Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 11 Liga
O 9 rano naprzeciw siebie stanęły zespoły, które jeszcze w 11 lidze nie zdobyły punktu. Była to świetna okazja do przełamania i szanse na to znacznie wzrosły przed spotkaniem po stronie Borowików. Część zawodników gospodarzy spóźniła się na mecz i Broke Boys zaczynali spotkanie jedynie w czterech. Zanim na obiekcie pojawili się spóźnialscy, Borowiki zdołali zdobyć jedną bramkę. Po chwili obie ekipy grały już w komplecie i… dość szybko gospodarze wyrównali stan posiadania. W pierwszej połowie mecz można było uznać za wyrównany. Gościom udało się w tej części zdobyć jeszcze jedną bramkę. Marcin Stachacz wykorzystał spory błąd w defensywie rywala i na przerwę schodziliśmy z minimalnym prowadzeniem „Grzybków” 1:2. Po zmianie stron Borowiki ruszyły do ataków i od razu przyniosło to spodziewany efekt – chwilę po wznowieniu gry Dawid Bilski uruchomił długim przerzutem Piotra Jankowskiego, który dał swojemu zespołowi dwubramkową przewagę. Ten sam zawodnik wykazał się również niesamowitym sprytem – sędzia podyktował rzut wolny, a ten wykorzystując moment nieuwagi, szybko wyegzekwował stały fragment gry umieszczając piłkę obok kompletnie nieprzygotowanego bramkarza. Borowiki miały już ten mecz pod kontrolą i konsekwentnie powiększały dorobek bramkowy. Dopiero przy stanie 1:7 do siatki ponownie trafili rywale, choć mieli też wcześniej kilka okazji, ale bardzo dobrze między słupkami spisywał się Przemysław Jażdżyk. Wynik spotkania na 2:8 ustalił Łukasz Wrona i trzy punkty powędrowały do Borowików.
Bardzo międzynarodowe starcie pomiędzy białorusko-ukraińskim FC Torpedo, a głównie tureckim Red Rebels zapowiadało się arcyciekawie, chociażby z uwagi na temperamenty obu zespołów. Spodziewaliśmy się twardej walki na granicy przepisów, jednak mimo, iż obie ekipy były bardzo nieustępliwe, to trzeba przyznać, że na placu gry było dość czysto. Zaczęło się o kontry przeprowadzonej przez Kyrylo Kuda, który po rajdzie dograł celnie do Romana Zelinskyiego, a ten wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 1:0. Taki cios wyraźnie pobudził gości, którzy szybko się pozbierali i przejęli inicjatywę jeszcze w pierwszej części spotkania. Świetnie spisywał się szczególnie Ahmet Yazgan, który najpierw strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego pokonał Artema Bogatikova, a następnie asystował przy bramce na 1:2 autorstwa Azamata Bazarova. Bazarov był również autorem trafienia na 1:3, a asystę zanotował Rahim Kulliyev. Wynik pierwszej części na 2:3 ustalił Luka Danylenko, który dostał podanie od Kyrylo Kuda. Po zmianie stron bardzo szybko do słowa doszli gracze Torpedo, a konkretnie Aleksandr Tovchyha, która zapisał swoje nazwisko na liście strzelców po wykorzystaniu ładnego podania od Siarheia Zdanovicha. Co prawda przy tej bramce było nieco przypadku, gdyż piłce w drodze do bramki pomógł rykoszet, ale taki gol liczy się tak samo, jak każdy inny. Po raz kolejny Red Rebels potrzebowali chwili żeby się ocknąć, jednak znów zrobili to skutecznie. Najpierw hat-tricka skompletował Azamat Bazarov, kończąc akcję przeprowadzoną przez Rahima Kulliyeva, a następnie na 3:5 podwyższył świetny tego dnia Ahmet Yazgan, który sprytnie dobił piłkę po strzale kolegi. Końcówka spotkania to jednak popis gry gospodarzy. Najpierw piękną, indywidualną akcją popisał się Mykyta Chepurko, który dwoma zwodami minął graczy obrony rywala, a następnie z zimną krwią pokonał golkipera. Emocji nie brakowało, ale największe pojawiły się tuż przed końcem meczu. W ostatniej minucie spotkania miał miejsce faul, który jednak został dobrze zinterpretowany przez sędziego, a tzw. "korzyść" doskonale wykorzystał Siarhei Zdanovich, który popędził z kontrą i wyłożył piłkę dobrze ustawionemu Kyrylo Kudowi, a ten, ku radości całej drużyny, zdobył gola na 5:5. Świetny, zacięty mecz i zasłużony podział punktów!
