Sezon 2018/2019
Relacje meczowe: 7 Liga
W meczu pomiędzy Ks Partyzantem Włochy, a Lagą Warszawa niepokonany lider mierzył się z przedostatnią drużyną tabeli. Gracze z warszawskich Włoch zdecydowanie muszą zacząć punktować, jeśli jeszcze myślą o utrzymaniu. Okazję ku temu mieli już w minioną niedzielę, kiedy to podejmowali starych znajomych – czyli Lagę Warszawa. Goście tego meczu sprawują się wprost wyśmienicie, pewnie punktując co tydzień, deklasując przy tam każdą napotkaną drużynę. Zatrzymać Lagę - to zadanie z gatunku niemożliwych, tym razem nie było inaczej. Pewna wygrana 4:13 i brak złudzeń pozostawionych rywalom. Mimo prób nawiązania równorzędnej walki Partyzant zmaga się w tym roku z ogromnymi problemami, na trafienia Juliana Wzorka i spółki gospodarze odpowiedzieli zaledwie cztery razy, dzięki bramkom Markowskiego, Przedpełskiego i Danga. Szukając na siłę pozytywów w ich grze należy nadmienić fakt, że dołączają oni do „zaszczytnego" miejsca, obok Więcej Sprzętu niż Talentu, zdobywając tym samym najwięcej bramek przeciwko drużynie grającej w niebieskich trykotach. O zmianie hegemonii w siódmej lidze nie ma więc mowy, a nadchodzące spotkanie przeciwko Żoliballowi nie powinno stanowić wyjątku. Gracze gospodarzy natomiast mierzyć się będą z drugimi Dzikami z Lasu, którym to depcze po piętach trzecie FFK Oldboys. Kolejna kolejka zatem dla obydwu ekip nie zapowiada drastycznych zmian w wynikach, a prawidłowości rządzące siódmą ligą raczej zostaną utrzymane.
Ciekawie zapowiadało się spotkanie ekip Wiecznie Drudzy oraz Więcej Sprzętu Niż Talentu. Obie ekipy sąsiadowały w ligowej tabeli i ewentualna wygrana z sąsiadem w tabeli byłaby niezwykle cenna. Obie ekipy przystąpiły do meczu bardzo zmotywowane i każda liczyła na komplet 3 punktów. Od początku mecz był bardzo wyrównany i z przebiegu gry trudno było wskazać faworyta. Pierwszego gola strzelają zawodnicy gospodarzy, Antek Gronet dobiegł do odbitej piłki i mocnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kilka minut później mieliśmy już remis, kiedy to Bartek Świerat bardzo mocnym i precyzyjnym strzałem z dystansu zdobył bramkę na 1-1. Strzelona bramka zdecydowanie wprowadziła rozluźnienie w szykach obronnych gości i po kilku następnych minutach zrobiło się już 1-4. Na uwagę zasługuje fakt, iż jedną z tych bramek bezpośrednio z rzutu rożnego strzelił Łukasz Krysiak. Gol "Olimpijski" na boiskach do gry w piłkę 6 osobową nie zdarza się często, dlatego tym bardziej zasługuje na uznanie. Do końca pierwszej części spotkania wynik nie uległ już zmianie. W drugiej części spotkania do ataków ruszyli Wiecznie Drudzy i dość szybko udało im się strzelić dwie kolejne bramki i na tablicy wyników mieliśmy 3-4. Taki obrót spraw dość mocno podrażnił sportowe ambicje zespołu gości. Kolejne minuty to już zdecydowana przewaga drużyny Więcej Sprzętu Niż Talentu, wtedy też worek z bramkami się rozsypał. Mimo, że Wiecznie Drudzy starali się stwarzać okazje, to brakowało dokładności i ostatniego podania. Mecz kończy się wynikiem 3-9. Goście zasłużenie zgarniają komplet punktów, a gospodarze muszą jak najszybciej postarać się o dużo lepszą grę by nie walczyć o utrzymanie w końcówce sezonu.
Mecz sąsiadów w tabeli, Żoliballe przed meczem znajdowały się w trochę lepszej sytuacji, ale Kubany byli raptem o 2 oczka niżej od swoich niedzielnych rywali. Kolejny w tej kolejce mecz z gatunku tych o 6 oczek. Zazwyczaj w takich meczach mamy do czynienia z wyrachowaną grą, badaniem rywali, obroną własnej bramki i pojedynczymi atakami. Jak już wiecie, to spotkanie postanowiliśmy wyróżnić w plusach kolejki i to na pewno nie za to, że któraś z drużyn chciała grać wyrachowany futbol. Od pierwszej akcji meczu widać było dużą jakość obydwu zespołów, akcje były dynamiczne, i naprawdę bardzo składne. A rzeczy wręcz niemożliwych dokonywali bramkarze jednego i drugiego zespołu. Na prowadzenie wyszła ekipa z Żoliborza, Tomasz Pomorski wykorzystał niezdecydowanie obrońców i spokojnie skierował piłkę do bramki. Kubanom udało się dość szybko doprowadzić do wyrównania. Jeden z obrońców gospodarzy wykonał nieodpowiedzialny wślizg w polu karnym, nie było co prawda żadnego kontaktu z rywalem, ale wślizgi jak wiadomo są zakazane i sędzia nie miał wątpliwości wskazując na wapno. Z rzutu karnego nie pomylił się Andrzej Połatyński. Do końca pierwszej części gry oglądaliśmy jeszcze dwa gole, obydwa autorstwa drużyny gospodarzy, którym wydawało się, że w drugiej połowie uda się im podwyższyć prowadzenie. Ich nadzieję się sprawdziły, Kacper Kuczka zdobył bramkę, trzybramkowe prowadzenie w drugiej połowie i dobra gra zespołu. Wszystkie znaki wskazywały na to, że Żoliballe wygrają to spotkanie. Na to jednak nie pozwolił duet Konstanty Antoniuk – Andrzej Połatyński. Obaj panowie doskoczyli do poziomu gry rywali, nawet ich przewyższając. Na zamianę, raz jeden podawał, a drugi strzelał i odwrotnie. Ostatecznie w końcówce meczu ich zespół wyszedł na jednobramkowe prowadzenie, choć nie było to też tak, że nagle rywale przestali grać w piłkę. Nic z tych rzeczy, akcje toczyły się pod jednym i drugim polem karnym, tylko Kubany ostateczni okazali się o jedną bramkę skuteczniejsi. Po takim meczu jeden z komentatorów Canalu + długo nie odpiąłby pasów, a dodatkowo upewniłby się, czy przed jego fotelem na pewno jest działająca poduszka powietrzna.







)
)
)
)
)
)
)
)
)