reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

ZAPOWIEDZI MECZOWE! 7 KOLEJKA - SEZON 25/26

? Ostatnie dwa tygodnie były doskonałym czasem na naładowanie baterii. Wracamy bowiem do kluczowej części rundy jesiennej, która pokaże, kto wypracuje sobie dobrą pozycję przed rundą rewanżową ? Nie zabraknie też drużyn, które będą chciały odbić się od dna i udowodnić, że tego sezonu jeszcze nie wolno spisywać na straty ⚽ Liczymy, że niedzielne mecze będą więc przynajmniej tak samo treściwe, jak zapowiedzi 7. kolejki, do których lektury serdecznie zapraszamy! ⤵️

 

EKSTRAKLASA

 

GLADIATORZY ETERNIS – FC OTAMANY

Gladiatorzy w tym sezonie jako jedyna ekipa nie straciła jeszcze punktów. Ma co prawda jeszcze zaległy mecz z In Plus &Alpan ale forma gospodarzy jest na tyle stabilna,  że nie wykluczone,  że w tym meczu również wyjdą podopieczni Michała Dryńskiego zwycięsko. Rywalem w niedzielę będzie waleczna i nieustępliwa ekipa Otamanów. Goście pozbierali się po słabym początku i prezentują się niezwykle solidnie. Wyniki też budują dobrą atmosferę wokół tego zespołu i w niedzielę ekipa z Ukrainy będzie chciała z pewnością sprawić tutaj niespodziankę. Czy będzie w stanie tego dokonać? Patrząc realnie to będzie ciężkie zadanie ale przy dobrej defensywie i agresywnym doskoku do rywala może to się udać. Wiemy,  że gospodarze lubią operować piłką i grać długo z bramkarzem i jeśli Otamany znajdą receptę na tą taktykę,  to są w stanie zdobyć tutaj punkty. Szczególny będzie to mecz dla Borysa Ostapenko. Przez dwa sezony lider gości,  teraz gra dla Gladiatorów i z pewnością na boisku sentymentów po obu stronach nie będzie i każdy będzie chciał zwyciężyć w tym pojedynku.

FC IMPULS UA – TUR OCHOTA

Obie ekipy jak na razie nie mają powodów do zadowolenia wszak sytuacja w tabeli nie jest korzystna na tą chwilę ani dla Impulsu ani dla Tura. Zaledwie trzy punkty po sześciu kolejkach powoduje,  że trzeba traktować to starcie w kategorii niezwykle ważnej potyczki,  która może pomóc w walce o utrzymanie. Co prawda stawka ekip,  która może być zamieszana w bój o pozostanie w ekstraklasie jest większa i każdy zdobyty punkt może być kluczowy w końcowym rozrachunku. Ekipa z Ukrainy mamy wrażenie,  że powinna mieć na swoim koncie zdecydowanie więcej punktów. Niektóre mecze przegrane w końcówkach trochę pechowo ale o tym trzeba zapomnieć,  a skoncentrować się na kolejnych meczach. Tur o ile przegrywał z czołówką to jeszcze gdzieś można było wkalkulować ale porażki z beniaminkami ligi mogą mieć brzemienny skutek. Jarek Kotus czym prędzej musi zmobilizować swój team do walki by nie okazało się,  że goście po wielu latach gry w ekstraklasie spadną do niższej ligi co byłoby z pewnością smutne dla tak utytułowanej drużyny.

EXC MOBILE OCHOTA – LAKOKSY CF

EXC Mobile Ochota jak na razie jest niepokonana w lidze i wszystko wskazuje na to, że z Gladiatorami Eternis będzie się biła o mistrzostwo. W niedzielę rywalem będą zawsze walczące niezależnie od sytuacji w tabeli i na boisku Lakoksy. Team Bartka Królaka ostatnio przegrał zaległy mecz z KSB i choć znajduje się w bezpiecznej strefie to nadal musi szukać punktów, by zrealizować swój cel jakim jest utrzymanie. Po cichu goście liczą na piąte miejsce dające szanse na walkę w eliminacjach Mistrzostw Polski ale będzie to niezwykle trudne do realizacji zadanie. W niedzielę nie ma co ukrywać,  że faworytem są gospodarze. Nie tylko dlatego,  że mają więcej jakości w swoim zespole ale są na ten moment na fali i nie sądzimy by zanotowali regres formy na przestrzeni kilku dni. Drużyna naszpikowana reprezentantami Polski Socca powinna sobie spokojnie poradzić w tym starciu ale wiemy,  że piłka jest nieprzewidywalna i swoją przewagę trzeba udowodnić na boisku. Będzie to szczególny mecz dla Miłosza Nowakowskiego. Wypłynął na szerokie wody właśnie w barwach Lakoksów,  a teraz stanie po przeciwnej stronie i zapewne będzie chciał się dobrze zaprezentować w meczu przeciwko swoim kolegom,  z którymi osiągał dobre wyniki zarówno w lidze jak i turniejach.

KS TANATOS BROWAREK – OGIEŃ BIELANY

Gdyby ktoś oglądał mecze ekipy Tanatos Browarek to by nie uwierzył, że ta drużyna obecnie znajduje się w strefie spadkowej. Jednak to nie sen tylko rzeczywistość i nawet naszpikowany znakomitymi zawodnikami zespół nie potrafi przełożyć to na wyniki na boisku. Paradoksalnie strata do czołówki nie jest jeszcze nie do odrobienia ale margines błędu dla teamu Michała Sobieralskiego praktycznie się wyczerpał. W niedzielę gospodarzy czeka mecz z Ogniem Bielany. Zespół Janka Napiórkowskiego po serii porażek wreszcie wygrał mecz z Lakoksami ale męczył się okrutnie i dopiero w końcówce udało się przesądzić losy spotkania na swoją korzyść. Obecnie strata do podium to trzy punkty ale rywale mają jeszcze zaległy mecz,  więc żeby ta strata się nie powiększyła trzeba koniecznie w niedzielę wygrać. Rywale jednak również mają taki plan co spowoduje,  że zobaczymy kolejny w tym sezonie znakomity mecz. My nie wskażemy tutaj faworyta bo wiemy,  że obie ekipy prezentują się w tym sezonie różnie i nie wiemy do końca kto będzie w lepszej formie w niedzielny wieczór na arenie AWFu.

IN PLUS & ALPAN – KSB WARSZAWA

IN Plus & Alpan jeśli wygra zaległy mecz to może śmiało liczyć na włączenie się w walkę o mistrzostwo. Team Janka Skotnickiego po feralnej porażce z Turem wygrywa kolejne mecze pewnie i w niedzielę będzie chciał kontynuować swoją dobrą passę. Rywalem będzie KSB Warszawa podbudowane zwycięstwami z Turem i Lakoksami. Trochę optymizmu w ekipie Michała Tarczyńskiego z pewnością po tych meczach jest ale nadal uważamy,  że głównym celem tej drużyny będzie utrzymanie w lidze. Mecze z czołówką pokazały,  że jeszcze sporo pracy przed tym zespołem  i obecna sytuacja w tabeli nic tak naprawdę nie gwarantuje. W niedzielę faworytem będą gospodarze,  bo nie tylko obecna forma ale i doświadczenie wśród zawodników przemawia na korzyść teamu Janka Skotnickiego. KSB Warszawa nie ma nic do stracenia i jeśli zagra mądrze w defensywie to z przodu być może Maciek Grabicki ponownie coś strzeli,  a wówczas będzie szansa na punkty w tej konfrontacji. My jednak niespodzianki tutaj się nie spodziewamy i trzy punkty powinny pójść na konto drużyny In Plus &Alpan.  

  

1 LIGA

 

BETTER STYLE HUSARIA MOKOTÓW – EXPLO TEAM

Husaria Mokotów po zdobyciu punktów z Presleyem Gniazdowym liczyła na to,  że wejdzie na wyższy poziom w swojej grze. Tymczasem w zaległym meczu z Łowcami doznała bolesnej porażki i nadal musi gdzieś szukać stabilizacji i lepszej organizacji zarówno składu zespołu jak i tego co prezentuje na boisku. W niedzielę przed teamem Tomka Hubnera kolejny ciężki rywal. Explo na razie musi się zadowolić miejscem w środku stawki ale wiemy,  że goście mają aspiracje na podium stąd w niedzielę muszą wygrać. Patrząc realnie zespół Łukasza Dziewickiego ostatnio nie musiał czekać na Inferno i gdyby zgarnął trzy punkty miałby jeszcze lepszą sytuację. Explo to charakterna drużyna i wszystkie sprawy załatwia na boisku i taka postawa wcześniej czy później będzie z pewnością będzie nagrodzona. My więcej atutów widzimy po stronie gości chyba,  że w Husarii nastąpi wreszcie mobilizacja i zawodnicy stanowiący o sile tego zespołu przyjdą w szerokim zestawieniu na mecz,  a wówczas gospodarze mogą realnie myśleć o zdobyczy punktowej w tej konfrontacji.

INFERNO TEAM – UEFA MAFIA URSYNÓW

Inferno Team jako jedna z nielicznych drużyn w całej lidze jest nie pokonana. To absolutny fenomen tym bardziej, że pierwsza liga jest niezwykle silnie obsadzona. Duża w tym zasługa zawodników, którzy są w kapitalnej formie ale nie można nie docenić geniuszu menedżera Igora Patkowskiego,  który poukładał zespół perfekcyjnie i wręcz może teraz udzielać porad jak osiąga się takie sukcesy. Rywalem w niedzielę będzie Uefa Mafia Ursynów. Ekipa nieprzewidywalna i nieobliczalna, z którą należy się liczyć i nie można jej lekceważyć. Goście jedynie czego potrzebują to stabilizacji formy. Potrafią w jeden weekend zagrać fenomenalnie by w kolejnym nie dojechać na mecz lub przejść obok spotkania. Gdy to się poprawi wówczas ten zespół czeka walka o najwyższe cele. Wyzwaniem na tą niedzielę to powstrzymać lidera Inferno. Będzie to trudne ale mamy nadzieję,  że Norbert Wilk odpowiednio zmobilizuje chłopaków z Ursynowa i postarają się w tym starciu o niespodziankę.

UKS TOHO ADIFEED G.M.- FC KEBAVITA

UKS Toho po porażce przed dwoma tygodniami nadal pozostaje na miejscu w środku tabeli. W niedzielę gra z ostatnią w tabeli Kebavitą i musi wygrać,  by zapewnić sobie spokój na kolejne tygodnie. Goście mają trudną sytuację i jeżeli nic się nie zmieni to posada Buraka Cana w roli trenera może wisieć na włosku. Będzie to zatem niezwykle ważna potyczka dla obu ekip,  bo w naszej ocenie właśnie te drużyny będą walczyć między sobą o utrzymanie w lidze. Liga zdecydowanie podzieliła się na ekipy walczące o medale i o pozostanie na zapleczu ekstraklasy. Oczywiście wszystko może się zmienić, bo przed nami jeszcze sporo spotkań w tym sezonie ale na razie obecna sytuacja w tabeli wskazuje właśnie scenariusz przez nas napisany. W obu obozach mamy zapewne pełną mobilizację,  bo też stawka tego starcia jest spora. Gospodarze mieli już kilka spotkań,  w których potrafili zaskakiwać nie tylko rywali ale i siebie samych więc pora na mecz,  w którym ekipa z Grodziska będzie miała wszystko pod kontrolą. Goście również liczą na kolejne punkty i jeżeli w niedzielę  będą mieli swój optymalny skład to powinni spróbować powalczyć nawet o komplet oczek w tym pojedynku.

SIRIUS – KS PRESLEY GNIAZDOWY

Sirius w tym sezonie przegrał tylko jedno spotkanie z Inferno, a w pozostałych pokazywał, że jest  drużyną, która ma sporo jakości i będzie się liczyć w walce o mistrzostwo. Presley Gniazdowy na razie radzi sobie umiarkowanie i zdecydowanie ta ekipa liczyła na więcej. Mamy wrażenie, że jeszcze chłopaki mają rezerwę w swojej grze i gdyby byli trochę bardziej konsekwentni szczególnie gdy mecz im się układa, to liczba punktów byłaby zdecydowanie większa. Na razie trzeba sobie zapewnić miejsce w środku tabeli i ten cel jest z pewnością w zasięgu tej ekipy. W niedzielę jednak o punkty będzie niezwykle trudno, bo rywal na ten moment wydaje się na tyle mocny, że ciężko będzie tutaj o korzystny wynik. Goście jednak to waleczna i nieustępliwa drużyna dlatego spodziewamy się, że postawi wysoko poprzeczkę swoim oponentom. My jednak nie przewidujemy tutaj niespodzianki i gospodarze powinni spokojnie dopisać trzy punkty na swoje konto.

KORSARZE –FC ŁOWCY

Łowcy po zamieszaniu w pierwszej kolejce i stracie trzech punktów idą jak burza i są z pewnością w stanie odrobić dystans do Inferno. Tym bardziej, że mają jeszcze bezpośredni mecz z teamem Igora Patkowskiego i patrząc na ich formę to nie ma chyba ekipy w tej lidze, która by mogła im zagrozić. W zaległym meczu z Husarią dali popis strzelecki deklasując rywala. W niedzielę czeka ich starcie z Korsarzami i w naszej ocenie będzie to raczej mecz, w którym nie doznamy wielkich emocji. Oczywiście gospodarze będą walczyć ale patrząc realnie musieliby zagrać kapitalne zawody i liczyć na słabość przeciwnika. Takie mecze oczywiście zdarzają się,  że niżej notowana ekipa wygrywa ale jest to raczej wyjątek niż reguła. Mamy jednak nadzieję, że Korsarze postarają się dotrzymać kroku na boisku i nie będzie to przysłowiowy mecz do jednej bramki. Faworytem meczu są zdecydowanie Łowcy i w naszej ocenie powinni spokojnie wygrać tą rywalizację. 

