Sezon 2020/2021
Relacje meczowe: 7 Liga
W ramach 14 kolejki ligowej 7 ligi zmierzyły się ze sobą Druk Team i TRCH. Drużyny zajmujące obecnie środek tabeli na miejscach 7 oraz 8, które dzieliły zaledwie 2 punkty. W spotkaniu na pewno rzuciła się w oczy świetna dyspozycja Łukasza Walo, przed którego przechodziła praktycznie każda akcja zespołu. W pierwszej połowie strzelił hat tricka, co stanowiło podwaliny pod prowadzenie Drunkersów po 25 minutach w stosunku 4:2. W drugiej części spotkania gospodarze pokazali świetną grę w defensywie, dokładając skuteczność w ataku i nie stracili już żadnej bramki. TRCH mimo wielu dobrych prób nie udało się nic strzelić. Znów Łukasz Walo jako lider drużyny wpisał się dwukrotnie na listę strzelców. Mimo dobrego początku ekipy gości później zabrakło już wykończenia i pomysłu na grę, dlatego Drunk Team zasłużenie wygrał mecz 7:2.
Ostatnie spotkania z udziałem KK Wataha Warszawa do końcowych minut trzymają w niepewności i tak też było w ostatnim tygodniu. Drużyna ta po bardzo wyrównanym spotkaniu wygrała jedną bramką i zainkasowała kolejne trzy punkty do swojej kolekcji. Ekipa Furduncio Brasil F.C. ostatni swój mecz grała z mającymi problemy kadrowe przeciwnikami i bez większego wysiłku zdobyła kolejny komplet punktów. Bardzo wyrównana górna połówka tabeli sprawia, że mecz ten miał bardzo istotny wpływ na walkę o strefę medalową. I to od początku meczu było bardzo widoczne. Obydwie drużyny grały bardzo skoncentrowane w defensywie, przez co sytuacji bramkowych nie było za dużo. Jedyną skuteczną akcję w pierwszej połowie przeprowadzili gracze z Brazylii i strzelona przez nich bramka ustaliła wynik pierwszej połowy na 1:0. W drugiej połowie działo się więcej ciekawych rzeczy. Najpierw do wyrównania doprowadzili zawodnicy Watahy. Na tę bramkę odpowiedzieli goście. Wynik 2:1 utrzymywał się aż do 47 minuty, kiedy to prowadzenie swojej drużyny podwyższył Ismiley Maia i mecz zakończył się wynikiem 3:1 Furduncio Brasil F.C. Wygrana sprawiła, że drużyna ta utrzymała pozycję lidera i nadal może patrzyć na resztę ekip z góry. Dla KK Wataha Warszawa porażka sprawiła, że strata do podium wynosi już sześć punktów i będzie bardzo ciężko włączyć się do walki o miejsce premierowane awansem.
Bulbez Team Bemowo w ostatniej kolejce musiał uznać wyższość swoich przeciwników, ale spowodowane to było kłopotami kadrowymi i grą w pięciu przez pewną meczu. Ich rywale, zespół Virtualne N też niespodziewanie swoje ostatnie spotkanie przegrał z niżej notowanym rywalem. Stawka tego spotkania sprawiła, że początek meczu był bardzo spokojny a obydwie drużyny nie chciały popełnić żadnego błędu. Ten stan utrzymywał się prawie przez pierwszy kwadrans, kiedy to goście objęli prowadzenie. Pięć minut później ponownie Virtualni zanotowali kolejne trafienie, dzięki czemu mieli już dwa gole zapasu. Ostatnie minuty pierwszej części to jednak koncertowa gra zespołu gospodarzy, którzy nie dość, że zdołali wyrównać, to jeszcze wyszli na prowadzenie dwoma bramkami. Dzięki tej piorunującej końcówce zawodnicy z Bemowa na przerwę schodzili przy stanie 4:2. Początek drugiej części to kontynuacja dobrej gry gospodarzy, którzy w ciągu kilku minut dołożyli kolejne trzy bramki. Dosyć pewne prowadzenie uśpiło tę ekipę, co skrzętnie wykorzystali oponenci. Najpierw strzelili jedną bramkę, by kilka minut później dołożyć kolejne dwa trafienia. Na więcej im już nie starczyło czasu i mecz zakończył się zwycięstwem Bulbez Team 7:5. Dla zespoły z Bemowa to bardzo cenne punkty w kontekście walki o medale. Z kolei Virtualne N ponosi drugą porażkę z rzędu, co spowodowało, że sytuacja w górnej części tabeli zrobiła się bardzo interesująca i tutaj wszystko jest jeszcze możliwe.
Późnym wieczorem na boiskach AWFu zameldowali się zawodnicy drużyny FC Ballers, oraz Tornado Squad. Obie drużyny miały taką samą liczbę punktów i znajdowały się w strefie spadkowej swojego poziomu rozgrywkowego. Mecz zapowiadał się na wyrównany i taki też był. Już po pierwszym gwizdku sędziego obie drużyny chciały objąć prowadzenie, dzięki czemu oglądaliśmy szybką grę. Mimo ofensywnego nastawienia długo czekaliśmy na pierwszego gola. Padł on dopiero w 15 minucie i to goście objęli prowadzenie. Gospodarze zaczęli jeszcze bardziej atakować bramkę strzeżoną przez Sebastiana Szajkowskiego, lecz jego dobra postawa uniemożliwiała im umieszczenie piłki za jego plecami. Kiedy Tornado zdobyło swojego drugiego gola, wydawało się, że może być to mecz, którym przerwą passę pięciu porażek z rzędu. Nieustępliwość FC Ballers zaczęła jednak przynosić owoce, a zaczęło się na pięć minut przed przerwą. Gol kontaktowy oraz kolejne dwa w ostatniej minucie tej części spotkania pokazały, że żadna z ekip łatwo trzech punktów nie odda. Druga część meczu była równie emocjonująca i wyrównana. Oba zespoły grały jak natchnione i każdy minimalny błąd mógł zaważyć na wyniku końcowym. Mimo ryzyka oglądaliśmy otwartą, ofensywną grę. Obaj bramkarze mieli ręce pełne pracy i zaskakiwali swoimi umiejętnościami. Kiedy do końca pozostało 10 minut goście zdobyli pierwszego gola w tej połowie, dającego im remis i nadzieję. Rywale szybko odpowiedzieli swoim trafieniem, lecz Tornado Squad ponownie doprowadziło do remisu. Jak się później okazało był to ostatni gol w wykonaniu gości. Natomiast zanim sędzia odgwizdał koniec meczu FC Ballers zdobyli dwa gole, z czego ostatni padł tuż przed końcem, po skutecznym wykonaniu przez Alakseia Zubkouskiego rzutu karnego. Dzięki wygranej gospodarze przybliżyli się do opuszczenia strefy spadkowej, lecz mają jeszcze pięć punktów straty. Goście mimo ładnej gry nie mogą postawić przysłowiowej "kropki nad i" i kontynuują swoją fatalną passę.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)