ZAPOWIEDZI MECZOWE! 14 KOLEJKA - SEZON 25/26
Po majówce wraca Liga Fanów! Mamy nadzieję, że odpowiednio naładowaliście baterie wchodzimy bowiem w decydującą fazę sezonu — do końca zostało już tylko pięć kolejek. Teraz liczy się każdy punkt, bo każdy mecz może przesądzić o mistrzostwie, grze w Pucharze Ligi, a dla niektórych — o utrzymaniu. Spodziewamy się, że na tę ostatnią prostą ligową wejdziecie z impetem! Już teraz zacieramy ręce na weekendowe emocje. Zapraszamy na zapowiedź 14. kolejki!
| EKSTRAKLASA |
TANATOS HUSARIA MOKOTÓW- LAKOKSY CF
Ekstraklasa w tym sezonie zdecydowanie podzieliła się na dwie części. O medale powalczą między sobą cztery ekipy, a reszta stawki zamieszana jest w walkę o utrzymanie. W tym gronie drużyn walczących o ligowy byt są zarówno Tanatos Husaria Mokotów jak i Lakoksy. Obie ekipy choć mają spore ambicje do walki o najwyższe cele muszą jeszcze trochę na to poczekać ale nie zmienia to faktu, że jak na realia szóstek w Warszawie prezentują wysoki poziom. Team Tomka Hubnera dostał szansę od losu, by walczyć na wiosnę z najlepszymi w Lidze Fanów i z pewnością w głowie jest myśl, że trzeba to miejsce w elicie utrzymać. Co do samej gry to mimo optymizmu menedżera z Mokotowa widać, że jeszcze sporo pracy przed Husarią, by utrzymać równy poziom co tydzień. W obozie Lakoksów również czasami widać energię i chęci ale jeszcze sporo jest do poprawy, by na szczycie odgrywać znaczącą rolę. Bartek Królak jednak ma ambicje by się rozwijać i tego jemu i zespołowi z Góry Kalwarii życzymy.W niedzielę obu panom Bartkowi i Tomkowibędzie zależało na zwycięstwie, a my sami nie wiemy jak ta rywalizacja się potoczy. Jedno jest pewne, że to kolejny mecz arcyważny w kontekście walki o utrzymanie stąd wiemy, że oba zespoły będą maksymalnie zmobilizowane by wygrać to starcie.
GWA OCHOTA – TUR OCHOTA
GWA Ochota już się wydawało,że nie ma szans na walkę o mistrzostwo, a tymczasem Gladiatorzy doznali drugiej porażki w tej rundzie co daje jeszcze nadzieje na odrobienie strat w perspektywie pięciu spotkań, które są jeszcze do rozegrania. Oczywiście gospodarze mogą mieć pewien kłopot, bo jak na kadrę pojadą Krystian Nowakowski Karol Bienias czy Kacper Cetlin to siła rażenia zdecydowanie będzie słabsza i może się to odbić na wynikach tego zespołu. Do tego doszła koszmarna kontuzja Janka Grzybowskiego( Trzymaj się Grzybek) i wiemy że w tym sezonie nie zobaczymy go na naszych boiskach. W niedzielę jednak mamy nadzieję, że wszyscy najlepsi gracze będą dostępni, a rywalem będzie odrodzony Tur. Goście mają niesamowitą passę i jeśli nadal będą się tak prezentować to utrzymanie będzie na pewno w ich zasięgu. Kluczowe mogą być właśnie punkty w takich meczach jak ten w niedzielę, bo nie ma co się oszukiwać, że faworytem tego meczu będą gospodarze ale już w tej rundzie potrafili gubić punkty co daje nadzieję dla zespołu Konrada Kowalskiego. My spodziewamy się walki i determinacji po stronie Tura, a czy to przyniesie efekty o tym przekonamy się w niedzielę na arenie AWFu.
FC OTAMANY – KSB WARSZAWA
Otamany po remisie z Gwa Ochotą miały iść za ciosem ale ostatnie trzy mecze to porażki i na ten moment ekipa z Ukrainy zamyka tabelę ekstraklasy. Aby nie tracić kontaktu z ekipami walczącymi o utrzymanie w niedzielę trzeba koniecznie poszukać punktów z KSB Warszawa. Team Michała Tarczyńskiego ma za sobą wygrane z liderem i vice liderem ale co dziwne goście potracili punkty z chociażby Turem. Aby nie tracić dystansu do ekipy Janka Skotnickiego, która jest obecnie trzecia w tabeli koniecznie trzeba w niedzielę wygrać. Na jesieni jednak to Otamany były górą i biorąc pod uwagę, że to dla nich mecz być może kluczowy w kontekście pozostania w ekstraklasie wiemy, że będą zdeterminowani maksymalnie, by zdobyć komplet punktów. Goście jednak czują, że mają niesamowitą szansę na zapisanie się w historii Ligi Fanów wszak niewiele ekip na przestrzeni działalności naszychrozgrywek może się poszczycić medalami w najwyższej klasie rozgrywkowej. My liczymy na dobre widowisko i choć patrząc na obecny sezon to KSB będzie faworytem to niespodzianki w tym meczu wykluczyć nie możemy.
GLADIATORZY ETERNIS- FC IMPULS UA
Gladiatorzy choć nieprzerwanie są liderem ekstraklasy i kroczą po trzecie mistrzostwo z rzędu to jednak musząwygrać kilka spotkań albo liczyć na wpadki zespołu Kamila Jurgi by przypieczętować tytuł. Wiemy, że gospodarze nie będą kalkulować i liczyć na drapane tylko sami będą chcieli zapewnić sobie złote medale. Rywalem w niedzielę będzie ekipa Impulsu, która wciąż walczy o ligowy byt i musi walczyć niezależnie od rywala o ligowe punkty. W poprzedniej kolejce remis z Husarią w ostatniej akcji meczu dał punkt ale team Bohdana Ivaniuka musi wygrywać, bo na razie zdobycz punktowa na wiosnę jest mizerna. W niedzielę jednak będzie niezwykle ciężko o punkty ,bo gospodarze nie mają w zwyczaju przegrywać a w dodatku nie pamiętamy kiedy zaliczyli ostatnio dwie porażki z rzędu. To stawia Impuls w trudnym położeniu ale mamy nadzieję, że goście postarają się zagrać na maksimum swoich możliwości i pewnie remis w tym meczu brali by w ciemno.
IN PLUS – OGIEŃ BIELANY
In Plus jak dotąd ma najlepsze statystyki w rundzie wiosennej. Jako jedyna ekipa wygrała wszystkie mecze i nie zamierza się zatrzymywać. Tym bardziej, że rywale z podium potracili punkty co daje nadzieję na jeszcze lepszy wynik niż chyba sobie zakładali chłopaki w tym sezonie. Z drugiej strony za plecami czyha nieobliczalne KSB Warszawa, które nie odpuści walki o medale. W niedzielę rywalem będzie Ogień Bielany, który umówmy się jest w przebudowie. Nowi gracze chyba nie dają jeszcze takiej jakości jak Ci którzy odeszli z drużyny i Janek Napiórkowski musi na nowo odbudować siłę swojego teamu. Jedna wygrana na wiosnę powoduje, że ligowy byt nie jest pewny więc goście muszą szukać punktów w każdej potyczce. W niedzielę czeka ich ciężka przeprawa bo In Plus jest w przysłowiowym gazie i nie zamierza zwalniać tempa. My więcej szans dajemy tutaj gospodarzom ale wiemy, że Ogień jak zawsze będzie walczył o swoje od pierwszej do ostatniej minuty.
| 1 LIGA |
SIRIUS – FC ŁOWCY
Obie ekipy mają aspirację do walki z najlepszymi w Warszawie i patrząc realnie na ten moment są na jak najlepszej drodze do awansu do ekstraklasy. Pytanie tylko w jakiej konfiguracji to się stanie, bo na ten moment Sirius jest na drugiej pozycji tracąc punkt do Inferno ,a łowcy na trzecim mając już sześć oczek przewagi nad czwartą w tabeli Uefą i jednocześnie stratę do lidera w postaci sześciu punktów. W niedzielę zatem to starcie może mieć olbrzymi wpływ na sytuację na podium. Lepszą sytuację mają gospodarze ale w przypadku przegranej mogą stracić przewagę nad rywalem, a przecież czeka zespół z Ukrainy mecz z Inferno i wygrana w tym meczu nie jest sprawą oczywistą. Sirius bazuje na swoim składzie i raczej ciężko przypuszczać, że pojawi się na tym meczu ktoś z poza trzonu tego zespołu. Łowcy natomiast potrafią zaskakiwać personaliami i faktem stało się to, że pojawił się na AWFie Norbert Jaszczak. Kto wie może w niedzielę pojawi się jeszcze Krzysiek Elsner czy inny znany zawodnik mający bogate CV. Czujemy, że Alex nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w kwestii transferów i sami jesteśmy ciekawi jaki skompletuje skład na ekstraklasę. Faworytem patrząc na możliwości personalne są Łowcy ale my liczymy, że monolit Siriusa pozwoli tej ekipie na walkę o komplet punktów.
URAGAN -AZS NIETOPERZE
Uragan to kolejny projekt w piłce amatorskiej mający spore aspiracje na walkę o najwyższe cele nie tylko na Mazowszu ale i w skali całego kraju. Oczywiście dołączenie w trakcie sezonu wiązało się z ograniczonymi możliwościami do walki o medale ale taką samą drogę przeszli Łowcy i teraz nikt chyba im nie zabierze możliwości walki w ekstraklasie w kolejnym sezonie. Dla gospodarzy chociażby zajęcie miejsca w pierwszej piątce da możliwość gry w Pucharze Ligi , a dobrze wiemy, że tam nagrodą jest przepustka na Puchar Polski. To z pewnością będzie cel Uraganu i patrząc na skład jest to cel do zrealizowania. AZS Nietoperze będą mieli ciężko by w tym meczu zdobyć punkty. Oczywiście nie odbieramy im szans ale na ten moment goście nie są na takim poziomie jak niedzielni rywale i każdy punkt w tym meczu będzie dla nich osiągnięciem. My jednak niespodzianki się nie spodziewamy i to gospodarze powinni zgarnąć tutaj komplet punktów.
ORŁY MACIEJKI – EXPLO TEAM
Orły Maciejki z pewnością liczyli na lepsze wyniki na zapleczu ekstraklasy. Niestety na razie zdobycz punktowa nie jest chyba zadowalająca i szczególnie porażka z Presleyem była sporym zaskoczeniem. W meczu przed przerwą na majówkę gospodarze minimalnie przegrali z Siriusem i choć grali dobrze to punkty zainkasowała ekipa z Ukrainy. Explo również nie miała prostego zadania, bo Łowcy akurat na mecz z drużyną Łukasza Dziewickiego mieli mocne zestawienie z Norbertem Jaszczakiem na pokładzie. Skończyło się na wysokiej przegranej podobnej do meczu Legii z Lechem. Nie ma co jednak rozpamiętywać tego spotkania, a skoncentrować się na kolejnym meczu, bo rywal również nie będzie prostym przeciwnikiem co pokazał między innymi w starciu z Łowcami. W naszej ocenie będzie to niezwykle ciekawe widowisko w którym ciężko wskazać drużynę, która może spokojnie wygrać to starcie. My nie wskażemy tutaj faworyta i każdy wynik tego meczu nie będzie dla nas zaskoczeniem.
FC KEBAVITA – KS PRESLEY GNIAZDOWY
Mecz ekip, które marzą o utrzymaniu w lidze i zdobyte punkty w niedzielę w naszej ocenie mogą być kluczowe dla losów obu drużyn w tym sezonie. Kebavita mimo ambitnej walki nie może zdobyć punktów w rundzie rewanżowej. Sytuacja wygląda nie za ciekawie i porażka w niedzielę praktycznie ograniczy szanse na pozostanie tego zespołu na zapleczu ekstraklasy do minimum. Obecnie Presley ma 5 oczek zapasu nad ekipą Buraka Cana i wiele się wyjaśni po niedzielnej potyczce tych teamów. Goście wygrali jeden mecz na wiosnę z Orłami Maciejki ale wówczas team z Grodziska Mazowieckiego nie miał optymalnego składu co ułatwiło zadanie Presleyowi. Poziomem obie ekipy są zbliżone więc spodziewamy się wyrównanego meczu, w którym o końcowym wyniku może zadecydować forma dnia meczowego. Stawka jest olbrzymia więc wiemy, że nikt tutaj nie odpuści i od pierwszej do ostatniej minuty sporo się będzie działo na boisku.
INFERNO TEAM – UEFA MAFIA URSYNÓW
Lider, Inferno Team nadal utrzymuje pierwsze miejsce w lidze. Choć rywale gonią w , a Sirius nie odpuszcza i ma tylko jeden punkt straty to nadal wszystko jest w rękach teamu Igora Patkowskiego. Jeszcze przed gospodarzami kilka trudnych batalii, a pierwsza z nich będzie miała miejsce w niedzielę. Choć Uefa Mafia Ursynów ma wahania formy to trzeba na ten zespół uważać. Jak już nie raz pisaliśmy goście potrafią zagrać kapitalne zawody i postawić się wyżej notowanym rywalom. Liczymy zatem, że drużyna z Ursynowa pokaże wszystko co najlepsze w meczu z Inferno choć faworytem i drużyną, która ma więcej jakości na boisku na ten moment pozostaje ekipa Igora Patkowskiego. Wiemy, że oba zespoły prezentują ofensywny futbol więc spodziewamy się, że padnie tutaj sporo bramek. Kluczowa będzie zatem defensywa. Kto lepiej się w niej zorganizuje ten wygra, a dodatkowym atutem gospodarzy jest niesamowity w bramce Paweł Stanek, który w tym sezonie już kilka spotkań wybronił Inferno. Jak będzie ostatecznie przekonamy się w niedzielę na arenie AWFu.
| 2 LIGA |
ZORIA STREPTIV – ROCK"N ROLL WARSAW
Rajd po drugoligowych boiskach zaczynamy z wysokiego c! Na pierwszy plan idzie bowiem batalia dwóch ekip mocno uwikłanych w grę o medale. Ukraińsko-ukraiński bój to pojedynek trzeciej (RnR) z czwartą ekipą (Zoria), a dystans dzielący te dwie drużyny to zaledwie tylko jeden punkt! Co więcej, piąty Manitas także ma punkt straty do podium, więc to jeszcze bardziej zaognia nam sytuację. Tu, każdy taki bezpośredni mecz, w ogólnym rozrachunku może być kluczowy w kontekście pucharów. Zespół Vlada Vornova ostatnio miał trudny okres – grał dwa ultra wymagające mecze i w obu musiał uznać wyższość rywala. Czy do trzech razy sztuka? Zoria z kolei na wiosnę w czterech meczach trzy wygrała, raz przegrywając jedynie z niekwestionowanym liderem Ternovitsią. Tak jak się spodziewaliśmy przed rundą rewanżową: Zoria będzie się bardzo liczyła w grze o miejsca medalowe. Po raz pierwszy w tym sezonie stanął przed szansą wskoczenia na wirtualne pudło i coś czujemy, że jeśli to uczynią, to miejsca medalowego mogą już nie oddać aż do ostatniej kolejki. Dlatego złociści muszą odeprzeć ich napór, zmienić bieg historii i napisać własną, piękną powieść. Trzy punkty, a następnie mecze z Dzikami z Lasu i AGAPE Team bardzo ich ku temu przybliżą.
