Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 1 Liga
Patrząc przez pryzmat tabeli można było się spodziewać łatwego zwycięstwa faworytów. Przed meczem okazało się jednak, że Deportivo La Chickeno ma do dyspozycji tylko 5 graczy, z czego jeden z nich borykał się z kontuzją, przez co fizycznie był na boisku, ale niezbyt angażował się w grę. FC Freedom również nie było w swoim optymalnym zestawieniu, ale mieli komfort w postaci 2 zawodników na zmianę. Jak można się było spodziewać pierwsze minuty należały do gości, którzy bardzo szybko wyszli na 3-bramkowe prowadzenie. Aktywni w pierwszych minutach tego meczu byli zwłaszcza Aleksandr Ivanov i Oleksandr Didkivskiy. W drużynie gospodarzy prym wiedli Maks Grabowicz, Damian Warmiak oraz Konrad Szkopiński, który powrócił do gry po kilkumeczowej banicji. To właśnie ten gracz w 8 minucie zdobył gola dla swojej ekipy. Drużyna z dołu tabeli szybko jednak odpowiedziała na to trafienie i mieliśmy wynik 1:4. Wtedy znowu dał o sobie znać nieprzeciętny talent Szkopińskiego, który w pierwszej połowie przez swoją grę utrzymywał zespół „przy życiu”. Ten gracz po podaniu od Warmiaka zdobył drugiego gola w tym pojedynku. Przez kolejne 10 minut jedni i drudzy dali sobie „po razie” co złożyło się na wynik do przerwy 3:5. Kiedy na początku drugiej części meczu FC Freedom po raz kolejny wyszło na 3-bramkowe prowadzenie można było myśleć, że krzywda w tym spotkaniu im się nie przytrafi. Jakże złudne byłoby to wrażenie. Od tego momentu wicelider tabeli jakby zyskał kolejne życie. Między 32, a 42 minutą Deportivo La Chickeno zdobyło aż 5(!) bramek, co spowodowało, że grając cały mecz jednego mniej na 8 minut przed końcem prowadzili 8:6. Aktywny w tym okresie był zwłaszcza Damian Warmiak, który zanotował 3 asysty i 2 gole. Do samego końca meczu mieliśmy jeszcze wiele emocji i gole z obu stron, ale faworyt nie oddał już prowadzenia do końca i dzięki heroicznej postawie wyszarpał wygraną 9:8.
Drużyna Alpanu jest w tym sezonie nie do zatrzymania i na dwie kolejki przed końcem rozgrywek nikt nie potrafił urwać im choćby punktu. Zawodnicy FC Almazu natomiast też mogą być zadowoleni z tego sezonu, ponieważ sezon zakończą na najniższym stopniu podium. Pomimo aury, która bardziej sprzyja leżeniu na działce niż bieganiu za piłką od początku spotkanie toczyło się w szybkim tempie. W pierwszych minutach groźniejszą akcję stworzyli gospodarze, ale piłka po ich strzale trafiła w słupek. Niewykorzystana sytuacja zemściła się kilka chwil później, kiedy to goście otworzyli wynik spotkania. Stracona bramka podrażniła rywali, którzy rzucili się do ataku i dwukrotnie pokonali bramkarza rywali. W końcowych fragmentach tej części meczu doskonałą okazję do wyrównania mieli gości, ale tym razem na przeszkodzie stanął słupek bramki gospodarzy. W ostatniej akcji pierwszej części spotkania prowadzenie podwyższył Kamil Melcher i drużyny schodziły z wynikiem 3-1 dla Alpanu. Stracona bramka sprawiła, że z drużyny Almazu zeszło powietrze i w ciągu kilku pierwszych minut drugiej połowy aż trzy razy tracili bramkę. Odrobinę nadziei w końcowy sukces dał Volodymyr Kylnyk, który zdobył bramkę wykorzystując grę w przewadze swojej ekipy. Niestety dla nich od tego momentu sukcesywnie powiększała się przewaga przeciwników, którzy z biegiem czasu podwyższali swoje prowadzenie. Ostatecznie zespół Alpana wygrał 14-3 i jest na dobrej drodze, aby zakończyć sezon z kompletem punktów. Zawodnicy FC Almazu w tym meczu nie byli w stanie poradzić sobie z grą kombinacyjną rywali i spotkanie kończą bez zdobyczy punktowej.
