Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 1 Liga
W ramach pierwszej kolejki Deportivo La Chickeno podejmowało FC Almaz. Spotkanie nie miało wyraźnego faworyta, w szczególności, że goście dopiero tym meczem zadebiutowali na boiskach LF. Na pewno drużyna Almaza mogła liczyć na doping ze strony osób, które przyszły ją wspierać. Od pierwszych minut spotkania oba zespoły narzuciły sobie dosyć wysokie tempo rozgrywania akcji. Jednak więcej zagrożenia było od strony gospodarzy, którzy z minuty na minutę coraz częściej gościli w polu karnym rywala. Już w 3 minucie spotkania po bramce Konrada Szkopińskiego Deportivo objęło prowadzenie. Natomiast w 6 minucie było już 2:0, kiedy Damian Warmiak ze stoickim spokojem strzelił gola piętką. Goście widząc, że przewaga gospodarzy rośnie od razu zabrali się do odrabiania strat i zaledwie kilkadziesiąt sekund później cieszyli się już z bramki kontaktowej, której autorem był Roman Chukhach. W przeciągu trzech następnych minut nastąpiła szybka wymiana ciosów. Na początku Szkopiński umieścił ponownie futbolówkę w siatce, a chwilę później uczynił to Jurii Rubashnyi. Po tych trafieniach na tablicy wyników widniało 3:2. W 14 minucie spotkania bardzo dobrym strzałem z dystansu popisał się Warmiak, a Deportivo konsekwentnie budowało przewagę nad rywalem. Ich zmasowane ataki przyniosły w pierwszej połowie jeszcze jedno trafienie, które było już trzecim w tym spotkaniu dla Szkopińskiego. Na osłodę Almaz tuż przed przerwą zanotował trafienie i w drugiej połowie musieli już odrobić tylko dwubramkową stratę. Po wznowieniu gry na kolejnego gola musieliśmy czekać aż 10 minut, ale ponownie jako pierwsze strzeliło Deportivo. Po tym trafieniu wśród graczy gospodarzy nastąpił regres koncentracji. W przeciągu ośmiu minut Almaz doprowadziło do wyrównania stanu meczu i mogło pokusić się o zgarnięcie kompletu punktów z tego starcia. W 47 minucie spotkania Deprotivo wywalczyło wolnego po rozegraniu, którego Szkopiński zapewnił swojej drużynie komplet punktów. W ostatnich minutach na boisku jak i poza nim było bardzo dużo emocji. Jedna akcja mogła przesądzić o końcowych losach meczu. Niestety tej presji nie wytrzymało dwóch zawodników, którzy po swoich przewinieniach dostali indywidualne kary.
Już w pierwszej kolejce spotkały się niezwykle mocne ekipy FC Freedom oraz Cleopartner. W poprzednim sezonie gospodarze sięgnęli po złoto piątego poziomu rozgrywkowego i na pewno mają coś do udowodnienia w 1szej lidze. Goście to ekipa, której solidną grę oglądamy już od dwóch lat, a wciąż widzimy znaczny progres. W efekcie dostaliśmy niezwykle zacięte i wyrównane spotkanie. Napastnicy obu drużyn co chwilę testowali dyspozycję golkiperów i dopiero w 11 minucie nadeszło przełamanie w postaci bramki Ihora Puzenki. Freedom podkręcił nieco tempo i w 22 minucie wyrównał Andrii Zhukov, ale jeszcze przed przerwą Cleopartner wyszedł ponownie na prowadzenie po golu Stanisława Oseledchenki. Druga połowa rozpoczęła się od żółtej kartki dla zawodnika Cleopartner, ale goście ustawili bardzo ciasny blok obronny i napastnicy Freedomu nie byli w stanie znaleźć drogi do bramki Oleksandra Petrovskyiego i nie wykorzystali przewagi. Inaczej miała się sytuacja, kiedy to goście dostali okazję do gry w przewadze liczebnej. W 35 minucie swoją drugą bramkę ustrzelił Ihor Puzenko, po chwili trafienie dołożył Serhii Hrynko, a akcję później Stanisław Oseledchenko wykorzystał błąd bramkarza Freedomu i z wyniku 1:2 błyskawicznie zrobiło się 1:5. Zdecydowanie podcięło to skrzydła ekipie Konstiantyna Vasyliuka, której od tego momentu wyraźnie brakowało pomysłów i determinacji do przełamania obrony Cleopartner. Na 10 minut przed końcem spotkania Anton Shevchenko podwyższył na 1:6, a goście zwolnili tempo i kontrolowali spotkanie do ostatniego gwizdka. Wynik nie oddaje wyrównanej rywalizacji, jednak wyraźnie pokazuje, że ekipa Cleopartner wykorzystała każde potknięcie FC Freedom i zasłużenie zgarnęła trzy punkty.