2 LIGA

 

TERNOVITSIA – ROCK N" ROLL

Witamy w zapowiedziach siódmej kolejki drugiej dywizji i od razu robimy to na pełnej... no! Wiadomo co! Nie można tego określić inaczej, kiedy spotyka się lider z wiceliderem jakże silnego poziomu rozrywkowego. Tym samym już na start dnia będziemy mieli taki mega hicior z udziałem dwóch ukraińskich zespołów. Łącznie Ternovitsia z RockNRoll rozegrały dwanaście meczów. Wiecie ile z nich przegrały? Tylko jeden. Konkretniej: raz podwinęła się noga RnR w meczu z Zorią Streptiv. Poza tym jednym przypadkiem – samo pasmo sukcesów – zielono od zwycięstw. Gospodarze tego meczu nie przegrali jeszcze ani razu, ale – trzeba też uczciwe dodać, że weryfikacja, w jakimś sensie, dopiero nadchodzi. Teraz bowiem zagrają na wicelidera, następnie na piątej pozycji plasującą się Contrę, a na sam koniec kolejny hit nad hitami, czyli starcie z Cyrkulatką. RockN Roll wcale nie ma prostszego terminarza do końca rundy. Maraton zacznie się od Ternovitsi, następnie będąca na czwartym miejscu Husaria Mokotów III (aktualnie z trzema oczkami straty do RnR), a na zakończenie AGAPE Team, które z jednej strony wydaje się, że już wywiesiło białą flagę, z drugiej jednak strony – znamy potencjał tego zespołu – jeśli tylko wrócą do swojego grania mogą być spokojnie równorzędnym partnerem do gry. Tym samym chyba nie trzeba przesadnie przekonywać, że mecz Ternovitsi z RnR ma diametralny wpływ na końcowy układ tabeli, jest to tak zwany mecz "za sześć punktów". Na papierze, jako wielcy i niepokonani, to gracze Ternovitsi wydają się faworytem, ale my czujemy małą niespodziankę i zwycięstwo gości.

ZORIA STREPTIV – CONTRA

Gospodarze aktualnie zajmują siódmą lokatę z zaledwie sześcioma na osiemnaście możliwych punktów. Wiszą tuż tuż nad strefą spadkową, ale... naszym zdaniem na wiosnę będąc o włos od ligowego podium. Zoria ma o wiele większy potencjał, niż miejsce, które obecnie zajmuje. Gracze z Ukrainy przespali start rundy – pierwsze trzy mecze to aż trzy porażki. Musiało w szeregach Streptiv dojść do dużej mobilizacji, ażeby na nowo powrócić na zwycięskie ścieżki. Długo nie trzeba było czekać. Ostatni weekendy to znów Zoria, jaką dobrze znany. Jakościowa, silna, nie odpuszczająca. Do Contry, z którą przyjdzie zmierzyć się w ten weekend, tracą trzy oczka. W przypadku zwycięstwa najprawdopodobniej mielibyśmy mijankę, o ile tylko nie byłoby jakiejś małej tabelki. Naszym zdaniem to realny scenariusz. Oczywiście, Contra to nie ekipa z łapanki. Przecież dopiero co weekend w weekend rywalizowali z ExC Mobile Ochota, Gladiatorami Eternis czy Otamanami – czołówką szóstkowej Warszawy. W kampanii 2025/26 na poziomie trzeciej ligi punktują w kratkę – trzy razy odnosząc zwycięstwo (choć raz nie wychodząc na boisko, walkower od AGAPE), trzy razy ulegając rywalowi. Ich najbliższe kolejki pozwolą nam określić czy jest to team który dołączył do peletonu o ligowe podium, czy może na dobre zakotwiczą w środkowej części tabeli. Pierwszy test już pojutrze, w naszej opinii, mimo że aktualnie na Zorię Contra może patrzeć z góry, to wbrew tabeli ukraiński zespół w naszym odczuciu będzie faworytem tego pojedynku.

AGAPE TEAM – UKRAINIAN VIKINGS

Spotkanie dwóch zespołów, które w sezonie 2025/26, bardzo nas zawiodły. Miejsce w tabeli jest, jakie jest, ale my nadal jesteśmy pewni, że mówimy teraz o dwóch klasowych ekipach. Ich sytuacja w tabeli jednak nie kłamie – sezon już na samym jego początku jest niemal do wyrzucenia, do kosza. Łącznie oba zespoły mogły zgromadzić 36 punktów – ile zdobyły? Dwa. Kuriozalna statystyka, tym bardziej że AGAPE Team miało więcej punktów we wrześniu... niż ma obecnie. Absurdalnie to brzmi, kiedy na osiemnaście możliwych punktów do zdobycia masz jeden na minusie. Jest to oczywiście efektem oddania meczu bez gry, walkowerem. Niestety, ale w tej materii oba zespoły mogą przybić sobie piątkę. AGAPE Team za darmo oddało punkty Contrze, zaś Ukrainian Vikings Husarii Mokotów III. Jeśli jednak odbijać się od dna to kiedy, jak nie teraz? Ktoś, jeśli choć w minimalnym stopniu chce powrócić do świata żywych, koniecznie musi w niedzielę zapunktować za trzy. W przypadku Ukrainian Vikings i ich potencjalnego kapitalnego finiszu pod koniec rundy jesiennej jeszcze będzie można się łudzić o coś więcej na wiosnę. Naszym zdaniem ta właśnie perspektywa jeszcze teoretycznie grania o coś sprawi, że to goście sięgnął po komplet punktów.

CYRKULATKA – DZIKI Z LASU

Dla Dzików z Lasu to ostatni dzwonek! Jeśli tak zasłużony zespół dla Ligi Fanów myśli jeszcze o czymś więcej, niż maks środek tabeli w tym sezonie, to koniecznie w niedzielę musi wygrać. Nie ma innej opcji! Naszym jednak zdaniem jest to misja niemożliwa do zrealizowania. Nawet jeśli na boisku zameldują się złoci medaliści Socca Champions League z poprzedniego miesiąca – Karol Bienias i Piotr Jamroz. Cyrkulatka, oprócz jednej małej wpadki, kiedy przegrali 2:4 zdaje się klubem nieomylnym. Co weekend na obiekty Ligi Fanów meldują się jak po swoje. Jak na świeżo upieczonego gościa naszych rozgrywek dość śmiały gość. I fajnie! Cyrkulatka miała w zamyśle łagodnie wprowadzić się w nasze rozgrywki, stąd brak chęci rzucania się na głęboką wodę Ekstraklasy Ligi Fanów lub pierwszej ligi i jak widać ów zamysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Przynajmniej na ten moment. Mimo, że w bezpośrednim starciu górą był inny arcymistrz z tej dywizji – RockNRoll – to w naszym odczuciu nie niepokonana Ternovitsia, nie RnR, a właśnie Cyrkulatka jest faworytem tej ligi. Mocne słowa? To już czas zweryfikuje – jeśli chce się grać w niedalekiej przyszłości z elitą naszej ligi żadna presja nie może pętać nóg. Za dwa dni pierwsza okazja do potwierdzenia naszej odważnej tezy.

HUSARIA MOKOTÓW III – WARSAW BANDZIORS

A na zamknięcie ligowych zmagań tej dywizji starcie ekip które i się dobrze znają i tak nie do końca – dlaczego? W przeszłości Bandziory rywalizowały z mokotowską Husarią wielokrotnie – z różnym skutkiem, raz górą był ursynowski zespół, raz mokotowski – jednak WB nigdy jeszcze nie grało na "rezerwy" Husarii Mokotów. Dlatego będzie to w teorii spotkanie starych znajomych, a w praktyce zupełnie obcych ekip. W ostatnim czasie czuć było, że wajcha zaczyna się wyraźnie przechylać na korzyść pierwszego zespołu z Mokotowa, czego potwierdzeniem będzie chociażby ostatnie z wiosny 18:5 dla Husarii w meczu z Warsaw Bandziors. Zespół WB powoli zaczął obniżać lot, wchodząc na pułap, gdzie mierzy się już nie na "jedynkę", a "dwójkę" – co więcej! Wcale nie jest powiedziane że w tym starciu to "dwójka" nie będzie faworytem. Bo jako że team Tomka Hübnera i Kamila Kapicy ma dwa razy więcej punktów, niż Bandziorsi nie jest to chyba przesadnie kontrowersyjną tezą? Znamy jednak dumę oraz jakość Bandziorsów, stać ich na rzeczy naprawdę duże, dlatego tak naprawdę wszystkie warianty przed niedzielą pozostają kwestią w pełni otwartą. 

3 LIGA

 

FC PRYKPATTIA – WARSAW SINAOLA

Jeszcze do niedawna goście tego meczu zaliczali bezbłędną kampanię. Dwa ostatnie mecze to jednak tylko punkt na sześć możliwych. Oczywiście, rywale byli z górnej półki, bo zarówno Łowcy II, jak i FC Comeback, to zespoły z topu, ale jednak finalny rezultat musi być rozczarowujący. A zwłaszcza kiedy gra się o złote medale. Sinaola musi na nowo brać się do roboty. W ten weekend, trzeci mecz z rzędu, zagra na ukraiński team. Skala wyzwania poszybuje jednak drastycznie w dół. Prykapattia jeszcze w tym sezonie ani razu nie wygrała, a dwa remisy sprawiają, iż gospodarze tego meczu zajmują przedostatnie miejsce w tabeli, mając tyle samo oczek, co ostatnie Tonie Majami. Naszym zdaniem każdy inny wynik, niż gładkie zwycięstwo Warsaw Sinaola będzie wręcz giga sensacją. Nie chcę się nam wierzyć, aby zespół, który miał tak genialne wejście w sezonu 2025/26 nagle totalnie się sypnął, zapominając jak się gra w piłkę. W naszej ocenie Prykapattia w oczekiwaniu na pierwszy komplet punktów jeszcze będzie musiała poczekać przynajmniej kolejny tydzień. Chyba że gracze z Ukrainy udowodnią nam, jak bardzo się pomyliliśmy z tymi predykcjami. Wszystko w ich nogach oraz ich głowach – niech wygra lepszy!

DELUXE BARBERSHOP – VIKERSONN

Azerski klub długo nie mógł pogodzić się z porażką, która miała miejsce w ostatniej ligowej kolejce, kiedy Deluxe uległ trzeciemu zespołowi Husarii Mokotów. Na ich szczęście od Ligi Fanów mieliśmy teraz dłuższą przerwę. Oby ten czas dał szansę Barbershop przeczyścić głowę z negatywnych emocji. Trzeba bowiem szybko patrzeć przed siebie, gdyż poprzeczka jak wisiała wysoko, tak wisi tak nadal. Jeśli nie uda się zapunktować na Vikersonn z dużą dozą prawdopodobieństwa pierwsza piątka odjedzie na taką odległość, że na jesień będzie już nie do złapania. Z drugiej strony potencjalne trzy oczka dla Azerów momentalnie sprawią, iż ci do Vikersonn doskoczą na zaledwie jeden punkt. Jest więc o co grać. Tym bardziej nie trzeba tego mówić gościom, którzy notują kapitalne otwarcie nowego sezonu, po sześciu meczach mając na swoim koncie tylko jedną jedyną porażkę. Ponadto remis i cztery zwycięstwa – świetna statystyka. Teraz czeka na Ukraińców nowe wyzwanie i w naszej opinii zostanie ono również odhaczone zielonym ptaszkiem. Azerowie to dumny i waleczny naród, ale sama ambicja w meczu z Vikersonn może być niewystarczająca... czas te tezy jednak już niebawem podda weryfikacji.

COMEBACK – ORZEŁY STOLICY

Gospodarze tego meczu wygrali dwa ostatnie swoje spotkania, a dzięki dopisaniu sześciu punktów w ligową tabelę ich sytuacja uległa znacznej poprawie. Aktualnie mając dwanaście punktów na swoim koncie współdzielą miejsce trzecie z mającą tyle samo oczek Husarią Mokotów II. Teraz na drodze FCC staną Orły Stolicy, które – co bardzo nas cieszy – w końcu wzięły sobie do serca nasze słowa o potencjale który dotychczas nie został uwolniony. I to w jakim momencie! W meczu z drugim zespołem Łowców, gdzie wydawało się, że potencjalna wygrana pozostaje jedynie w kontekście mrzonek. Tymczasem team Janka zrobił to, o czym wspominaliśmy już kilka razy, pokazał swój charakter. Mamy nadzieję, że jednak nie był to jednorazowy wybryk, a że i w tę niedzielę Orły będą chciały wyfrunąć ze swego gniazda po pełną pulę trzech oczek. Ostatni mecz dobrze pokazał, że przed tą ekipą mało jest rzeczy niemożliwych. Kolejna trzy oczka mogłyby zacząć powoli wygrzebywać Orły z dołu – ich mecz z Comebackiem wbrew ligowej tabeli – zapowiada się naprawdę ciekawie i wcale nie tak jednoznacznie.

TONIE MAJAMI – FC ŁOWCY II

W zeszłej ligowej zapowiedzi byliśmy pewni – trzy punkty wędrują na konto Łowców II. A kiedy zobaczyliśmy, że na starcie z Orłami Stolicy rozgrzewa się sam Denys Blank, tym bardziej było jasne, że Łowcy dopisują trzy oczka. Tymczasem nagle Orzeły, które dotychczas miały aż pięć porażek z rzędu, wbrew wszystkim, w tym nas, zrobiły coś "wow" i ograł team Aleksego zostawiając nas w osłupieniu. Czy dwie takie historie mogą się przydarzyć dwie kolejki z rzędu? Cóż, najwyżej znów będzie trzeba odkręcać, ale naszym zdaniem – nie. Nie chcę się nam wierzyć, aby drugi zespół Łowców będąc zdecydowanym faworytem znów zgubił punkty. Szczególnie że te bokiem przeszły już w tej kampanii wielokrotnie. Tonie Majami nadal poluje na swój pierwszy komplet punktów, ale mimo dużej sympatii do tego klubu, nie chce się nam wierzyć, że ten moment mógłby nastąpić właśnie teraz. W każdej innej kolejce – być może – ale nie z podrażnionymi Łowcami, którzy będą podwójnie zmotywowani, aby udowodnić że porażka z Orłami Stolicy była tylko i wyłącznie wpadką.

