Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 9 Liga
Spotkanie pomiędzy drużynami FC Torpedo oraz Joga Bonito to mecz ekip znajdujących się w dolnych rejonach tabeli. W lepszej sytuacji znajdowali się goście, którzy mieli kilka punktów przewagi nad strefą spadkową. Gospodarze natomiast żeby myśleć o utrzymaniu się na tym poziomie rozgrywkowym musieli koniecznie zgarnąć pełną pulę. Stawka meczu sprawiła, że obydwie drużyny od początku skupiły się przede wszystkim na defensywie. Pojedyncze akcje obydwu zespołów były skutecznie blokowane przez obronę oponentów. Pierwszą bramkę zobaczyliśmy dopiero pod koniec pierwszego kwadransa i była ona autorstwa zawodnika gospodarzy. Po straconym golu do ataku ruszyli goście, ale na posterunku w bramce rywali stał dobrze dysponowany Andrii Baran, który w pierwszej połowie nie dał się pokonać swoim przeciwnikom. Dzięki jego dobrej postawie drużyna FC Torpedo prowadziła 1:0. Druga część spotkania rozpoczęła się od zdecydowanych ataków zespołu Joga Bonito, które w 30 minucie przyniosły bramkę wyrównującą. Po tej sytuacji mecz się ponownie wyrównał i kluczowa dla losów spotkania okazała się minuta 40. Wtedy właśnie drugą bramkę zdobyła drużyna gości i do końca spotkania tę jednobramkową przewagę utrzymała. Ostatecznie zespół Joga Bonito wygrał spotkanie 2:1 i odniósł bardzo cenne zwycięstwo w kontekście utrzymania. Zespół FC Torpedo pomimo bardzo dobrej gry przez większość spotkania musiał uznać wyższość sowich rywali i powoli musi się pogodzić z widmem spadku do niższej klasy rozgrywkowej.
Mecz pomiędzy Crimson Boys a Awanturą II Warszawa zakończył się wynikiem 7:4, oferując emocjonujące i pełne bramek widowisko dla kibiców. Przebieg spotkania obfitował w wiele akcji oraz ciekawych momentów. Crimson Boys rozpoczęło mecz z determinacją i od samego początku narzuciło swoje tempo. Ich ofensywna gra sprawiła trudności Awanturze II Warszawa, która musiała skupić się na obronie. Już w pierwszej połowie Crimson Boys zdołało zdobyć dwie bramki, wykorzystując swoje okazje. W drugiej połowie meczu obie drużyny kontynuowały walkę, a tempo gry się zwiększyło. Awantura II Warszawa postanowiła przejąć inicjatywę i zagrać bardziej ofensywnie. Ich wysiłki zostały nagrodzone trafieniem przy wyniku 4:0, który obniżył prowadzenie Crimson Boys. Jednak gospodarze tego starcia nie zamierzali oddać prowadzenia i odpowiedzieli błyskawicznym kontratakiem, zdobywając kolejną bramkę. W dalszej części meczu obie drużyny walczyły o przewagę, tworząc wiele sytuacji bramkowych. Crimson Boys okazało się bardziej skuteczne i zdobyło kolejne trzy gole, zwiększając swoje prowadzenie. Awantura II Warszawa nie poddała się i walczyła do końca. Zdołała zdobyć dwa gole, próbując zmniejszyć różnicę, ale nie była w stanie odwrócić losów meczu. Na kilka minut przed końcem Crimson Boys ponownie znalazło drogę do bramki przeciwnika, zdobywając swoją siódmą bramkę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:4 na korzyść faworytów. Spotkanie było pełne emocji i widowiskowych akcji. Obie drużyny zaprezentowały się ofensywnie, stwarzając wiele sytuacji bramkowych. Crimson Boys okazało się bardziej skuteczne i umiejętne w wykorzystywaniu swoich okazji, co przyczyniło się do ich zwycięstwa. Awantura II Warszawa również zaprezentowała dobrą grę, ale nie zdołała odrobić straty i zakończyła mecz porażką.
Ponieważ w rundzie jesiennej starcie między Dynamo Wołomin a FC Vikersonn zakończyło się tylko jedną bramką różnicy na korzyść ekipy z Ukrainy, liczyliśmy że ich wiosenna konfrontacja przyniesie nam równie duże emocje. Co prawda inaczej kazała na to patrzeć tabela, gdzie te drużyny dzieli dość sporo miejsc, jednak wiadomo że każdy mecz to oddzielna historia, a gdy wybrzmiewa pierwszy gwizdek, to statystyki przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. No ale w tym przypadku wszystko miało taki scenariusz, jaki był tutaj najbardziej prawdopodobny. Czyli to Vikersonn miał zdecydowaną przewagę i już do przerwy było jasne, że tutaj do niespodzianki nie dojdzie. Katem ekipy z Wołomina okazał się duet Roman Danchuk – Dmytro Lavai, albowiem to oni mieli udział przy niemal wszystkich bramkach, jakie padły dla faworytów w premierowej odsłonie spotkania. Ten pierwszy zagrywał, drugi strzelał i Radosław Kania mógł jedynie wyciągać piłkę z siatki. Po stronie Dynama największe zagrożenie groziło ze strony Michała Matyi i Czarka Koziara, jakkolwiek to było trochę za mało na dobrze dysponowaną defensywę przeciwnika. Brakowało na pewno Kacpra Urbana, ale z kolei po drugiej stronie też było trochę nieobecności. Z opóźnieniem dojechał choćby Vadym Butenko, który jednak jak już pojawił się na boisku, to od razu wszedł na wysoki poziom, albowiem łącznie zainkasował aż cztery asysty i gola. Graczom z Wołomina trudno było się przeciwstawić szybkim, silnym i dobrym technicznie rywalom. Dynamo grało po prostu na tyle, na ile pozwalał oponent, a ten był w niedzielę naprawdę dobrze dysponowany. Wynik końcowy czyli 10:4 nie stanowi więc żadnego zaskoczenia. Wygrała ekipa zdecydowanie lepsza, która dzięki trzem punktom wciąż krąży wokół podium 9.ligi. Dynamo jest już z kolei jedną nogą o klasę niżej i tak naprawdę chłopaki zdają sobie sprawę, co ich czeka. Mimo to, znając ich zaangażowanie, na pewno nie odpuszczą żadnego z ostatnich trzech spotkań, wychodząc z założenia, że jak już się żegnać, to przynajmniej z klasą!
