Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 4 Liga
W meczu o opuszczenie strefy spadkowej od początku byliśmy świadkami zaciętej rywalizacji. Obie strony próbowały pokonać bramkarza rywali, jednak długo utrzymywał się bezbramkowy remis. W początkowych minutach można było odnieść wrażenie, że to gospodarze będą dyktować warunki gry, ale z czasem Bad Boys zaczęli przejmować inicjatywę. Świetne podania do napastników posyłał Damian Borowski, lecz żaden z kolegów nie potrafił pokonać Yevhena Malenki. Bramkarz FC Patriot zasłużył na uznanie za utrzymanie czystego konta w pierwszej połowie, choć warto też podkreślić ogromną nieskuteczność gości w ofensywie.
Niewykorzystane sytuacje zemściły się w formie kontrataków gospodarzy, którzy próbowali zaskoczyć Krystiana Matyska. Bramkarz Bad Boysów spisywał się jednak znakomicie i skapitulował dopiero w 23. minucie, po kapitalnym strzale Valentyna Khomenki. Do przerwy FC Patriot prowadził 1:0, ale można było przypuszczać, że jeśli Bad Boys poprawią skuteczność, jeszcze wrócą do gry.
Druga połowa miała podobny przebieg – zawodnicy w niebieskich koszulkach nieustannie nacierali na bramkę gospodarzy, jednak wciąż brakowało im skuteczności. Głównym motorem ataków był Kuba Solecki, ale Yevhen Malenko bronił jak natchniony. W 40. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie na 2:0 po potężnym strzale z rzutu wolnego autorstwa Artema Bondarchuka. Goście rzucili się do odrabiania strat, jednak ich pościg zakończył się niepowodzeniem – mimo bramki kontaktowej zdobytej przez Piotra Wardzyńskiego.
FC Patriot wygrał ostatecznie 2:1, opuszczając strefę spadkową. Bad Boys, mimo ambitnej postawy, wciąż tracą trzy punkty do bezpiecznej lokaty.
Mecz FC Vikersonn – Mikstura zapowiadał się na trudną przeprawę dla gości, którzy stawali naprzeciw niepokonanemu od dziesięciu spotkań liderowi 4. ligi.
Już od pierwszych minut FC Vikersonn narzucił swoje tempo. W ciągu trzech minut gospodarze zdobyli dwa szybkie gole – na listę strzelców wpisali się Ivan Vovk i Slawik Tuymkiw. Po kilku nieudanych akcjach z obu stron, swój moment miał bramkarz gospodarzy – Maksym Shchur – który efektownym, kozłującym strzałem z okolic środka boiska trafił do siatki, podwyższając prowadzenie. Mikstura próbowała wrócić do gry, ale znakomita forma Shchura między słupkami skutecznie im to utrudniała. Tymczasem Vikersonn bezlitośnie wykorzystywał kontrataki – czwartą bramkę zdobył ponownie Tuymkiw. Goście odpowiedzieli niemal natychmiast – indywidualną akcję wykończył Filip Junowicz, dając swojej drużynie sygnał do walki i ustalając wynik pierwszej połowy na 4:1.
Drugą połowę lepiej rozpoczęła Mikstura. Goście ruszyli agresywnie do ataku, szukając bramki kontaktowej. Niestety dla nich – po jednej z akcji to gospodarze podwyższyli prowadzenie, a do siatki trafił Yevhen Syrotiuk. Chwilę później nadzieję w szeregach Mikstury podtrzymał Jakub Ziemski, popisując się ładnym półwolejem. Mecz wciąż był intensywny, ale finalnie to FC Vikersonn okazał się skuteczniejszy. Gola na 6:2 zdobył Yurii Rubinski, a końcówka to już absolutna dominacja lidera. Rubinski dołożył kolejne trafienie, a wynik spotkania na 10:2 ustalili jeszcze Syrotiuk oraz Vadym Butenko.
To spotkanie tylko potwierdziło, że triumfatorzy nie mają zamiaru zwalniać tempa i pewnym krokiem zmierzają po mistrzostwo. Mikstura mimo walki, musiała uznać wyższość rywala i będzie musiała szukać punktów w kolejnych meczach.
Bardzo ciekawe spotkanie rozegrano w czwartej lidze, gdzie zmierzyły się zespoły mające realne aspiracje medalowe. Team Ivulin, po zwycięstwie z Miksturą, liczył na kolejne trzy punkty w starciu z zawsze groźnymi Sportowymi Zakapiorami. Od pierwszego gwizdka oglądaliśmy dynamiczne akcje z obu stron, świetne interwencje bramkarzy i walkę o każdy centymetr boiska.
Po jednej z pozornie niegroźnych sytuacji to gospodarze objęli prowadzenie, ale radość nie trwała długo – Zakapiory szybko doprowadziły do wyrównania. Choć okazji po obu stronach nie brakowało, więcej bramek w tej części gry już nie padło. W ofensywie gości wyróżniał się Daniel Lasota, który dobrze przytrzymywał piłkę i regularnie stwarzał zagrożenie pod bramką Ivulina. Tuż przed końcem pierwszej połowy po kontrze faulowany został Anton Łahviniec, a arbiter ukarał Pawła Groszkowskiego żółtą kartką. Do przerwy mieliśmy remis 1:1.