GLK – HUSARIA MOKOTÓW I

A na sam koniec ligowych zmagań trzeciej dywizji wielki hit! Nie tylko tego poziomu rozgrywkowego, ale i całej Ligi Fanów. Naprzeciw siebie stanie lider GLK punktów piętnaście oraz dumny zespół mokotowskiej Husarii. De facto trzecia zespół Tomka Hübnera na swoim koncie ma dwanaście oczek, więc jeśli w niedzielę odniesie zwycięstwo ma realną szansę na dwie kolejki przed zamknięciem jesieni wlecieć na pole position. Misja z gatunku tych niemożliwych? Nic z tych rzeczy! Husarię II cechuje w tym sezonie duży i stabilny skład. Dotychczas gracze z Mokotowa wyraźnie pomylili się tylko raz, w meczu z Vikersonn. W spotkaniu z Łowcami II, byli bez szans, kiedy Łowcy zebrali inne zestawienie, niż zazwyczaj. Dużym atutem Husarii II jest to że ma ona wielu liderów, a każdy fragment może należeć do kogo innego. Oczywiście, patrząc jednak przez fenomenalny bilans GLK 6 meczów i 5-0-1 faworyt może być tylko jeden. Zespół lidera ma także masę argumentów przeważających na ich korzyść. Złotych kart w swojej talii. Wydaje się, że dużo łączy oba zespoły. W naszej opinii ten mecz będzie naprawdę wart uwagi, bo spotkają się dwa bardzo jakościowe i poważnie podchodzące do sprawy zespoły. Niech wygra więc lepszy niech zdrowie nie opuści graczy obu teamów!  

  

4 LIGA

 

FURDUNCIO BRASIL – HETMAN FC

Czy ktoś jest gości w stanie jeszcze strącić z piedestału? Królewskiego przemarszu, który miał miejsce w pierwszych sześciu kolejkach? A jeśli ktoś taki ma się znaleźć, to chyba nie dziwota, że najbardziej upatrujemy takiej drużyny w Furduncio Brasil, które obecnie jest tuż tuż za niepokonanym Hetmanem. Wszak każdy hetman, królowa, musi mieć swojego króla – czy znajdziemy go w takim razie w postaci brazylijskiego Furduncio? Trzeba wszak oddać tej jakże energicznej i kolorowej ekipie, że tak jak Hetman FC zaliczają do tej pory genialny sezon. Od niedzielnego rywala dzieli ich tylko jedna ligowa porażka. Jeśli więc w bezpośrednim starciu uda się zwyciężyć, już pojutrze możemy mieć roszadę na samym wierzchołku czwartej dywizji Ligi Fanów. Realne? Nierealne? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Z pewnością patrząc nie tylko na kosmiczny bilans Hetmana 6-0-0, ale i same bramki, trzeba faworyta upatrywać w gościach. Żółto-zieloni mają jednak swoje argumenty, pytanie jedynie, czy wystarczające?

SPORTOWE ZAKAPIORY – WARSZAWSKA FERAJNA

Tak jak Zakapiory, jeszcze nie tak dawno temu, złapały świetną serię i wygrały trzy mecze z rzędu, tak teraz zdaje się Warszawska Ferajna być na podobnym kursie. Ostatnie dwa mecze? Komplet sześciu punktów! Odrodzenie! Co prawda, tu jednak trzeba uczciwie zaznaczyć, że tak się terminarz Ferajnej wylosował, że wpierw grali na ekipę co miała do meczu z nimi zero punktów (Ukraine United), a następnie na ekipę... która również miała (i ma) w tamtym momencie zero oczek (Team Ivulin). Teraz więc będziemy mieli pierwszy, poważniejszy test, a Warszawską podejmie nie potencjalny spadkowicz, a zespół z środka tabeli. Zakapiory na tę chwilę mają o trzy punkty więcej, niż ekipa Kacpra Domańskiego, więc przy ewentualnym wygraniu przez gości będziemy mieli najprawdopodobniej popularną mijankę. Jeśli drużyna Daniela Lasoty chce jednak grać o coś więcej, niż środek tabeli lub pobliże czerwonej strefy takie mecze, jak ten niedzielny, trzeba koniecznie wygrywać! Owe spotkanie śmiało można określić grą o tak zwane "sześć punktów" bo oba kluby orbitują obok siebie mając się w zasięgu.

TEAM IVULIN – BOCA SENIORS

Sześć porażek i bilans bramkowy minus dziewięć. Kolejny raz o tym mówimy. Ale jeśli ktoś wykorzystał zapasy pecha, to właśnie Team Ivulin. Dla porównania, mający również sześć porażek oraz zero punktów na koncie Ukraine United w bramkach na... minus trzydzieści sześć. Przypadek białoruskiego zespołu jest kuriozalny. Trzy razy przegrana jedną bramką, trzy razy dwoma. Zawsze blisko, zawsze o włos, a czasem dosłownie, o gol. Fakty są jednak takie, że perspektywy Team Ivulin na więcej niż ewentualny środek tabeli są aktualnie maksem. Jeśli zaś o Boca Seniors chodzi... jeszcze z trzy tygodnie temu wydawało się niemożliwym, że ocknął się w środkowej części tabeli, tymczasem taka jest rzeczywistość. Dwie porażki z rzędu sprawiły, iż Seniorsów momentalnie ściągnęła czwórka Hetman, Furduncio, Bull oraz BJM. Ale też nie ma co popadać w przesadną panikę, zapunktuje się raz za trzy i wszystko wróci do porządku, a i strata do wicelidera jest iluzoryczna patrząc w kontekście całego sezonu.

BJM DEVELOPMENT – FC BULLS

Mieliśmy trochę "zastrzeżeń" do BJM Development narzekając na to, że mając tyle jakości w kadrze wymaga się od nich ciut więcej, niż przeciętniactwo i proszę. Da się więcej? Da! Gospodarze wygrali dwa ostatnie mecze i tym samym ni stąd ni zowąd wbili się do ścisłej czołówki ligi. A w niej między innymi niedzielny rywal FC Bulls! Będzie to starcie dwóch zespołów, co po sześciu kolejkach mają na swoim koncie po dwanaście oczek. Nie trzeba chyba więc długo przekonywać, jak ważne to będzie spotkanie. Będzie więc to kolejna gierka z cyklu "za sześć punktów". Wygrany popycha się ku górze jednocześnie zsyłając rywala w środek tabeli. Jest więc o co grać. Liczymy, że wagę tego spotkania zobaczymy w postawie obu zespołów, które do gry podejdą nie tylko z umiejętnościami, ale i pełnym zaangażowaniem. W innym razie naszym zdaniem, jeśli ktoś nie dojedzie "mentalnie" to nie ma szansy na zwycięstwo.

BAD BOYS – UKRAINE UNITED

Nie będziemy mydlić oczu głosząc, że to spotkanie będzie hitem Ligi Fanów czy samej czwartej dywizji. Oba kluby w tym sezonie nie rozpieszczają nas swoimi wynikami. Jak w przypadku nominalnych gospodarzy można jeszcze mówić o jakichś zdobyczach punktowych, konkretniej sześciu zebranych oczkach, tak w przypadku gości przy ich nazwie widnieje jedno wielkie, smutne zero. W dodatku zgrozy tej sytuacji dodaje bilans bramkowy. Trzydzieści sześć goli na minusie po sześciu kolejkach musi o czymś świadczyć. Piłkarsko nie jest dobrze, ale w naszej opinii jeśli Ukraine ma gdzieś szukać punktów to takie mecze jak ten niedzielny niosą za sobą szansę. Bad Boys jest dalekie od swojej optymalnej dyspozycji, są jak najbardziej do ukąszenia. Świadczą o tym chociażby dwie ostatnie porażki z rzędu. Z drugiej strony zespół ten jest doświadczonym teamem – jeśli w takich meczach, jak ten pojutrze nie zdobędą punktów to ich sytuacja naprawdę zrobi się bardzo zła.

5 LIGA

 

NA2NÓŻKĘ – TYLKO ZWYCIĘSTWO

Ciasno zaczyna być w czołówce tabeli piątej ligi,  a to za sprawą ekip,  które potrafią urywać punkty zespołom,  które liderują w rozgrywkach. Na2Nóżkę po dobrej serii gier w październiku zgłaszają swój akces do walki o medale. Co więcej strata do lidera nie jest duża i wszystko teraz w nogach zawodników tego teamu by odrabiać dystans. Rywal ma podobne położenie,  bo po porażkach z Mareckimi Wygami wydawało się,  że będzie ciężko dogonić czołówkę. Jednak jak widać w tej lidze wszystko się może jeszcze zdarzyć. W niedzielę bezpośredni mecz będzie niezwykle istotny dla obu ekip. Wygrana może spowodować,  że strata do lidera co najmniej się nie zwiększy,  a wygrany z tego boju z pewnością zadomowi się na podium w piątej lidze. Stawka tego meczu spora stąd spodziewamy się pełnej mobilizacji i walki o pełną pulę. Oba zespoły mają swoje atuty i potrafią grać na wysokim poziomie więc liczymy na dobre piłkarskie widowisko w wykonaniu obu teamów.

LAGA WARSZAWA – FC FENIX

Królowa remisów Laga Warszawa będzie podejmowała vice lidera Fc Fenix. Goście byli rozpędzeni ale powstrzymał ich ostatnio Kryształ Targówek i pokazał innym ekipom, że można powalczyć i przede wszystkim wygrywać z takimi drużynami. Gospodarze urwali przed dwoma tygodniami punkty Mareckim Wygom i mają apetyt na to,  by dołączyć do ścisłej czołówki na tym poziomie rozgrywek. Nie ma co ukrywać, że będzie to niezwykle istotne starcie dla obu ekip. Goście będą się chcieli podbudować po ostatniej wpadce, a gospodarze nie mogą sobie pozwolić na porażkę, bo może to spowodować, że strefa spadkowa będzie blisko tego teamu. Spodziewamy się od pierwszej minuty walki o każdy centymetr boiska i czujemy, że Laga może tutaj po raz kolejny urwać punkty wyżej notowanemu rywalowi. Jak będzie ostatecznie przekonamy się w niedzielę na arenie AWFu.

AJAKS WARSZAWA – FC DZIKI Z LASU II

Po pięciu porażkach z rzędu Ajaks odpalił petardę i wręcz zdemolował ekipę Warsaw Eagle notując spektakularne zwycięstwo. Bilans bramek  po tej jednej wygranej jest już na plus ale z pewnością chłopaki zamieniliby tą wygraną na punkty w poprzednich meczach. Nie ma jednak co wracać już do przeszłości, a skoncentrować się na najbliższym rywalu. Jak mawia stare przysłowie jedna jaskółka wiosny nie czyni tak jedna wygrana nie może uśpić czujności ekipy gospodarzy. Goście mają nie wiele lepszą sytuację. Zaledwie cztery punkty w sześciu meczach daje na razie miejsce w strefie spadkowej ale co ważne gra wygląda lepiej niż pozycja w tabeli. To nadzieja na lepsze wyniki w listopadzie i zespół Michała Ossowskiego musi się zmobilizować do lepszej gry. W niedzielę oba zespoły będą chciały wygrać, a że ostatnio strzelają sporo goli mamy nadzieję, że zobaczymy mecz, w którym nie będzie przysłowiowych szachów tylko wymiana ciosów. Jaki będzie tego skutek przekonamy się w niedzielę ale jedno jest pewne, że remis w tym meczu nikogo nie zadowoli.

WARSAW EAGLE – MARECKIE WYGI

Po serii niezłych spotkań Warsaw Eagle dostali ciężkie lanie od Ajaksu i będą z pewnością chcieli poprawić sobie humory i powalczyć o punkty z liderem Mareckimi Wygami. Goście po serii zwycięstw nie dali rady ograć Lagę Warszawa i musieli zadowolić się remisem. Nadal jako jedyna ekipa są niepokonani w lidze i będą chcieli taki status podtrzymać dalej. W niedzielę wydaje się, że rywal nie powinien sprawić tylu kłopotów co przed przerwą świąteczną drużyna Lagi ale team z Marek musi maksymalnie skoncentrowany przystąpić do rywalizacji. Często po przerwie w rozgrywkach zdarzają się niespodzianki i nieprzewidziane wyniki i zespoły, które dołowały potrafią się odradzać. Tego życzymy gospodarzom, bo sytuacja w tabeli nie jest dla nich dobra i kolejna porażka może spowodować, że na dłużej zagoszczą w czerwonej strefie na tym poziomie rozgrywek. My stawiamy w tym starciu na gości ale liczymy na dobry występ gospodarzy.

AFTER WOLA – KRYSZTAŁ TARGÓWEK

After Wola na razie nie może być zadowolona z pozycji w tabeli. Z pewnością zespół z Woli liczył na walkę o najwyższe cele,  a tymczasem bliżej do strefy spadkowej niż do medali. W niedzielę dodatkowo czeka gospodarzy mecz z Kryształem Targówek. Goście zaczęli koszmarnie od trzech oklepów i nic nie zwiastowało,  że ten zespół się odrodzi. Seria trzech zwycięstw z rzędu choć w niektórych przypadkach na farcie dała nadzieję na coś więcej w tym sezonie niż środek tabeli. W końcu pisaliśmy,  że ta ekipa gdy przychodziła do Ligi Fanów i  odprawiała z kwitkiem znane i solidne ekipy ale gdzieś forma uciekła z biegiem czasu. Być może te trzy dobre mecze to oznaka,  że goście wrócili na właściwe tory i teraz niczym Pendolino przesuną się w górę tabeli. W niedzielę jeśli wygrają zaryzykujemy tezę,  że mogą tutaj powalczyć nawet o mistrzostwo. Łatwo nie będzie, bo team z Woli musi również walczyć o swoje ale my mimo wszystko stawiamy w tym starciu na Kryształ.

6 LIGA

 

MIKSTURA – BARTOLINI PASTA

Mikstura w tym sezonie naprawdę gra znakomicie i nie przypadkiem obecnie jest liderem szóstej ligi. Team Darka Jochemskiego jak dotąd nie przegrał jeszcze meczu,  a jedynie Francuzom udało się urwać punkty ekipie z Bielan. Przed przerwą w lidze w meczu na szczycie gospodarze pokonali Zaborów i mają realną szansę na utrzymanie pierwszej pozycji po rundzie jesiennej. Bartolini Pasta po słabym początku odbiła się trochę w ostatnich dniach października gdzie najpierw wygrała swój pierwszy mecz z doświadczoną drużyną Zaborowa,  która wówczas była liderem,  a następnie zremisowała z Saską Kępą. Być może listopad będzie jeszcze lepszy wszak czekają gości trzy mecze,  które mogą poprawić sytuację w tabeli. Strata do środka nie jest duża ale potrzebne są zwycięstwa na co z pewnością stać tą ekipę. W niedzielę faworytem tego meczu będzie Mikstura ale jak dobrze wiemy Bartolini Pasta lubi mecze z liderami i wynik tej konfrontacji w naszej ocenie nie jest oczywisty. Z pewnością nie zabraknie dobrego futbolu i walki od pierwszej do ostatniej minuty,  a my nie wykluczamy,  że goście mogą pokusić się o niespodziankę w tym starciu.