Obie drużyny po słabej inauguracji wygrały w drugiej kolejce i z dużymi nadziejami podchodziły do kolejnego starcia. Mecz zaczął się od sporego błędu obrońcy gospodarzy. Już w 1 minucie arbiter tego spotkania podyktował rzut karny dla Lipinek, po tym jak zawodnik Wombatów pociągnął za koszulkę rywala w polu karnym. Do „jedenastki” podszedł Jakub Czerski i pewnym strzałem otworzył wynik. Ten sam zawodnik podwyższył na 0:2 i Wombaty były w kłopotach. Sygnał do odrabiania strat dał Maciej Stąporek, ale jak się później okazało, było to pierwsze i niestety dla tego zespołu jedyne trafienie gospodarzy w całym meczu. Parę minut później Gabriel Buch sprawił, że jego drużyna znów objęła dwubramkowe prowadzenie. Gdy wydawało się, że obie drużyny zejdą na przerwę przy stanie 1:3, Lipinki zadały jeszcze jeden cios. Niepotrzebnie daleko z bramki wyszedł bramkarz Wombatów, Gabriel Buch ograł go przy linii bocznej i wyłożył piłkę Kamilowi Grochalskiemu. W drugiej części, choć gospodarze mocno się starali, nie dali rady choć trochę zbliżyć się z wynikiem do rywala – ten natomiast w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia. Na początku drugiej części wykorzystał kolejny błąd w obronie, a do końca meczu jeszcze trzykrotnie goście pokonali bramkarza rywali. Po świetnym meczu z Joga Bonito, defensywa Wombatów zupełnie nie przypominała tego monolitu sprzed tygodnia. Widoczny był brak klanu Śmigielskich, za to Lipinki zagrały tak jak Wombaty w poprzedniej kolejce. Mądrze w obronie, z dużą cierpliwością, do tego skutecznie w ataku. Choć cała drużyna zagrała dobre zawody, na małe wyróżnienie zasługuje postawa Filipa Senskiego – bardzo dobrze pracował w destrukcji, do tego nadawał tempo rozgrywania akcji przez swój zespół. Lipinki zasłużenie wygrały, dzięki czemu wskoczyły na czwarte miejsce w tabeli.
W spotkaniu trzeciej kolejki jedenastej ligi stanęły naprzeciwko siebie ekipy FC Melange oraz liderującej drużyny Złączonych. Gospodarze w pierwszej kolejce ulegli minimalnie FC Torpedo 3:5, w drugiej natomiast pewnie rozprawili się z Borowikami 6:1. Z tego powodu w formie Melangu można było doszukiwać się zdecydowanej poprawy. Goście natomiast bez większych problemów rozprawili się z KS Centrum oraz KS Lipinki Łużyckie. Tym samym pojedynek tych drużyn był prawdziwą weryfikacją ich rzeczywistego potencjału. W mecz zdecydowanie lepiej weszli goście, którzy relatywnie szybko wyszli na trzybramkowe prowadzenie. Gospodarzy w odpowiedzi na taką kanonadę stać było jedynie na kontaktowe trafienie przed przerwą. Po mocnym centro-strzale Podobasa, piłka odbiła się od Kapczyńskiego, myląc tym samym bramkarza rywali. W drugiej odsłonie tego porywającego pojedynku do głosu ponownie doszli Złączeni, powiększając z powrotem (swoje i tak bezpieczne) prowadzenie do trzech bramek. W momencie, gdy losy tego widowiska wydawały się być przesądzone, niezawodny Podobas umieścił piłkę w siatce, ponownie przywracając nadzieję Melangu na wyjście obronną ręką z tej konfrontacji. W dalszej części tego arcyciekawego meczu gracze w pomarańczowych strojach dwoili się i troili, aby doprowadzić do remisu. Finalnie, upragniony bezpośredni kontakt z rywalem dał im Słowik, którego celnym podaniem odnalazł Marciniak. Na koniec spotkania, wcześniej wspomniany duet po raz kolejny popisał się fenomenalnym zgraniem i zrozumieniem, rozmontowując defensywę rywali, dając tym samym Melangowi zwycięstwo 5:4!
Do kolejnego bardzo ciekawego starcia doszło w meczu kończącym zmagania 3 kolejki 11 ligi pomiędzy Joga Bonito, a KS Centrum. Jedni i drudzy po niepowodzeniach sprzed tygodnia chcieli się zrehabilitować i zdobyć 3 punkty. Joga Bonito rozpoczęła z bardzo wysokiego "C". Już w 1 minucie Kacper Krzyt wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po upływie zaledwie 5 minut KS Centrum doprowadziło do wyrównania, kiedy to dokładne podanie Macieja Ciołka na bramkę zamienił Kacper Morus. W następnych fragmentach meczu ciężko było wskazać ekipę, która zdominowała by swojego rywala. Dopiero po upływie kwadransa goście wyszli na prowadzenie po drugim trafieniu Kacpra Morusa. Z jednobramkową zaliczką KS Centrum schodziło na przerwę. Druga połowa była już zdecydowanie bardziej otwarta. KS Centrum wyszło na dwubramkowe prowadzenie, ale zaledwie 5 minut potrzebowała Joga Bonito, bo doprowadzić do remisu. Ten mecz wyglądał w ten sposób do samego końca - bramka za bramkę, cios za cios. Gdy Joga Bonita była o bramkę z przodu, to po chwili KS Centrum odpowiadało, lub miał miejsce odwrotny schemat. Był to bardzo ciekawy mecz, szczególnie druga połowa, która była okraszona wieloma bramkami, zwrotami akcji, tylko nie przyniosła rozstrzygnięcia. Mecz zakończył się remisem 6-6 i obie ekipy z dorobkiem 4 punktów znajdują się na razie w dolnej części tabeli, ale jeszcze nic nie jest przesądzone i wciąż stać je, by powalczyć o cele, z jakimi przystępowali do nowego sezonu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)