Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 7 Liga
Niezwykle emocjonujące starcie drużyn będących na szczycie siódmej ligi oglądaliśmy w ten weekend na boiskach AWFu. Georgian Team długo wydawało się że będzie dominować w tej lidze, jednak ostatnio ekipa z Gruzji zaliczyła niespodziewanie porażkę z Tornado Warszawa. Więcej Sprzętu niż Talentu natomiast mogło się pochwalić serią trzech zwycięstw z rzędu i do spotkania z vice liderem zawodnicy podchodzili z nadziejami na korzystny wynik. Początek spotkania to szybka bramka dla gości. Jeden z zawodników z Gruzji zagrał piłkę ręką w korzystnej sytuacji dla rywala i sędzia musiał dać upomnienie w postaci żółtej kartki. Po rzucie wolnym co prawda bramka nie padła, ale chwilę później Sebastian Izotow dał prowadzenie swojej drużynie. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, lecz mimo kilku naprawdę dogodnych sytuacji nie potrafili pokonać bramkarza. Dopiero w końcówce pierwszej połowy udało się wyrównać. Po składnej akcji zespołowej Beqa Phalavandishili doprowadził do remisu. Po 25 minutach rywalizacji było 1:1 i druga połowa zapowiadała się niezwykle ciekawie. Po zmianie stron to gospodarze przejęli inicjatywę i efektem tego było trafienie niezawodnego w tym sezonie Lashy Gabrichidze. Przy stanie 2:1 goście podkręcili tempo i efektem tego były dwie bramki. Najpierw Łukasz Krysiak pokonał golkipera rywali, a po chwili ponownie w tym spotkaniu na listę strzelców wpisał się Sebastian Izotow. Gruzini ponownie musieli gonić wynik i mieli już coraz mniej czasu. Z pomocą niestety przyszedł im Szymon Małyszek. W jednej z sytuacji złapał w pół napastnika rywali i w końcówce osłabił zespół. Georgian Team wykorzystał tę sytuację i najpierw doprowadził do wyrównania a po rzucie wolnym wyszedł ponownie w tym meczu na prowadzenie 4:3. Mimo że goście próbowali jeszcze doprowadzić do remisu, to nie starczyło już czasu, bo sędzia odgwizdał koniec meczu. Gospodarze zdobywają cenne trzy punkty i umacniają się na drugiej pozycji w tabeli. Goście w ostatniej kolejce muszą szukać punktów, by pozostać w ścisłej czołówce ligowej tabeli.
Dla FC Alliance starcie z FC MiToTiTo było bardzo ważne, albowiem w bardzo ciasnej tabeli 7-mej Ligi Fanów każdy mecz oznacza praktycznie roszadę między miejscami od 2 do 6. Goście jednak byli faworytem, a pozycja lidera zobowiązywała do postawienia bardzo trudnych warunków gry rywalom. Zaczęło się od świetnego podania Adama Rembowskiego do Michała Czarnowskiego, po którym drugi z wymienionych, tudzież kapitan zespołu, wpisał się na listę strzelców. Gospodarze odpowiedzieli jednak po kilku minutach akcją kombinacyjną autorstwa Davrona Saydimakhmudova, który popisał się kluczowym podaniem przy bramce Maksyma Petrenko. Gdy wydawało się, że inicjatywa zaczyna powoli przechodzić na stronę ekipy z Ukrainy, zryw w końcówce przeprowadzili Adam Rembowski oraz Darek Pliszka. Pierwszy z nich zdobył gola po podaniu Jacka Kusznerowa, a drugi z zawodników pewnie wykorzystał "wapno". Do przerwy 1:3, jedna znani z waleczności "Alianci" nie zamierzali się poddawać. Pierwszy gol po zmianie stron padł po rozegraniu rzutu wolnego przez Tomka Wysogląda, który sprytnym podaniem obsłużył Darka Pliszkę, a ten podwyższył na 1:4. Na kolejnego gola czekaliśmy bardzo długo, a gra się zaostrzała z każdą chwilą. Więcej zimnej krwi zachowali w końcówce gracze FC MiToTiTo, a szczególnie Tomek Wysogląd którego dwa trafienia w ostatnich minutach ustaliły wynik meczu na 2:6, a wspomniany zawodnik mógł cieszyć się z dobrego występu, okraszonego dwoma trafieniami i asystą.