MANITAS KONSERWACJA PODWOZIA – TERNOVITSIA
Nie zwalniamy tempa, ba! My je tylko podkręcamy! Już starcie chwilę wcześniej omawianego trzeciego RnR z czwartą Zorią elektryzowało, ale teraz mamy wrażenie, że do gry wchodzi jeszcze więcej jakości. Są wszak tylko dwie ekipy, które na wiosnę nie zgubiły jeszcze punktów w drugiej dywizji: Manitas i... właśnie Ternovitsia. Dlatego w niedzielę mamy prawo liczyć na starcie wagi premium. Dodatkowo obie ekipy mają o co grać. Terno – o przyśpieszenie formalności, czytaj mistrzostwa drugiej ligi. Manitas – o włam na podium lub pozostanie w otwartej grze o medale. Faworyt? Cóż, Ternovitsia na trzynaście meczów dwanaście wygrała. Kilka razy wydawało się, że nie dadzą rady, a mimo to zawsze zdołali finalnie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. I choć teraz poprzeczka oraz skala wyzwania szybuje chyba najwyżej ze wszystkich dotychczasowych prób, to nie mamy już prawa podważać i deprecjonować: dlatego siłą rzeczy to żółto-niebiescy będą w tym pojedynku faworytem, choć patrząc na jakość zawodników w białych trykotach ich zwycięstwo także nie będzie dla nas żadnym zaskoczeniem. Uwaga: Terno w najbliższą niedzielę na sto procent jeszcze nie zostanie mistrzem (matematycznym), gdyż najbardziej optymistyczna różnica dzieląca ich od Cyrkulatki będzie wynosić dwanaście oczek, a do końca sezonu po tej serii gier będzie właśnie dwanaście punktów do zdobycia. Pierwszy mecz wygrała Cyrkulatka także na tę chwilę mecze bezpośrednie są na korzyść Cyrkulaty.
DHO FIBER CYRKULATKA – AGAPE TEAM
Z jednej strony gospodarze nie mają prawa potknąć się w tym meczu. Ich aspiracjami są przecież nawet mistrzostwo ligi, a już na pewno podium. Z kolei AGAPE Team to rywal, który w maju (liga wystartowała we wrześniu) ma na swoim koncie punkt po remisie w ostatniej serii gier z przedostatnim Warsaw Bandziors. W teorii nic nie ma prawa się tu wydarzyć innego, jak pewne zwycięstwo gospodarzy. Z drugiej jednak strony, jeśli Cyrkulatka zlekceważy swojego niedzielnego rywala to rachunek wystawiony za taką przesadną pewność siebie może być surowy. AGAPE z całą pewnością z samej gry zasługiwało w tej kampanii na nieco więcej punktów – kilka razy te uciekały im w pechowy sposób. To silny team, który owszem ma swoje problemy, ale opiera się na tych samych osobach, które w zeszłym roku zdobyły medale, czy to ligi czy na silnie obsadzonych turniejach spod egidy Ligi Fanów. Ta kampania im totalnie nie wyszła, ale pojedyncza gierka ma prawo wyjść, dlatego żółto-niebiesko-biali lepiej niech zachowają czujność, bo strata punktów w takim spotkaniu właściwie z urzędu przekreśliłaby ich aspiracje medalowe (nie mówiąc o tych mistrzowskich). Jest to mecz z gatunku, gdzie jeden rywal może, ale nie musi, a drugi musi – czasem niewygodnie gra się z taką łatką zdecydowanego faworyta – czy tak właśnie będzie w tę niedzielę?
UKRAINIAN VIKINGS – HUSARIA MOKOTÓW III
Właściwie należałoby przekreślić nazwę gospodarza i w ich miejsce wpisać "Los Campeones". Bo to właśnie ta drużyna postanowiła dokończyć sezon za Ukrainian Vikings, które się rozpadło. Nowy zespół gospodarza zdążył już zadebiutować podczas turnieju Decathlon CUP, gdzie szło im świetnie (zakończyli zmagania na Fazie Pucharowej) oraz także i w lidze. Jeszcze przed majówką Los Campeones postraszył Cyrkulatkę, która do końca musiała drżeć o wynik i która musiała odrabiać straty. Warto tu też dodać że Campeones grali bez zmian! Dlatego Husaria Mokotów III może oczekiwać zupełnie innego wyzwania, niż z ukraińskimi Wikingami. Z drugiej strony Husaria to stary wyjadacz, w swoim CV ma niejednego bardziej uznanego rywala. Chociażby w dwunastej serii gier team Tomka Hübnera grał jak równy z równym z Zorią, która jest aktualnie w swojej topowej formie. Dlatego naszym zdaniem będzie to bardzo wyrównany i dobry mecz. Finalny rezultat? Duża niewiadoma. Husaria III drugi rok z rzędu utrzyma się w arcytrudnej dywizji dwa, zaś Los Campeones po Wikingach przejął tak fatalne dziedzictwo, że utrzymania już z tego to to nie będzie. Mimo wszystko dla obu stron będzie to dobry moment, aby się sprawdzić i ewentualnie rzeźbić formę pod następny sezon.
WARSAW BANDZIORS – FC DZIKI Z LASU
Z jednej strony trudno przejść obojętnie obok aż trzech zielonych kółek w czterech meczach Dzików z wiosny. Wydawało się, iż zespół Dzików z Lasu na wiosnę będzie miał jeszcze większe (kadrowe) problemy, niż na jesieni i że zamiast progresu nastąpi regres. Tymczasem pierwsze cztery mecze rundy rewanżowej to aż dziesięć na dwanaście punktów i jedna z teoretycznie najlepszych form w całej lidze. Jest też jednak druga strona medalu i będąc fair trzeba o tym wspomnieć. Mianowicie: terminarz. Dziki z Lasu w pierwszych pięciu meczach rundy wiosennej zagrali, tudzież zagrają na 10, 9, 8, 7 oraz 5 ekipę ligi. Tym samym na przełomie maja i czerwca czekają ich boje z pierwszym, drugim, trzecim oraz czwartym zespołem. Jeśli punktować, to co tu dużo mówić, teraz jest ku temu najlepszy moment. Dziki fenomenalnie wykorzystali korzystny terminarz, ale ich prawdziwa weryfikacja dopiero nadejdzie, czy już w ten weekend? Rywalem będą ursynowskie Warsaw Bandziors, które mają obecnie zaledwie pięć punktów – to o szesnaście mniej, niż Dziki. Już sama ta statystyka wiele mówi o dystansie dzielącym oba teamy. Tym samym każdy inny wynik, niż zwycięstwo Dzików będzie nielada zaskoczeniem. Dla Warsaw Bandziors spadek po tej serii gier może zostać formalnie przyklepany.
| 3 LIGA |
WARSAW SINAOLA – FC VIKERSONN UA
Najlepiej punktująca wiosną ekipa, Warsaw Sinaola, podejmie lidera ligi – Vikersonn UA. Już samo to powinno wystarczyć jako zapowiedź czegoś wielkiego, co nas czeka. Smaczku dodaje fakt, że jeśli Sinaola wygra ten niedzielny mecz, to przeskoczy swojego bezpośredniego rywala, gdyż aktualnie traci do Ukraińców dwa oczka. W analogicznej jednak sytuacji była mokotowska Husaria przed majówką, a właściwie jej trzeci zespół, ale wówczas pomarańczowi zdołali odeprzeć napór mokotowskich – czy to samo uda się im uczynić z warszawską Sinaolą? Cóż, ta, choć w szóstkach funkcjonuje stosunkowo krótko, to zdaje się być w życiowej formie. Cztery mecze na wiosnę, cztery wygrane. Dodatkowo zwycięstwo w majówkowym turnieju oraz bardzo aktywnie zarządzane media – dla bordowych poszło to w bardzo dobrą stronę i nic tylko czekać na ich kolejne spotkania, bo w rundzie rewanżowej miło się to ogląda. Teraz zdaje się, iż gracze Sinaoli stanął przed najcięższym wyzwaniem dotychczas, wynik? Totalna niewiadoma, niech wygra lepszy! Z pewnością na plus dla Sinaoli będzie fakt, iż w tym meczu nie wystąpi podstawowy bramkarz Vikersonn z powodu czerwonej kartki.
PPB ARTEL HUSARIA MOKOTÓW II – FC PRYKARPATTIA
Drugi team mokotowskiej Husarii w ostatnim czasie prezentuje bardzo wysoką i stabilną formę. Pięć ostatnich meczów? Tylko jeden przegrany i to różnicą jednej bramki z aktualnie pierwszym Vikersonn 2:3. Gracze Tomka Hübnera złapali noszenie i coś nam mówi, że nie odpuszczą aż do końca, znamy ich charakter, determinację, upór. Owszem, gracze bordowych będą musieli sobie radzić w czternastej serii gier bez swojego lidera Tomka Hübnera, ale w ich obwodzie pozostaje tak dużo jakości, iż nie powinno mieć to większego znaczenia. Z drugiej jednak strony Prykarpattia z wiosny to już inny zespół, niż ten z jesieni. Gracze wzmocnieni zawodnikami z Ukrainian Vikings, w dodatku będący drugą siłą wiosny z bilansem czterech meczów i trzech zwycięstw (Sinaola ma cztery na cztery wygrane, z kolei właśnie Husaria II, Prykarpattia oraz Deluxe Barbershop 3-0-1) idą w rundzie rewanżowej bardzo mocno i choć nie mają już niemalże jakichkolwiek szans na cokolwiek więcej, niż miejsce, które aktualnie zajmują to z pewnością mogą postraszyć każdego. Aktualnie Prykarpattia do szóstego GLK traci osiem punktów, a jako że do końca można uzyskać jeszcze maks piętnaście oczek mała jest szansa na zmianę lokaty. Tak czy siak szacunek dla tego ukraińskiego temu za dobrą postawę w tej rundzie.
FC ŁOWCY II – FC COMEBACK
Drugi zespół Aleksa na wiosnę nie wygrał jeszcze ani razu i nie chce się nam wierzyć, aby miało prawo to się zmienić w meczu z innym ukraińskim zespołem, FC Comeback, kiedy ten gra o mistrzostwo. Naszym zdaniem zwycięstwo Łowców II byłoby giga sensacją, w którą my nie wierzymy. Co prawda Comeback nie ma fantastycznej wiosny, gdyż na cztery mecze dwa przegrał, ale to nadal główny predentet do złota, zaś Łowcy II do spadku. Musiałby się zdarzyć cud, ażeby rezerwy giganta, jakim jest pierwszy team, jeszcze się w tej dywizji utrzymały. Aktualnie ich strata do bezpiecznego pola wynosi cztery punkty i naszym zdaniem będzie się tylko ta strata powiększać. Comeback z kolei z pewnością już wirtualnie dopisuje sobie trzy punkty i kalkuluje, jak może sobie radzić reszta walczących o medale ekip. Pierwszy Vikersonn wszak zagra na trzecią Sinaolę, Husaria II na będącą w bardzo dobrej formie Prykarpattię – jest więc potencjał nie tylko na to, aby samym zainkasować kolejne oczka, ale i na to, aby potracili je bezpośredni konkurenci.
ORZEŁY STOLICY – DELUXE BARBERSHOP
Przed Orzełami misja turbo trudna, albowiem naprzeciw nich w ten weekend stanie ekipa, która na wiosnę prezentuje kapitalną formę. Azerski Deluxe Barbershop na cztery mecze przegrał zaledwie raz i to tylko 2:4 z będącą w jeszcze lepszej dyspozycji ekipą Warsaw Sinaola. Poza tym trzy na trzy zwycięstwa. A już ostatnio wygrana 6:5 z Comebackiem sprawiła, iż tym bardziej na ten team trzeba bacznie uważać. Tymczasem Orzeły w analogicznym okresie na odwrót, zamiast 4-3-0-1, jak Deluxe, zanotowały 4-1-0-3, z tymże ta jedna wygrana miała miejsce ostatnio i może to jest światełko w tunelu? Może teraz to pójdzie? Orzeły słyną z ambitnej gry zawsze, niezależnie od pozycji w tabeli – oni na pewno nie odpuszczą, bo znamy ich charakter. Dodatkowo na ich rękę może być fakt, że Deluxe świetnie broni i dobrze kontruje, dzięki temu czuje się dobrze z ekipami, które lubią mieć piłkę. Paradoksalnie jeśli Orzeły ją oddadzą Azerowie będą mogli mieć duże problemy, bo w ataku pozycyjnym nie odnajdują się tak dobrze, jak w kontrach.
GLK – TONIE MAJAMI
Obie ekipy wiosnę rozpoczęły kapitalnie, bo od zwycięstw. Ale to by było wiosną na tyle. Trzy następne mecze? Trzy porażki jednych i drugich! Tu jednak, aby być fair, względem chociażby GLK, trzeba oddać, że trzy porażki miały miejsce w starciach z Comeback 3:6 (drugie miejsce), 4:8 Deluxe Barbershop (piąte miejsce) oraz 4:7 (trzecie miejsce) z Warsaw Sinaolą. Jak więc widać było to ultratrudny terminarz i w sumie... to samo można powiedzieć względem Tonie Majami, które na wiosnę grało z Comeback (drugie miejsce), Husarią II (czwarte miejsce), Sinaolą (trzecie miejsce) i będącą w kapitalnej formie Prykarpattią. Tym samym trzeba przyznać, że zarówno GLK i TonieMajami na start dostały trudnych rywali. Teraz w końcu ktoś zapunktuje (chyba że ekipy podzielą się punktami) i wróci na zwycięskie tory – wydaje się że obie drużyny mają na to realne szanse, ale zważywszy na zajmowane pozycję pięterko wyżej należy ulokować akcje gospodarzy, więc to ich widzimy w roli delikatnego faworyta.
| 4 LIGA |
BAD BOYS – BOCA SENIORS
Przykry będzie to mecz, zagrają w nim wszak dwa zespoły, które w tym sezonie liczyły się, a które liczyć już przestały. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce Seniorsom do podium nadal brakuje tylko trzech punktów, za sprawą fatalnej formy czołowych ekip, natomiast Bad Boysom do medali brakuje pięć oczek. Tylko trochę złudne o nich myśleć, kiedy gospodarze na wiosnę wygrali zaledwie raz na cztery próby, zaś goście – jeszcze gorzej – nie wygrali ani razu, raz tylko remisując. Z taką formą, a w zasadzie jej brakiem, małe straty do medali to mrzonka i tylko teoria. Z drugiej strony, o ile tylko w tym meczu nie padnie remis, który będzie fatalny dla obu stron, to ktoś dzięki trzem punktom chociaż na chwilę jeszcze podłączyć się pod grę o medale. Przynajmniej w teorii pozostaną im wciąż na to realne szanse, a co z ową szansą zrobią, będzie już zależeć wyłącznie od nich.