SANTE – SHOT DJ

Sante I Shot DJ z pewnością mogą być rozczarowane wynikami w tym sezonie. Gospodarze wygrali jak dotąd dwa mecze ale w pozostałych konfrontacjach jak już przegrywali to minimalnie. Strata do czołówki jeszcze nie jest na tyle duża,  że przy założeniu,  że ostatnie trzy kolejki będą zakończone dobrymi wynikami to da szanse na włączenie się w walkę o podium. Rywale jednak mają podobną sytuację gdzie muszą zdobywać punkty,  by włączyć się do rywalizacji o najwyższe cele. Stąd spodziewamy się w niedzielę pojedynku gdzie każdą z ekip będzie interesowała tylko pełna pula. Goście mają w swoich szeregach kilku naprawdę znakomitych mobilnych napastników i jeśli tylko w ofensywie poprawią skuteczność  to wyniki z pewnością będą o wiele lepsze. Sante bazuje na doświadczeniu stąd otwarta gra na przestrzeni 50 minut byłaby bardzo ryzykowna. Dlatego spodziewamy się,  że gospodarze będą nastawieni na kontry i skoncentrują się na szczelnej defensywie, która zniweluje atuty rywala. Remis nikogo tutaj nie zadowoli więc oba zespoły będą dążyć do zdobycia kompletu punktów, a my minimalnie więcej szans na realizację tego celu dajemy Francuzom.

OLD EAGLES KOŁO – SASKA KĘPA

Pojedynek weteranów rozgrywek Ligi Fanów zawsze budzi pewne emocje. Żeby opisać historię gier obu ekip  można , by pewnie napisać całkiem pokaźną książkę i to już pokazuje jak wielki dorobek w naszej lidze mają oba zespoły. Obecnie Old Eagles Koło zajmuje miejsce tuż poza podium. Dwie porażki na początku października dały lekkie obawy czy ponownie ten sezon nie  będzie walką o środek tabeli ale ekipa z Koła potrafi zawsze się zmobilizować i na ten moment daje jasny sygnał,  że ma zamiar walczyć o medale w tej kampanii. Saska Kępa też nie stoi na straconej pozycji. W tej lidze jak pokazują wyniki każdy może wygrać z każdym i jeszcze wiele może się tutaj wydarzyć  w rundzie jesiennej. W niedzielę czeka nas zacięte twarde widowisko,  bo zarówno team Janka Drabika jak i Korneliusza Troszczyńskiego zawsze walczy o zwycięstwo niezależnie od wszystkiego. Mamy zatem nadzieję,  że oba zespoły pojawią się możliwie optymalnych zestawieniach i zobaczymy mecz na wysokim poziomie. Patrząc na tabelę faworytem wydają się gospodarze ale wiemy,  że goście potrafią grać mecze o stawkę,  a ta jest spora patrząc na tabelę. Wygrana Old Eagles Koło może dać nawet podium po tej kolejce,  a w przypadku przegranej miejsce blisko czerwonej strefy. Jak będzie przekonamy się w niedzielę na arenie Grenady gdzie będzie rozgrywane to spotkanie.

GREEN LANTERN – FC ZABORÓW

Green Lantern obecnie zamyka tabelę szóstej ligi. Ekipa Janka Wysockiego musi na kolejne mecze maksymalnie się zmobilizować,  by ten sezon nie został stracony. Sytuacja choć nie jest dobra to nie jest jeszcze na tyle beznadziejna by nie dało się jej odwrócić. Warunkiem do tego by poprawić swoją pozycję jest lepsza gra i przede wszystkim punkty. Rywalem w niedzielę będzie Zaborów,  który po kapitalnym początku gdzieś się zaciął i dwie porażki z rzędu sprawiły,  że musi gonić teraz lidera Miksturę. W naszej ocenie ten zespół ma na tyle spory potencjał,  że na przestrzeni całego sezonu jest w stanie odrobić stratę do ekipy z Bielan. Wiemy jednak,  że dwie kolejki temu grając wówczas z ostatnią w tabeli Bartolini Pasta nie potrafili przełamać rywala i od tego momentu zaczął się słabszy okres dla tego teamu. Teraz ponownie mierzą się z ekipą z ostatniego miejsca i taki scenariusz nie może się powtórzyć. My w tym meczu oczywiście za faworyta stawiamy gości ale wiemy,  że gospodarze potrafią zaskakiwać. Nie raz już pokazali w naszych rozgrywkach,  że potrafią w trakcie sezonu się odrodzić i my liczymy,  że takie przebudzenie będzie miało miejsce właśnie w ten weekend.

SZMULKI WARSZAWA – GEORGIAN TEAM

Szmulki Warszawa to zdecydowanie największe zaskoczenie jak na razie tego sezonu w szóstej lidze. Ekipa,  która gdzieś zawsze miała problemy z wygrywaniem obecnie pokazuje,  że ma aspiracje do walki o mistrzostwo. Za planami idą czyny, bo ekipa z Pragi wygrywa kolejne mecze i obecnie jest na podium. Co ważne potrafi w meczach na styku przeważyć wynik na swoją stronę. W niedzielę czeka ich kolejne wyzwanie,  bo rywalem będzie nieobliczalna drużyna Georgian Team. Gruzini to niezwykle waleczna ekipa mająca swoje plany na walkę o czołowe lokaty. Bilans trzech zwycięstw i trzech porażek daje jak na razie miejsce w środku stawki ale wiemy,  że z każda kolejką ten team się rozkręca i gra coraz skuteczniej. W niedzielę czeka nas zatem zacięty mecz,  w którym każda z drużyn będzie chciała dopisać komplet punktów. Patrząc na formę to ciężko wskazać tutaj zdecydowanego faworyta. W naszej ocenie o wyniku zadecyduje forma dnia meczowego lub skuteczność  któregoś z liderów obu ekip. Wiemy,  że zarówno Szmulki jak i Gruzini mają w swoich szeregach napastników,  którzy potrafią seryjnie strzelać bramki i to może się okazać kluczem do zwycięstwa w niedzielę. 

 7 LIGA

 

WARSAW GUNNERS – TORNADO SQUAD

Trzeba przyznać, że wejście w zapowiedzi siódmej kolejki siódmej dywizji mamy dość... łagodne. Po dwóch stronach barykady stanął ekipy, które zamykają ligową tabelę. Razem, na trzydzieści sześć możliwych punktów do zgarnięcia Gunners z Tornado zgarnęli tylko dziewięć oczek. Szczególnie bolesny był dla Kanonierów ten ostatni mecz, gdyż wydawało się, że w końcu nabrali należytego "podmuchu w narty", wygrywając dwa mecze z rzędu i powoli łapiąc perspektywy ataku rywali z wyższych lokat. Impet ten jednak został już wyhamowany. Teraz, patrząc z perspektywy tego zespołu, czas, aby nabrać rozpędu na nowo. Zdaje się, że rywal wymarzony, bo na cztery ostatnie mecze Tornad Squad przegrało wszystkie cztery. Jeśli więc gospodarze omawianego meczu chcą jeszcze myśleć w tym sezonie o czymś więcej niż maksymalnie środek tabeli to pojutrze koniecznie muszą zgarnąć trzy oczka. Dla Tornado natomiast to ostatni dzwonek, jeśli chcą zachować w tej kampanii realne szanse na coś więcej, niż bój o utrzymanie w lidze.

OLD BOYS DERBY – KS DIPERZY

Wspominaliśmy ostatnim razem, że Old Boysi muszą wrócić do tego, co wychodziło im wcześniej bardzo dobrze, czyli do regularnego punktowania. Cieszymy się, że nasz apel został usłyszany. Sądzimy że sam obóz Old Boysów również przyjęło taki obrót spraw z nieskrywanym zadowoleniem. Teraz doskonała okazja, ażeby wpaść w kolejny, jakże przyjemny wir wygrywania. Dlaczego? Bo przyjdzie grać na zespół, który przegrał ostatnie trzy mecze z rzędu – KS Diperzy. Goście mogą się popisać niechlubną statystyką, gdzie wraz z Tornado Squad notują w ostatnim czasie najgorszą serię w całej lidze. Nikt nie ma ostatnio tak złej passy, jak ten duet. Z drugiej strony serie mają to do siebie, że kiedyś zawsze muszą się skończyć. Kto wie, może to jest właśnie ten moment? Rywal Diperów z górnej półki, walczący o podium, ale z drugiej strony KSD już w przeszłości nie raz, nie dwa, udowadniali że stać ich na wygrywanie z nawet jeszcze wyżej notowanymi rywalami. W przypadku wygranej gości ci doskoczą do gospodarzy na jedno oczko.

EAGLES FC – VIRTUALNE Ń

Goście tego meczu radzą sobie w tym sezonie przyzwoicie. Porażki przeplatają ze zwycięstwami. Ich aktualna pozycja w tabeli, piąta lokata, jest idealnym odzwierciedleniem ich solidnej gry. Sęk w tym, że na będącą w takim gazie ekipę Orłów, może to być zdecydowanie zbyt mało. Orły wszak złapały taki lot, że aktualnie jedynie kazachskie Alash FC buja w podobnych stratosferach. Pięć ostatnich meczów, to aż cztery zwycięstwa dla obu tych ekip. Nikt nie ma takiej formy, jak wyżej wspomniany duet. Czy zespół potężnego Virtualnego Ń jest w stanie ten rajd powstrzymać? Z pewnością bardzo by to było gościom na rękę, gdyż nagle z "przeciętnego sezonu"" mógłby się zrobić taki z potencjałem na medal. Wszak jeśli Virtualne wygra to zrówna się z punktami z Eagles FC. Może się więc tak ułożyć, o ile zgodzi się kilka wariantów, że nagle goście po weekendzie znajdą się na... drugiej lokacie! Jest w takim razie, jak widać, o co grać. Oba zespoły pozostają w otwartej walce o medale, a ten mecz, który już pojutrze, zadecyduje o tym, komu ku temu podium bliżej.

KK WATAHA WARSZAWA – CZASOUMILACCZE

Jedno z ciekawiej zapowiadających się spotkań tej serii gier w tej dywizji. Zarówno goście, jak i gospodarze, w ostatnich pięciu meczach mają ten sam bilans: 3-0-2. Oba kluby mają aktualnie po dwanaście oczek. Jasne, na naszej stronie KK Wataha ma przypisane dziewięć punktów, ale w istocie Wilki w nadrabianej kolejce z zeszłej niedzieli wygrały swój mecz z Skrą Warszawa 6:5, dzięki czemu KKW obecnie znajduje się w ścisłej czołówce ligi sąsiadując obok Czasoumilaczy. Na razie za gośćmi przeważa świetny bilans bramkowy, ale w przypadku zwycięstwa Wilków nie będzie miał on znaczenia, a gospodarze tego meczu wskoczyliby wówczas na podium. Oczywiście nie będzie to jednak łatwe, bo Czasoumilacze nie mają podstaw do kompleksów względem rywala. W naszej opinii czeka nas wyjątkowo zacięte starcie, godne miana hitu siódmej ligi. Kto wygra? Naszym zdaniem zadecyduje końcówka spotkania.

ALASH FC – SKRA WARSZAWA

Jeśli dla Skry ostatnia, nadrabiana niedziela, miała być szansą, to została ona niestety zaprzepaszczona. Nie udało się tym samym zniwelować straty do czołówki ligi. Co gorsza, teraz skala wyzwania szybuje jeszcze wyżej. Skrze przyjdzie grać na zespół, który w ostatnich pięciu meczach przegrał tylko raz. Alash jest techniczne, silne i zorganizowane. Nie tylko ich bilans punktowy robi wrażenie, ale także i liczba goli na plusie, którą aktualnie posiadają (+17). Ich perspektywy jak najbardziej kreślą się w miłych, ciepłych barwach. Dla Skry natomiast każde punkty, a nawet punkt są obecnie, może nie ma wagę złota w sensie dosłownym, ale w przenośni. W ich okolicach, to jest strefa spadkowa łamana na środek tabeli ścisk jest dość duży. Z pewnością trzy punkty natchnęłyby Skrę, aby podpiąć się pod środek tabeli. W innym przypadku SW może mocno okopać się w ligowym dole.

8 LIGA

 

KRESOWIA WARSZAWA – Q-ICE WARSZAWA 
 
Po kapitalnym starcie w wykonaniu Kresowii powoli zanika ślad. Ostatnie trzy mecze to na dziewięć punktów do zdobycia ledwie jedno oczko. Coś niestety gdzieś uciekło. A może taki terminarz? Teraz wydaje się, że wcale łatwiej nie będzie. Ba! Poprzeczka ze skalą wyzwania mocno szybuje do góry. Przyjdzie bowiem granie na lidera ligi – Q-Ice Warszawa. Zawodnicy Lodołamaczy na ostatnie cztery spotkania nie przegrali ani razu! Cóż, wszystko kreśli się w negatywnych barwach dla Kresowii Warszawa, ale spokojnie panowie – to jest piłka nożna – tu wszystko w oku mgnienia może się diametralnie zmienić. Przykład? Aktualnie nastroje Kresowii mogą być podłe, ale jeśli tylko ograją w niedzielę Q-Ice to do lidera ligi doskoczą na dystans ledwie dwóch oczek! Mając w dodatku przed sobą perspektywę jeszcze jedenastu serii gier, które zostaną. Jest więc o co grać, bo spokojnie wszystko jest do odkręcenia. Oba zespoły do meczu który już pojutrze muszą podejść z pełnym skupieniem i wiarą w końcowy sukces. Każdy ma szansę zgarnąć komplet punktów. 
 
SYNOWIE KSIĘDZA – SHITABLE
 
Przez moment wydawało się, że Shitable zaczyna wygrzebywać się z trudnej sytuacji, w której się znaleźli po trzech pierwszych seriach gier. Goście tego meczu w kolejkach numer cztery i pięć zapunktowali. Raz za jeden punkt, drugi raz za trzy. Niestety, ale w szóstej kolejce zespół gości powrócił do złego trendu z początku tego sezonu – przegrywania. W efekcie czego znów ich sytuacja stała się nie za ciekawa. Z drugiej strony do siódmego Legionu UA tracą ledwie trzy oczka – dystans do zniwelowania w jeden weekend. Problem w tym, że akurat w tę niedzielę wylosowało się bardzo ambitnie. Synowie Księdza grają kapitalnie, a w tej kampanii przegrali tylko raz! Dzięki świetnym wynikom zespół, który jeszcze w zeszłym sezonie grał w czternastej ludzie, aktualnie zajmuje pozycję wicelidera przegrywając tylko przez gorszy bilans bramkowy. Ich rywal, Q-Ice ma jednak w ten weekend bardzo trudny mecz, kto wie czy przypadkiem to nie jest moment, w którym Synowie Księdza samodzielnie przejmują królowanie w tej dywizji...
 
