Raport - Kolejka 15, 2025-05-18 18:00
To spotkanie można podsumować krótko… ALEŻ TO BYŁO MECZYCHO! Jak na hit 6. ligi przystało, obie ekipy pokazały się ze świetnej strony i przygotowały nam jedno z najlepszych widowisk tego weekendu, a na dodatek końcówkę, która na długo zapadnie w pamięci sympatyków Ligi Fanów. Był to bezpośredni pojedynek o fotel lidera, więc plan dla obu drużyn był identyczny – wygrać.
Mobilizację szczególnie dało się zauważyć w ekipie Afteru, bo z dwudziestu dwóch zgłoszonych zawodników na placu nie stawiło się zaledwie pięciu. Jednak patrząc na początek meczu i mając w pamięci ostatnie starcie tej ekipy z Warsaw Gunners, można było odnieść wrażenie, że była to klęska urodzaju, która raczej negatywnie wpłynęła na formację ofensywną gości. Choć pierwsze minuty to wyraźna inicjatywa po stronie After Wola, to z każdą minutą coraz groźniejsze ataki konstruowała ekipa TZ. W 8. minucie Jakub Cygan pofrunął w bramce i tylko dzięki jego refleksowi goście nie stracili gola, a już minutę później znów musiał ratować swój zespół z opresji.
Na pierwsze trafienie długo musieliśmy czekać, ale w 13. minucie Łukasz Walo urwał się Kacprowi Cieśnikowskiemu, a ten był zmuszony faulować – sędzia ukarał go żółtą kartką. Gospodarze długo nie mogli przekuć przewagi liczebnej na gola, ale w końcówce kary w końcu się udało i pomimo kolejnych kapitalnych interwencji golkipera Afteru, Łukasz Walo wbił piłkę do siatki.
Już w pierwszej połowie było widać, że goście nie mają za bardzo pomysłu na grę ofensywną, a rozgrywanie przysłowiowej „lagi” do przodu kończyło się albo stratą piłki, albo interwencją Maćka Miękiny. W samej końcówce Łukasz Walo zmarnował stuprocentową okazję do podwyższenia, nie trafiając do praktycznie pustej bramki – ta część meczu zakończyła się skromnym prowadzeniem TZ 1:0.
Po zmianie stron niewiele zmieniło się w grze gości, którzy wciąż próbowali nieskutecznej taktyki długich piłek w kierunku pola karnego przeciwnika. Za to ofensywa Tylko Zwycięstwo łapała rytm i w 31. minucie Andrzej Morawski oraz Łukasz Walo rozmontowali defensywę After Wola. Już dwie minuty później było 3:0 po trafieniu Mateusza Walczaka. Sytuacja gości wyglądała beznadziejnie, pojawiła się nerwowość, ale wtedy na scenę wkroczył Filip Domański, który mocnym strzałem z prawego skrzydła pokonał Maćka Miękinę. Ten gol dał Afterowi sygnał, że mogą jeszcze powalczyć o korzystny wynik, choć celowniki napadu ekipy z Woli wciąż były rozkalibrowane.
Aż w końcu, w 48. minucie, przełamał się Patryk Abbassi i choć do końca zostały raptem 2 minuty, wynik 3:2 sprawił, że nowe siły wstąpiły w drużynę w białych trykotach. Tylko Zwycięstwo straciło pewność siebie, i już minutę później Abbassi zablokował rozegranie od bramkarza – nagle zrobił się remis!
I kiedy wydawało się, że już nic bardziej spektakularnego w takim meczu nie może się wydarzyć, sędzia podyktował faul w okolicach pola karnego gospodarzy. Daniel Piotrowski podszedł do piłki i sprytnie uderzył bez czekania na gwizdek – piłka minęła zdezorientowanych gospodarzy i zatrzepotała w siatce. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec spotkania, a zawodnicy Tylko Zwycięstwo z niedowierzaniem patrzyli na to, co się właśnie stało. Za to chłopaki z After Wola i ich kibice wybuchnęli radością.
Jeśli After Wola zdobędzie mistrzostwo 6. ligi, to ten mecz będzie z pewnością wielokrotnie przywoływany w kontekście najbardziej spektakularnego comebacku w historii Ligi Fanów.
Więcej informacji
Bramka stracona
Żółta kartka
Czerwona kartka
SuperStar
6 - kolejki
Asysta
MVP
Samobój
Przestrzelony karny
Kanadyjczyk
Niebieska Kartka
Rzut karny
Obrona karnego
Walkower
| Data spotkania | 2025-05-18 18:00 |
|---|---|
| Boisko | Arena AWF |