SPORTOWE ZAKAPIORY – HETMAN FC
Uwaga! Hetman gra o mistrza! Może być więc to pierwszy mistrz wyłoniony w sezonie 2025/26. Jeśli goście wygrają w niedzielę z Zakapiorami, co byłoby ich szczęśliwym trzynastym zwycięstwem, to już w tę niedzielę będzie można świętować. Do końca pozostaną cztery kolejki, dwanaście punktów do uzyskania, zaś ich przewaga wynosić będzie minimum trzynaście oczek. Oczywiście, kwestia złotych medali dla gości była sprawą jasną już od dłuższego czasu. Teraz jednak pora, aby zostało to przyklepane formalnie i oficjalnie. A potem szybkie, zimne piwko w Relaksie. Z drugiej jednak strony nie można zapominać o rywalu, który przecież ma swoje, wielkie i równie ważne cele, ambicje, aspiracje. Team Daniela Lasoty wszak przecież nadal jest w jak najbardziej otwartej walce o medale. Ich strata do brązu wynosi zaledwie dwa oczka, zaś do srebra – cztery. Są to wartości minimalne oraz takie, które błyskawicznie można zniwelować. Jest jednak jedno "ale". Ale trzeba to zacząć robić już – tu i teraz. Do końca sezonu już tylko pięć serii gier, ta jeszcze nie będzie decydująca, ale z całą pewnością szalenie ważna. Natomiast my o tym mówić nie musimy, z całą pewnością obóz Zakapiorów zdaje sobie z tego sprawę...
TEAM IVULIN – BM DEVELOPMENT
W ostatniej serii gier goście zawiedli nas i to bardzo. W sumie jednak pewnie nie może się ten zawód równać z tym, jaki sami sobie zawód sprawili. Oczekiwania względem BM były bardzo duże, tymczasem zespół ten w czterech meczach wygrała raptem tylko raz! Cztery oczka na dwanaście możliwych, jak na tak wyrównaną czołówkę ligi, to wynik stanowczo poniżej oczekiwań oraz warunków, aby sięgnąć po medale. Nieoczekiwana porażka z kolei ucieszyła wszystkich poza samymi zainteresowanymi. Tym samym w grze pozostaje nadal od czterech do nawet aż sześciu ekip. Między drugimi Bullsami a siódmymi Bad Boysami jest siedem oczek różnicy. Tu się wydarzyć może jeszcze wszystko, więc jeśli BMD chce nadal pozostać w tym gronie obligatoryjnie musi w ten weekend zapunktować za trzy. Tymczasem Team Ivulin to rywal bardzo niewdzięczny, bo z jednej strony jest to ostatnia kapela ligi, a z drugiej strony ich gra wygląda lepiej, niż ich dorobek punktowy. Nikt w pojedynkach z nimi nie miał łatwiej przeprawy – czujemy że tym razem będzie tak samo...
FURDUNCIO BRASIL – WARSZAWSKA FERAJNA
Oba zespoły dzieli cała ligowa tabela, a mimo to oba mają dokładnie taki sam bilans na wiosnę: dwa zwycięstwa oraz dwie porażki. W przypadku Warszawskiej Ferajny taki wynik, co zrozumiałe, zasługuje na podziw (wszak przez całą jesień udało się wygrać tyle samo razy, co teraz w pół rundy!) natomiast inaczej jest w kwestii Furduncio Brasil. Przecież ten południowo-amerykański projekt jest w walce o wicemistrzostwo ligi! Gdzieżby po srebro z takim bilansem? Z taką formą? Szczęście Furduncio polega jednak na tym, że w równie mizernej formie jest reszta stawki z górnej części tabeli. Tym samym sprawia to, iż po srebro i brąz mamy tak zwany wyścig żółwi. Co ciekawe, mimo że Ferajna jest dziewiąta, zaś Furduncio trzecie, jeśli goście w niedzielę wygrają to różnica między tymi dwoma zespołami będzie wynosić tylko pięć punktów... i najprawdopodobniej nie zmieni to lokaty Warszawskiej Ferajny. W odróżnieniu od czołówki na dole mamy ekipy, które mają bilans odpowiednio 2-0-2 (10 i 9 miejsce) oraz 4-0-0 (8 miejsce), co jest dość absurdalnym bilansem patrząc na bilans ekip z czołowych lokat. Dla Ferajny to kolejny mecz w kontekście utrzymania. Jeśli i ten wygrają może w końcu przestaną gonić nieomylne S04, a skupią się na pogoni za Bad Boys (teraz trzy punkty straty) czy Boca Seniors (teraz pięć punktów straty), co patrząc na ogólne tendencję jest możliwe.
FC BULLS – S04 FC
I na koniec można śmiało powiedzieć, iż hit kolejki, co uwzględniając zajmowane lokaty może brzmieć dziwnie. Jak Bullsi piastują wysokie, drugie miejsce, tak S04 jest na dopiero ósmej lokacie. Jest to oczywiście jednak na maksa złudne, a to właśnie goście w naszej ocenie... będą faworytem do wygrania w tym meczu. S04 dołączyli do nas na wiosnę i od tej pory nie przegrali ani razu inkasując dwanaście na dwanaście możliwych punktów. W "spadku" dostali symboliczne dwa punkty, ale kto wie czy to nie te "śmieszne dwa punkty" w końcowym rozrachunku zadecydują nawet o... medalach! Bo tak powoli można rozpatrywać S04 i to pomimo że w maju, na chwilę przed końcem ligi, są w strefie spadkowej! Ten młody team do wicemistrzostwa traci aktualnie dziewięć punktów, a dodając fakt, iż już pojutrze różnica ta może wynosić tylko sześć punktów (i jeszcze mniej do brązu), sumując to z jakością, formą oraz siłą S04 kto wie czy nie czeka nas absurdalny zwrot akcji. Nie byłoby to możliwe gdyby nie totalna mizeria czołowych ekip i ich notoryczny gubienie punktów. Zespoły nad S04, nie wliczając w to Hetmana, rozegrały łącznie 24 meczów (6 x 4) z czego wygrały – uwaga! – zaledwie 8 z nich, co daje wręcz niezrozumiałe 33% zwycięstw. I to jest nadzieja, której musi się chwycić S04.
| 5 LIGA |
MARECKIE WYGI – FC FENIX
Mareckie Wygi nadal utrzymują pozycję lidera na tym poziomie rozgrywek ale na plecach czują oddech doświadczonej ekipy Tylko Zwycięstwo. W niedzielę podejmują drużynę, która aspiruje do walki o podium ale początek tej rundy miała słabą i straciła dystans do strefy medalowej. Mowa o zespole Fenix, który aby mieć jeszcze nadzieję na walkę o medale musi w niedzielę pokusić się o zwycięstwo. Zadanie arcytrudne ale nie niemożliwe pod warunkiem, że goście zagrają perfekcyjny mecz. Rywal praktycznie nie ma słabszych momentów w tym sezonie, a jak już je ma to potrafi przetrwać je na boisku. W naszej ocenie kluczowe będą pierwsze minuty meczu, bo jeśli Fenix strzeli bramkę i będzie w stanie zniwelować atuty przeciwnika to wówczas wszystko się może wydarzyć. Równie dobrze gospodarze znając swoją wartość nie będą kalkulować tylko narzucą swój styl gry i jeśli uda się złamać defensywę rywala to wówczas ciężko będzie odwrócić losy tego meczu. Liczymy na dobre piłkarskie widowisko w tym starciu i mimo wszystko więcej szans na triumf dajemy zespołowi z Marek.
AJAKS WARSZAWA – AFTER WOLA
Starcie dwóch ekip sąsiadujących w tabeli. Ajaks Warszawa ma swoje dobre mecze i dobre momenty w tym sezonie. Jednak nie zawsze udaje się wygrywać mecze i tych punktów nadal brakuje, by mieć pewne utrzymanie w lidze. W niedzielę rywalem będzie After Wola, która podobnie jak Ajaks ma również wzloty i upadki. W tym meczu nie można sobie pozwolić na chwilę słabości, bo przegrana skomplikuje ponownie którejś z drużyn sytuację w tabeli. Goście patrząc na tylko rundę wiosenną mają na koncie trzy wygrane i porażkę. Gospodarze wygrali tylko raz ale mierzyli się z drużynami,które są na czele tabeli stąd nie można do końca brać pod uwagę tych pojedynków tym bardziej, że Ajaks pokazał się z dobrej strony na tle mocnych rywali. W niedzielę szanse obu ekip są w naszej ocenie równe i tak naprawdę ciężko przewidzieć kto tutaj wygra. Jedno jest pewne, że obie ekipy będą zdeterminowane by zdobyć w tym starciu komplet punktów.
LAGA WARSZAWA – TYLKO ZWYCIĘSTWO
Laga Warszawa po serii słabych występów okazała się lepsza od zespoły Na2Nóżkę i dała sobie tym samym nadzieję na pozostanie na tym poziomie rozgrywek. Strata do bezpiecznego miejsca nie jest duża więc nadal tli się nadzieja na zrealizowanie swojego celu na ten sezon. Jednak kolejne mecze nie będą łatwe dla tego teamu, a w niedzielę czeka gospodarzy konfrontacja z kandydatem do mistrzostwa ekipą Tylko Zwycięstwo. Goście zaliczyli niezwykle udany występ z Kryształem i nadal są w grze o tytuł. W niedzielę będą zdecydowanym faworytem tej konfrontacji i jeśli zagrają na swoim poziomie to spokojnie powinni zdobyć komplet punktów. Laga Warszawa musi więc zagrać na maksimum swoich możliwości, by mieć nadzieję na chociażby remis. My jednak niespodzianki tutaj sięnie spodziewamy choć liczymy, że nie będzie to mecz do jednej bramki.
WARSAW EAGLE – NA2NÓŻKĘ
Warsaw Eagle nie może się przełamać w rundzie rewanżowej. Gospodarze przegrali wszystkie mecze i są w ciężkiej sytuacji na finiszu rozgrywek. Być może po przerwie na majówkę coś się ruszy w grze tego zespołu. To ostatni gwizdek, by jeszcze się przełamać i dać sobie nadzieję na pozostanie na tym poziomie rozgrywek. Rywalem będzie ekipa, która miała aspiracje do walki o medale ale jak to ma w zwyczaju sama sobie komplikuje życie tracąc punkty w meczach w których powinna je zdobywać. Na ten moment jeden zdobyty punkt na wiosnę pogrzebał szanse na coś więcej niż miejsce w środku tabeli. Nieoczekiwane porażki z Lagą i Ajaksem zapewne były niespodziankami patrząc na potencjał piłkarski tej drużyny. Na2Nóżkę w niedzielę powinna wygrać to spotkanie, by nie stworzyć sobie sytuacji, w której niespodziewanie ich utrzymanie w lidze będzie zagrożone. Obecnie przewaga nad strefą spadkową nie jest duża więc kolejna wpadka może spowodować, że ich sytuacja będzie coraz gorsza na co z pewnością chłopaki nie będą chcieli pozwolić. My stawiamy tutaj na gości licząc, że gospodarze pokażą dużo lepszą formę niż na początku tej rundy.
FC KRYSZTAŁ TARGÓWEK – FC DZIKI Z LASU II
Rozpędzony Kryształ Targówek musiał w poprzedniej kolejce uznać wyższość Tylko Zwycięstwo i ta porażka może sporo kosztować ten zespół w kontekście walki o mistrzostwo. Strata do ekipy z Marek to już 5 oczek więc sporo jak na ten moment sezonu. W niedzielę więc trzeba koniecznie wygrać mecz z Dzikami z Lasu II by dać sobie szanse na walkę o tytuł. W zanadrzu gospodarze mają jeszcze mecz z Mareckimi Wygami więc wszystko w tej lidze jest jeszcze możliwe. Dziki z Lasu walczą o utrzymanie i ich forma wydaje się niezłą w tej rundzie. Co prawda przed przerwą na majówkę doznali pierwszej porażki na wiosnę z liderem ale nie był to mecz w którym znacząco odstawali od rywali. W niedzielę muszą maksymalnie się skoncentrować i zmobilizować bo ekipa z Targówka ma sporo jakości na boisku i jak dobrze wejdzie w mecz to ciężko będzie ją zatrzymać. My spodziewamy się twardej walki z obu stron bo obie drużyny mają swoje cele i będą je chciały zrealizować. Więcej szans dajemy zespołowi gospodarzy ale goście potrafią zaskakiwać dlatego Kryształ w tym meczu nie może liczyć na łatwą przeprawę.
| 6 LIGA |
BARTOLINI PASTA – FC ZABORÓW
Bartolini Pasta w poprzedniej kolejce zdobyła niezwykle cenne punkty w meczu z Sante ale nadal nie może być spokojna o utrzymanie w lidze. W niedzielę czeka team Michała Cholewińskiego starcie z ekipą z Zaborowa. Pamiętamy na jesieni starcie obu ekip gdzie goście mimo szturmowania bramki Piotra Szczypka musieli przełknąć gorycz porażki. Teraz mają okazję do rewanżu i co więcej sytuacja w tabeli zmusza ich do grania na pełnych obrotach bo właśnie wkraczamy w decydujący moment sezonu i każde punkty mogą decydować o podziale medali na koniec rozgrywek. Poza tym lider Mikstura ma wahania formy i przewaga jaką miała ekipa z Bielan nie jest już taka duża jak na starcie rundy rewanżowej. My spodziewamy się prawdziwego boju o ligowe punkty a w naszej ocenie tym razem goście mogą pokusić się o komplet punktów. Jednak Bartolini Pasta lubi zaskakiwać i nie wykluczamy że chłopaki po raz kolejny pokażą że potrafią zdobywać punkty z wyżej notowanymi rywalami.
MIKSTURA – GEORGIAN TEAM
Mikstura miała szybko łatwo i przyjemnie przypieczętować mistrzostwo ale kolejna porażka tym razem ze Szmulkami rodzi pytanie czy chłopaki dowiozą pozycję lidera do końca rozgrywek. Mają na tyle doświadczony zespół, że z tych porażek wyciągną za pewne wnioski i z nową energią wkroczą do rywalizacji po przerwie na majówkę. Gruzini mieli kapitalny start ale na koniec kwietnia doznali bolesną porażkę z Green Lantern. Wszystko nagle się rozjechało,bo rywale do medali wygrywali swoje mecze i goście muszą w ostatnich pięciu meczach grać bezbłędnie i liczyć, że przeciwnicy gdzieś te punkty stracą. W niedzielę zatem w tym starciu nie będzie kalkulacji, bo obie ekipy grają o niezwykle ważne trzy punkty. Zapewne pełna mobilizacja w obu obozach, bo strata punktów, a tym bardziej porażka może spowodować nerwowość na finiszu rozgrywek. Oba zespoły mają swoje atuty i wiele rozegranych spotkań o stawkę stąd sądzimy, że będą chciały pokazać futbol na najwyższym poziomie. W naszej ocenie porównując składy minimalnie więcej atutów mają zawodnicy z Bielan. Gruzini mają swoich liderów ale też w formacji obronnej i między słupkami mają zdecydowanie słabszych graczy niż rywale. Jak będzie ostatecznie przekonamy się w niedzielny poranek na arenie AWFu.