Kwestia złotego medalu w 9-tej Lidze Fanów jest nadal otwarta, a starcie Bad Boys z TRCH było jednym z tych spotkań, które mogło zadecydować o mistrzostwie jednej z drużyn. Było jasne, że mecz będzie bardzo twardy, szczególnie ze strony gospodarzy, którzy rywali przewyższali warunkami fizycznymi, a już na pewno doświadczeniem. Dużo lepiej w mecz weszli jednak goście, którzy już w pierwszej akcji autorstwa Kamila Pasika zdołali zdobyć bramkę. Nie minęło wiele czasu, a Kamila oglądaliśmy w roli asystenta, kiedy to ładnym podaniem obsłużył Corneilla Malongę, a ten z zimną krwią podwyższył na 0:2. Gdy po chaosie w polu karnym piłkę do bramki wbił Szymon Kaczyński na 0:3 sytuacja gospodarzy stała się bardzo ciężka i było jasne, że Bad Boys musza się szybką przebudzić. Na ich szczęście udało się ocknąć, a efektem było trafienie Damiana Sycha, który nie zmarnował podania Marcina Pyrki. Jeszcze przed przerwą niesamowitym uderzeniem z własnej połowy popisał się Damian Borowski, a jego bramka ustaliła wynik tej części gry na 2:3. Zmiana stron przyniosła bardzo wyrównane widowisko, w którym piłkarskimi ciosami wymieniali się Kamil Pasik oraz Bartek Krajewski i zrobiło się 3:4. Goście poczuli oddech rywali na plecach i po przechwycie i strzale Corneille’a Malongi oraz świetnym strzale z rzutu wolnego Bartka Fiksa odskoczyli na trzybramkowy dystans do stanu 3:6. Mimo niefortunnego trafienia do własnej bramki Szymona Kaczyńskiego, gracze TRCH zdołali utrzymać bezpieczne prowadzenie do końca spotkania, a kropkę nad „i” postawił Wojtek Matczak, który przechytrzył oddalonego od bramki Krystiana Matyska i strzałem zza połowy wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik spotkania na 5:8. Po tym zwycięstwie ekipa TRCH wyprzedza Bad Boys o dwa punkty i w tej chwili to Oni są na pole position w walce o złoto.
Mecz pomiędzy Hiszpańskim Galeonem a Warsaw Gunners FC zakończył się wynikiem 4:1, a przebieg spotkania był pełen zaciętej walki i interesujących wydarzeń. Obie drużyny rozpoczęły mecz z dużym zaangażowaniem, dążąc do zdobycia bramek. Hiszpański Galeon zaczął spotkanie aktywnie, starając się narzucić swoje tempo. Już we wczesnej fazie meczu, dzięki dobrze skonstruowanej akcji ofensywnej, zdołali zdobyć bramkę, dając sobie prowadzenie. Warsaw Gunners FC jednak szybko odpowiedzieli, wykorzystując błąd w defensywie przeciwnika. Ich skuteczny atak pozwolił im wyrównać wynik przed przerwą, ustalając rezultat na 1:1. Po przerwie obie drużyny kontynuowały walkę, stwarzając wiele okazji do zdobycia bramek. Hiszpański Galeon okazał się bardziej skuteczny w drugiej połowie. Ich ciężka praca została nagrodzona kolejnymi trzema bramkami, które pozwoliły im zdobyć komfortową przewagę. Warsaw Gunners FC próbowali odwrócić losy spotkania, ale napotkali na dobrze zorganizowaną defensywę Hiszpańskiego Galeonu. Ich wysiłki nie były skuteczne, a Hiszpański Galeon nadal kontrolował przebieg meczu. Na kilka minut przed końcem, Hiszpański Galeon zdobył czwartą bramkę, zamykając wynik na 4:1. To była efektowna akcja ofensywna, która jeszcze bardziej umocniła ich pozycję. Był to dla nich udany mecz, w którym wykazali się skutecznością w ataku i solidną obroną. Warsaw Gunners FC również starał się walczyć, ale nie zdołał dorównać rywalom i zakończył mecz porażką.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)