FORCE FUSION – FC PERS
 
Przed sezonem spodziewaliśmy się, że Persowie będą w górnej części tabeli śmiało grając nawet o złoto. Jednakowoż ich granie w tym sezonie 2025/26 jest bardzo dalekie od ideału. Zajmują przedostatnią lokatę mając na swoim koncie ledwie cztery oczka. W dodatku problemy, bo teraz przyjdzie granie na Force Fusion, które w tej kampanii gra do boku skutecznie. Mając bilans w bramkach plus dwa na swoim koncie mają dziesięć oczek z bilansem 3-1-2. Persowie mają podobny casus jak będące pod nimi Shitable – sytuacja obu klubów jest bardzo średnia, ale jeden zastrzyk punktów może spowodować, że nagle wszystko ulega zmianie. Jeśli Persowie wygrają pojutrze z Force Fusion będą tracić do nich już tylko trzy oczka. A czym są trzy punkty na przestrzeni jeszcze jedenastu kolejek które przed nami? Jak więc widać wiemy na ten moment... że jeszcze nic nie wiemy i że jeszcze wszystko możliwe... 
 
LEGION – LEGION UA
 
Derby Legionu i przy okazji... starcie sąsiadów w tabeli. Dwa Legiony rozdziela Kresowia Warszawa. "Goły"" Legion, bez dodatków FC czy UA aktualnie zajmuje miejsce numer pięć mając na swoim koncie dziewięć oczek. Drugie FC Legion UA na z kolei o dwa punkty mniej, co zesłało ich na siódmą pozycję. Różnice w tabeli są jednak minimalne, więc w przypadku drużyn biorących udział w ósmej dywizji możemy mieć duże wahania i przetasowania. Jeśli chodzi o formę obu zespołów to trzeba przyznać, że jest ona bliźniaczo podobna. Na ostatnie trzy mecze jedni jak i drudzy zdobyli sześć na dziewięć możliwych punktów. Trzeba więc uznać że znajdują się w bardzo przyzwoitym momencie. Dlatego spodziewamy się, że w niedzielę możemy być świadkami bardzo ciekawego, wyrównanego i dość jakościowego meczu. 
 
FC ALLIANCE – DNIPRO UNITED 
 
Gospodarze do ósmej dywizji zawitały z jakże odległej szesnastej z zeszłego sezonu. Problem z aklimatyzacją? Nic z tych rzeczy! Zielono-czarni od początku narzucają wysoki rytm, gubiąc w tańcu kolejnych rywali. Alliance aktualnie na dziesięć punktów, dzięki czemu dzielą z Force Fusion trzecie miejsce. Październik dla gospodarzy nie był idealny, bo w kolejkach numer trzy, cztery i pięć nie udało się odnieść zwycięstwa. To nadeszło dopiero w szóstej kolejce. Tym samym wydaje nam się, że Alliance wrócił na dobre tory i znów będzie się liczył w walce o medale. Czy na to samo stać Dnipro United? Cóż, w takiej formie, w jakiej znajdują się gracze tego ukraińskiego zespołu w ostatnim czasie, bez szans. Na dziewięć punktów możliwych do zrobienia w ostatnich trzech seriach gier Dnipro uciułało tylko jeden punkt. To stanowczo za mało, aby myśleć o czymś więcej, niż utrzymanie. Jeśli zespół gości chce nam, ale i przede wszystkim sobie udowodnić, że stać ich najwięcej, to trzeba zacząć już od tej niedzieli!
9 LIGA

 

KS IGLICA WARSZAWA – A.D.S. SCORPION’S

Jeśli w ostatniej serii gier A.D.S. Scorpion’s przegrali z ASAP Vegas 0:23, to aż strach sobie wyobrażać, co może wydarzyć się w starciu z Iglicą. Lider tabeli z kompletem punktów nie tylko wygrywa, ale robi to w naprawdę przekonującym stylu. Ich forma to aktualnie synonim dominacji - szybkie tempo gry, pewna defensywa i skuteczność, która odbiera chęci do gry nawet najbardziej odpornym rywalom.

Scorpion’s tymczasem funkcjonują na drugim biegunie dziewiątej ligi: kryzys wyniku, kryzys mentalu, a do tego kryzys kadrowy - wszystko naraz. Jeszcze parę miesięcy temu przyszłość wydawała się jasna: trener Artur Kałuski zbudował dwa zespoły, które miały podnosić poziom rywalizować. Zamiast tego kadra się posypała, a zawodnicy wyglądają, jakby zgubili radość z gry po drodze. Na tym tle Iglica jawi się jak rywal z innego świata. Ekipa Radka Sówki wraz z początkiem Ligi Letniej przeszła metamorfozę - odzyskali świeżość, pewność siebie i szeroką ławkę, która pozwala im utrzymywać wysokie tempo do końca spotkań. Aktualnie są jedną z najlepiej wyglądających drużyn w całych rozgrywkach. Ciężko tu doszukiwać się niespodzianki. Pytania o to, kto wygra, raczej nikt nie zadaje. Jedyna niewiadoma brzmi: Ile?

BIELANY LEGENDS – KRÓLEWSCY WOLA

Bielany Legends i KróLewscy Wola to bezpośredni sąsiedzi w tabeli i niestety obaj niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Presja zatem rośnie, bo w tej kolejce KSB II i TRCH również grają między sobą i z pewnością marzą o wyprzedzeniu jednego z niedzielnych rywali. To oznacza jedno: każdy punkt będzie tu na wagę złota. Obie drużyny już pokazały, że potrafią grać w piłkę — były mecze z zębem, z pressingiem i z fajnymi akcjami. Problem w tym, że aby regularnie punktować w dziewiątej lidze, trzeba prezentować ten poziom tydzień w tydzień, a nie tylko „od święta”. Jak się okazuje, poprzeczka w tym sezonie jest ustawiona naprawdę wysoko - mistrzowie prostych błędów i znikających fragmentów meczu szybko lądują w dolnych rejonach tabeli. KróLewscy wyglądają jednak odrobinę lepiej gdy grają z silniejszym przeciwnikiem - zaczynają walczyć jak o życie i potrafią naprawdę przycisnąć - jakby właśnie takie mecze ich napędzały. Dlatego nieco większe szanse można przypisać ekipie z Woli… ale to jeden z tych meczów, w których wszystko może wywrócić się do góry nogami w 30 sekund.

LAFLAME BIELANY – GAMBA VELOCE

To zdecydowanie najciekawsze widowisko tej kolejki w 9. Lidze. Starcie LaFlame Bielany z Gamba Veloce zapowiada się jak bitwa dwóch przyszłych ligowców z wyższych poziomów. Ekipy Sebastiana Górskiego i Filipa Wolskiego to dwa młode i turboambitne zespoły, w których aż buzuje od talentu i piłkarskiej odwagi. Gdyby jutro przeniesiono ich kilka lig wyżej, nie wyglądaliby tam jak goście z przypadku. Obie drużyny od startu sezonu są w czołówce i już dziś można mówić, że są głównymi kandydatami do medali. Patrząc na rozmach, z jakim punktują i na jakich piłkarzy mogą liczyć, wątpliwe aby obie ekipy skończyły sezon bez krążka na szyi. Jednak ostatnia kolejka pokazała, że nawet najlepszym zdarza się zahamować - Gamba Veloce musiała uznać wyższość liderującej Iglicy, ofensywnie wyglądając na moment tak, jakby ktoś wyjął im baterie. Teraz muszą znów odpalić, bo pozycja poza podium na pewno ich nie satysfakcjonuje. LaFlame natomiast jadą tuż nad nimi, a do drugiego miejsca brakuje im właściwie tylko lepszego bilansu bramkowego. Drużyna ma swoją oś, swój kręgosłup i przede wszystkim swojego lidera. Szymon Lisiecki to nie tylko motor napędowy, ale i gość, który potrafi przejąć mecz na własność, robiąc różnicę w każdym sektorze boiska. Dodając do tego obecność takich graczy jak Marcin Staszyc czy Kacper Polak, LaFlame wygląda na zespół, który właśnie w hitach lubi najbardziej błyszczeć. Dlatego jeśli mielibyśmy wskazać delikatnego faworyta to stawiamy, że ekipa z Bielan ma minimalnie więcej argumentów na tę niedzielę. Ale jedno jest pewne - tu zanosi się na mecz, który może być wizytówką całej ligi.

KSB II WARSZAWA – TRCH

Czy to może być mecz o wydostanie się ze strefy spadkowej? Jak najbardziej, choć sporo zależy od wyniku starcia Królewskich z Legends. Jednak bez względu na to, co wydarzy się na drugim boisku, tutaj nikt nie zamierza bawić się w półśrodki. Remis? To wynik, który nie zadowoli absolutnie żadnej ze stron. Głód zwycięstwa jest ogromny. Zarówno w KSB II, które wciąż nie prezentuje pełni potencjału znanego z pierwszego zespołu jak i w TRCH, które ostatnio pokazało wreszcie pazur. Spodziewaliśmy się po KSB II większego wejścia w sezon - szybszej gry, większej pewności, konkretniejszego punktowania. Tymczasem… nie gra nic. Ani mechanizmy, ani skuteczność, ani zgranie. Może właśnie teraz nadchodzi najlepsza okazja na odbudowę i mentalny restart. TRCH natomiast wygląda, jakby wreszcie ktoś zapalił światło w szatni. Zespół, który miał długo walczyć o pierwsze punkty, nagle pokazuje, że potrafi zaskakiwać tych, którzy ich wcześniej skreślali. Fakty są jednak twarde: To spotkanie może dać tlen tylko jednej drużynie. Kto przegrywa — dalej tonie. Kto wygrywa — wreszcie łapie oddech. Ciśnienie gwarantowane. To nie będzie ładny mecz — to będzie mecz o życie.

KS SANDACZ – ASAP VEGAS

Starcie KS Sandacz z ASAP Vegas to jeden z tych meczów, które naprawdę trudno przewidzieć i właśnie dlatego zapowiada się bardzo intrygująco. Gospodarze byli przez nas wielokrotnie chwaleni za organizację gry i twardy charakter, ale ostatnio dopadła ich lekka zadyszka. Mecz z TRCH powinien zakończyć się dla nich komfortowym zwycięstwem, a tymczasem punkty uciekły w najmniej odpowiednim momencie. Bilans 3 wygranych i 3 porażek pokazuje, że Sandacz potrafi zachwycić ale i zaskoczyć negatywnie. ASAP Vegas natomiast wjechali w sezon jak prawdziwy „czarny koń” - ekipa niewygodna, nieprzewidywalna, a jednocześnie piekielnie skuteczna. Długo mówiono o nich jako o drużynie, na której łatwo można się potknąć, teraz coraz częściej słyszymy o nich w kontekście medalowego podium. Drugie miejsce w tabeli, tylko trzy punkty straty do idealnie punktującej Iglicy i zwycięstwa już z LaFlame oraz Gamba Veloce - to wyniki, które same budują respekt. Patrząc czysto sportowo, faworytem będą goście. Mają rozpęd, wyniki i świadomość, że wszystko jest w ich nogach. Ale Sandacz to taka drużyna, która potrafi utrudnić do maksimum - dużo walki, dużo determinacji, zero komfortu. Jeśli ekipa Konrada Sadziaka zagra na swoim najwyższym poziomie, Vegas może mieć pełne ręce roboty. Szykuje się więc mecz inteligentny taktycznie, pełen zwrotów akcji.

    

10 LIGA

 

FC DEPSERADOS – GAWULON FC

Na przeciw siebie staną dwie drużyny, które od początku sezonu współtworzą czub tabeli i realnie napędzają poziom tej ligi. Zarówno FC Depserados, jak i Gawulon FC nie ukrywają, że ich ambicją jest awans — tu nie gra się o przetrwanie, tu gra się o cel, plan i rozwój. I to widać w każdym ich meczu. Ich pojedynek ma więc wszelkie znamiona bezpośredniej bitwy o fotel wicelidera. Bo choć obie ekipy są na podium, to za plecami mają niebezpiecznego, cierpliwie czyhającego rywala — Fuszerkę. Ta traci tylko punkt do Gawulonu, ale jednocześnie mierzy się z liderem, co sprawia, że po tej kolejce układ tabeli może mieć zupełnie nowy kształt. Nie zamierzamy tu wskazywać faworyta — za dużo argumentów przemawia za jednymi i drugimi. Liczymy na tempo, emocje i akcje, które spokojnie mogłyby znaleźć miejsce w highlightsach ligi o dwa poziomy wyżej.

FUSZERKA – GRAJKI I KOPACZE

Drugi hit kolejki, drugi mecz drużyn z czuba tabeli — tym razem jednak ze zdecydowanie bardziej wyrazistym faworytem. Grajki i Kopacze to absolutny monolit tej ligi. Grają swoją piłkę, narzucają swoje warunki, wymuszają błędy i bezlitośnie je wykorzystują. Statystyki nie kłamią - komplet zwycięstw i absolutna pewność siebie, która aż promieniuje na rywali. Jeśli ktoś szuka definicji dobrze poukładanej drużyny, to nie musi szukać daleko. Fuszerka natomiast to przykład progresu. Zaczynali niepewnie, od porażki i straty punktów, ale z kolejki na kolejkę rosła drużyna. Najpierw remisy, później zwycięstwa — i tak krok po kroku doszli do czołowej czwórki. Teraz przed nimi jednak największy test, jaki można sobie wyobrazić: zmierzyć się z ekipą, która jeszcze nie zaznała smaku porażki.To będzie moment prawdy czy Fuszerka jest gotowa realnie włączyć się do walki o TOP 3 czy też różnica sportowa między nimi a liderem jest nadal zbyt duża. Jedno można napisać już teraz — jeśli chcą zatrzymać Grajków i Kopaczy, to musi to być ich najlepszy mecz w sezonie - bez marginesu błędu.