SANTE – OLD EAGLES KOŁO
Kilka kolejek temu wydawało się że Old Eagles Koło powalczy o medale w tym sezonie. Jednak dwie porażki spowodowały że czołówka odjechała, a obecnie bliżej zespołowi z Koła do czerwonej strefy niż do podium. W naszej ocenie patrząc na formę zespołów w tej lidze będzie ciężko powalczyć o coś więcej niż top5 ale nie raz już boisko weryfikowało inaczej nasze przypuszczenia stąd trzeba walczyć do końca sezonu. W dużo gorszej sytuacji jest rywal Sante. Obecnie gospodarze zamykają tabelę i nic nie wskazuje, by ta sytuacja szybko się zmieniła. Nawet wygrana w niedzielę nie da jeszcze bezpiecznego miejsca w tabeli ale pozwoli mieć nadzieję na poprawienie swojej sytuacji. My w roli faworyta widzimy tutaj zespół Old Eagles Koło choć liczymy, że Sante odbije się od dna i jeszcze zawalczy o pozostanie na kolejny sezon na tym poziomie rozgrywek.
GREEN LANTERN – SHOT DJ
To będzie niezwykle ciekawe widowisko w naszej opinii. Choć tabela nie wskazuje, że mamy tutaj do czynienia z dwoma wyrównanymi zespołami to ostatnie dokonania Green Lantern muszą budzić respekt u Shotów przed tą konfrontacją. Jeszcze niedawno nic nie wskazywało, że gospodarze się obudzą i powalczą o utrzymanie, a tu miła niespodzianka i trzy kolejne wygrane poprawiły zdecydowanie notowania tego teamu. Szczególnie wygrana z Gruzinami budzi zachwyt, bo dawno tak wysokiego wyniku nie mieliśmy w tej lidze. Shot DJ również jest rozpędzony i nastawiony na walkę o medale i to nie wykluczone wobec postawy Mikstury, że mogą to być te koloru złotego. Oczywiście niewykluczone, że team z Bielan powróci na wysoki poziom ale z pewnością goście dopóki będzie taka szansa to będą celowali w mistrzostwo. Mają naprawdę solidny zespół i z pewnością ze swoim planem na trzy punkty przystąpią w niedzielę do rywalizacji. My jednak będziemy ostrożni i choć wydaje się, że Francuzi są faworytem to my tak pewni do końca nie jesteśmy. Poczekamy do meczu i niespodzianki w tym starciu wykluczyć nie możemy.
SZMULKI WARSZAWA – SASKA KĘPA
Szmulki Warszawa gdy pisaliśmy, że są na fali wznoszącej to obniżyli loty i zaliczyli kilka słabszych spotkań. Jednak tuż przed przerwą na majówkę ograli lidera Miksturę i dali sobie jeszcze szanse na walkę o medale. Warunkiem, by te marzenia tliły się przez kolejne tygodnie jest wygrana w niedzielę z Saską Kępą. Goście trochę chyba czują się zagubieni na wiosnę. Do tego po ostatnim meczu spadli do strefy spadkowej i Korneliusz Troszczyński musi zadbać o wyniki i lepszą grę swojego teamu. Po serii wysokich porażek nadzieje daje w miarę wyrównane stracie z Francuzami ale jednak punktów nie przyznaje się za wrażenia artystyczne i stąd ciężka sytuacja gości na finiszu rozgrywek. W niedzielę można liczyć tylko na siebie, a wiedząc, że rywale czasami mają słabsze mecze może to być nadzieja na zdobycz punktową. My jednak sądzimy, że Szmulki okazji na zwycięstwo nie wypuszczą i to oni zgarną w tym meczu komplet punktów.
| 7 LIGA |
KS DIPERZY – TORNADO SQUAD
W teorii spotkanie sąsiadów, gdyż ósme KSD podejmie dziesiątą ekipę Tornado Squad, natomiast prawda jest taka, iż oba zespoły dzielą lata świetlne. Dorobek gospodarzy jest niemal trzykrotnie większy, niż gości. Obecnie Diperzy mają bowiem szesnaście oczek, zaś TS o dziesięć mniej, bo sześć. Tym samym degradacja Tornado jest właściwie przesądzona, z kolei Diperzy jeśli w niedzielę zainkasują trzy oczka co prawda maksymalnie wzbiją się o tylko jedną pozycję, ale w praktyce przybliżą się nawet do... wicemistrzostwa! Różnice między miejscami dwa a osiem są tak niewielkie, że obecnie drugie Virtualne Ń posiada dwadzieścia cztery punkty, zaś będący na ósmym miejscu KSD ma tych oczek szesnaście. Osiem punktów różnicy, na którym ulokowanym jest aż siedem ekip, co na pięć kolejek przed końcem zwiastuje nam ogrom emocji. Jeśli gospodarze chcą pozostać w tym gronie predententów koniecznie muszą pojutrze wygrać swoje spotkanie.
EAGLES FC – KK WATAHA WARSZAWA
Patrząc przez pryzmat pięciu ostatnich meczów w całej siódmej dywizji Ligi Fanów, włączając w to całą strefę spadkową, nie ma aż tak złe punktującej ekipy, jak Orły. Eagles FC w ostatnich pięciu meczach nie wygrało ani razu, a dwa punkty zarobione dzięki dwóm remisom w dwóch ostatnich kolejkach są marnym pocieszeniem. Orły tym samym z ekipy, która biła się o mistrzostwo wlecieli w tak niski pułap, że teraz grozi im nawet... spadek. Brzmi absurdalnie mając na uwadze, gdzie jeszcze do niedawna ta ekipa była, ale fakty są takie, iż od miejsca spadkowego dzieli ich dystans czterech punktów, a patrząc na formę i tendencję nie jest to niemożliwe. Tym bardziej, że teraz przyjdzie zagrać na Watahę Wilków, która na ostatnie trzy mecze dwa wygrała i na nowo włączyła się w walkę o medale. I to nie tylko te brązowe, ale i srebrne. Obecnie KK Wataha do drugiej lokaty traci jedynie dwa punkty, zaś do brązu jeden. Dodając do tego fakt, iż w tę niedzielę będziemy mieli mecz drugiej z trzecią ekipą oczywistym jest, że w przypadku zwycięstwa Watahy ta wskoczy na podium niezależnie od tego, co się wydarzy w meczu Virtualnych z OldBoysami.
CZASOUMILACZE – ALASH FC
Gospodarze co prawda ostatnio złapali dobre noszenie, gdyż dwie ostatnie gierki to zero porażek na koncie (remis i wygrana), ale pech polega na tym, że nim się człowiek zdołał na maksa rozpędzić będzie trzeba stanąć naprzeciw Alash FC, które na wiosnę jest nieomylne. Ostatnie pięć meczów tego kazachskiego zespołu to cztery zielone kółka oznaczające zwycięstwo oraz jeden remis. Kapitalna forma oraz mistrzostwo, które zdaje się być już na wyciągnięcie ręki. Istnieje scenariusz, w którym Alash FC po tej serii gier na cztery kolejki przed końcem będzie miał aż siedem punktów przewagi względem drugiej lokaty. To teoretycznie nie da im jeszcze mistrzostwa, ale praktycznie da. Dla Czasoumilaczy to może być natomiast ostatnia szansa w kontekście medali.
VIRTUALNE Ń – OLDBOYS DERBY
Nie licząc ostatniej kolejki tylko dwa zespoły w siódmej dywizji na wiosnę wygrały wszystko. Były to właśnie zespoły Virtualnych oraz Old Boysów. Pierwsze trzy gry w rundzie rewanżowej to komplet punktów jednych i drugich. Do czasu. A konkretniej: do ostatniej kolejki. I jak razem te ekipy szły łeb w łeb prześcigając się na "zielone kółka", tak razem, niejako pojednawczo "postanowiły" pod koniec kwietnia zgubić punkty. Gospodarze przegrali z kazachskim Alashem FC, co miało prawo się wydarzyć, zaś goście podzielili się punktami z Orłami. Teraz sprawa się komplikuje, gdyż istnieje duża szansa, że przegrany tego pojedynku na cztery kolejki przed końcem wypadnie z miejsc medalowych albowiem bardzo szybko dystans skraca Wataha Wilków. Zresztą, nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, iż batalia drugiej z trzecią ekipą ligi na chwilę przed zakończeniem sezonu będzie szalenie ważna. Ani zawodników, ani klubów nie trzeba przed tym faktem jakoś dodatkowo nakręcać, każdy zdaje sobie sprawę, jak istotny jest to moment i wierzymy, że obie ekipy dostarczą nam masę sportowych emocji.
SKRA WARSZAWA – WARSAW GUNNERS
Nie ma co ściemniać – nie zapowiada się nam ten pojedynek jako spotkanie gigantów. Łącznie, w ośmiu meczach, które oba te kluby po zsumowaniu zagrały na wiosnę, wygrać udało się tylko... raz. Jedno zwycięstwo na osiem spotkań lub inaczej... pięć punktów na dwadzieścia cztery, które były w tym czasie do uzyskania nie brzmi zbyt atrakcyjnie. Choć tu mała adnotacja, a w zasadzie dwie. Pierwsza: to goście tego meczu i tylko goście, zadbali o ten pięciopunktowy dorobek, a ich rezultat należy odbierać dwojako, bo z jednej strony wygrali tylko raz, ale z drugiej... również tylko raz przegrali. Druga adnotacja to natomiast trzy punkty wygrane przez SKRĘ na boisku, natomiast przegrane następnie przez "biurokrację" oraz regulamin. W każdym razie Warsaw Gunners w niedzielę będą faworytem, a ich zwycięstwo może sprawić, iż na nowo ekipa ta podłączy się pod grę nawet o... medale. Tego samego niestety nie można już powiedzieć o Skrze Warszawa...
| 8 LIGA |
SYNOWIE KSIĘDZA – FORCE FUSION FC
Łaciata była ta ostatnia ścieżka zdrowia w wykonaniu gospodarzy. Kolorowa przeplatanka innymi słowy, bo a to raz przegrana, a to raz zwycięstwo, remis, a następnie znów: zwycięstwo, remis. W każdym razie jakoś to jednak idzie i udaje się regularnie punktować, co najważniejsze przy tak wyrównanej stawce. Pech jednak polega na tym, iż tym razem przyjdzie się mierzyć na wicelidera ligi, który na ostatniej pięć meczów przegrał tylko jedno – to ostatnie. Tę porażkę można jednak lekko usprawiedliwić wszakże Force Fusion podejmowało silne FC Patriot, które dołączyło do nas na wiosnę i które wygrało trzy z czterech dotychczasowych meczów. W tym właśnie z Force Fusion 5:3. Porażka FF sprawiła, że ci niemal całkowicie pogrzebali resztkę nadziei względem złotych medali. Może to boleć tym bardziej, iż Q-Ice dość nieoczekiwanie straciło dwa punkty poprzez remis. Zamiast więc się przybliżyć do ekipy Łukasza Mroza Force tylko się oddalił. Teraz trzeba się skupić na obronie drugiej pozycji, gdyż jeśli Synowie Księdza wygrają w niedzielę to na tym drugim miejscu będziemy mieli wymianę. A jako że po tym weekendzie pozostaną już tylko cztery gry będzie potem następnie trudno to odkręcić. Chyba śmiało możemy ten mecz nazwać grą o wicemistrzostwo tej dywizji.
KRESOWIA WARSZAWA – FC DNIPRO UNITED
Dla obu zespołów wiosna jest bardzo trudnym czasem. Łącznie oba kluby w rundzie rewanżowej zagrały osiem meczów z czego wygrać udało się tylko jeden! Sztuka ta udała się graczom Kresowii i to w ostatni weekend. Tym samym te trzy punkty mogły wlać nieco nadziei w serca kibiców gospodarzy. Ich sytuacja nadal pozostaje ciężka, ale... ale to jeszcze da się odkręcić! Jeśli ekipa Daniela Mikulicha i Władka Łozowskiego w ten weekend zapunktuje za trzy to teoretycznie może awansować aż o dwie pozycji i dodatkowo zrobić sobie wyzwanie nawet pod TOP5 czy TOP4! Jak górna połówka tabeli jest jeszcze w zasięgu, tak podium zarówno Kresowii jak i Dnipro odjechało już bezpowrotnie. Gościom matematycznie, gdyż maksymalnie mogą do końca sezonu uzyskać dwadzieścia jeden punktów (aktualnie na podium trzeba mieć minimum dwadzieścia cztery) a gospodarzom jeszcze w teorii szansa pozostała (Kresowia na koniec sezonu może mieć dwadzieścia dziewięć punktów), ale w praktyce wiemy, jak jest. Kresowia na jednak realną szansę uniknąć spadku i jeśli chce to zrobić, to pojutrze koniecznie trzeba wygrać swoje spotkanie.
Q-ICE WARSZAWA – FC LEGION UA
Mimo prowadzenie 2:0 lodowatym w ostatniej przedmajówkowej serii gier nie udało się utrzymać wyniku i musieli – po raz trzeci w sezonie 2025/26 – podzielić się z rywalem punktami. Uściślając: z Synami Księdza. Nie zmieniło to jednak znacząco pozycji ekipy Łukasza Mroza, ba! Ten jeden zarobiony punkt finalnie okazał się... świetnym kapitałem i kolejnym krokiem w stronę mistrzostwa. Patriot ograło drugie Force Fusion, trzeci Synowie Księdza właśnie zremisowali z Q-Ice więc tym samym koniec końców był to porządny weekend dla pretendenta. Co więcej na cztery kolejki przed końcem ich przewaga nad drugim miejscem może wynosić już osiem punktów, co właściwie będzie przypieczętowaniem ich koronacji. Święto to będą próbowali zepsuć gracze ukraińskiego Legionu, a co mają przecież o co grać! Jeśli Synowie Księdza w hitowym starciu tej serii gier przegrają swój mecz z drugim Force Fusion to Legion UA na chwilę przed końcem sezonu może zbliżyć się do podium już na odległość zaledwie dwóch oczek. Stawka więc tej niedzielnej gry jest ogromna, a to sprawia, iż mamy prawo oczekiwać kapitalnego widowiska.
