Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 7 Liga
W 7. lidze tylko jedna drużyna pozostaje niepokonana - Laga Warszawa. To oni byli faworytem niedzielnego starcia z pierwszą drużyną Więcej Sprzętu Niż Talentu. Goście trapieni problemami kadrowymi (co odczuł drugi zespół godzinę wcześniej) wchodzili w ten mecz z gorszej pozycji. Przewaga gospodarzy okazała się nie tylko teoretyczna, a również praktyczna. Dość szybko zaczęli strzelanie - technicznym uderzeniem popisał się Muszyński, któremu asystował Żółtowski. Chwilę później Panowie zamienili się rolami, gdy Jerzy zgrał klatką do Aleksandra, by ten podwyższył wynik strzałem z powietrza. Ten sam duet odpowiadał również za trzecią bramkę Lagi Warszawa. Później swój moment mieli także pozostali zawodnicy. Na 4:0 trafił Święcicki, któremu podawał Buraś. Choć zapamiętaliśmy kilka dobrych interwencji obrońców WSNT, to wynik wciąż ulegał zmianie - piąte trafienie należało do Muszyńskiego. Po przerwie gospodarze ewidentnie zmniejszyli tempo. Przez dobrych kilkanaście minut nie padały żadne bramki, a nieco nieśmiało inicjatywę zaczęli przejmować goście. Długo jednak nie mogli się wstrzelić, ale gdy już im się to udało, to z przytupem. W ciągu kilku chwil zdobyli trzy bramki, poważnie zagrażając swoim rywalom. Najpierw do siatki trafił Krysiak, który podwójnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Chwilę później asystował Wojtyczkowi, a później znów sam wpisał się na listę strzelców, obracając się z piłką jak rasowy snajper. Nadzieję gości rozwiał jednak duet Żółtowski + Muszyński, gdy zdobyli gola na 6:3 i zamknęli mecz.
Na dobrą sprawę włochowski Partyzant już zdołał oswoić się ze swoim ligowym spadkiem. Nie znaczy to jednak w żadnym stopniu odpuszczania na boisku na chociażby centymetr. Spotkanie z FFK Oldboys miało być swoistą próbą rewanżu, za zeszłoroczne wyrównane zawody. Wtedy to, niemalże do końca spotkania obydwie ekipy szły łeb w łeb. Finalnie 24 października, Partyzant musiał uznać wyższość wyżej rozstawionego rywala. Tym razem, w spotkaniu 16 kolejki siódmej ligi, to goście otworzyli wynik, a po szybkich ciosach mieliśmy już 0:3. Podrażnieni gracze z Włoch wzięli się do odrabiania strat, co poskutkowało remisem 4:4 do przerwy. Kluczowy udział przy kilku bramkach miał natomiast nowy nabytek gospodarzy, Włoch Nikos Deshko, który zanotował bramkę i asystę. Druga odsłona rywalizacji to natomiast sensacyjnie prowadzenie przedostatniej drużyny ligi. Niestety dla nich, przy stanie 6:4, w szeregi defensywy wdarło się wiele szkolnych błędów, które starsi, bardziej doświadczeni rywale skrzętnie wykorzystywali. Kolosalny udział w finalnym sukcesie FFK miał natomiast tradycyjnie ich etatowy snajper, Ukrainiec Vitalii Yakovenko, który zasłużenie zgarnął tytuł „Zawodnika meczu”. Pięć bramek, to wynik ponad stan, co bez dwóch zdań przełożyło się na wygraną trzeciej drużyny ligi. Jak widać powyżej, do sensacji zabrakło jedynie utrzymania w ryzach formacji obronnej. Tylko, albo aż, chciałoby się rzec. Dzięki tej zdobyczy punktowej, Oldboys’i utrzymali bezpieczną przewagę dziewięciu oczek nad czwartymi Kubanami, zapewniając sobie miejsce na podium, za co należą im się brawa.
Rywalizacja o bezpośredni awans w 7 lidze jest już rozstrzygnięta, nie wiemy tylko w jakiej kolejności sezon zakończą czołowe ekipy w 7 lidze. W meczu SGSu z drużyną FC Dziki z Lasu faworyt mógł być tylko jeden. Goście mimo pewnego awansu cały czas liczą na pierwsze miejsce i wygranie swojej ligi. Gospodarze natomiast po serii 3 porażek z rzędu liczyli na jakieś punkty w meczu z faworytem. Spotkanie zaczęło się dość spokojnie i dopiero po kilku minutach zarysowała się przewaga Dzików. Na pierwszego gola czekaliśmy do dziewiątej minuty meczu, wtedy piękną asystą popisał się Robert Oleszczuk, a całą akcję wykończył kapitan Michał Makowski. Nie upłynęła nawet minuta i wynik podwyższył Tymek Kuroczko i na tablicy wyników mieliśmy już rezultat 0:2. Później jednak gospodarze przebudzili się, a odważne ataki graczy SGSu doprowadziły do wyrównania. Najpierw po kontrze bramkę zdobył Jakub Westfal, a pod koniec pierwszej połowy do remisu doprowadził Damian Jakubik. Goście grali widowiskowy i mocno techniczny futbol, jednak często brakowało wykończenia akcji. Rozmowy motywacyjne odbyte w przerwie meczu przyniosły pozytywne rezultaty, bo już na samym początku drugiej połowy goście ponownie obejmują prowadzenie 2:3. Gospodarze broniąc się mądrze starali się grać z kontry i często wyprowadzali groźne kontrataki. W dalszych minutach spotkanie zaostrzyło się, a sędzia często musiał używać gwizdka by hamować zapędy obu zespołów. Po jednym z takich niepotrzebnych fauli gospodarze wyrównali wynik spotkania. Piłkę ładnie z rzutu wolnego rozegrał Damian Jakubik, a bramkę zdobył Krzysztof Grywiński. W końcówce meczu gracze gospodarzy mocno opadli z sił i widać było, że często nie nadążają za młodymi zawodnikami gości. Ostatnie minuty spotkania to popis Konrada Adamczyka, który w niespełna 10 minut skompletował hattricka. Spotkanie ostatecznie kończy się zasłużonym zwycięstwem Dzików z Lasu 3:6, którzy dzięki wygranej zachowują jeszcze szanse na pierwsze miejsce w tabeli.