BULBEZ TEAM BEMOWO – FC POLSKA GÓROM

To spotkanie dwóch ekip ze strefy spadkowej, ale niosących ze sobą zupełnie inne nastroje. Z jednej strony Bulbez Team, który od dłuższego czasu próbuje odnaleźć formę z lepszych lat i jak na razie wygląda to bardziej na poszukiwania igły w stogu siana niż realny progres. Z drugiej — FC Polska Górom, dla których ostatnia kolejka okazała się tchnieniem nadziei. Zwycięstwo z Husarią IV może nie odmieniło ich sezonu w jednym momencie, ale pozwoliło drużynie złapać oddech i poczuć, że ta liga nie musi się dla nich kończyć. Trudno uciec od faktów - Polska Górom ma obecnie więcej argumentów, jest w lepszym rytmie i przede wszystkim zaczyna wierzyć w siebie. Dlatego nasze typy wędrują właśnie w ich stronę. Ale… Bulbez Team to nie jest zespół stworzony do wiecznego tkwienia w dole tabeli. Wciąż pamiętamy ich mecze, kiedy potrafili zaskakiwać i grać futbol z charakterem. Wystarczy jedna wygrana, jeden przebłysk, jedna iskra, by wróciło to, co dziś jest tylko wspomnieniem. Czy nadejdzie to już w niedzielę? Trzymamy mocno kciuki, bo ta liga potrzebuje walecznego Bulbezu, a nie jego cienia.

FC PO NALEWCE – HUSARIA MOKOTÓW IV

Nie są to łatwe czasy dla szerokiej rodziny Husarii — i odbija się to bardzo mocno na czwartej drużynie, która ostatnie punkty zdobyła… miesiąc temu. Widmo strefy spadkowej przybliża się z każdym tygodniem i z pewnością nie jest to wizja, jaką chciałby oglądać kapitan Tomek Hubner. Można być jednak pewnym jednego - ten gość nie zamierza oglądać spadku z założonymi rękami. Problem w tym, że w najbliższej kolejce naprzeciw siebie zobaczą rywala, który po prostu nie odpuszcza meczów. FC Po Nalewce to drużyna, która niemal zawsze gra do ostatnich sekund — a ich wszystkie spotkania kończą się minimalną różnicą bramek. To idealny przepis na thriller przez równe 50 minut, bez momentu na złapanie oddechu. Gospodarze wydają się stabilniejsi i bardziej regularni, co automatycznie stawia ich w roli delikatnego faworyta. Ale to tylko teoria — a praktyka pokazuje, że kiedy Husaria jest przy ścianie, potrafi uruchomić tryb przetrwania. Szefu z pewnością zadba, by pokazać charakter i zatrzymać serię porażek.

WCZORAJSI FC – FC GÓRKA KAZURKA

Niedzielny wieczór na Arenie Grenady zamknie pojedynek Wczorajszych z Górką Kazurka. I choć nie jest to hit, który elektryzuje całą 10. Ligę, to w kontekście walki o utrzymanie może okazać się istotny. W tabeli panuje ogromny ścisk — cztery drużyny mieszczą się w zaledwie kilku punktach pomiędzy szóstą a dziewiątą pozycją. I właśnie tam znajdują się obie ekipy. Każdy błąd w tym momencie sezonu może oznaczać spadek w niebezpieczne rejony, a każda zdobycz punktowa może dać naprawdę ogromny komfort. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że FC Polska Górom — bezpośredni rywal w tej samej części tabeli — gra z ostatnim Bulbez Team. Jeśli wygrają, to presja na wynik tego starcia wzrośnie podwójnie. A do tego dochodzi mecz Husarii… jednym słowem: wszyscy oglądają wszystkich. Ale najlepiej na tym wychodzą ci, którzy patrzą tylko na siebie. Wczorajsi zrobią wszystko, by w końcu złapać spokojny oddech i odbić się od grupy pościgowej. Chcą uciec z rejonu tabeli, w którym każdy weekend staje się walką o ligowe życie. Górka Kazurka natomiast musi zagrać na absolutnym maksimum - bez zawahania, bez błędów i z pełnym przekonaniem, że są w stanie wyjść z tego boju zwycięsko. I przy okazji… zerkać jednym okiem na rezultaty innych spotkań, licząc na odrobinę szczęścia.

11 LIGA

 

MWSP – LEGIJNA FERAJNA

W poprzednich zapowiedziach zastanawialiśmy się czy Legijna Ferajna w końcu zdobędzie pierwsze punkty w sezonie czy też przedłuży, i tak już sporą, serię porażek. Koniec końców udało się pokonać Piwo Po Meczu, a co najważniejsze, było to zwycięstwo dość pewne i zasłużone. Czy zatem możemy liczyć na to, że końcówka rundy będzie w wykonaniu Legijnej Ferajny znacznie lepsza? Tutaj team Roberta Kwapisza musiałby zagrać na naprawdę wysokim poziomie, bo terminarz jest wymagający. Teraz zmierzą się z MWSP, które obroniło miejsce na podium po ostatniej serii gier. Niby spadło z drugiego na trzecie, ale i tak sytuacja gospodarzy przed trzema ostatnimi meczami w rundzie jesiennej jest całkiem niezła. Właściwie team Maćka Wrotniaka ma naprawdę wiele w swoich rękach. Co prawda strata do liderującej Choszczówki wzrosła do 5 pkt, ale mamy przed sobą jeszcze wiele spotkań i na ten moment głównym zadaniem MWSP jest przynajmniej utrzymanie dystansu do lidera. W meczu z Legijną Ferajną nie ma za bardzo miejsca na potknięcie – rywale tylko na to czekają, bo różnice w tabeli są niewielkie. Faworytem powinien być MWSP, choć Ferajna może sprawić wiele problemów rywalowi.    

FC MOCNY NARKET – FC WARSAW WILANÓW

Gospodarze mogli być mocno rozczarowani po ostatnim meczu. Minimalna porażka z Mistrzami Chaosu utrzymała zespół w strefie spadkowej i raczej trudno przypuszczać, by ta sytuacja uległa zmianie po tej kolejce. Ogólnie Mocny Narket w tej edycji gra poniżej oczekiwań. Tylko 4 zdobyte punkty na 18 możliwych to dość słaby wynik, szczególnie, że gospodarze wcale nie odstają od reszty zespołów w tej lidze. Przeważnie (wyłączając mecz z Choszczówką) przegrywają 1-2 bramkami i niewykluczone, że na wiosnę karta zupełnie się odwróci. Do końca zostały trzy mecze i gospodarze po prostu muszą spróbować w każdym z tych meczów powalczyć o jak najlepszy rezultat. Rywalem będzie Warsaw Wilanów, który po ostatniej serii gier zajmuje obecnie drugą lokatę. I wielce prawdopodobne, że rundę jesienną skończy na podium, o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego. Dla gości najważniejszy wydaje się pojedynek z MWSP, ale nie mogą oni lekceważyć pozostałych rywali, w ko[M1] ńcu za każdy mecz jest tyle samo punktów do zdobycia. Warsaw Wilanów może się poszczycić bardzo mocną ofensywą i przed Rubenem  Nieścierukiem bardzo pracowite popołudnie i w dużej mierze od jego postawy będzie zależał wynik tej rywalizacji.

FC PATETIKOS  - MISTRZOWIE CHAOSU

Patetikos mocno obniżyło loty i chyba możemy już mówić o sporym kryzysie w ekipie Huberta Kalkowskiego. Początek sezonu był wyśmienity, ale od trzeciej kolejki to już spory zjazd i nie dziwne, że gospodarze obecnie znajdują się tuż nad strefą spadkową. W ostatnich czterech kolejkach na możliwych 12 punktów, Patetikos zdobyło… zaledwie jedno oczko. Tym bardziej przerwa w rozgrywkach przyszła w odpowiednim momencie. Gospodarze mieli trochę więcej czasu, by wszystko sobie na nowo poukładać, być może część zawodników zdążyła się nieco podleczyć i końcówka rundy będzie w wykonaniu Patetikos o wiele lepsza. Paradoksalnie, mimo słabszego okresu, strata do podium nie jest aż tak duża jakby mogło się wydawać. Teraz rywalem będą Mistrzowie Chaosu. W ich przypadku odwrotnie – początek rundy był nie najlepszy, ale dwie wygrane w trzech ostatnich meczach mocno poprawiły ich sytuację w tabeli. Właściwie do drugiego miejsca ( bo na razie Choszczówka wydaje się poza zasięgiem) brakuje im tylko 3 punktów i to jest jak najbardziej do odrobienia. Tyle w teorii, pozostaje jeszcze wyjść na boisko i przekuć to w praktykę. To będzie niezwykle istotny mecz dla obu ekip – w tej lidze każdy punkt jest niezwykle cenny, a tylko zwycięstwo da możliwość utrzymania kontaktu z czołówką ligi.

HISZPAŃSKI GALEON – CWKS FERAJNA WARSZAWA

Mecz sąsiadów w tabeli i chyba najciekawiej zapowiadający się pojedynek tej serii gier w 11 lidze. Hiszpański Galeon może pochwalić się jedną z lepszych serii w lidze – od pięciu spotkań jest niepokonany i tylko Choszczówka ma lepszą serię. Widocznie zimny prysznic w pierwszym meczu z Patetikos był nad wyraz skuteczny, ale i to na razie nie daje nawet miejsca na podium, co najlepiej pokazuje, jak wyrównana jest ta liga. Dodatkowo przed Galeonem niezwykle wymagający finisz rundy jesiennej, w tym mecz z obecnym liderem. Tym bardziej rywalizacja z Ferajną będzie niezwykle istotna i to dla obu ekip. CWKS na razie ma na koncie 3 zwycięstwa i 3 porażki, przy czym najbliższy pojedynek będzie dla nich ostatnim z zespołem z górnej połowy tabeli. A musimy przyznać, że nawet w wyżej notowanym rywalem goście potrafili zagrać bardzo dobre spotkanie. Z Choszczówką i Warsaw Wilanów przegrali tylko jedną bramką, z MWSP nieznacznie wygrali, tak więc i Hiszpański Galeon musi się przygotować na walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Trudno zatem wskazać tu jednoznacznego faworyta i wcale się nie zdziwimy jeżeli o wygranej zadecyduje jeden gol albo drużyny podzielą się punktami.

AC CHOSZCZÓWKA – PIWO PO MECZU FC

Obecny lider podejmie przedostatnią drużynę w tabeli, trudno zatem typować inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy, prawda? Praktycznie wszystko przemawia za ekipą Szymona Sałaty – Choszczówka nie przegrała jeszcze meczu, do tego tylko raz, na sześć spotkań, zremisowała, pozostałe pięć to wygrane, niektóre bardzo wysoko. Nie oznacza to jednak, że z liderem nie da się powalczyć – czy CWKS Ferajna czy Warsaw Wilanów potrafiły postawić się rywalowi, ale Choszczówka jest w takiej formie, że w takich meczach potrafi przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyć. Pytanie czy Piwo Po Meczu ma argumenty, by również w ten sposób zagrać? Jeszcze niedawno wydawało się, że Piwosze łapią właściwy rytm i w tej lidze powalczą o nieco wyższe miejsca. Niestety, dwie kolejne porażki sprawiły, że część zespołów im odjechała, a sami w pierwszej kolejności muszą wydostać się ze strefy spadkowej. Tyle tylko, że przegrana z zamykającą tabelę Legijną Ferajną, w ostatniej kolejce, jeszcze bardziej to zadanie utrudniła. Zdecydowanym faworytem tego pojedynku będzie zatem Choszczówka, a Piwo Po Meczu swoich nadziei może upatrywać w tym, że nie zawsze futbol idzie w parze z logiką, stąd tak wiele niespodzianek w piłce nożnej.

12 LIGA

 

LUMINA – RODZINA SOPRANO

Gospodarze po zwycięstwie z Furduncio Brasil II musieli uznać wyższość FC Melange w poprzedniej serii gier, przy czym Lumina  trochę na własne życzenie przegrała ten mecz w takich rozmiarach. Dość powiedzieć, że jeszcze w pierwszej połowie gospodarze dotrzymywali kroku Melanżownikom – do przerwy było tylko 1:1 i ten mecz mógł się różnie potoczyć, ale jeżeli gra się w osłabieniu przez 12 minut, po zupełnie niepotrzebnych kartkach, to trudno liczyć na dobry rezultat. A w najbliższym pojedynku poprzeczka będzie ustawiona równie wysoko, bowiem rywalem będzie Rodzina Soprano. Goście mają już na koncie pięć zwycięstw z rzędu i niewiele na to wskazuje, by ten licznik w najbliższym czasie się zatrzymał. Nie ma co ukrywać, rozpędzony team Grześka Bogdańskiego raczej mało kto będzie w stanie powstrzymać i wielce prawdopodobne, że goście utrzymają pozycję lidera przynajmniej do wiosny. Oczywiście, o ile nie zlekceważą przeciwników w trzech ostatnich meczach. Czysto piłkarsko o wiele więcej argumentów po swojej stronie ma Rodzina Soprano i tylko w ich gestii jest to, by pokazać to również na boisku. Lumina na pewno nie odda punktów bez walki, ale o korzystny rezultat będzie tu niezwykle trudno.

VOX POPULI – FC ŁAZARSKI

Choć w kolejnym  meczu staną naprzeciw siebie drużyny ze środka tabeli, to właśnie to spotkanie może być jednym z najciekawszych w 7 kolejce w 12 lidze. Oba teamy mają na swoim koncie po 9 pkt (3 zwycięstwa i 3 porażki), ale bilans bramkowy zdecydowanie przemawia za Łazarskim, co może sugerować, że w tym spotkaniu będzie nieznacznym faworytem. Z drugiej strony niekorzystny bilans Vox Populi to wciąż pochodna pierwszego meczu z FC Melange, a jak wiemy, od tego czasu gra gospodarzy znacznie się poprawiła. Dla obu drużyn będzie to mecz o ogromnym znaczeniu – strata do podium to jedynie 3 pkt i jeżeli myślą o tym, by w tym sezonie powalczyć o coś więcej niż środek tabeli, muszą przynajmniej utrzymywać dystans do zespołów z czołówki. Zarówno Vox Populi jak i Łazarski mają również  bardzo podobny terminarz spotkań do końca rundy i zwycięstwo w bezpośrednim starciu może mieć ogromne znaczenie. Kto zatem w naszej opinii będzie tu faworytem? Nieco lepsze wyniki osiągała do tej pory ekipa Łazarskiego, więc nasz typ wędruje w ich stronę, choć ewentualne zwycięstwo nie będzie zapewne zbyt okazałe.