Mecz pomiędzy Kubanami, a Iglicą od samego początku miał dość zwariowany przebieg. Zaczęło się od ataków Iglicy, która objęła prowadzenie po golu Radka Sówki. To podziałało jak zimny prysznic na ekipę Kubanów, którzy szybko zabrali się za odrabianie strat. Oczywiście mogli liczyć na niezawodnego Kamila Pozorskiego, który doprowadził do stanu 1:1, a kolejne bramki Tomasza Kowalczyka i Romana Popadiuka wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie 3:1. Iglica nie spuściła głów, tylko zakasała rękawy i ruszyła do ataków, co przyniosło wymierne efekty. Najpierw rzut karny pewnie wykorzystał Azat Mamyrov, a następnie wspólnie z Sebastianem Szczygielskim sprawił, że goście wrócili do gry ponownie wychodząc na prowadzenie 3:5! Swoją drogą z tym duetem Kubany miały bardzo duży problem, szczególnie Azat swoimi indywidualnymi akcjami dał się we znaki defensorom gospodarzy. Jakby było mało wrażeń w pierwszej części, Kubany wykonały kolejny zryw i jeszcze przed przerwą udało im się doprowadzić do remisu. Dwie bramki, w tym jedna z rzutu karnego, Kamila Pozorskiego dały nam wynik 5:5 po pierwszej połowie. W drugą część lepiej weszli zawodnicy Kubanów. Wiedząc już na kogo muszą zwrócić szczególną uwagę, wyłączyli z gry najlepszych zawodników Iglicy, którzy nieco przygaśli w finałowych 25 minutach. Roman Popadiuk zdobył gola na 6:5, następnie błąd Iglicy wykorzystał Andrzej Połatyński, a na 8:5 wyprowadził Kubanów Kamil Pozorski. Iglica nie była w stanie podnieść się po raz kolejny i Kubany utrzymały bezpieczną przewagę nad rywalem do końca meczu. Jeszcze gol Maćka Krupińskiego na 8:6 dawał jakieś nadzieje na korzystny wynik, ale kapitalna bramka z rzutu wolnego Tomka Kowalczyka te nadzieje zgasiła. Ostatecznie skończyło się 9:7 dla Kubanów, przez co Iglica po raz kolejny musiała uznać wyższość rywala. Gospodarze natomiast uciekli ze strefy spadkowej i jeżeli wygrają w ostatniej kolejce to prawdopodobnie przezimują w środkowej strefie tabeli.
Będąca w ścisłej czołówce ligowej tabeli drużyna Elitarni Gocław podejmowała zespół FC Polska Górom, który w zeszłej kolejce odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Goście chcąc przybliżyć się do opuszczenia „czerwonej” strefy musieli wygrać to spotkanie, lecz ich wyżej notowany rywal chciał awansować po tej kolejce do pierwszej trójki. Mecz od samego początku był rozgrywany przez obie drużyny w szybkim tempie. Każda ze stron miała swoje okazje na zdobycie gola, a tylko dobra dyspozycja bramkarzy utrzymywała remis do 10 minuty, w której to, jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gospodarze. Radość z prowadzenia nie trwała nawet minuty i po strzale Kacpra Kowalskiego na tablicy z wynikami znów widniał remis. Wymiana kontratakami lepiej wychodziła gościom, a dokładniej Kacprowi Figurze, który zdobył klasycznego hat-tricka i ustalił wynik do przerwy z korzyścią dla swojej drużyny. Po zamianie stron blokada, jaka wdała się w szeregi gospodarza odpuściła, a determinacja do odrobienia niekorzystnego wyniku popłaciła. Upływający czas do końcowego gwizdka i wynik niezadawalający żadnej ze stron sprawiły, że każdy z zawodników dawał z siebie wszystko. Na sześć minut przed końcem goście zdołali w trakcie 60 sekund wyjść na dwubramkowe prowadzenie, lecz i tym razem gospodarze doprowadzili do remisu. Kiedy już wydawało się, że nieunikniony będzie podział punktów po raz kolejny najlepszy snajper na boisku Kacper Figura piąty raz umieścił piłkę za plecami bramkarza rywali i dał wygraną swojej drużynie. Dzięki zwycięstwu FC Polska Górom odbiła się od dna tabeli, a Elitarni dzięki wynikom pozostałych meczów awansowali z piątej na czwartą pozycję i wciąż mają szansę zakończenie rundy jesiennej na podium.
W spotkaniu ósmej kolejki siódmej ligi mierzyły się z sobą ekipy Tornado Warszawa oraz Na Wariackich Papierach. Ekipa gości w tym sezonie spisuje się raczej średnio zajmując dopiero siódme miejsce z 6 punktami. Gospodarze natomiast mają realne szanse zakończyć rundę jesienną na podium tracąc zaledwie dwie punkty do trzeciego miejsca, na którym jest Więcej Sprzętu Niż Talentu. Mimo wyrównanej pierwszej połowy i zaledwie jednej bramki przewagi autorstwa Michała Bednarka druga odsłona rywalizacji przebiegała pod znakiem absolutnej dominacji Tornada. Dobre zgranie pomiędzy zawodnikami okazało się kluczowe do osiągnięcia korzystnego wyniku. Goście byli absolutnie bezsilni w zestawieniu z rywalem, który regularnie powiększał swoje prowadzenie. Przy stanie 6:0 honorowe trafie dla Na Wariackich Papierach zdobył Maciej Karczewski, który wykorzystał podanie od kolegi Karola Makowskiego i umieścił piłkę w bramce strzeżonej przez Jeremiego Jarockiego. Mimo wszystko, gościom należą się gratulację za usilne starania. Mamy jednak nadzieje, że zespół Na Wariackich Papierach podniesie się z kolan i w dalszej części rozgrywek jeszcze nas zaskoczy. Dzięki wygranej Tornado awansowało na trzeci stopień podium i traci dwa oczka do wicelidera, a goście wkroczyli do strefy spadkowej tracąc trzy punkty do jej opuszczenia.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)