SHITABLE – FC PATRIOT
Gospodarze dzielnie walczą, ażeby zachować swój ligowy byt. Mieli zły kapitał po jesieni, wynoszący zaledwie siedem punktów, ale już w cztery kolejki rundy wiosennej udało się niemal ten kapitał podwoić. Obecnie, mając trzynaście punktów, aby wyjść ze strefy spadkowej musieliby dogonić siódmych Persów, którzy mają zaledwie o dwa punkty więcej. Co więcej! Shitable jeśli w niedzielę wygra swój mecz to zrówna się punktami z będącymi na szóstej lokacie FC Patriotami. I to... nie koniec! Bo czemu nie marzyć o pnięciu się jeszcze wyżej? Trzeba bowiem zwrócić uwagę na beznadziejną formę na wiosnę FC Alliance - piąte lokata wiosną cztery na cztery przegrane mecze oraz na nieprzekonującą dyspozycję czwartego Legionu UA, który wiosną wygrała tylko raz. Tylko że tak jak może o tym myśleć ekipa gospodarzy, tak to samo – i jeszcze z większymi argumentami – mogą robić to goście. Ich strata do piątego Alliance oraz czwartego Legionu UA wydaje się naprawdę spokojnie do odrobienia. W tę niedzielę ktoś jednak musi w tym kierunku wykonać pierwszy krok – kto to będzie? Odpowiedź poznamy już pojutrze!
FC ALLIANCE – FC PERS
Coś bardzo niedobrego przez zimę wydarzyło się w obozie gospodarzy. Z ekipy walczącej o medale, nawet i te złote, pozostało już tak niewiele. Ich dorobek z jesieni jeszcze broni zielono-czarnych przed widmem spadku, ale jeśli ci szybko nie odpadają na nowo swojej zagubionej formy może być różnie. Obecnie mimo że na teoretycznie bezpiecznej piątej lokacie, to w istocie mają tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, a tam ekipy które chociażby w ostatniej kolejce zapunktowały za trzy. Tego samego nie można powiedzieć o Alliance, które nie wygrało ani razu, co więcej! Ani razu też nie zapunktowało choćby przez remis. Na innym biegunie mentalnym z kolei są Persowie, którzy w analogicznym okresie na opak – tylko raz przegrali. Jeśli pojutrze ograją Alliance to nie dość że ich przeskoczą, to dadzą sobie spore szanse, aby sezon zakończyć w TOP5 i wziąć udział w naszym darmowym czerwcowym turnieju. Patrząc na ich formę oraz brak formy ich rywalu taki scenariusz wydaje się jak najbardziej możliwy do zrealizowania.
| 9 LIGA |
TRCH - ASAP VEGAS
Mimo że obie ekipy w tabeli dzieli aż 21 punktów, mamy przeczucie, że czeka nas naprawdę wyrównane widowisko. TRCH, mimo trudnej sytuacji, prezentuje się solidnie na tle mocniejszych rywali, co pokazały między innymi spotkania z Iglicą czy LaFlame. Teraz przed nimi kolejne starcie z przeciwnikiem z najwyższej półki, bo mówimy przecież o wiceliderze rozgrywek. Trzeba jednak przyznać, że powrót ASAP Vegas po przerwie zimowej można na ten moment określić mianem lekkiej zadyszki. To daje pewne nadzieje drużynie Kamila Pasika, choć ewentualny sukces będzie wymagał od nich pełnej mobilizacji i 200% zaangażowania. Walka o utrzymanie wciąż pozostaje bardzo trudnado bezpiecznego miejsca brakuje obecnie siedmiu punktów. Mimo wszystko wierzymy, że determinacja i wiara do końca mogą zdziałać cuda, a postawa TRCH jeszcze zostanie wynagrodzona. Na ten moment potrzeba jednak przede wszystkim zwycięstw, a droga do celu nadal jest bardzo daleka.
KRÓLEWSCY WOLA - GAMBA VELOCE
Mecz pomiędzy Królewskimi Wola a Gamba Veloce można śmiało nazwać starciem dwóch najmocniejszych ekip środka tabeli - w końcu mówimy o czwartym i piątym miejscu. Gdy ktoś mierzy się z którąś z tych drużyn, od razu wiadomo, że łatwo nie będzie. Teoretycznie szanse na wyższe lokaty nie są już zbyt duże, ale dopóki piłka w grze, wszystko pozostaje możliwe. Obie drużyny muszą też uważnie oglądać się za siebie, bo KSB II cały czas naciska. Zarówno Królewscy, jak i Gamba potrafią grać bardzo dobrą piłkę, a ich największym atutem jest zespołowość - gra efektowna, przyjemna dla oka, a jednocześnie skuteczna. Właśnie dlatego spodziewamy się naprawdę jakościowego spotkania. W przypadku zwycięstwa Królewskich ich przewaga nad Gambą stanie się już dość bezpieczna i pozostanie im zadbać o dowiezienie czwartego miejsca do końca sezonu. Jeśli natomiast wygra Gamba Veloce, dojdzie do zrównania punktami i walka rozgorzeje na całego. Co ciekawe, remis wbrew pozorom może bardziej sprzyjać ekipie Filipa Wolskiego, bo to właśnie im terminarz w dalszej części sezonu wydaje się bardziej korzystny. Jedno jest pewne - emocje są nie tylko na samym szczycie tabeli!
BIELANY LEGENDS - A.D.S. SCORPION"S
W walce o utrzymanie w 9. Lidze Bielany Legends zyskały względny spokój, głównie dzięki swojej postawie oraz wynikom pozostałych drużyn zamieszanych w walkę o pozostanie w lidze. Dzięki temu mogą teraz skupić się na walce o potencjalnie wyższe lokaty, a być może nawet o miejsce premiowane udziałem w Superbet Cup. Już w tej kolejce mogą jednak przypieczętować spadek A.D.S. Scorpion"s. Dla gości jest to kompletnie nieudany sezon, a zaledwie trzy zdobyte punkty najlepiej oddają skalę problemów, z jakimi mierzyła się drużyna przez całe rozgrywki. Trudno dziś przewidzieć, co wydarzy się dalej z zespołem, jednak znając determinację trenera i charakter tej ekipy, można być pewnym, że tanio skóry nie sprzedadzą. Na ten moment Scorpion’s powinni przede wszystkim skupić się na godnym dokończeniu sezonu - bez walkowerów, z pełnym zaangażowaniem i podniesioną głową. Kwestia utrzymania wydaje się bowiem już jedynie wyższą matematyką.
KSB II WARSZAWA - KS IGLICA WARSZAWA
Pojedynek pomiędzy rezerwami KSB a Iglicą będzie miał dodatkowy podtekst. Gospodarze z pewnością będą chcieli odegrać się za jesienny blamaż. Warto przypomnieć, że był to okres, w którym pierwszy garnitur Michała Tarczyńskiego przebywał na Krecie w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów Socca, co doprowadziło do kompletnej dezorganizacji kadrowej i sytuacji, w której na mecz stawiło się jedynie pięciu zawodników. Obecnie sytuacja wygląda już zdecydowanie stabilniej i można spodziewać się znacznie bardziej wyrównanego widowiska. Mimo wszystko faworytem pozostaje Iglica, która ani myśli dawać ASAP Vegas czy LaFlame choćby cienia nadziei w walce o złote medale. Jeszcze przed majówką dali jasno do zrozumienia, że potknięcie w meczu z rezerwami Ognia było jedynie wypadkiem przy pracy, który może przydarzyć się każdemu. Wiele wskazuje na kontynuację zwycięskiego marszu teamu Radka Sówki, ale spacerku jak minionej jesieni z pewnością nie doświadczymy.
LAFLAME BIELANY - KS SANDACZ
W kontekście tego spotkania trudno spodziewać się większej niespodzianki. Jedyną nadzieją dla KS Sandacz mogą być ewentualne absencje kluczowych zawodników LaFlame lub wyjątkowa niedyspozycja gospodarzy spowodowana potencjalnym sobotnim „baletem” na Bielanach. Poza tym różnica klas pomiędzy obiema drużynami jest wyraźnie widoczna - zarówno w tabeli, bezpośrednim meczu z jesieni, jak i w samej postawie obu ekip na boisku. Sandaczowi, podobnie jak pozostałym drużynom ze strefy spadkowej, będzie niezwykle trudno wydostać się ponad kreskę. Do bezpiecznej lokaty brakuje aż siedmiu punktów, a do końca sezonu pozostało już tylko pięć kolejek. Sytuacja robi się więc coraz bardziej napięta. Czy będziemy świadkami powrotu na miarę Podbeskidzia Czesława Michniewicza? Wszystko pozostaje w nogach - a może bardziej w płetwach -Sandacza.
| 10 LIGA |
FC GÓRKA KAZURKA - FUSZERKA
Tabela się zmienia, drużyny rotują pozycjami, a FC Górka Kazurka niezmiennie okupuje dziewiąte miejsce. Co gorsza dla nich, dziesiąty Bulbez Team wraca do życia i obecnie tylko jeden punkt dzieli obie ekipy. Wszystko wskazuje więc na to, że lada moment może dojść do zmiany miejsc. Górka z pewnością zdaje sobie sprawę z położenia, w jakim się znajduje, jednak na razie kompletnie nie przekłada się to na wydarzenia boiskowe. Boleśnie przekonują się o tym praktycznie w każdy weekend od momentu powrotu rozgrywek po zimowej przerwie. Fuszerka również nie imponuje ostatnio regularnością, przez co nadal nie może być niczego pewna ani w kontekście walki o wyższe lokaty, ani ewentualnego zagrożenia z dołu tabeli. Dla obu drużyn może to być spotkanie na przełamanie, swego rodzaju okazja do odpokutowania ostatnich niepowodzeń i odzyskania spokoju. Mimo wszystko intuicja podpowiada nam, że to właśnie Fuszerka ma nieco większe szanse na sukces w tym meczu.
FC POLSKA GÓROM - HUSARIA MOKOTÓW IV
Husaria w końcu dopięła swego i po cichu wkradła się na ligowe podium. Ich regularność w odnoszeniu zwycięstw wiosną wyraźnie wzrosła i jak dotąd tylko raz podzielili się punktami z rywalem. Kolejnym krokiem będzie starcie z FC Polska Górom, które balansuje obecnie pomiędzy czwartym a szóstym miejscem i wygląda na to, że właśnie w tych rejonach tabeli zakotwiczy na dłużej. Okazałe zwycięstwo FC Polska Górom w poprzedniej kolejce pokazuje jednak, że zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i jest gotów napsuć krwi każdemu, kto stanie mu na drodze. Husaria z kolei liczy na rewanż za jesienną porażkę, a jednocześnie chce umocnić się na trzeciej pozycji. Drugie miejsce pozostaje już raczej kwestią matematycznych szans, dlatego każdy kolejny mecz ma ogromne znaczenie w walce o podium. Rywalizacja o miejsca 3–5 zapowiada się w tej lidze wyjątkowo interesująco, a to spotkanie może okazać się idealnym wstępem do kluczowego etapu sezonu.
GAWULON FC - WCZORAJSI F
Ani Gawulon, ani Wczorajsi nie przeżywają ostatnio najlepszego okresu. Gawulon, czyli stały bywalec ligowego podium, musiał ustąpić miejsca Husarii po zaskakującej porażce z Bulbez Team Bemowo. Wczorajsi natomiast nadal znajdują się w strefie spadkowej, wokół której w ostatnich tygodniach dzieje się naprawdę sporo. Powoli zaczyna jednak zarysowywać się wyraźna granica pomiędzy drużynami walczącymi o coś więcej a tymi, które walczą już głównie o ligowe życie. Gawulonowi nie sprzyja terminarz końcówki sezonu i niewykluczone, że jeszcze pogubią punkty, dlatego w tym meczu zwycięstwo powinno być dla nich obowiązkiem. Każdy inny rezultat może sprawić, że temat awansu trzeba będzie odłożyć na kolejny sezon. W przypadku Wczorajszych da się czasami zauważyć tendencję do dobrych występów przeciwko mocniejszym drużynom, jednak wciąż brakuje im regularności. Tymczasem walka o utrzymanie staje się coraz bardziej wymagająca, a część rywali zaczyna wyraźnie progresować. Najwyższy czas, aby podobny progres był widoczny również u nich, bo jesteśmy przekonani, że stać ich na zdecydowanie więcej, niż pokazuje aktualna tabela.
FC DEPSERADOS - BULBEZ TEAM BEMOWO
Wiele wskazuje na to, że Bulbez Team Bemowo wraca do życia, a wizja utrzymania staje się coraz bardziej realna. Teraz jednak przed doświadczonym zespołem prawdziwy test charakteru w starciu z wiceliderem rozgrywek. Depserados praktycznie nie zaliczają potknięć z drużynami z dolnej części tabeli, problemy pojawiają się głównie w bezpośrednich meczach z rywalami do czołowych lokat. Mimo wszystko pozycja lidera nadal pozostaje w ich zasięgu, dlatego wygrana w tę niedzielę będzie konieczna, jeśli chcą podtrzymać realne nadzieje na mistrzostwo. Drużyny walczące o ligowe życie nigdy nie są łatwymi przeciwnikami, więc gospodarzy może czekać naprawdę ciężka przeprawa. Mimo wszystko to właśnie Depserados pozostają zdecydowanym faworytem tego spotkania. Margines błędu zarówno w walce o mistrzostwo, jak i o utrzymanie zmniejsza się z kolejki na kolejkę, a to tylko dodaje pikanterii temu spotkaniu - każdy chciałby skubnąć coś dla siebie.
GRAJKI I KOPACZE - FC PO NALEWCE
Przy okazji pierwszego starcia tych ekip jesienią pisaliśmy, że będzie to mecz na szczycie dwóch drużyn, które mają coś do udowodnienia. Z biegiem czasu boisko brutalnie zweryfikowało jednak te oczekiwania i obecnie tylko Grajki i Kopacze konsekwentnie potwierdzają swoją jakość. FC Po Nalewce na wiosnę zdobyli zaledwie jeden punkt i tylko dzięki lepszemu bilansowi w bezpośrednim meczu nie znajdują się obecnie w strefie spadkowej. Sytuacja ekipy Łukasza Gaby nie wygląda najlepiej, zwłaszcza że teraz czeka ich starcie z liderem rozgrywek. Grajki i Kopacze muszą w tym momencie patrzeć przede wszystkim na siebie i uważać, by nie dać zbyt dużo wiatru w żagle ekipie Depserados. To właśnie tylko te dwie drużyny realnie liczą się już w walce o złoty medal. Końcówka sezonu nie będzie należała do najłatwiejszych, dlatego trzy punkty w najbliższą niedzielę wydają się dla lidera wręcz obywatelskim obowiązkiem.
| 11 LIGA |
FC MOCNY NARKET – LEGIJNA FERAJNA
W 11 lidze zaczniemy od meczu, który będzie miał kolosalne znaczenie w kontekście utrzymania, w którym zmierzą się zespoły ze strefy spadkowej – Mocny Narket i Legijna Ferajna. W tej rywalizacji pod ścianą są gospodarze, którzy mają 4 punkty straty do najbliższego rywala i 6 punktów do bezpiecznej pozycji. Tu nie ma już miejsca na błędy i kolejną porażkę, która może de facto zadecydować o spadku z ligi. Z jednej strony trudno się przyczepić do tego jak na boisku prezentuje się team Rubena Nieścieruka, bo wszystkie cztery wiosenne mecze były na ostrzu noża, z drugiej tylko raz udało się Mocnemu Narketowi wygrać. 3 punkty na 12 możliwych to mało jak na zespół, który walczy o życie. Jednak nie wszystko jeszcze stracone, bo wygrana z Patetikos czy ostatni dobry mecz przeciwko liderowi, AC Choszczówce, daje nadzieję na lepsze wyniki w dalszej części sezonu. Z drugiej strony mamy Legijną Ferajnę, która póki co jest rewelacją rundy rewanżowej. Jako jedyna drużyna w lidze wiosną jeszcze nie przegrała, zdobyła 8 punktów w czterech meczach i jest o krok, by wydostać się ze strefy spadkowej - by tak się stało musi wygrać swoje spotkanie i liczyć na stratę punktów przez Mistrzów Chaosu. Jeszcze po rundzie jesiennej taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny, a teraz może stać się faktem. Biorąc pod uwagę fakt, że przed Ferajną trudna końcówka sezonu, ten mecz po prostu musi wygrać. Trudno wskazać w tym spotkaniu faworyta, ale remis z pewnością nikogo tu nie zadowoli.
