Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 2 Liga
Spotkanie między FC Niko UA a FC Zoria Streptiv zapowiadało się emocjonująco, bo jedni i drudzy bardzo potrzebowali punktów. Drużyna gospodarzy mocno rozpoczęła spotkanie i już po paru minutach prowadziła 2:0. W kolejnych fragmentach spotkanie się wyrównało i doskonałą szansę na zdobycie bramki kontaktowej mieli goście, ale piłka po ich strzale wylądowała na słupku. Kolejną szansę zespół Zorii miał chwilę później, ale nie wykorzystał trzyminutowej przewagi i wynik nie uległ zmianie. Drużyna ta dopięła swego w ostatniej akcji pierwszej połowy i zespoły schodziły na przerwę przy stanie 2:1. Początek drugiej części meczu to liczne ataki gości, ale albo na drodze stawał golkiper rywali albo piłka lądowała na poprzeczce strzeżonej przez niego bramki. W końcu te ataki przyniosły trafienie wyrównujące, na które bardzo szybko odpowiedzieli gospodarze. Kluczowym dla losów tego spotkania były końcowe minuty, w których grający w przewadze goście najpierw strzelili gola, a potem stracili bramkę z rzutu wolnego. Ostatecznie wynik stanął na 4:3 dla FC Niko UA. Dla tego zespołu była to druga wygrana, która pozwoliła im wskoczyć na miejsce na najniższym stopniu podium. Ekipa FC Zoria Streptiv ponosi kolejną porażkę i jest jedyną drużyną w tej lidze bez zdobyczy punktowej.
Orzeły Stolicy podejmowały w tej serii gier Husarię Mokotów III. Obie ekipy po dwóch kolejkach miały skromny dorobek punktowy, także koniecznie chciały dobrze zaprezentować się w ten weekend. Gospodarze mieli problemy z zebraniem optymalnego składu, przez co meczowa szóstka, która pojawiła się na placu, musiała podjąć wyzwanie jakim było starcie z ferajną Tomka Hubnera. Goście wystąpili w solidnym zestawieniu, choć kilku klasowych graczy również brakowało. Początek był jeszcze w miarę wyrównany, ale z każdą minutą to ekipa z Mokotowa sprawiała wrażenie dużo konkretniejszej. Strzelanie rozpoczął Kuba Greń. Od tego momentu goście dominowali na boisku i gdyby nie golkiper Orzełów, wynik mógł być o wiele wyższy. 0:3 do przerwy wydawało się najniższym wymiarem kary. Po zmianie stron Husaria nie zatrzymywała się i podwyższyła szybko rezultat. Przy stanie 0:5 gospodarze strzelili gola kontaktowego. Po składnej akcji Janek Wnorowski trafił do pustej bramki i nadzieja, że jeszcze można powalczyć o choćby punkt, powróciła. Szybko jednak team Tomka Hubnera podwyższył wynik nie pozostawiając złudzeń, że może się tutaj coś niespodziewanego wydarzyć. Ostatecznie Husaria Mokotów III wygrywa swój pierwszy mecz w sezonie i inkasuje cenny komplet punktów. Orzeły z jednym oczkiem na koncie muszą w kolejnych meczach zaprezentować się o wiele lepiej a przede wszystkim zebrać solidniejszy skład.
Starcie Dzików Młochów z Siriusem od początku przyjęło niecodzienny obrót spraw. Otóż po dobrze rozpoczętym meczu przez gospodarzy i wyjściu na prowadzenie po bramce Przemysława Skrzydlewskiego, w kolejnym ataku Dzików bramkarz Siriusa z premedytacją zagrał piłkę ręką poza polem karnym i został wyrzucony z boiska przez sędziego tego spotkania. Niecodzienne było to, że Dziki, które dobrze weszły w mecz, objęły prowadzenie i szukały kolejnej bramki, w trakcie gry w przewadze jakby całkowicie odpuściły. Sirius mimo osłabienia zaczął dominować, a gdy siły się wyrównały, to... Dziki Młochów po akcji Michała Śpiewaka wyszły na dwubramkowe prowadzenie. Sirius w końcu też zaczął strzelać. Bramkę dającą kontakt zdobył zdecydowanie najlepszy tego dnia w ekipie gości Ivan Gul. Końcówka pierwszej połowy przyniosła nam kolejne trafienia - dwa dla gospodarzy i jedną dla Siriusa, więc do przerwy mieliśmy wynik 4-2. Druga połowa była równie emocjonująca, ale Sirius zaczął przeważać, szybko odrobił stratę z pierwszych 25 minut a po chwili wyszedł na prowadzenie. Prym wiódł oczywiście Ivan Gul, którego akcje zdecydowanie napędzały zespół gości. Zawodników z Młochowa w drugiej połowie stać było zaledwie na jedną bramkę i mecz zakończył się zwycięstwem Siriusa w stosunku 6:5.