Kwestia kolejności na podium w I-szej Lidze Fanów była już wcześniej rozstrzygnięta, jednak walka o miejsce uprawniające do udziału w Pucharze Ligi Fanów trwała nadal. Naprzeciwko siebie stanęły ekipy bezpośrednio zaangażowane w walkę w tej strefie tabeli, a konkretnie Green Lantern oraz mający na koncie jeden punkt mniej gracze Cleopartner. Z formą gospodarzy bywało różnie, jednak na wiosnę przegrali tylko raz i to z wiceliderem. To właśnie gracze „Zielonych Latarń” lepiej weszli w spotkanie, gdyż po dwóch błędach w obronie rywali przejmowali piłkę, a bramki strzelali Damian Dobrowolski oraz Mikołaj Wysocki i mieliśmy 2:0. W odpowiedzi, po ładnym, prostopadłym zagraniu od Antona Shevchenko, piłkę pewnie do siatki wbił Dmytro Zhdanov, jedna poza bramką na 2:1 goście nie byli w stanie już więcej wpisać się na listę strzelców w pierwszej połowie. Świetnie poczynali sobie natomiast gospodarze, którzy po golach Kamila Bilińskiego, Patryka Przygody oraz Adriana Rzepeckiego zapewnili sobie pewne prowadzenie 5:1. Po zmianie stron świetnie zaprezentował stosunkowo świeży nabytek Green Lantern – Barnaba Rud – który dwukrotnie dobijał piłkę po strzałach kolegów, wyprowadzając swój zespól na prowadzenie 7:1. Ozdobą meczu była bramka Patryka Przygody na 8:2, gdy złapał golkipera Cleopartnera na wyjściu z bramki i strzałem z okolic własnego pola karnego przelobował przeciwnika strzałem pod poprzeczkę! Dla gości do bramki trafiali jeszcze Luka Denylenko oraz Dzmiitry Balysh, jednak były to trafienia na pocieszenie, gdyż całe spotkanie skończyło się wynikiem 9:3. Green Lantern pewne udziału w PLF, a gracze Cleopartnera w ostatniej kolejce będą musieli powalczyć o utrzymanie!
Mecz na miarę 1 ligi rozegrały między sobą drużyny FC Otamanów oraz Tylko Zwycięstwo. Jakiś czas temu pisaliśmy, że team braci Jałkowskich ma swoją metodę na ekipy zza wschodniej granicy i gospodarze boleśnie się o tym przekonali, choć inicjatywa była początkowo wyraźnie po stronie Otamanów. Ukraińcy zepchnęli TZ do głębokiej obrony, ale nie mogli znaleźć drogi do bramki Mateusza Kwaśnego. W 7 minucie Vitalii Yakovenko huknął z dystansu, ale golkiper TZu sparował piłkę na róg. Goście coraz śmielej wychodzili do ataku, ale wyraźnie brakowało tak pomysłu, jak i skuteczności. Najbliżej strzelenia gola był Andrzej Morawski, który dostał podanie z prawego skrzydła i głową skierował piłkę na długi róg, ale obił słupek. W 16 minucie Vitalii Yakovenko znów stanął przed wyśmienitą okazją, ale w sytuacji jeden na jednego przerzucił piłkę nad poprzeczką. Przełamanie nastąpiło w 17 minucie. Hubert Karolak za faul przed polem karnym obejrzał żółty kartonik, a Otamany sprytnie rozegrały rzut wolny – dwa podania i praktycznie do pustej bramki trafił Volodymyr Bevziuk. Był to jedyny gol w pierwszej połowie, ale Tylko Zwycięstwo było bardzo bliskie zdobycia bramki wyrównującej. Goście zagrali bardzo ładny, zespołowy futbol, a strzał Szymona Jałkowskiego kapitalnie obronił Oleg Bortnyk. W drugiej części spotkania mecz tylko nabrał kolorów. W 28 minucie atomowym strzałem w okienko popisał się Volodymyr Bevziuk, który trzy minuty później skompletował hat-tricka. Wydawać się mogło, że Otamany mają zwycięstwo w garści, ale już akcję później losy meczu odwróciły się na korzyść Tylko Zwycięstwa. Za faul w polu karnym żółty kartonik obejrzał Dmytro Arterchuk, a Andrzej Morawski wykorzystał rzut karny. Nie minęła nawet minuta, a Andrzej wykorzystał podanie ze skrzydła od Mateusza Jałkowskiego i ponownie zapakował piłkę do siatki. Goście atakowali coraz śmielej i w 37 minucie doprowadzili do remisu, by po chwili prowadzić 3:5 po golach Szymona Jałkowskiego i Grzegorza Dybcio. Niesamowity był to mecz, pełen boiskowej walki i emocji do ostatniego gwizdka. W 46 minucie Vitalii Yakovenko huknął nie do obrony i przy stanie 4:5 wynik meczu pozostawał wciąż kwestią otwartą, ale tym razem fortuna była po stronie gości i to Tylko Zwycięstwo wywiozło z tego spotkania trzy punkty.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)