HISZPAŃSKI GALEON – MISTRZOWIE CHAOSU
Trudno jednoznacznie ocenić formę Hiszpańskiego Galeonu. Na razie zwycięstwa przeplata porażkami, dobre mecze tymi słabszymi i gdzieś w tym wszystkim brakuje stabilizacji formy. Gdy wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, przytrafia się wtopa z ostatnią drużyną w tabeli, a gdy gospodarze są pod ścianą, to ogrywają zespół z podium. Tak właśnie było tydzień temu, gdy wysoko pokonali Warsaw Wilanów, zachowując dzięki temu szanse na awans. Trudno tu jednak mówić o specjalnej mobilizacji, bo na mecz stawili się meczową szóstką, ale na szczęście rywale również tego dnia grali bez zmian. Słaba frekwencja może być niepokojąca w sytuacji, w której Hiszpański Galeon realnie walczy o awans - czasami mecze rozstrzygają się w samej końcówce i to jest moment w którym trzeba dać jeszcze coś ekstra i nie można wtedy totalnie opaść z sił. A jak radzą sobie Mistrzowie Chaosu? Na pewno założenia przed rozpoczęciem rundy były inne, bo ledwo jedno zwycięstwo w czterech meczach to wynik znacznie poniżej oczekiwań tego zespołu. Zaczęło się zgodnie z planem, od wygranej z Mocnym Narketem, natomiast kolejne mecze to już równia pochyła. Szczególnie ostatnia porażka z Legijną Ferajną mocno skomplikowała sytuację gości, bowiem dość nieoczekiwanie, zamiast myśleć o podium, muszą mocno oglądać się za siebie, bo przewaga nad strefą spadkową stopniała do dwóch punktów. A w najgorszym możliwym scenariuszu, po tej kolejce to właśnie Mistrzowie Chaosu wpadną do czerwonej strefy. Jesienią górą byli zawodnicy Galeonu i my stawiamy na to, że również tym razem wygrają.
FC PATETIOS – MWSP
Gospodarze uczą się na własnych błędach i po tym jak przegrali z Mocnym Narketem, tym razem nie potknęli się ponownie z zespołem ze strefy spadkowej i choć rywalizacja z Piwem Po Meczu była przez dłuższy czas dość zacięta, dopisali sobie kolejne trzy punkty. Swoją drogą było to już trzecie zwycięstwo Patetikos w czterech meczach, co jest bardzo dobrym wynikiem i widać, że w tym zespole raczej wszystko powróciło na właściwe tory. Co więcej dotychczasowe wyniki ułożyły się w tak korzystny sposób, że teraz gospodarze mają już tylko 3 punkty straty do podium i realną szansę na włączenie się do rywalizacji o medale! Do tego niezbędne będzie zwycięstwo z MWSP. Goście dość krótko cieszyli się z tego, ile dało im zwycięstwo w meczu na szczycie z AC Choszczówką. Wspominaliśmy że, mimo tego niewątpliwego sukcesu, team Maćka Wrotniaka i tak praktycznie musi wygrać wszystko do końca sezonu, licząc przy okazji na kolejne potknięcia rywala. Niestety dla nich, już tydzień później sytuacja odwróciła się o 180 stopni i znów lider odskoczył na 8 punktów, co będzie już raczej nie do obrobienia. MWSP pozostaje więc liczyć na cud, a do tego trzeba też „zabezpieczyć tyły”, bo konkurencja nie śpi i wciąż jest wiele drużyn, które mają chrapkę na awans. Porażka z Patetikos sprawi, że cały peleton może doskoczyć, a to będzie oznaczać, że będziemy mieli niezwykle ciekawą końcówkę sezonu.
AC CHOSZCZÓWKA – FC WARSAW WILANÓW
AC Choszczówka błyskawicznie wróciła na zwycięską ścieżkę, choć musimy przyznać, że rywalizacja z Mocnym Narketem nie była aż tak łatwa jakby mogła wskazywać na to ligowa tabela. Tym samym właściwie wróciliśmy do punktu wyjścia, bo w tym momencie porażka z MWSP nie ma już większego znaczenia oprócz tego, że gospodarze nie zakończą ligowych zmagań bez porażki, a to, obok mistrzostwa, mogło być jednym z celów tej ekipy. Wszystko dzięki temu, że w poprzedniej kolejce MWSP przegrał z CWKS Ferajną Warszawa i znów przewaga Choszczówki nad wiceliderem urosła do 8 punktów. Teraz gospodarze zmierzą się z trzecim Warsaw Wilanów i choć można ten mecz nazwać meczem na szczycie, to jednak forma obu zespołów jest zgoła inna. Goście niestety, póki co, nie zaliczą wiosennej kampanii do udanej – na 12 możliwych punktów udało się zdobyć zaledwie 4 i nie dość, że pociąg z napisem mistrzostwo błyskawicznie odjechał, to w dodatku zagrożone jest nawet miejsce na podium 11 ligi. Wydawało się, że wygrana z Mistrzami Chaosu przywróciło już team z Wilanowa na właściwie tory, ale było to nieco złudne, bo sami Mistrzowie, jak pokazał czas, są dalecy od wielkiej formy. Jeżeli Warsaw Wilanów chce skutecznie rywalizować z obecnym liderem musi stawić się z swoim najlepszym możliwym składzie, również pod względem ilości zawodników, bo tego brakowało w ostatnim meczu. Ta runda pokazała, że z Choszczówką można powalczyć i to pozostawia jakiś cień szansy dla gości.
PIWO PO MECZU FC – CWKS FERAJNA WARSZAWA
Niestety przygoda Piwa Po Meczu w 11 lidze raczej nie zakończy się happy endem. Nie jest to wielkie zaskoczenie, biorąc pod uwagę ich sytuację już po rundzie jesiennej, natomiast ostatnie występy były jakąś iskierką nadziei na lepsze czasy dla Piwoszy. Tutaj nie ma większej filozofii – gospodarze musieli seryjnie wygrywać, by wydostać się ze strefy spadkowej, ale takiej serii można się spodziewać raczej po zespołach grających o podium. Wygrana z Hiszpańskim Galeonem z pewnością dała wiele radości, a i występy przeciwko MWSP czy ostatnio Patetikos dają podstawy by sądzić, że w tym sezonie Piwosze jeszcze zdołają dorzucić coś do swojego konta. Mają 9 punktów straty do bezpiecznej pozycji, do podniesienia z murawy zostało 15 – może gdyby udało się jeszcze w tę niedzielę ograć Ferajnę… Tyle tylko, że rywale mają zupełnie inne plany na ten wieczór. Goście mieli fatalny początek rundy – zdobyli zaledwie jeden punkt w trzech spotkaniach, ale ta liga jest na tyle wyrównana, że zwycięstwo, jakże cenne z dzisiejszej perspektywy, nad MWSP dało im drugi oddech i CWKS Ferajna wciąż liczy się w walce o podium, choć, na ten moment, raczej o jego najniższy stopień. Sporo może się zmienić również po tej serii gier, ale jedno jest pewne – porażka w meczu z Piwoszami, w przypadku gości, nie wchodzi w rachubę.
| 12 LIGA |
FC VIKERSONN UA II – RODZINA SOPRANO
Już w meczu otwierającym 14 kolejkę czeka nas hit tego poziomu rozgrywkowego. FC Vikersonn UA II podejmie Rodzinę Soprano, czyli zmierzą się odpowiednio czwarta i druga drużyna w lidze. Gospodarze rundę wiosenną zaliczyli od porażki z FC Łazarskim i po 10 kolejce strata do pierwszego miejsca wynosiła już 9 punktów, co wtedy wydawało się ogromną różnicą w stosunku do lidera. Kwietniowa kampania była jednak perfekcyjna w wykonaniu tego ukraińskiego zespołu – trzy mecze, trzy wygrane, w tym jakże cenne zwycięstwo z FC Melange. Dzięki temu dystans do podium zmalał do zaledwie 3 punktów, a do pierwszego i drugiego miejsca do 4 oczek. Gospodarze pewnie życzyliby sobie, by maj był równie owocny jak kwiecień, ale przed nimi mega trudny pojedynek. Rodzina Soprano jeszcze w tej rundzie nie przegrała, na 12 możliwych punktów zdobyła 10, w tym w ostatniej kolejce podzieliła się punktami z FC Łazarskim. Dla gości nie był to wynik marzeń, bowiem bilans bezpośrednich spotkań przemawia na korzyść rywali i by zdobyć mistrzostwo muszą mieć przynajmniej o jeden punkt więcej od Łazarskiego. A to oznacza, że w obecnej sytuacji margines błędu znacznie się zmniejszył. Dla obu zespołów będzie to niezwykle ważny mecz – Vikersonn UA II gra o to, by zachować szanse na awans, Rodzina Soprano nie może się potknąć w wyścigu o tytuł. W pierwszym meczu lepsi byli gracze z Ukrainy, ale biorąc pod uwagę formę i wzmocnioną kadrę gości, postawimy na Rodzinę Soprano.
DYNAMO WOŁOMIN – LUMINA
Dynamo Wołomin jest chyba pierwszą drużyną, która nie bardzo ma już o co grać w tym sezonie. Oczywiście matematyczne szanse są nawet na mistrzostwo, ale prawdopodobieństwo jest bliskie zeru. Gospodarze do podium tracą 9 punktów, nad strefą spadkową mają 7 punktów przewagi i póki co są zawieszeni w takiej próżni środka tabeli. Forma też pozostawia wiele do życzenia, bo na cztery mecze rudny wiosennej udało się pokonać tylko będących w jeszcze większym kryzysie zawodników Furduncio Brasil FC II. 3 punkty na 12 możliwych to zdecydowanie za mało, by bić się o wyższe lokaty i pewnie pozostanie już tylko próba zajęcia miejsca w TOP 5, by zagrać w Pucharze Ligi Fanów. Chyba że „Urwisy” przegrają najbliższy mecz z Luminą i gospodarze zostaną wciągnięci w walkę o utrzymanie. Nominalni goście robią wiele, by uniknąć spadku w swoim premierowym sezonie w Lidze Fanów i być może ich determinacja zostanie nagrodzona na koniec sezonu. Póki co do siódmych Brazylijczyków tracą 4 punkty i tu muszą liczyć na pomoc FC Razam, z którymi podzielili się punktami w poprzedniej kolejce. Remis z pewnością nie zadowolił żadnej ze stron i kto wie, czy brak tych 2 oczek nie będzie kluczowy. Jeżeli Lumina chce zachować szansę na wyjście z czerwonej strefy musi ten mecz wygrać – dwie kolejne potyczki to rywalizacja z FC Melange i Rodziną Soprano i tam o zwycięstwo będzie trudno. Patrząc na formę obu zespołów nieznacznym faworytem będzie, w naszej ocenie właśnie Lumina.
FC MELANGE – VOX POPULI
Wyniki FC Melange w rundzie rewanżowej są nieco rozczarowujące. Oczywiście 6 punktów w czterech meczach to żaden wielki dramat, ale od zespołu, który miał(i chyba nadal ma) walczyć o mistrzostwo, od lidera ligi po rundzie jesiennej, można wymagać nieco więcej. Melanżownicy nadal są w grze, wciąż wiele zależy od nich, ale ich pozycja znacznie osłabła – najtrudniej będzie przegonić Rodzinę Soprano(punkt straty w tabeli i gorszy bilans bezpośrednich spotkań), bo z FC Łazarskim wciąż mają jeszcze do rozegrania rewanż, a pierwszy mecz padł łupem FC Melange. Tyle tylko, że gospodarze jak na razie wygrali tylko z dołującymi Dynamo Wołomin i Furduncio Brasil FC II, które grają znacznie gorszej niż jesienią. Tym bardziej rywalizacja z Vox Populi będzie dla nich bardzo ważna – wygrywając pozbędą się przynajmniej jednego konkurenta do awansu. Goście mają 6 punktów straty i dla nich to będzie mecz o być, albo nie być – zwycięstwo utrzyma ich w grze o medale, porażka właściwie zamknie im drogę do awansu. Vox Populi dobrze weszło w rundę, zaczynając od dwóch wygranych, ale w dwóch kolejnych meczach schodziło już na tarczy – najbardziej chyba boli porażka z FC Razam, bo gdyby nie wpadka z zespołem ze strefy spadkowej ich sytuacja w tabeli byłaby diametralnie inna. A tak, trzeba liczyć na sprawienie niespodzianki z wyżej notowanym rywalem. Goście mają się za co rewanżować – w pierwszym meczu tych zespołów FC Melange wygrało gładko 11:0.
FURDUNCIO BRASIL FC II – FC RAZAM
Widmo spadku coraz mocniej zagląda w oczy Furduncio Brasil FC II. Jeszcze po rundzie jesiennej mogło to pójść w dwie strony – Brazylijczycy mieli 3 punkty straty do podium i 6 do lidera – teraz ta strata wynosi odpowiednio 12 i 13 punktów, natomiast przewaga nad strefą spadkową wydawała się dość spora, a teraz to zaledwie 4 oczka. I być może to będzie właśnie mecz, który w dużej mierze zadecyduje o losach drugiego zespołu Furduncio. Nie ma co ukrywać, gospodarze wiosną totalnie zawodzą, jako jedyni w lidze jeszcze nie zapunktowali, a wykres formy świeci się cały na czerwono, oznaczając pięć porażek z rzędu! Jeżeli gracze z Brazylii mają szukać przełamania to właśnie w tym meczu, inaczej na dobre zostaną wciągnięci do walki o utrzymanie. A taki jest właśnie plan FC Razam. Goście mają 5 punktów straty do rywali i właściwie w tym meczu są poniekąd pod ścianą – jeżeli ta różnica się powiększy, będzie zbyt mało czasu, by ją odrobić. Przed FC Razam chwila prawdy – dwa najbliższe mecze rozegrają z bezpośrednimi rywalami do utrzymania, właśnie Furduncio i za tydzień z Gentleman Warsaw Team. Jeżeli uda się zdobyć komplet punktów jeszcze wszystko będzie możliwe. A jest na to szansa, bo goście w końcu nabrali nieco wiatru w żagle – pokonali Vox Populi i zremisowali z Luminą. Jeżeli utrzymają ten trend, są w stanie pokonać i będących w kryzysie Brazylijczyków.
