Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 7 Liga
Drużyna Więcej Sprzętu niż Talentu w wakacje rozpoczęła przygodę z Ligą Fanów grając na trzecim poziomie rozgrywkowym. Zmagania zakończyli na czwartym miejscu momentami pokazując kawał dobrego futbolu. Natomiast drużyna KS Złoty Strzał to debiutant, więc ciężko było przed meczem wskazać faworyta tego spotkania. Pierwsze minuty tego pojedynku odpowiedziały nam na pytanie, która drużyna będzie kontrolowała to spotkanie. Już pierwsza akcja zespołu gospodarzy zakończyła się bramką. Kolejne minuty to wyraźna przewaga gospodarzy, którzy po dziesięciu minutach wyszli na trzybramkowe prowadzenie. Pięć minut później skuteczną akcję przeprowadzili goście, którzy zmniejszyli stratę do dwóch bramek. Jak się później okazało było to jedyne ich trafienie w tym meczu. W pierwszej połowie gospodarze jeszcze trzykrotnie pokonali bramkarza rywali i na przerwę zawodnicy schodzili z wynikiem 6:1. Druga połowa rozpoczęła się identycznie jak pierwsza - od strzelonej bramki przez zawodników Więcej Sprzętu niż Talentu. Kolejne minuty to coraz większa przewaga gospodarzy, którzy z biegiem czasu powiększali swoją zdobycz bramkową. Zawodnicy KS Złoty Strzał pojedynczymi próbami nie byli w stanie pokonać bramkarza gospodarzy i pierwszy swój mecz w naszej Lidze przegrywają 12:1. Na uwagę zasługuje doskonała forma strzelecka Krystiana Zawadzkiego oraz Łukasza Krysiaka, którzy strzelili odpowiednio cztery i sześć bramek. Dla gości pierwszy mecz jest do zapomnienia i pierwszych punktów będą musieli szukać w następnej kolejce.
Tytuł pechowców pierwszej kolejki Ligi Fanów na 7-mym szczeblu idzie do zespołu FC Polska Górom. W starciu z Lagą Warszawa zrobili wszystko, żeby nie nawiązać równorzędnej walki o punkty. Zacznijmy od tego, że bramka na 0:1 to kuriozalny lob obrońców gospodarzy, po którym piłkę do własnej bramki skierował ich bramkarz. Akcje na 0:2 oraz 0:3 to świetna dyspozycja Wojtka Burasia, który raz asystował, a następnie sam zwieńczył akcję kolegi celnym strzałem. Kiedy los dał "Polakom" świetną okazję w postaci rzutu karnego, szansy nie wykorzystał Jakub Korpysz. Zemściło się to w postaci bramki Kamila Dąbrowskiego na 0:4. Gdy gospodarze dochodzili do klarownych sytuacji, strzelali po słupkach i poprzeczkach tak często, że ciężko w to uwierzyć. Wszystko się bezlitośnie mściło na nich, a katem okazał się Kamil Dąbrowski, który był autorem trafień na 0:5 oraz 0:6. Zmiana stron i los znów się uśmiecha do gospodarzy, dając im drugie w tym meczu "wapno". Do piłki podchodzi Youssef Trabelsi i...trafia wprost w bramkarza. To chyba wyczerpało limit pecha w tym meczu FC Polski Górom, gdyż w kolejnych dwóch akcjach w końcu na listę strzelców wpisali się Kacper Figura oraz Jakub Korpysz, ale były to gole na 1:6 oraz 2:6. Marsz po komplet punktów Lagi dopełnił Władek Pogłód, ustalając wynik spotkania na 2:7.
Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie zespołów FFK Oldboys oraz Kubany. W obydwu drużynach znajdują się zawodnicy, którzy posiadają olbrzymie doświadczenie boiskowe. Od początku było widać, że gra obydwu drużyn jest bardzo poukładana i nastawiona przede wszystkim na defensywę. Efektem tego była bardzo spokojna gra i w pierwszych piętnastu minutach mało sytuacji bramkowych. Wynik spotkania otworzyli gospodarze na początku drugiego kwadransa gry. Kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy Oldboysi podwyższyli swoje prowadzenie, na które w ostatniej akcji meczu odpowiedzieli goście. Do przerwy 2:1 dla gospodarzy i końcowy wynik był nadal sprawą otwartą. Druga połowa rozpoczęła się od bardzo ładnego trafienia zawodnika gospodarzy, dzięki czemu odskoczyli oni rywalom ponownie na dwie bramki. Riposta zawodników Kubanów była błyskawiczna, bo już w kolejnej akcji zmniejszyli stratę do jednej bramki. Dziesięć minut przed końcem spotkania bramkę zdobyli zawodnicy gości - niestety dla nich to było trafienie samobójcze. Ostatnie pięć minut meczu to zmasowane ataki gości. Pierwszy z nich zakończył się strzałem w słupek, jednak trzy kolejne były bardziej efektywne i zakończyły się bramkami. Trafienia te na minutę przed końcem spotkania wyprowadziły zawodników gości na prowadzenie. W ostatniej akcji meczu gospodarze rzutem na taśmę doprowadzili do remisu. Pomimo tego, że większość spotkania drużyna FFK Oldboys prowadziła w meczu wynik jak najbardziej zasłużony. Zawodnicy Kubanów pokazali, że warto jest grać do końca i pomimo dwubramkowej straty na kilka minut przed końcem spotkania byli bardzo bliscy wygrania tego meczu.
Wiecznie Drudzy po relegacji z 3 ligi rozpoczynały swój nowy rozdział historii meczem z tegorocznym debiutantem – Dzikami z Lasu. Początek należał do Wiecznie Drugich, ale nie przełożyło się to na zdobycz bramkową. Worek z bramkami otworzył Marek Dąbrowski, który wykorzystał świetne dogranie z autu Szymona Bednarskiego. Na odpowiedź Wiecznie Drugich nie musieliśmy długo czekać, bo Oskar Krajewski szybko przypomniał sobie, że potrafi sporo. Bramka na 1:1 była ślicznej urody, a zawodnicy obu ekip tak byli z siebie zadowoleni, że do przerwy postanowili więcej nie strzelać. Druga połowa rozpoczęła się od samobója, po niezłej akcji Wiecznie Drugich bramkarz dostał piłką w plecy i wbił ją do własnej bramki. To obudziło Dziki, które wchodziły w linię obrony Wiecznie Drugich jak w żołędzie. Gospodarzom na pewno nie pomógł fakt, że grali bez nominalnego bramkarza, a to dość ważna sprawa w naszych rozgrywkach. Stan meczu wyrównał Robert Oleszczuk, ale to bramki Tymka Kuroczko i ponownie Marka Dąbrowskiego zapewniły gościom 3 punkty. Wynik 2:4 poszedł w świat, a Dziki z Lasu udowodniły, że są w stanie zawojować ten poziom rozgrywkowy. Szkoda tylko kapitana, o którego kontuzji napisaliśmy już w minusach kolejki. Michałowi życzymy dużo zdrowia, a Dzikom gratulujemy wspaniałej postawy w inauguracyjnej kolejce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)