FC MELANGE – FC RAZAM

Gospodarze dotrzymują kroku Rodzinie Soprano i nadal mają tyle samo punktów co lider rozgrywek. Może FC Melange nie wygrywa tak okazale jak główny rywal do tytułu, ale w pierwszej kolejności liczą się przede wszystkim zdobyte punkty, a te regularnie wpadają na konto zawodników w pomarańczowych trykotach. Team Łukasza Słowika stawia przede wszystkim na szczelną obronę, bo (poza meczem właśnie z Rodziną Soprano) traci bardzo mało bramek, a Bartosz Jakubiel zdołał już dwukrotnie zachować czyste konto! Tym bardziej przed ekipą FC Razam niezwykle trudne wyzwanie. Goście nie zaliczą obecnego sezonu do najlepszych w swoim wykonaniu – po 6 kolejkach zajmują ostatnie miejsce w tabeli i jak na razie udało im się pokonać tylko Vox Populi. W poprzedniej kolejce nie dali rady Gentleman Warsaw Team i to pomimo tego, że do kadry dołączył Vitali Haiduchyk, choć akurat w innej niż zazwyczaj dla siebie roli - golkipera. Biorąc pod uwagę aktualną formę trudno spodziewać się innego wyniku niż wygrana FC Melange, choć nie sądzimy, że będzie to mecz do jednej bramki jak mogłyby na to wskazywać pozycje w tabeli.

VIKERSONN UA II – DYNAMO WOŁOMIN

Gospodarze utrzymują miejsce na podium, ale porażka w poprzedniej kolejce z Furduncio Brasil II była małą niespodzianką. Wydawało się, że w tej lidze mamy trzy drużyny, które między sobą rozstrzygną, kto zdobędzie tytuł, ale być może któraś z ekip ze środkowej części tabeli jeszcze zamiesza w tej lidze. W końcu Vikersonn ma tylko 3 punkty przewagi nad Brazylijczykami, Vox Populi czy Łazarskim. Z jednej strony gospodarze będę pod presją drużyn z dołu, ale z drugiej, też muszą teraz gonić czy to FC Melange czy Rodzinę Soprano. Tym bardziej ta ukraińska drużyna nie ma za bardzo pola do błędu i kolejnej straty punktów. A niespodziankę będą chcieli sprawić w tej serii gier gracze Dynamo Wołomin. Gościom zdecydowanie przydała się przerwa w rozgrywkach, bo po wymarzonym starcie, ostatnie pięć meczów wyglądało bardzo blado – cztery porażki i wygrana z zamykającym stawkę FC Razam. Raczej nie tak miał wyglądać obecny sezon, bo zamiast walki o awans, w pierwszej kolejności Dynamo musi wygrzebać się ze strefy spadkowej. A terminarz nie jest tu wielkim sprzymierzeńcem teamu w Wołomina. Co ciekawe, to nie pierwszy ich pojedynek z Vikersonnem, tyle tylko że rywalizowali do tej pory z „jedynką”. Na pięć spotkań udało się wygrać tylko raz. Być może to najlepszy czas by powtórzyć taki wynik?

FURDUNCIO BRASIL FC II – GENTLEMAN WARSAW TEAM

Nie ma co ukrywać, że wyniki w dużej mierze kreują narrację dla poszczególnych zespołów. Na przykład Brazylijczycy wygrali w poprzedniej kolejce, dość niespodziewanie, z Vikersonnem UA II i teraz mają tylko 3 punkty straty do podium. Gdyby nie porażka z Luminą, to właśnie Furduncio byłoby teraz w TOP 3 i z zupełnie innej pozycji podchodziliby do najbliższego pojedynku. Możemy jednak przyjąć, że Brazylijczycy prezentują się w tym sezonie dość solidnie, i choć jest w tej ekipie potencjał na więcej( co pokazali w starciu z Vikersonnem), nie są w aż tak złej sytuacji przed końcem rundy. Z drugiej strony mamy Gentlemanów, którzy z kolei przeżywali spory kryzys, a słabsze wyniki zepchnęły ich do strefy spadkowej. Ale jeżeli spojrzymy na tabelę, to Furduncio ma tylko… 2 punkty przewagi, co można zniwelować w jednym bezpośrednim spotkaniu. Oczywiście nie byłoby tak, gdyby nie wygrana gości nad ekipą FC Razam w poprzedniej kolejce, ale to dobitnie pokazuje jak wiele może się zmienić w przeciągu jednej – dwóch kolejek. Obie ekipy mierzyły się ze sobą już dwa lata temu – wtedy raz lepsi byli Brazylijczycy, a raz padł remis. Jak będzie tym razem? Trudno przewidzieć, ale chyba większe szanse na zwycięstwo mają jednak Brazylijczycy.

13 LIGA

 

ELITARNI GOCŁAW – ZARUBY UNITED  

O tym jak seria paru zwycięstw z rzędu może wywindować zespół w górę tabeli najlepiej widać na przykładzie Elitarnych Gocław. Jeszcze po czwartej serii gier zajmowali przedostatnie miejsce, z dorobkiem trzech punktów, a po dwóch kolejnych wygranych znaleźli już tuż pod podium, ze stratą zaledwie jednego oczka do trzeciego miejsca! Nadal w tabeli jest niewiarygodny ścisk i kolejna seria gier może ponownie przetasować tabelę, ale trzeba docenić postawę Elitarnych w ostatnim czasie. Szczególnie, że przed teamem z Gocławia wymagający finisz rundy. Dlatego nie mogą pozwolić sobie na wpadkę w najbliższym pojedynku. Ich rywalem będą ostatnie w tabeli Zaruby, które jeszcze nie zdobyły punktu w tym sezonie. Co więcej, na razie mają na koncie ujemny dorobek, bo w 6 kolejce nie zebrały składu i musiały oddać mecz walkowerem. Mamy nadzieję, że przerwa w rozgrywkach dobrze wpłynie na postawę zespołu i w trzech ostatnich meczach goście postarają się zdobyć swoje premierowe punkty. Teoretycznie te najtrudniejsze mecze już za nimi, więc może pojawić się jakiś cień nadziei na lepsze wyniki. Czy tak będzie, przekonamy się w niedzielny poranek!

NIEUCHWYTNI – JOGA BONITO

Nieuchwytni trochę na własne życzenie znaleźli się w strefie spadkowej po ostatniej serii gier. Znów niby mieli mecz pod kontrolą, niby nie mogło wydarzyć się nic niespodziewanego, a jednak koniec końców pozostali bez punktów. Nie twierdzimy, że jest to zespół, który powinien bić się w tej lidze o tytuł mistrzowski, ale faktem jest, że obecnie powinien mieć tych punktów zdecydowanie więcej, a to dawałoby jakieś pole do walki nawet o podium. Nadal strata 5 punktów do trzeciego miejsca nie jest aż tak duża jakby mogło się wydawać, zwłaszcza że przed nami jeszcze cała runda rewanżowa. Tyle tylko, że gospodarze musieliby jeszcze tej jesieni punktować na znacznie wyższym poziomie. A choćby o remis w najbliższym meczu nie będzie łatwo, bowiem Nieuchwytni będą podejmować lidera rozgrywek – Joga Bonito. Goście idą w tym sezonie jak burza i zaliczyli właśnie szóste zwycięstwo w rzędu, choć trzeba przyznać że Cockpit Country nie był łatwym rywalem. Takie spotkanie może tylko podziałać mobilizująco na lidera, bo to oznacza, że nie może nikogo w tej lidze lekceważyć, bo to może się źle skończyć. Biorąc jednak pod uwagę to, jak prezentują się oba zespoły w tym sezonie, każdy inny wynik niż wygrana Joga Bonito będzie sporym zaskoczeniem.

WHITE FOXES – BOISKOWY FOLKLOR

Na ostatnie wyniki White Foxes możemy spojrzeć dwojako. Z jednej strony w pięciu ostatnich meczach tylko raz zostali pokonani, natomiast z drugiej strony mogli zdobyć nieco więcej punków, bo dwukrotne w ich meczach padł remis. Sądzimy jednak, że Lisy nie mają na co narzekać, bo ich ostatnie występy były naprawdę dobre. Sporo jakości wniósł do zespołu Maciek Chojnacki, który z miejsca stał się liderem drużyny. Razem z Krzysztofem Oraczem rozmontował defensywę Kresowii w poprzedniej serii gier, a jeżeli do pełni zdrowia dojdzie Jeremi Wojton to powstanie nam tu całkiem obiecujące ofensywne trio. A na mecz z Boiskowych Folklorem gospodarze muszą wystawić wszystko to, co mają najlepsze. Goście to zespół, który bez problemu radzi sobie z każdym kolejnym przeciwnikiem i to w dodatku nawet wtedy, gdy nie dysponuje swoim najlepszym składem. To tylko świadczy o tym jak mocny w tym sezonie jest Boiskowy Folklor, który (aktualizacja) ma już na koncie 63 strzelone bramki w 6 meczach! „Setka” pewnie jeszcze w tej rundzie nie pęknie, ale taki bilans musi robić wrażenie. Faworytem będzie tu oczywiście Boiskowy Folklor, ale może to nie być dla gości łatwy pojedynek.

BOROWIKI – KRESOWIA WARSZAWA II

Pewnie zupełnie inaczej wyobrażali sobie ten sezon zawodnicy Borowików. Oczywiście jeszcze nic nie jest przesądzone, ścisk w tabeli jest wielki, więc jeszcze przez te ostatnie trzy tygodnie może się wiele wydarzyć, natomiast na ten moment gospodarze znajdują się  w strefie spadkowej i w pierwszej kolejności muszą się z niej wydostać. Trochę nie pomógł tutaj terminarz, bo Borowiki mają trzy mecze pod rząd z całym obecnym podium, ale na pocieszenie dwa z trzech tych meczów już za nimi i teraz zagrają ten ostatni z Kresowią. Najbliższy rywal jest zdecydowanie bardziej w zasięgu niż Joga Bonito czy Boiskowy Folklor i Borowiki nie są bez szans w tym starciu. Kresowia, mimo porażki z White Foxes, utrzymała się na trzecim miejscu, ale przewaga nad pozostałymi zespołami mocno stopniała. A jeszcze w zanadrzu są mecze z Joga Bonito i Elitarnymi Gocław i tam o zwycięstwa też łatwo nie będzie. Tak więc goście są tu trochę podstawieni pod ścianą, bo porażka z Borowikami może mieć spore konsekwencje, więc mobilizacja w szeregach Kresowii pewnie będzie na najwyższym poziomie. Naszym zdaniem faworytem powinni być  goście, ale nie spodziewamy się by ewentualne zwycięstwo było wysokie.

COCKPIT COUNTRY – LISY BEZ POLISY

W ostatnim meczu 13 ligi naprzeciw siebie staną Cockpit Country i Lisy Bez Polisy. Gospodarze znajdują się obecnie tuż nad strefą spadkową, ale jest to tylko umowne – na razie różnice pomiędzy większością zespołów są minimalne i aktualna pozycja w tabeli jeszcze o niczym nie przesądza. Co prawda patrząc na formę Cockpitu za pięć ostatnich meczów nie wygląda to najlepiej – na 15 możliwych punktów udało się zdobyć tylko 4, ale jeżeli przyjrzymy się grze tego zespołu, to wygląda ona lepiej niż wyniki. Czy to z Kresowią czy z Joga Bonito gospodarze potrafili przez długi okres grać jak równy z równym, ale właśnie, do czasu. Teraz gospodarze mają większe szanse na zdobycz punktową. Lisy co prawda są na razie wyżej w tabeli, ale jest to zespół, który jest w zasięgu Cockpitu. Goście mieli o wiele dłuższą przerwę, bowiem swój ostatni mecz rozegrali 19 października, a wszystko przez walkower Zarubów w poprzedniej serii gier. Ciekawe jak tak długa przerwa podziała na Lisy, które od jakiegoś czasu rozpoczęły marsz w górę ligowej tabeli. Dla obu zespołów będzie to ważny pojedynek, obie, naszym zdaniem, prezentują mniej więcej podobny poziom i trudno wskazać tu jednoznacznego faworyta.

14 LIGA

 

FC OLIMPIK – BS ZADYMIARZE

To starcie dwóch młodych, wybieganych i mocno ambitnych ekip. Tyle że tabela i ostatnie wyniki jasno pokazują, że ambicje to jedno, a skuteczność to zupełnie inna historia. Olimpik nadal szuka swojej najlepszej wersji, a pozycja w tabeli to spory dysonans względem tego, gdzie ta drużyna widzi samą siebie. Zadymiarze z kolei robią swoje. Pewnie, z przekonaniem, bez nerwów. To drużyna, która wie, jakie są jej mocne strony i wykorzystuje je konsekwentnie. Poprzednio odprawili Warsaw Pistons z kwitkiem, teraz na drodze staje Olimpik - drużyna o podobnej charakterystyce, więc Zadymiarze mają jasne odniesienie, czego się spodziewać. Dodatkowo w kontekście układu tabeli widzimy, że to właśnie ekipa, której liderem jest Dominik Zawiślak realnie może powalczyć o mistrzostwo z Kanarkami. Ale żeby tak się stało — nie mogą pozwolić sobie na najmniejsze potknięcie. Zadymiarze w tym meczu będą faworytami, ale Olimpik ma jeden atut: desperacja potrafi wyzwolić najlepsze mecze sezonu. A jeśli chcą jeszcze wrócić do gry o coś więcej niż sam honor — muszą zapunktować teraz.

ELEKCYJNA – WARSAW PISTONS

To jest prawdziwy mecz o życie w dolnej części tabeli. Paradoks tej ligi jest taki, że właśnie starcia „o utrzymanie” dostarczają często gęstszych emocji niż te z góry tabeli. Zero kalkulacji, maksymalna presja. Elekcyjna ma trzy punkty na koncie, ostatnio mocno rozczarowująca, ale wciąż szuka przełamania. I to może być TEN moment. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Przeciwnik nie jest z gatunku niemożliwych do pokonania, a innej tak komfortowej okazji może w tym sezonie zwyczajnie nie być. Warsaw Pistons z kolei mają o trzy punkty więcej, bo oprócz zwycięstwa nad Milkeen udało im się zaskoczyć BRD Young Warriors. Dlatego wiemy, że potencjał jest, tylko problem w tym, że absolutnie nie widać regularności. Raz błysk, raz frustracja. Co ciekawe, latem 2024 roku te drużyny już się mierzyły i wtedy Pistons wygrali wyraźnie. Ale od tamtej pory skład Pistonsów zmienił się praktycznie w całości, dlatego tamten mecz ma zero znaczenia dla tej konfrontacji. Tutaj wszystko sprowadza się do prostego równania: Zespół z większą wolą zwycięstwa - wygra.

