Mikołajczyka po fantastycznej akcji zespołowej, gdzie piłka chodziła jak po sznurku, ale już po chwili znów popis umiejętności dał Filip Pacholczak, który strzałem z półwoleja skrócił ponownie dystans do jednej bramki (4:5). Dwubramkowe prowadzenie znów stało się faktem, kiedy po podaniu Artura Gaconia celnym uderzeniem popisał się popularny „Salek”. Końcówka meczu to jednak popis ekipy KTA Wszedło. Piąte trafienie na swoim koncie zapisał rewelacyjny tego dnia Filip Pacholczak i mieliśmy 5:6. Wynik meczu na 6:6, po wywalczonym w dramatycznych okolicznościach rzucie karnym, ustalił Daniel Kowalski. Podział punktów jak najbardziej sprawiedliwy. Genialne widowisko i mnóstwo emocji!
Szalenie wyrównany i emocjonujący przebieg miało spotkanie Szeregu Homogenizowanego z Green Teamem. Mecz ten był dla drużyny gospodarzy debiutem w Lidze Fanów i bardzo ciekawi byliśmy dyspozycji tej ekipy. W 5 minucie Filip Ptaszek otworzył wynik, a dwie minuty później było już 2:0 po mądrym rozegraniu piłki przez Jana Mitrowskiego i podaniu, które na gola zamienił Artur Moczulski. Wydawało się, że będzie to jednostronne spotkanie, ale Green Team pokazał pazur i w dwie minuty odrobił straty – najpierw trafił Tomasz Filipkowski, a po chwili Daniel Kurowski. Obie ekipy zdecydowanie postawiły na atak w tym spotkaniu, bo bramki sypały się jak z rękawa. Na minutę przed końcem był remis 5:5, ale gola do szatni zapakował Jan Mitrowski i Szereg schodził na przerwę ze skromnym prowadzeniem. W drugiej części spotkania Green Team dokonał zmiany bramkarza – Marcin Walczak wszedł w pole, a w rolę golkipera wcielił się Mariusz Pytka i zmiana ta okazała się, szczególnie w końcówce meczu, strzałem w dziesiątkę. W 30 minucie Szereg wyszedł na dwubramkowe prowadzenie po golu Michała Daniluka, ale goście błyskawicznie odpowiedzieli trafieniem Szymona Andrusiaka, który wykorzystał sprytnie rozegrany rzut wolny. Po chwili Szymon zdobył bramkę wyrównującą, a od tego momentu tempo meczu zmieniło się w galop, i obie drużyny wymieniały cios za ciosem. Filip Lipiński wyprowadził Szereg na prowadzenie, ale nie minęła nawet minuta, a znów był remis po golu Szymona Andrusiaka. Do zakończenia meczu pozostało dziesięć minut i gospodarze atakowali, ale kilkoma fenomenalnymi interwencjami popisał się Mariusz Pytka, który poniekąd obronił wynik Green Teamowi. Dopiero w samej końcówce szalę zwycięstwa na swoją stronę przechyliła ekipa Zielonych. W 48 minucie gola na wagę triumfu zdobył Sebastian Szeleszczuk, a chwilę później kropkę nad i postawił Łukasz Jakubowski, który dobił strzał kolegi głową i ustalił wynik tego szalonego meczu na 8:10.







)
)
)
)
)
)
)
)