Spotkanie pomiędzy Kubanami, a Wiecznie Drugimi miało szczególne znaczenie dla gości. O ile gospodarze są raczej pewni miejsca w TOP5 i udziału w Pucharze Ligi Fanów, o tyle ekipa Piotrka Kawki walczyła o przetrwanie, gdyż widmo spadku było wciąż realne. Lepiej w mecz weszli jednak gospodarze, kiedy to po podaniu Michała Rydza piłkę do bramki przeciwników skierował Tomek Kowalczyk. Było sporo walki w środku pola, momentami ostrej gry, jednak wszystko w granicach przepisów i – co warte podkreślenia – w atmosferze fair-play. Nie było jednak uprzejmości przy bramce na 2:0, kiedy to po ponownym, świetnym rozegraniu Michała Rydza tym razem do piłki dopadł Mateusz Gordon, nie myląc się przy wykończeniu. Do przerwy obejrzeliśmy jeszcze jedno trafienie - na 2:1, autorstwa Oskara Krajewskiego i wszystko wskazywało na to, że w drugiej części spotkania będziemy wciąż oglądać wyrównane starcie. Niestety dla widowiska, wiara w zwycięstwo po stronie Wiecznie Drugich jakby zniknęła i inicjatywę przejęli gracze Kubanów. Świetny moment w tym spotkaniu zanotował Dima Kyczyński, który był autorem trafień na 3:1 oraz 4:1, a przy tych bramkach swoje asysty zanotowali Michał Rydz (trzecia asysta w meczu) oraz Tomek Kowalczyk. O swojej świetnej dyspozycji, nie tylko w kreowaniu akcji, ale także przy ich wykańczaniu, przypomniał w końcówce spotkania Michał Rydz, który swoją dobrą postawę zwieńczył bramką na 5:1. Wynik spotkania na 5:2 ustalił Antek Gronet i było jasne, że Wiecznie Drugich czekają bardzo trudne dwa ostatnie spotkania w sezonie, które zadecydują o ich bycie w 7-mej Lidze Fanów. Kubany umocniły się na czwartej pozycji, zatem udział w czerwcowym PLF jest raczej pewny.
Runda rewanżowa dla drużyny Żoliball zdaje się trwać w najlepsze. Wszystko spowodowane jest zwyżkową formą ekipy gości niedzielnego starcia z FC Polska Górom. Mariusz Kowalski i spółka dalej walczą o pozostanie na siódmym stopniu rozgrywek. Walczący o uniknięcie spadku tracą zaledwie jedno „oczko” do Wiecznie Drugich. Z tego powodu, w spotkaniu szesnastej kolejki, zwycięstwo było dla nich niemalże obowiązkiem. Być może to właśnie ta presja wpłynęła na nich paraliżująco, co poskutkowało stratą dwóch bramek autorstwa Kacpra Kowalskiego oraz Jakuba Korpysza. Mimo pozornej dominacji gospodarzy, przebłyskiem geniuszu popisał się wcześniej wspomniany kapitan Żoliball’a, Mariusz Kowalski, który po solowej akcji pokonał strzegącego bramki, Kamila Nowaka. Zakończona wynikiem 2:1 pierwsza połowa dawała więc tym samym nadzieje na spore emocje. Nie było inaczej, a nasza predykcja sprawdziła się w stu procentach. W drugiej odsłonie tego pojedynku gracze na czarno szybko wyrównali, co spotkało się z jeszcze szybszą odpowiedzią ekipy w czerwonych strojach. Przewagę nad rywalem podwyższył natomiast po raz kolejny etatowy snajper, Kacper Kowalski. Na tym etapie przy wyniku 4:2 zdawało się, że szósta drużyna tabeli odzyskała kontrolę i panowanie nad boiskowymi wydarzeniami. Nic bardziej mylnego, najpierw sygnał do odrabiania strat dał Kajetan Jaroszek, a kolejne bramki ustaliły rezultat tego pojedynku na 4:6.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)