Druga połowa rozpoczęła się od gry gości w osłabieniu. Mimo to Zakapiory miały swoją szansę, ale Lasota poślizgnął się w kluczowym momencie, a sędzia nie dopatrzył się faulu. Team Ivulin ruszył z kontrą i wyszedł na prowadzenie 2:1. Zakapiory szybko odpowiedziały golem wyrównującym, a chwilę później świetną akcją popisał się Groszkowski – przebiegł z piłką ze swojej połowy i mocnym strzałem dał prowadzenie 3:2.
Team Ivulin nie zamierzał się poddawać. Długo budowane akcje przyniosły efekt – piękne uderzenie w okienko autorstwa Arsienija Vanickiego ponownie wyrównało stan meczu. W końcówce jednak to gospodarze byli skuteczniejsi – trzy trafienia z rzędu przesądziły o losach meczu. Robert Lach zdołał jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale ostatecznie Team Ivulin wygrał 6:4.
Brawa dla obu ekip za świetne, ofensywne widowisko.
Po dwóch słabszych występach Rock'N Roll liczył na przełamanie w starciu z ostatnią drużyną w tabeli – Wiecznie Drugimi. Po udanej rundzie jesiennej, forma zespołu Artura Chernenko wiosną była rozczarowaniem, dlatego mecz z ekipą mającą zaledwie 4 punkty na koncie traktowano jako obowiązkowe zwycięstwo.
Spotkanie jednak rozpoczęło się zaskakująco. To goście lepiej weszli w mecz, szybko wyrównali straty po pierwszym golu gospodarzy i przez chwilę sytuacja na boisku była nerwowa. Dopiero w końcówce pierwszej połowy Rock'N Roll wrzucił wyższy bieg i do przerwy prowadził już 4:1.
Druga połowa to już całkowita dominacja zespołu w żółtych strojach. Gospodarze nie dali rywalom żadnych szans, dorzucając kolejne pięć bramek i kończąc mecz wynikiem 9:1.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje ofensywne trio: Puna (4 bramki i 1 asysta), Voronov (hat-trick), oraz Rakhmail (1 gol i 1 asysta). Również bramkarz Roman Boichenko rozegrał świetne zawody, broniąc kilka trudnych strzałów i zachowując czyste konto w drugiej połowie. Choć wynik może sugerować deklasację, Wiecznie Drudzy mieli kilka okazji, by zmniejszyć straty, ale brak skuteczności i świetna postawa golkipera gospodarzy uniemożliwiły zdobycie kolejnych bramek.
Rock'N Roll wraca na właściwe tory i wciąż pozostaje w ścisłej czołówce ligi, natomiast zespół Wiecznie Drugich musi szukać punktów gdzie indziej – na chwilę obecną różnica do bezpiecznego miejsca jest nadal znacząca.
Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby nie kontuzja Filipa Pacholczaka. Zawodnik gospodarzy musiał opuścić boisko już w pierwszych minutach spotkania, co sprawiło, że Szmulki dysponowały tylko dwoma rezerwowymi. Do tego momentu remisowały z faworyzowanym BJM Development 1:1, ale zanim zdążyły się otrząsnąć po stracie kluczowego gracza, na tablicy wyników było już 1:3.
Później jednak zawodnicy Szmulek Warszawa zaczęli grać lepiej – zdobyli bramkę kontaktową na 2:3, a ostatnie 10 minut pierwszej połowy toczyło się w wyrównanym tempie. Obie drużyny miały swoje okazje, jednak gospodarze grzeszyli niedokładnością, a po stronie gości świetnie spisywał się Karol Dębowski. Do przerwy więcej goli nie padło, ale za to druga połowa wynagrodziła kibicom brak bramek – zobaczyliśmy aż siedem trafień.
Był to prawdziwy piłkarski thriller, przypominający bokserski pojedynek – żadna ze stron przez długi czas nie potrafiła odskoczyć na bezpieczną przewagę. Pierwsze trafienie po przerwie zanotował najlepszy tego dnia na boisku Olivier Aleksander, jednak gospodarze odpowiedzieli golami Kacpra Pacholczaka i Kuby Marciniaka, doprowadzając do remisu 4:4.
W końcówce jednak inicjatywę przejęli goście. Najpierw zdobyli dwa gole, wychodząc na dwubramkowe prowadzenie. Gdy Szmulki odpowiedziały kontaktowym trafieniem, BJM Development szybko rozwiało wszelkie wątpliwości – dołożyli siódmego gola i przypieczętowali zwycięstwo. Mimo świetnej postawy Karola Dębowskiego, Szmulki Warszawa przegrały z faworyzowanym rywalem 5:7.
Gospodarze spadli do strefy zagrożonej, ale jeszcze nie wszystko stracone – do bezpiecznego miejsca tracą zaledwie dwa punkty, a tuż po świętach zmierzą się z bezpośrednim rywalem, Miksturą. Do miejsca premiowanego grą w Pucharze Ligi Fanów brakuje im czterech oczek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)