OLDBOYS DERBY II – MILKEEN

Oldboys Derby II idą przez ligę z jasnym komunikatem: nie jesteśmy tu po to, by statystować. Solidna kadra i bardzo dobra organizacja gry to recepta, dzięki której trzymają się czołówki. Po drugiej stronie Milkeen - ekipa, która gra o bezcenny spokój. Każdy punkt ma dla nich wagę złota, bo sytuacja w dolnych rejonach tabeli jest tak samo ciasna, jak walka o podium. Tu naprawdę nie ma marginesu błędu. Jeżeli nie zapunktują oni, zrobi to Pistons lub Elekcyjna, a wtedy robi się naprawdę niebezpiecznie. Wyniki z ostatnich tygodni pokazały, że jest jeszcze trochę do poprawy, jeżeli Milkeen chcą rywalizować z tak ułożonymi zespołami jak Oldboys Derby II. Faworyt jest bezdyskusyjny – Oldboysi. Każdy inny wynik niż ich zwycięstwo trzeba będzie rozpatrywać w kategorii niespodzianki. Ale czy w futbolu takie rzeczy nie zdarzają się najczęściej wtedy, kiedy nikt ich nie oczekuje?

HEAVYWEIGHT HEROES – SANTIAGO REMBERTEU

Mecz, który pachnie emocjami do samego końca. Heavyweight Heroes kontra Santiago Remberteu - dwie drużyny z charakterem i doświadczeniem. Heroes z każdą kolejką wyglądają coraz poważniej. Przez długi czas brakowało im skuteczności i konsekwencji, ale ich forma idzie wyraźnie w górę. Dziś walczą o coś bardzo przyziemnego, ale piekielnie ważnego - oddalenie widma spadku. Santiago natomiast patrzy w inną stronę tabeli. Cel jest jasny: Wbić się do ścisłej czołówki, skorzystać z potknięć rywali i trzymać dystans do podium tak krótki, jak to tylko możliwe. Z pewnością mają też świadomość, że czołówka gra między sobą, a układ terminarza może nie przynieść dużych roszad – tym bardziej muszą zrobić swoje. Santiago chcą piąć się wyżej. Heroes chcą złapać oddech. Obie drużyny chcą wygrać, a remis nie zadowoli nikogo. Brzmi jak przepis na naprawdę dobry mecz.

BRD YOUNG WARRIORS - KANARKI

Najmocniejsze danie tej kolejki serwowane będzie na sam koniec. BRD Young Warriors jeszcze niedawno patrzyli na resztę ligi z góry jako lider, ale ostatnie tygodnie zweryfikowały, że w tej lidze nikt nie dostaje nic za darmo. Zaczęły pojawiać się mecze, w których czegoś brakowało: raz skuteczności, raz koncentracji, a innym razem po prostu piłkarskiego szczęścia. W tym samym czasie Kanarki imponują regularnością i konsekwencją. Nic dziwnego, że idą łeb w łeb z Zadymiarzami i jeśli marzą o tym, by przezimować na pozycji numer jeden, muszą wygrać takie spotkania. Jeżeli gospodarze nie uruchomią swojej najlepszej wersji, to goście błyskawicznie wykorzystają każdy błąd. A jednocześnie może właśnie w takich momentach doświadczeni wojownicy odradzają się najbardziej? Tu remisu nikt nie chce, każdy wynik uderzy w cele jednej ze stron: utrzymanie marzeń o fotelu lidera/odbudowa pewności i powrót do gry o najwyższe cele.
15 LIGA

 

NIEDZIELNI – KP SYRENKA

Stało się! Nie ma już zespołu bez punktu w 15 lidze! KP Syrenka zdobyła swój premierowy punkt i to w jaki sposób, remisując z faworyzowanym Interem! Chyba właśnie takie nieoczywiste sukcesy cieszą najbardziej, a skoro mamy już odhaczony pierwszy w historii punkt, to teraz pora na pierwsze w historii zwycięstwo w naszych rozgrywkach. Czy stanie się to już w najbliższej kolejce? Niewykluczone, o ile gościom udało się utrzymać formę w trakcie przerwy w rozgrywkach. Tutaj sporo może zależeć od postawy Maksymiliana Pająka – może ten zawodnik nie trafia regularnie do siatki, ale jak już to robi, to hurtowo, będąc jak na razie najlepszym strzelcem w swojej drużynie. Jeżeli jesteśmy już przy strzelaniu bramek, to nadal jest to bolączka NieDzielnych. Coś zacięło się w formacji ofensywnej gospodarzy i jakoś nie może się odblokować, a czasu do końca rundy coraz mniej. Trochę atak rozruszał się, gdy do gry wrócił Maciej Piątek, ale nie wiemy czy tym razem pojawi się na meczu. Kto zatem wygra to spotkanie? Pewnie Syrenka chciałaby pójść za ciosem i dołożyć coś do swojego dorobku. Podobnie myśleli Rogale po swoim pierwszym zwycięstwie, ale wtedy na drodze stanęli właśnie… NieDzielni. I chyba znów to gospodarze będą cieszyli się z wygranej.

INTER – GREEN TEAM

W kolejnym spotkaniu będziemy świadkami może nie meczu na szczycie, ale na pewno rywalizacji dwóch bardzo mocnych zespołów w tej lidze. Inter dość niespodziewanie zgubił punkty w meczu z Syrenką i to jest kolejny mecz, w którym był faworytem, ale nie dźwignął tego miana. Wydawało się, że będzie rozdawał karty w tej lidze razem z YUG.BUD-em, ale obecnie gospodarze mają aż 7 punktów straty do lidera. Do drugiego miejsca znacznie im bliżej, ale też czeka ich wymagający finisz rundy jesiennej i losy Interu mogą się różnie potoczyć. Dlatego mecz z Green Teamem będzie dla tej ekipy niezwykle ważny, bo kolejna porażka tylko oddali ich od podium. Dla gości to będzie równie istotny pojedynek, bowiem nad Interem mają zaledwie jeden punkt przewagi i jeszcze do rozegrania mecz z Oldboys Derby III, który jest równie wymagającym rywalem. W poprzedniej kolejce Zieloni co prawda nie dali rady liderowi, ale porażka 1:3 wskazuje, że byli równorzędnym przeciwnikiem. Do tego mieli jeszcze w końcówce kilka sytuacji, ale trochę zawiodła skuteczność. Jeżeli Green Team pojawi się w takim samym składzie jak dwa tygodnie temu będzie nieznacznym faworytem tej rywalizacji.

RCD LOS ROGALOS – FC WOMBATY

Następnie przenosimy się ponownie w dolne rejony tabeli, gdzie o wyjście ze strefy spadkowej powalczą Wombaty. Goście z jednej strony potrafią zagrać naprawdę niezłe zawody, z drugiej gdy mecz nie ułoży się po ich myśli są łatwo punktowani przez rywala. Stąd niekiedy wysokie porażki, a niekiedy zacięta walka do ostatniego gwizdka jak ostatnio z Pogromcami Poprzeczek. Dopóki więc goście trzymają kontakt z rywalem i nie pozwalają odskoczyć mu na parę bramek, potrafią mocno uprzykrzyć życie. Na razie udało im się zdobyć jedynie 3 punkty na 18 możliwych pokonując NieDzielnych. Końcówka rundy to okazja, by ten stan zmienić. Wombaty zmierzą się m.in. z Rogalami i Syrenką, z którymi znajdują się w dolnej części tabeli. Gospodarze sprawili dwa tygodnie temu nie lada niespodziankę ogrywając Oldboys Derby III! To już drugie zwycięstwo Rogali i być może nie powiedzieli oni jeszcze ostatniego słowa. Tak jak pisaliśmy jakiś czas temu, należało najpierw ustabilizować skład, a wyniki przyjdą z czasem. Nie sądziliśmy jednak, że przyjdzie to tak szybko.  Faktem jest że gra gospodarzy wygląda teraz o wiele lepiej. Kto zatem wygra to starcie? Oba zespoły mają po swojej stronie parę argumentów i właściwie trudno tu wskazać jednoznacznego faworyta, choć coś czujemy, że to Wombaty będą się cieszyć po końcowym gwizdku.

OLDBOYS DERBY III – YUG.BUD

Oldboje dość niespodziewanie stracili punkty w poprzedniej kolejce i teraz muszą to nadrabiać w kolejnych meczach, a jeżeli spojrzymy na terminarz do końca rundy, to nie będzie takie proste. Na początek gospodarze zmierzą się z obecnym liderem – YUG.BUD-em, a jeszcze w zanadrzu są Wombaty i Green Team. Wiemy jednak, że Oldboje lubią wyzwania i do każdego z tych meczów podejdą bez kompleksów. W końcu sami też sprawili małą niespodziankę pokonując wcześniej faworyzowany Inter. Tyle tylko, że tu poprzeczka ląduje o wiele wyżej i zawodnicy również muszą się wzbić na wyżyny swoich umiejętności. YUG.BUD to drużyna, która do tej pory nie ma sobie równych w 15 lidze – nawet Green Team, mimo że mocno się postawił, musiał uznać wyższość oponenta. Volodymyr Kharin to zawodnik na którego obrońcy Oldboys Derby muszą szczególnie uważać – potrafi właściwie w pojedynkę przesądzić o wyniku meczu. Jeżeli uda się go wyłączyć z gry, team z osiedla Derby ma szansę na korzystny rezultat. Czy tak będzie? My raczej w roli faworyta widzimy tu YUG.BUD, ale lider musi przygotować się na wymagającą rywalizację.

POGROMCY POPRZECZEK – SZEREG HOMOGENIZOWANY

Pogromcy Poprzeczek idealnie pasują do serii: „Jak oni się tam znaleźli?”. Gdyby ktoś przed sezonem powiedział Pogromcom, że po sześciu meczach będą na drugim miejscu, w dodatku przygrywając tylko jeden mecz, to pewnie większość stwierdziłaby po prostu, że prima aprilis jest 1 kwietnia.  A jednak to się dzieje i nie jest to wymysł, a fakty. Co więcej gospodarzom brakuje 4 punktów, by wyrównać swój rekord punktowy i nie mówimy tu o rundzie, a całym sezonie. To tylko pokazuje, jak dobrze w tym sezonie prezentuje się team Mateusza Niewiadomego. Pytanie jak długo uda utrzymać się ten trend. Teraz przeciwnikiem będzie Szereg Homogenizowany, który zgodnie z oczekiwaniami zaczął marsz w górę tabeli. Właściwie dwa zwycięstwa z rzędu wystarczyły, by odrobić większość straty do czołówki ligi i choć wyniki Szeregu były dalekie od oczekiwań, nagle się okazuje, że znów jest w walce o medale. Kolejnym krokiem byłoby pokonanie Pogromców i naszym zdaniem goście mają na to spore szanse. W historii tych pojedynków, gospodarzom nie udało się ani razu pokonać ferajny Artura Moczulskiego (raz padł remis) i niemal za każdym razem Szereg był drużyną zdecydowanie lepszą. Choć teraz są  niżej w tabeli, to w naszej opinii to oni dopiszą sobie kolejne zwycięstwo.

 

16 LIGA

 

STANDARD – BALLERS

Niepokonani, bramkostrzelni, bardzo silni. Standart ma swoje przyjemne i jakościowe... standardy. I bardzo dobrze! Na ten moment nikt im nie może równać. Czy Ballers zdezaktualizuje te tezę? Mają podstawy ku temu, aby tak myśleć. Mają obecnie na swoim koncie tylko jedną porażkę w trzech meczach. Perspektywy więc są. Coby więc nie mówić czeka nas starcie dwóch zespołów z... górnej części tabeli? Naciągne troszkę wiedząc, że w tej dywizji mamy tylko sześć zespołów, ale z drugiej strony takie są fakty! Ballers jeśli zdoła ograć gospodarzy tego meczu to zbliży się do nich na zaledwie dwa punkty. Mając na uwadze ile meczów jeszcze do końca mogłoby to dodać bardzo przyjemnych rumieńców górnej części tabeli.

NWD GAMERS – TERNOVITSIA II

Ternovitsia, nawet jeśli jej drugi zespół, wydawało się że jest jednym z najbardziej pewnych, a przynajmniej znanych nam, ekip. Ich pierwszy zespół to klasa sama w sobie. Nic dziwnego, że mieliśmy prawo od chłopaków z Ukrainy oczekiwać dużych rzeczy. Tymczasem na trzy mecze Terno wygrało tylko raz. Może to przez układ meczów i ciężki terminarz? Trudno już teraz to ocenić. Z pewnością w nadchodzącym meczu z NWD będą wielkim faworytem. Gamers nie tylko nie wygrał jeszcze żadnego meczu, ale i także stracił aż czterdzieści osiem goli zdobywając przy tym tylko sześć bramek. Nie jest to bilans marzeń. Ale spokojnie: wszystko da się jeszcze odkręcić, a każdy kolejny weekend to nowe, ciekawe wyzwanie. Z jakim rezultatem tym razem? Przekonamy się już pojutrze!

PPKS TORNADO – VITAURA

Goście po mini-wpadce z pierwszej serii gier wzięli się do roboty, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Dwa ostatnie mecze? Proszę bardzo – dwa zwycięstwa! Dzięki temu Vitaura znalazła się tuż za plecami lidera Standartu. Teraz przyjdzie granie na PPKS, które w ostatniej kolejce zremisowało z Ballersami. Dzięki temu podziału punktów Tornado osunęło się w lidze na czwartą pozycję. Fakty są jednak takie, że zarówno gospodarz, jak i goście w tej nowopowstałej lidze przegrali tylko po razie. Jeśli PPKS Tornado wygra w najbliższą niedzielę z Vitaurą to będziemy mieli popularną mijankę, a jeśli pozostałe mecze ułożą się optymalnie to PPKS przed następną kolejką będzie zajmowało pozycję wicelidera. Droga do tego jeszcze daleko, przynajmniej pięćdziesięciominutowa, ale jak najbardziej do zrobienia. Wszystko w rękach, tudzież nogach zawodników gospodarzy.

Facebook

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama