Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 9 Liga
Będąca w strefie spadkowej drużyna Crimson Boys występowała, jako gość, w meczu przeciwko piątej w ligowej tabeli ekipie FC Vikersonn. Różnica zaledwie punktu pomiędzy nimi nie zapowiadała tego, co zobaczyliśmy na boisku. Zapowiadający się na bardzo wyrównany mecz był takim tylko w pierwszej połowie. Doskonale odnajdujący się na boisku Piotr Zieliński z Crimson Boys otworzył wynik spotkania w 1 minucie. Dalsza odsłona tej połowy to równa wymiana pomiędzy obiema drużynami i walka bark w bark o każdy centymetr boiska. Na dwie minuty przed końcem za sprawą Damiana Kucharczyka goście powiększyli swoje prowadzenie i na przerwę schodzili z dwubramkową przewagą. Po zamianie stron obraz gry uległ zmianie. Ciężko było określić czy gospodarze grali słabiej czy goście lepiej. Jedno, co było widać to to, że zawodnicy Crimson dążą do zakończenia meczu z zerową stratą bramek. Zanim mecz się zakończył wcześniej wspomniany Piotr Zieliński zdołał pokonać bramkarza rywali trzykrotnie, a na uwagę zasługuje bramka zdobyta przez niego w 45 minucie, kiedy to po ładnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego czystym uderzeniem głową umieścił piłkę w siatce rywala. Dla gospodarzy nie była to najwyższa porażka w tym sezonie, lecz pierwsza do zera. Dzięki zwycięstwu goście awansowali na czwartą lokatę i mają taką samą liczbę punktów, co trzecia drużyna. Zawodnicy z FC Vikersonn tracą teraz do podium zaledwie trzy oczka i są o jeden punkt przed czerwoną strefą.
Ambitna drużyna FC Torpedo nie składa broni, więc w starciu z TRCH mimo że byli skazani na klęskę, to na rozgrzewce w ogóle nie dało się odczuć strachu i presji. Początek spotkania to odpowiedź na postawioną wcześniej tezę, doskonały rajd prawą stroną przeprowadził Kyrylo Kud, który strzałem po długim słupku otworzył wynik. Kolejne minuty na korzyść młodej kadry gości, byli o włos od strzelenia bramki, wykorzystali wyjście bramkarza, ale za jego plecami pojawił się obrońca, czym nie dopuścił do straty bramki. Krótkie dynamiczne akcje z obydwu stron, mało taktyki, tylko egzekucja. W końcu bramkę na remis zdobył Fiks, a chwilę później w odpowiednim miejscu po strzale kolegi stanął Tarnowski, który niemal z najbliżej odległości podwyższył wynik na 1:2. Torpedo miał swoje okazje, ale ligowcy byli nieskuteczni, raz o włos, kiedy to piłka trafiła tylko w słupek. Wynik 1:2 utrzymał się do połowy. Po zmianie stron więcej przepychanek, komentarzy, starć bez piłki. Torpedo miało pojedyncze okazje, z kolei u rywali kilka prób strzałów zza pola karnego oddał Malonga, który był uniwersalny, bo aktywny w defensywie i ofensywie jak mawiał klasyk. TRCH mieli swoje okazje do podwyższenia wyniku, ale brakowało koncentracji i czasami trochę szczęścia, nawet mimo gry w przewadze. U gospodarzy warto wyróżnić Andrii Barana, który stanął na wysokości zadania. Wydaje się, że była realna szansa na urwanie choćby punktu. Może uda się za tydzień. TRCH pragmatycznie podtrzymali wynik aż do ostatniej minuty i wygrali 1:2 umacniając się na 2. pozycji w tabeli.
Długo musieliśmy czekać na pierwsze trafienie w meczu Hiszpański Galeon - Joga Bonito. Drużyny próbowały tworzyć akcje pod bramką rywala, ale nie przekuwało się to na jakieś 100% sytuacje do strzelenia gola. Przez około 15 minut trwał mocny impas, ale od tego momentu Hiszpański Galeon jakby zaczął przejmować coraz większą inicjatywę. Jednak gole padły dopiero w samej końcówce pierwszej części. Pierwszą bramkę zdobył Mikołaj Zakrent i liczyliśmy, że to trafienie sprawi, że mecz nam się otworzy w drugiej połowie. Jednak jeszcze w pierwszej działo się dość sporo. Najpierw żółtą kartką został ukarany zawodnik Jogi Bonito, co w pełni wykorzystali zawodnicy Galeonu. A konkretnie Mikołaj Zakrent i Norbert Skrzecz, którzy, jak się okazało, stworzyli zabójczy duet w tym spotkaniu. To właśnie ich bramki ustaliły wynik do przerwy na 3:0. Po zmianie stron, w garść wzięła się Joga Bonito, która około 30 minuty w ciągu zaledwie minuty zdobyła aż dwie bramki. Przy stanie 3:2 mecz był bardzo wyrównany i właśnie wtedy goście byli najbliżej przynajmniej remisu. Niestety dla nich, nie udało się wyrównać, za to znów o sobie dał znać Norbert Skrzecz. To właśnie po jego podaniach gospodarze powiększyli swoje prowadzenie w krótkim odstępie, dwukrotnie trafiając do siatki na 4:2 i 5:2. Pomimo starań Joga nie zdołała już nawet zbliżyć się do Galeonu, który konsekwentnie utrzymywał dwu – trzybramkową przewagę i nie oddał jej aż do końcowego gwizdka. Mecz zakończył się wynikiem 7:4. Gospodarze zdobyli trzy punkty, ale sam mecz był dość wyrównany, tyle tylko, że Hiszpański Galeon był tego dnia znacznie bardziej skuteczny.