Jak bardzo niewygodnym przeciwnikiem jest Drunk Team już w pierwszym meczu tego sezonu przekonała się ekipa Green Lantern. Goście stawili się w pełnym składzie, ale drużyna Łukasza Walo grająca z tylko jedną zmianą nie tylko nie dała się zabiegać, to jeszcze przez całe spotkanie zagrażała bramce zielonych. O tym jak wyrównana była to rywalizacja świadczy chociażby to, że dopiero w 18 minucie padła pierwsza bramka. Akcję Sebastiana Bełczyńskiego wykończył Patryk Przygoda i Green Lantern wyszło na prowadzenie. Drunk Team odgryzał się groźnymi atakami, ale ciasno ustawiona obrona Latarni nie pozwalała na zbyt dużo. Z drugiej strony bramkarz gospodarzy Kamil Hubner popisał się kilkoma świetnymi interwencjami broniąc swój zespół przed utratą kolejnej bramki i do końca pierwszej połowy wynik nie zmienił się. W drugiej części spotkania Green Lantern dość szybko podwyższyło wynik, kiedy podanie Patryka Przygody na gola zamienił Patryk Podgórski. Na Drunk Team podziałało to motywująco, bo Drunkersi konstruowali coraz więcej groźnych akcji i strzałami z dystansu Damiana Wolskiego i Piotra Zygiela nękali bramkarza przeciwników Michała Dąbrowskiego. Green Lantern zepchnięte do defensywy odpowiadało kontratakami i po jednej z takich akcji padła bramka samobójcza. Przy stanie 0:3 mogło być już po meczu, ale gospodarze to ekipa, która gra zawsze do ostatniego gwizdka. Na cztery minuty przed końcem spotkania Damian Wolski strzelił gola kontaktowego i choć do końca wynik już się nie zmienił, Green Lantern musiało grać bardzo uważnie w obronie, bo ofensywa Drunkersów nabrała wiatru w żagle i do samego końca wynik pozostawał otwarty. Gospodarzom zabrakło czasu i mecz zakończył się wynikiem 1:3.
Starcie drużyn Tylko Zwycięstwo z Niskim Pressem było dla nas wielką niewiadomą. Obie drużyny wyszły na boisko zmotywowane i pewne tego co chcą w nim pokazać. Było to widać przy zaangażowaniu i walce o każdy centymetr boiska, od początku żaden zawodnik nie odstawiał nogi i starał się by to właśnie jego drużyna wyszła na prowadzenie. Ta sztuka udała się Piłkarzowi z nr 14 Patrykowi Hullowi, który to zdobył pierwszą bramkę po tym jak odebrał piłkę i strzałem zza pola karnego umieścił ją w siatce. Chwilę później ten sam zawodnik miał już na koncie dwie strzelone bramki po samodzielnej akcji, strzałem sprzed pola karnego w lewy róg dał swojej drużynie prowadzenie 2:0. Jednak Gospodarze również nie próżnowali i starali się, żeby wynik tego meczu był inny. Po licznych akcjach, które były skutecznie udaremniane, w końcu udało się to zmienić i Mateusz Jałkowski po podaniu Zambrowskiego zdołał pokonać dobrym strzałem bramkarza Gości. Ale ta radość z gola kontaktowego nie trwała zbyt długo i po wypracowaniu sobie miejsca na oddanie strzału Albert Krukowski nie pozostawił bramkarzowi Tylko Zwycięstwo żadnych szans i pewnym strzałem zza pola karnego zdobył bramkę na 1:3. Pierwsza połowa dobiegała końca i po ciekawej akcji prostymi krótkimi podaniami gola do szatni strzeliła drużyna gospodarzy, a piłkę Morawskiemu wyłożył Walczak. Wynikiem 2:3 zakończyła się ta arcyciekawa pierwsza połowa. W drugiej połowie po kiwnięciu dwóch zawodników bramkę zdobył piłkarz drużyny Niski Press Robert Dębski i potwierdził tym, że jest w dobrej formie na początku ligowych zmagań. Akcje w meczu toczyły się jedna za drugą, bramkarze mieli w tym meczu dużo do roboty. Rzut rożny, który wykonywał Jałkowski i trzeba przyznać, że był to dobry ruch żeby to on właśnie podszedł do piłki, ponieważ celnym dośrodkowaniem na głowę Morawskiego piłkarze Gospodarzy zbliżyli się na jedną bramkę do remisowego wyniku. Podczas zmasowanej ofensywy gospodarzy, dobrą akcję przeprowadził Robert Dębski, który podaniem znalazł w polu karnym Dawida Wichowskiego i ten ustalił wynik spotkania na 3:5. Obie drużyny pokazały się w tym meczu z dobrej strony, lecz 3 punkty w tabeli dopisuje na swoje konto ekipa Niski Press.







)
)
)
)
)
)
)
)