FC ŁAZARSKI – GENTLEMAN WARSAW TEAM
5 punktów straty do bezpiecznej pozycji – czy Gentlemanom uda się „oszukać przeznaczenie” i jednak skończyć sezon nad kreską? Jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się to mało prawdopodobne, ale wyniki ostatniej serii gier ułożyły się na tyle korzystnie, że ta wiara mogła, przynajmniej chwilowo, powrócić. Oczywiście tutaj wciąż wiele czynników musi się zgrać i wystąpić w jednym czasie, do tego sami Gentlemani muszą sobie pomóc wygrywając kolejne spotkania. Ale jak tu myśleć o kolejnym zwycięstwie, gdy naprzeciw wychodzi obecny lider, który dopiero co zremisował z Rodziną Soprano, która z kolei niedawno bez problemu robiła gości aż 12:0? Na szczęście, dla Dżentelmenów i nie tylko, mecz zaczyna się od 0:0, a świat futbolu pełen jest niespodzianek. Również w tym sezonie na boiskach Ligi Fanów „Dawid” pokonywał „Goliata” bo właśnie w ten sposób możemy określić pojedynek tych dwóch drużyn. A przecież, gdy oba teamy mierzyły się w pierwszej kolejce, nic nie wskazywało na to, że po 13 kolejkach będą na tak przeciwległych biegunach – wtedy to górą był zespół Michała Danga. Teraz trudno stawiać go w roli faworyta, FC Łazarski jest na dobrej drodze, by zdobyć tytuł, ale po drodze nie może się potknąć – nad drugą Rodziną Soprano góruje tylko dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań. Sprawa jest więc prosta – jeżeli wygra wszystko do końca sezonu zdobędzie złoto – a kolejny krok ku temu musi postawić w meczu z Gentlemanami.
| 13 LIGA |
KRESOWIA WARSZAWA II – COCKPIT COUNTRY
Cockpit Country chyba powoli musi się już godzić z tym, że ten sezon skończy się dla nich relegacją. Trudno bowiem sobie wyobrazić, że uda się gościom odrobić siedmiopunktową stratę do White Foxes, szczególnie, że właśnie z Białymi Lisami przegrali w poprzedniej kolejce. To był dla Cockpitu najważniejszy mecz sezonu – gdyby wygrali strata do bezpiecznej pozycji wynosiłaby teraz zaledwie dwa punkty i w takim wypadku można by śmiało bić się o utrzymanie nawet do ostatniej kolejki. Oczywiście, póki są matematyczne szanse nie ma co kategorycznie przesądzać o losie gości, natomiast realnie patrząc ten sezon muszą oni po prostu dograć. Chyba że uda się sprawić w tę niedzielę niespodziankę i ograć bardzo dobrze spisującą się w tej rundzie Kresowię Warszawa II. Gospodarze na cztery mecze wygrali aż trzy, przy czym należy nadmienić, że przed nimi wciąż wymagająca końcówka sezonu. Jeżeli jednak wykażą tyle determinacji co w ostatnim meczu z Siwym Koniem, to jest duże prawdopodobieństwo, że uda się wywalczyć awans. Do trzeciego miejsca brakuje im trzech punktów i jeżeli w najbliższym czasie nie zaliczą wpadki z Cockpit Country i White Foxes to pojedynki z Elitarnymi Gocław, Borowikami i Joga Bonito będą bezpośrednią rywalizacja o medale. Biorąc pod uwagę obecną formę jak i pozycję w tabeli każdy inny wynik niż wygrana drugiego zespołu Kresowii będzie sporym zaskoczeniem.
ELITARNI GOCŁAW – LISY BEZ POLISY
Chyba trochę nie doceniliśmy tego, w jakiej formie znajdują się gracze Elitarnych Gocław. Co prawda wygrywali z zespołami ze strefy spadkowej, ale nie były to tak wysokie zwycięstwa jakich można by się spodziewać biorąc pod uwagę to, jak wiele dzieliło te drużyny w ligowej tabeli. Podział punktów z Borowikami też można by uznać za małą wpadkę, natomiast nad zwycięstwem z Joga Bonito nie można już przejść obojętnie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko mecze z rundy wiosennej, to team z Gocławia byłby… liderem. Jak widać swego rodzaju pragmatyzm zdaje tutaj egzamin, bo choć gospodarze nie wygrywają spektakularnie, to jednak sukcesywnie dopisują sobie kolejne punkty do swojego konta. W przeciwieństwie do najbliższego rywala, który akurat punktów za bardzo nie zbiera. W tej rundzie gracze Lisów jeszcze ani razu nie cieszyli się ze zwycięstwa, ba nawet nie udało się zremisować. Taka forma oznacza tylko jedno – goście będą się bili co najwyżej o utrzymanie i w tym kontekście te kluczowe mecze jeszcze przed nimi. Póki co ich sytuacja nie jest jeszcze tak fatalna – do bezpiecznego miejsca brakuje im tylko dwóch punktów więc jak najbardziej jest to do odrobienia. Do końca zostało pięć kolejek i najwyższa pora na przełamanie w najbliższym czasie, ale czy to nastąpi właśnie w rywalizacji z Elitarnymi? Teoretycznie Lisy nie są na straconej pozycji i naszym zdaniem, jeżeli zbiorą dobry skład, są w stanie nawiązać walkę z teamem z Gocławia, choć nadal to gospodarze będą faworytem tego pojedynku.
WHITE FOXES – NIEUCHWYTNI
Po długiej obecności w strefie spadkowej, White Foxes w końcu wyszli nad kreskę. Czy na długo, okaże się w najbliższym czasie, bowiem kolejne trzy mecze będą mocno wymagające dla tego zespołu. Póki co Białe Lisy zrobiły to co musiały zrobić – wygrały bardzo ważne dla nich spotkanie z Cockpit Country, co było absolutnym minimum w walce o utrzymanie. I chyba tylko to im zostało w tym sezonie, bo nawet piąta lokata, dająca prawo do gry w Pucharze Ligi Fanów, jest na ten moment poza ich zasięgiem. Na razie ta ekipa musi się cieszyć z każdego punktu, z każdego dobrego meczu, bo najbliżsi rywale są w bardzo dobrej formie. Jak chociażby Nieuchwytni, którzy tej wiosny zdobyli już 9 na 12 możliwych punktów, a jedyną porażkę zaliczyli z obecnym liderem. Team Marka Szklennika, o czym pisaliśmy już wcześniej, na boisku prezentuje się nawet lepiej niż jesienią – gra bardziej dojrzalej, skuteczniej i nie popełnia zbyt wielu głupich błędów. To przekłada się również na pozycję w tabeli – tu o trzecie miejsce toczy się zacięta walka i jeżeli goście wygrają wszystko do końca, to będą mieli zapewnione minimum brązowe medale. W rywalizacji z White Foxes będą zdecydowanym faworytem, ale musimy pamiętać, że jesienią obie ekipy musiały podzielić się punktami, więc Nieuchwytni muszą się mieć na baczności.
SIWY KOŃ – BOISKOWY FOLKLOR
Po czterech meczach wiemy już nieco więcej o Siwym Koniu – na razie gospodarze zaliczyli dwie wygrane i dwie porażki co jest całkiem niezłym wynikiem, ale wielce prawdopodobne, że liczyli oni na nieco więcej. Udało im się pokonać zespoły z dolnej połowy tabeli i byli blisko wygranej z drugą drużyną Kresowii. I właśnie po tym ostatnim meczu mogli mieć spory niedosyt, bo zwycięstwo było naprawdę blisko i być może to dałoby nawet możliwość włączenia się do walki o utrzymanie. Z drugiej strony gospodarze wciąż mogą podchodzić do kolejnych spotkań bez większej presji i to może im tylko pomóc, szczególnie z zespołami wyżej notowanymi, bo to rywale muszą wygrywać. Taką drużyną jest właśnie Boiskowy Folklor. Po ostatniej kolejce Joga Bonito, główny rywal do mistrzostwa, zrobił gościom nie lada prezent, przegrywając z Elitarnymi Gocław. To daje Folklorowi bufor jednego meczu, w którym mogą pozwolić sobie na potknięcie, ale głupio byłoby go wykorzystywać już przy pierwszej nadarzającej się okazji. Bo po co w sumie tak mocno kusić los? Nie ma co ukrywać, mecze z Siwym Koniem będą języczkiem u wagi w tej lidze i to ten zespół może w dużej mierze zadecydować o tym kto zgarnie medale, a kto obejdzie się smakiem. Tutaj raczej nie przewidujemy niespodzianki i trzy punkty powinny powędrować do Boiskowego Folkloru, choć ewentualne zwycięstwo nie przyjdzie łatwo.
JOGA BONITO – BOROWIKI
Co się stało z Jogą Bonito w ostatnim czasie? O ile przegraną z Boiskowym Folklorem, choć bolesną, niejako można było w jakimś stopniu przewidzieć, o tyle kolejna przegrana, tym razem z Elitarnymi, niejako postawiła ten zespół pod ścianą. Po prostu gospodarze nie przyzwyczaili nas do tego, że tracą punkty, a już na pewno nie dwa razy z rzędu. Teraz muszą nie tylko oglądać się na Boiskowy Folklor z nadzieją, że ktoś będzie w stanie z nimi wygrać, ale i sami muszą wygrać już wszystko do końca. Zostało pięć kolejek do rozegrania, niby jeszcze może wiele się w tym czasie zdarzyć,ale mamy wrażenie, że mistrzostwo niestety mocno się od nich oddaliło. Co więcej, trzeba zacząć oglądać się za siebie, bo trzeci Elitarni tej wiosny punktują na bardzo dobrym poziomie. A jak wygląda sytuacja Borowików? Póki co są trochę zawieszeni w próżni – do podium brakuje im 6 punktów, nad strefą spadkową mają 7 punktów przewagi i właściwie nie grozi im ani awans, ani spadek. Najbliżej im do TOP 5 i chyba na ten moment to będzie główny cel tej ekipy. Z pewnością wygrana z Joga Bonito dałaby mocny impuls do tego, by jeszcze pokusić się o podium, ale czy wicelider da się pokonać po raz trzeci z rzędu? Sportowa złość raczej na to nie pozwoli, choć patrząc na historię bezpośrednich spotkań Borowiki potrafiły dwukrotnie (w pięciu meczach) pokonać najbliższego rywala.
| 14 LIGA |
BS ZADYMIARZE - OLDBOYS DERBY II
Patrząc na tabelę, widzimy klasyczne starcie lidera z wiceliderem, ale rzeczywistość jest nieco bardziej złożona. Przewaga Zadymiarzy jest już na tyle wyraźna, że zwycięstwo w tym meczu mogłoby praktycznie przesądzić o losach mistrzostwa. Obecna forma drużyny, regularność punktowania oraz korzystnie wyglądający terminarz sprawiają, że coraz trudniej wyobrazić sobie scenariusz, w którym ktoś odbierze im złote medale. Zadymiarze imponują przede wszystkim konsekwencją i spokojem. Nawet jeśli nie każdy mecz jest widowiskowy, potrafią kontrolować przebieg spotkań i punktować z dużą regularnością. To właśnie ta stabilność sprawiła, że dziś znajdują się w miejscu, z którego bardzo trudno będzie ich zepchnąć. OldBoys Derby II z pewnością nie zamierzają jednak składać broni. Ambicje tej drużyny pozostają bardzo wysokie i dopóki matematyka daje choć cień nadziei, zrobią wszystko, by jeszcze włączyć się do realnej walki o pierwsze miejsce. Jeśli chcą jeszcze wywrzeć presję na liderze, to właśnie teraz jest moment, by wysłać jasny sygnał. Można więc spodziewać się meczu pełnego intensywności, walki i dużych emocji. Dla Zadymiarzy będzie to okazja, by wykonać ogromny krok w stronę mistrzostwa, natomiast OldBoys Derby II staną przed szansą na przedłużenie emocji w walce o tytuł. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas jedno z najciekawszych i najbardziej jakościowych spotkań całego sezonu w 14. Lidze.
SANTIAGO REMBERTEU - ELEKCYJNA FC
To zdecydowanie nie jest najlepszy moment dla obu ekip, więc być może majówkowa przerwa przyszła dla nich w idealnym czasie - żeby przemyśleć lub ewentualnie zapić to i owo. Mimo pięciu porażek z rzędu Santiago Remberteu nadal utrzymuje się na czwartej pozycji, jednak margines błędu całkowicie się wyczerpał. Każda kolejna strata punktów może oznaczać dalszy spadek w tabeli, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawałoby się kompletnie nieprawdopodobne. Patrząc na ich dyspozycję z jesieni, niejeden kibic po kilkumiesięcznej śpiączce przecierałby dziś oczy ze zdumienia. Ostatnia obecnie Elekcyjna FC radzi sobie ostatnio nieco lepiej, choć ostatni walkower trochę zaciera obraz kilku naprawdę solidnych występów. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że mecz odbędzie się już normalnie i zobaczymy spotkanie, po którym jedna z drużyn wróci na zwycięską ścieżkę.
WARSAW PISTONS - FC OLIMPIK
Dobra passa Warsaw Pistons ponownie została przerwana przez Heavyweight Heroes. Sytuacja w walce o utrzymanie mocno się skomplikowała, a szansą na podtrzymanie nadziei może okazać się właśnie starcie z FC Olimpik. Do tej pory terminarz był dla ekipy Gustawa Kowalskiego dość korzystny, jednak teraz przed nimi zdecydowanie trudniejszy fragment sezonu. Najbliższa niedziela może więc być jedną z ostatnich realnych okazji do zdobycia cennych punktów. Warto przypomnieć, że jesienią pomiędzy tymi drużynami padł wynik 5:4 dla Olimpiku i to właśnie tamto spotkanie było dla nich impulsem do dalszej, znacznie lepszej gry. Aktualna forma oraz piąta pozycja w tabeli stawiają FC Olimpik w roli faworyta, jednak spodziewamy się, że Pistons nie złożą broni tak łatwo. W ich sytuacji każdy punkt może mieć ogromne znaczenie.