Nieprzerwany lider od pierwszej kolejki grał, jako gość, w meczu przeciwko siódmej drużynie – Warsaw Gunners FC. Gospodarze, którzy nie byli stawiani w roli faworyta łatwo skóry nie oddali i starali się nawiązać równą walką z bardziej doświadczonym zespołem. Pierwsza bramka tego spotkania padła w 8 minucie i była autorstwa grającego na obronie gości Bartka Podobasa, który jest wstanie odnaleźć się dosłownie na każdej pozycji. Gunnersi próbowali wyrównać, lecz po upływie kolejnych ośmiu minut przegrywali różnicą dwóch bramek. Zniwelowanie straty do rywala rozpoczął Mateusz Madej, lecz na jego gol kontaktowy szybko odpowiedzieli Źli Chłopcy wygrywając pierwszą odsłonę spotkania różnicą dwóch bramek. Po zamianie stron gospodarze ruszyli do odrabiania strat, a na listę strzelców wpisał się znów Mateusz Madej. Pomniejszone prowadzenie gości zmusiło ich do przyspieszenia tempa i parę minut później odskoczyli na dwa gole. Ostatnie minuty należały już do bardziej zdeterminowanych zawodników Warsaw Gunners, którzy trochę zniwelowali stratę bramkową, lecz brak czasu nie pozwolił doprowadzić do wyrównania na tablicy wyników. Na domiar złego poniesiony emocjami bramkarz za nieodpowiednie zachowanie w stosunku do sędziego otrzymał „czerwo” i musi pauzować w nadchodzącym meczu. Spotkanie zakończyło się korzystnie dla gości, którzy wygrali je różnicą jednej bramki i obronili fotel lidera. Goście weszli do strefy spadkowej, a żeby ją opuścić potrzebują jednego punktu. Ich następnym przeciwnikiem będzie ostatnia drużyna dziewiątej ligi, więc szansa na to jest dosyć duża.
Starcie pomiędzy Awanturą Warszawa II a Dynamo Wołomin zapowiadało się na zacięte. Oba zespoły desperacko potrzebowały punktów, aby myśleć o zakończeniu rundy jesiennej w górnej części tabeli, a gospodarze liczyli na wygraną szczególnie, gdyż okupowali miejsce w strefie spadkowej. Jako pierwsi z bramki cieszyli się jednak młodzi gracze z Wołomina, którzy po golu strzelonym przez Dimę Husaka wyszli na prowadzenie 0:1. Odpowiedź była jednak natychmiastowa, gdyż już po kilkunastu sekundach wyrównanie dla "Awanturników" dał gol Sebastiana Dydeckiego. Dynamo jednak nie dawało za wygraną i dzielnie atakowało bramkę strzeżoną przez Marcina Kabańskiego, czego efektem było wpisanie się na listę strzelców Mateusz Kosińskiego. Jednak Awantura ma w swoim składzie niezawodnego Sebastiana Dydeckiego. Popularny "Bastek" najpierw nie zmarnował podania od Adama Aleksandrowicza, a następnie samodzielnie pognał na bramkę Dynama i po raz pierwszy tego dnia wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3:2. Jednak końcówka pierwszej połowy należała do gości, którzy po golach Dimy Husaka oraz Kacpra Urbana mogli zejść na zasłużony odpoczynek przy prowadzeniu 3:4. Po zmianie strony wyraźnie aktywniejsi w ofensywie byli gracze rezerw Awantury. Zaczęło się od trafienia Daniela Szadkowskiego, który nie zmarnował podania Sebastiana Dydeckiego. Szczególnie aktywni byli Eryk Miszewski i "Bastek", którzy brali udział przy dwóch kolejnych trafieniach, naprzemiennie obsługując siebie dobrymi podaniami i popisując się skuteczną egzekucją. Awantura prowadziła 6:4, ale dla Dynama mecz toczy się do ostatniej sekundy. Na osiem minut przed końcem bramkę kontaktową, po podaniu Kacpra Urbana, zdobył Dima Husak (hat-trick) i mieliśmy bardzo emocjonującą końcówkę. "Awanturnicy" wytrzymali jednak napór graczy z Wołomina i ostatecznie dowieźli skromne zwycięstwo do ostatniego gwizdka. Bohaterem spotkania został Sebastian Dydecki, który do czterech trafień dołożył asystę.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)