Przed meczem zapowiadano starcie dwóch niepokonanych drużyn, co budziło ogromne emocje. Mimo że AGAPE jest debiutantem Ligi Fanów, ich zawodnicy mają spore doświadczenie. UEFA, jako młodsza ekipa, była jednak faworyzowana przez niektórych obserwatorów ze względu na swoją dynamiczną grę i ogromne zaangażowanie. Spotkanie rozpoczęło się spokojnie, a jakość obu drużyn była widoczna od pierwszych kontaktów z piłką. W 4 minucie Kuba Komendołowicz otworzył wynik, trafiając do siatki po podaniu Damiana Paluszka, co dało gościom wczesne prowadzenie. Kilka minut później Adrian Wełpa wyrównał dla AGAPE, pokazując, że przyjechali tu w konkretnym celu. Pierwsza połowa była zacięta, jednak to UEFA Mafia wykazała się większą skutecznością, zdobywając kolejne dwie bramki, prowadząc 3:1 do 20. minuty. AGAPE nie pozostało dłużne i odpowiedziało jeszcze przed przerwą, zmniejszając różnicę do jednego gola. Druga połowa przyniosła więcej napięcia, zarówno na boisku, jak i wśród zawodników na ławce. Wysokie emocje zaczęły przeradzać się w sprzeczki i niepotrzebne dyskusje, które rozproszyły AGAPE, goniących wynik. Tymczasem UEFA, mimo młodego wieku, wykazała się spokojem i dojrzałością w grze, utrzymując kontrolę nad spotkaniem. Ich solidność przyniosła kolejne trafienia doprowadzając do czterobramkowej przewagi. Kluczowy moment nastąpił w 15. minucie drugiej połowy, kiedy jeden z zawodników Mafii pięknym strzałem przypieczętował trzy punkty swojego zespołu. Mimo to AGAPE nie poddało się i w końcówce spotkania zdołało jeszcze trafić do siatki po efektownym uderzeniu. Ale choć było to piękne trafienie, nie wystarczyło, aby dogonić wynik. Ostatecznie UEFA Mafia Ursynów zwyciężyła 6:3, pokazując, że ich młoda drużyna potrafi utrzymać wysoką jakość gry i kontrolę nad meczem, nawet w obliczu presji. Jednak atmosfera tego spotkania powinna skłaniać do refleksji – miejmy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach zawodnicy skupią się na sportowej rywalizacji, zamiast na negatywnych emocjach.
W trzeciej kolejce 2 ligi Korsarze podejmowali Kryształ Targówek. Gospodarze po dwóch kolejkach mieli na swoim koncie zaledwie punkt, FC Kryształ Targówek natomiast, pomimo ambitnej postawy w obu meczach, górą był tylko w jednym spotkaniu. Starcie pomiędzy bardzo dobrymi zespołami, które w swoich szeregach mają naprawdę wyróżniające się postaci, zapowiadało się interesująco. Już od pierwszych minut widać było sporo jakości. Lepiej w mecz weszli zawodnicy z Targówka, którzy dość szybko strzelili bramkę. Nie minęło kilka minut a na tablicy wyników mieliśmy już 0-2, kiedy to po akcji całego zespołu bramkę zdobył Kuba Rogulski. W tej fazie spotkania, gra gospodarzy nie układała się. Brakowało dokładności, często również akcje Korsarzy były wykańczane zbyt indywidualnie. To wszystko powodowało, że goście z łatwością rozbijali wszystkie ataki rywala. Na domiar złego gospodarze tracą trzecią bramkę i z ich perspektywy zrobiło się bardzo nieciekawie. Przy tak korzystnym wyniku zawodnicy Kryształu zaczęli wprowadzać rotacje w składzie, które niestety spowodowały wiele nieporozumień w obronie a to przyczyniło się do bramki dla Korsarzy. Goście zdecydowanie wykorzystali okoliczności i już po kilku minutach Jakub Łojek zdobył bramkę na 2-3. Kryształ zaczął popełniać głupie błędy w obronie, tracił piłkę w kluczowych miejscach na boisku a to z każdą kolejną minutą nakręcało gospodarzy. Jeszcze przed przerwą Korsarze wyrównują, a autorem bramki byl świetnie dysponowany Jan Jabłoński. Druga połowa zapowiadała się bardzo ciekawie, a samo spotkanie było przyjemne do oglądania dla postronnego widza. Drugie 25 minut zdecydowanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Korsarzy, którzy dość szybko odskoczyli na dwa trafienia. Do końca spotkania było jeszcze bardzo dużo czasu, a gracze z Targówka rozpoczęli odrabianie strat. Przy wyniku 5:3 sygnał do walki dał Mateusz Sidor, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym rywala. Na odpowiedź gospodarzy nie musieliśmy długo czekać. Po mocnym wstrzeleniu piłki w pole karne, tor lotu piłki zmienił Beniamin Chrapowicki i Korsarze ponownie odskoczyli. Czas do końca meczu upływał nieubłaganie, Kryształ chcąc powalczyć o punkty, zdecydował się na mocny pressing na całym boisku. To przyniosło zamierzony efekt, bo w grze Korsarzy dało się zauważyć frustrację, gdy konkurenci szybko odbierali im piłkę. Dało to efekt w postaci gola Jakuba Zubkowicza, który z zimną krwią wykorzystał swoją szansę. Na tablicy wyników mieliśmy 6-5 a do końca meczu było jeszcze kilka minut. Zawodnicy Kacpra Romanowskiego nie mieli nic do stracenia, więc postawili wszystko na jedną kartę. Na plac wyszli wszyscy najbardziej ofensywni zawodnicy, którzy dążyli do wyrównania. Mimo tak dużej jakości z przodu bramkę na 6:6 zdobył obrońca, Bazyli Grabiec. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, oba zespoły po bardzo dobrym i stojącym na wysokim poziomie spotkaniu podzieliły się punktami. Z perspektywy meczu z remisu cieszyć się bardziej powinni zawodnicy Kryształu, jednak znając ich ambicje, na pewno czują niedosyt. Szansa na podreperowanie bilansu punktowego już w najbliższy weekend.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)