KLIKERS - BRD YOUNG WARRIORS
Po czterech występach możemy powiedzieć już nieco więcej o drużynie Klikers. Dwa zwycięstwa i dwie porażki to bilans, który można uznać za całkiem solidny. Wygląda na to, że dobrze odnaleźli się na poziomie rozgrywkowym, do którego trafili. Być może gdyby występowali w tej lidze od początku sezonu, dziś nie walczyliby o utrzymanie, a raczej stanowiliby o sile środka tabeli - podobnie jak ich najbliższy rywal. BRD Young Warriors mają swoje lepsze i gorsze momenty, ale praktycznie zawsze zostawiają serce na boisku i należą do bardzo niewygodnych przeciwników. Dlatego też wydaje się, że to właśnie BRD mają nieco większe szanse na zwycięstwo i umocnienie swojej pozycji w tabeli. Niewykluczone nawet, że uda im się jeszcze podskoczyć o jedno miejsce, co zapewniłoby im względny komfort przed finiszem sezonu.
KANARKI - HEAVYWEIGHT HEROES
Kanarki w najbliższym spotkaniu będą szukać przełamania po niechlubnej serii trzech porażek z rzędu. Aktualny spadek formy sprawił, że praktycznie sami odebrali sobie realne szanse na walkę o złote medale, o które przez długi czas toczyli bardzo wyrównany bój. Drużyna Mateusza Chatrego zajmuje obecnie trzecie miejsce i wszystko wskazuje na to, że wypadnięcie poza strefę medalową raczej jej nie grozi. Srebrne medale nadal pozostają jednak jak najbardziej realnym celem i z pewnością Kanarki będą chciały utrzymać presję na rywalach z góry tabeli. Heavyweight Heroes znajdują się natomiast w zupełnie innym położeniu. Zespół ma szansę na trzecie zwycięstwo z rzędu i jednocześnie na bezpieczne oddalenie się od strefy spadkowej. Patrząc jednak na mecz z poprzedniej rundy, zakończony porażką 4:8, zadanie z pewnością nie będzie należało do najłatwiejszych. To spotkanie zapowiada się jako starcie dwóch różnych filozofii gry, a czynnikiem, który może przesądzić o końcowym wyniku, będzie przede wszystkim charakter oraz wytrwałość obu drużyn.
| 15 LIGA |
FC WOMBATY – POGROMCY POPRZECZEK
Chyba najbardziej niepocieszeni z przerwy w rozgrywkach byli po ostatniej kolejce zawodnicy FC Wombatów. To co wyprawiali w ostatnim czasie zawodnicy tej drużyny wprawiło w szok niemal całą 15 ligę! A przecież jeszcze do niedawna nic na to nie wskazywało, szczególnie po wysokiej porażce z Interem. A tymczasem gospodarze bez problemu odprawili NieDzielnych, a tydzień później pokonali lidera rozgrywek. I nie można powiedzieć, że było to dziełem przypadku, bo Yug.Bud dysponował dobrym składem. Po prostu Wombaty zagrały tak perfekcyjne spotkanie i aż szkoda, że tak rzadko widzimy ten zespół w tak wyśmienitej formie. Właściwie te dwa mecze wystarczyły, by błyskawicznie włączyć się do walki o utrzymanie i gdy wydawało się, że właściwie to, kto skończy nad kreską, rozstrzygnie się tylko pomiędzy Rogalami, a Syrenką, do gry włączył się trzeci zawodnik. I może się okazać, że po tej kolejce to Wombaty opuszczą strefę spadkową. Ich rywalami będą Pogromcy Poprzeczek, którzy rundę rewanżową zaczęli dość średnio. A może po prostu wszystko wróciło do normy, a świetna runda jesienna aż nazbyt rozbudziła nadzieję historyczne osiągnięcia? Dlaprzypomnienia, po czterech pierwszych meczach Pogromcy mieli 10 punktów, a teraz zaledwie 4. Już teraz dla gości jest to sezon wybitny, a co uda się ugrać ponad to, co już jest, będzie sporym sukcesem. Do tej pory rywalizacja obu zespołów była niezwykle zacięta, ale Wombatom jeszcze nigdy nie udało się pokonać Pogromców. I naszym zdaniem najbliższy mecz będzie świetną okazją do przełamania.
KP SYRENKA – INTER
Zrobili to! KP Syrenka zjadła Rogaliki i w końcu, po długim czasie, opuściła strefę spadkową. W poprzednich zapowiedziach pisaliśmy, że to będzie mecz na przełamanie, bo obie ekipy jeszcze tej wiosny nie wygrały i tym razem, w przeciwieństwie do jesiennej potyczki, górą byli właśnie gospodarze. Póki co stawia ich to w nieco lepszej pozycji, niż pozostałe ekipy grające o utrzymanie, ale tak naprawdę ta przewaga jest znikoma – już w tej kolejce Syrenka może ponownie zanurkować w odmęty strefy spadkowej, bo nieoczekiwanie dla wszystkich z formą wystrzeliły Wombaty. Tutaj kluczowe wydają się trzy ostatnie spotkania, w których KP Syrenka podejmie Pogromców, NieDzielnych i wcześniej wspomniane Wombaty, bo to właśnie tutaj rozstrzygnie się, kto skończy sezon nad kreską. W rywalizacji z Interem i Szeregiem, to co się ugra będzie fajnym, dodatkowym bonusem. A może już z Interem uda się dołożyć kolejne 3 punkty? W końcu jesienią w starciu tych zespołów padł remis, a w ostatnim czasie goście nie grają tak dobrze jak na początku rundy wiosennej, gdzie wysoko ograli Pogromców i Wombaty? Co prawda 10 punktów w czterech meczach jest świetnym wynikiem, ale remis z Szeregiem czy ostatnie męczarnie z NieDzielnymi dają podstawy do tego by sądzić, że KP Syrenka nie jest w tym meczu bez szans. Co prawda faworytem pozostanie tu Inter, ale raczej czeka go trudna przeprawa.
NIEDZIELNI – SZEREG HOMOGENIZOWANY
Sytuacja NieDzielnych z każdą kolejką coraz bardziej się pogarsza. Już nie tylko samo utrzymanie coraz mocniej oddala się od tej ekipy, ale nawet perspektywa opuszczenia ostatniego miejsca w tabeli wydaje się pozostawać w sferze marzeń. Nawet wygrana z innymi zespołami walczącymi o utrzymanie, RCD Los Rogalos i KP Syrenką, na ten moment nie daje nawet matematycznych możliwości na to, by przeskoczyć tych ostatnich w ligowej tabeli. NieDzielni muszą więc szukać jakichkolwiek punktów w pozostałych trzech meczach. Green Team wydaje się na ten moment poza zasięgiem, zostają więc Pogromcy i właśnie Szereg Homogenizowany. Pewnym pocieszeniem może być to, że akurat z teamem Artura Moczulskiego, z którym mierzyli się już siedmiokrotnie (dwukrotnie jako NieDzielni II), NieDzielni potrafią grać- bilans bezpośrednich spotkań to 3-0-4 na korzyść Szeregu. Nie jest więc powiedziane, że gospodarze nie sprawią tu niespodzianki, szczególnie że w poprzedniej kolejce udało się powalczyć z Interem. Goście z kolei wygrali bardzo ważny dla nich mecz z Oldboys Derby III i Szereg nie dość, że przeskoczył niedawnego oponenta w tabeli, to jeszcze podłączył się na nowo do walki o awans. Do trzeciego Interu traci 4 punkty, ale przynajmniej na papierze, ma nieco lepszy terminarz od konkurenta. Jak to wykorzystają, pokażą najbliższe tygodnie. W tym meczu Szereg będzie faworytem, ale jak już wspominaliśmy musi się mieć na baczności, bo rywalizacja w NieDzielnymi, mimo różnic w tabeli, w ich przypadku do najłatwiejszych nie należy.
RCD LOS ROGALOS – OLDBOYS DERBY III
Niestety dla gospodarzy, nie udało się powtórzyć wyczynu z jesieni, kiedy to po zaciętym meczu ograli KP Syrenkę. Tym razem to oni musieli uznać wyższość rywala, a dodatkowo miało to spore konsekwencje dla ligowej tabeli. Pisanie, że wygrana Rogali dałaby im utrzymanie byłoby trochę na wyrost, ale faktem jest, że do kolejnych meczów podchodziliby z zupełnie innej pozycji. A tak, sami spadli do czerwonej strefy i teraz to oni muszą gonić rywali, przy czym, oprócz Syrenki, do gry o utrzymanie włączyły się również FC Wombaty. Tu nadal najważniejsze będą bezpośrednie mecze pomiędzy zespołami z dołu tabeli, ale każdy punkt urwany „górze” może być niezwykle cenny. Teraz rywalem będzie trzecia drużyna Oldboys Derby, która walczy w pierwszej kolejności o TOP 5, ale wciąż jeszcze ma szansę na to by, skończyć sezon na podium. Póki co 5 punktów straty do piątego Interu to sporo, dlatego też każda wpadka będzie miała tu niebagatelne konsekwencje. Oldboje nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów z zespołem walczącym o utrzymanie, bo przed nimi jeszcze mecze z całym obecnym podium, a tam poprzeczka, jeżeli chodzi o rywali, pójdzie znacznie do góry. 7 punktów w 4 meczach rundy wiosennej to całkiem przyzwoity wynik i dobrze by było dla Oldbojów ten trend utrzymać. Jesienią dość sensacyjnie wygrali gracze RCD Los Rogalos, tym bardziej team z Osiedla Derby ma się za co rewanżować.
YUG.BUD – GREEN TEAM
Na sam koniec, creme de la crème, czyli mecz na szczycie, mecz dwóch drużyn walczących w tym sezonie o mistrzostwo. Wydawało się, że obie drużyny podejdą inaczej do tego pojedynku, ale ostatnia kolejka odwróciła wszystko o 180 stopni. Yug.Bud dość nieoczekiwanie uległ FC Wombatom co sprawiło, że gospodarze po długim czasie spadli na drugie miejsce (liderem byli nieprzerwanie od 2 kolejki!) i jest to dla nich dość niecodzienna sytuacja, w której to oni są zmuszeni do tego, by gonić rywala. Co więcej, najbliższy pojedynek wydaje się kluczowy dla losów tytułu, bowiem kolejna strata punktów przez ten ukraiński zespół sprawi, że Green Team odskoczy w tabeli aż na 5 punktów! A do końca pozostaną już tylko 4 kolejki. Po raz pierwszy w tym sezonie to Yug.Bud będzie pod ścianą i to na nich nałożona będzie większa presja. Green Teamowi tak naprawdę w tej rywalizacji wystarczy remis, by wciąż mieć wszystko w swoich rękach, ale taki pragmatyzm może się dla nich źle skończyć. Naszym zdaniem Zieloni mają na tyle dużo atutów, że powinni bez obaw podchodzić do tej rywalizacji. Dodatkowo seria 7 zwycięstw z rzędu może tym bardziej pozytywnie nakręcić ten zespół do tego, by tę passę jak najdłużej utrzymać. Teoretycznie Green Team ma też nieco łatwiejszy terminarz do końca sezonu, więc to kolejna rzecz, która przemawia za tym, że to goście będą się cieszyli z mistrzostwa. Największy krok ku temu należy wykonać właśnie w tym meczu. Jesienią minimalnie lepszy był Yug.Bud, ale teraz nie jesteśmy w stanie wskazać jednoznacznego faworyta, bo niedawny lider bez wątpienia będzie mocno zmobilizowany, by powrócić na swoje miejsce. Obu zespołom życzymy powodzenia i po prostu niech wygra lepszy!
| 16 LIGA |
ICE TEAM – PPKS TORNADO
Spotkanie zespołów, które tuż przed majówką... zawiodły najbardziej. Zapewne nie tylko nas, ale i siebie samych. To była dwa zespoły, które jako jedyne mogły podjąć się wyzwania zdetronizowania drugiego zespołu Ternovitsi w walce o mistrzostwo. Te dwie jednak dość nieoczekiwanie porażki sprawiły, że kwestia mistrzostwa w praktyce jest już rozstrzygnięta. Teraz pozostaje już tylko kwestia podium, a tu, zwycięzca tego meczu ku medalom bardzo się przybliży, zaś przegrany rzuci koło ratunkowe trzem goniącym ekipom. Szczególnie gospodarze mogą sobie dopisaniem trzech kolejnych oczek niemal zagwarantować obecność na podium. Mając dwadzieścia jeden punktów na koncie ich przewaga dawałaby także praktycznie srebrne medale – z całą więc pewnością jest o co grać. Pozostałe drużyny tylko czyhają na takie "kolejne niespodziewane porażki".
RZEŹNIA MARKI – BĘDZIEMY KRĄŻYĆ FC
Oba teamy na pięć kolejek przed końcem mają właściwie ten sam dorobek punktowy, a różnica między nimi jest symboliczna. Po tej kolejce – w meczu dwóch wiosennych debiutantów – może albo dojść do wymiany pozycjami albo do zacementowania tych obecnych. Goście po dobrym prognostyku, jakim było zwycięstwo w pierwszej kolejce rundy rewanżowej, zanotowali aż trzy porażki z rzędu, przy czym ta ostatnia, z Ternovitsią II była bardzo dotkliwa (4:12). Forma więc wydaje się zła, czego nie można powiedzieć o Rzeźni Marki, która na cztery mecze rozegrane w Lidze Fanów aż trzy wygrała. Jeśli gospodarze znów zainkasują trzy oczka nie tylko przeskoczą swojego niedzielnego rywala, ale i najprawdopodobniej minął także Vitaurę, która będzie podejmowała hegemona tej ligi, Ternovitsię II. Dodając do tego fakt, iż ktoś z duetu na podium PPKS lub Ice Team będzie musiał zgubić punkt dla Rzeźni będzie to idealny moment aby nawet... podłączyć się pod grę o medale! I to tylko dzięki grze na wiosnę, co za rajd!
TERNOVITSIA II – VITAURA
Spotkanie zespołów, które w dwunastej serii gier odniosły zwycięstwa. Jak jeszcze w przypadku tych pierwszych nie jest to żadnym zaskoczeniem, wszak była to ich siódma wygrana z rzędu (!), tak dla gości było to wiosenne novum. Vitaura wygrała bowiem po raz pierwszy od roku... No dobra, może nie od roku, ale w tym roku. Pierwsze trzy wiosenne mecze to trzy porażki – ostatnio przyszło przełamanie i czy są w stanie na tej fali gracze w białych trykotach pójść po kolejne trzy oczka? Zdaje się, że w każdym innym wariancie byłoby to możliwe, ale w naszej opinii pędząca po podwójne mistrzostwo Ternovitsia nie da ani najmniejszego cienia nadziei ligowej stawce i pewnie pójdzie po złote medale wygrywając wszystko do końca. W ich przypadku najprawdopodobniej zasadnym pytaniem się zdaje nie pytanie "czy?", a "kiedy?" przyklepią tytuł mistrzowski. W dodatku czy zdążą to zrobić przed pierwszym zespołem?






