Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 11 Liga
Chcąca opuścić „czerwoną” strefę drużyna Joga Bonito mierzyła się z KS Lipinki Łużyckie. Mecz dobrze się rozpoczął dla gości, którzy już w 3 minucie wykorzystali brak nominalnego bramkarza u rywali i objęli prowadzenie. Mimo straconej szybko bramki gospodarze prawie przez całą pierwszą połowę dobrze się bronili i kreowali akcje bramkowe. Wyrównana gra przeplatana kontratakami obu zespołów była miła dla oka. Dopiero ostatnie dwie minuty pierwszej połowy ustaliły wynik na trzybramkowe prowadzenie Lipinek Łużyckich. Kiedy po przerwie zawodnicy wrócili na boisko między słupkami gospodarzy stanął Patryk Wąsowski, który zajął swoją przypisaną pozycję. Mimo to rywale szybko podwyższyli swój stan posiadania o kolejnego gola, który okazał dla nich się ostatnim, w tym meczu. Joga Bonito, a dokładniej Mati Musaew zdobył hat-tricka dzięki podaniom od kolegów, dając nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Jedna bramka różnicy sprawiła, że mecz nabrał jeszcze bardziej na swojej atrakcyjności. Obie drużyny grały odważnie unikając błędów w obronie. Pomimo ofensywnej gry przez ostatnie siedem minut nie zobaczyliśmy już żadnego gola i KS Lipinki Łużyckie cieszyły się z wygranej 4:3. Gospodarze pozostali w strefie spadkowej, lecz mają cały czas szanse na jej opuszczenie. Goście natomiast awansowali na piątą pozycję i są w gronie drużyn z szansami na najniższy stopień podium.
Zdecydowanym faworytem w spotkaniu FC Wombaty z Borowikami było goście, którzy cały czas liczą się w walce o medale i awans do wyższej ligi. Gospodarze natomiast do tej pory zdobyli tylko trzy punkty i zamykają ligową stawkę. Lepiej w mecz weszli faworyci, którzy już w 4 minucie otworzyli wynik. W kolejnych minutach bardzo dobrze spisywali się golkiperzy obydwu zespołów, przez co na kolejne trafienie czekaliśmy do końcowych minut premierowej części. Najpierw prowadzenie podwyższyli goście, a chwilę potem bramkę kontaktową zdobyli zawodnicy Wombatów. Ostatnie słowo w tej części meczu należało do gości, którzy strzelając bramkę na 3:1 ustalili wynik pierwszej połowy. Druga część meczu zaczęła się od bardzo mocnego uderzenia Borowików, którzy w pięć minut zdobyli trzy bramki. Sprawiły one, że mający wysokie prowadzenie goście mniej uwagi poświęcali obronie i dzięki temu spotkanie bardzo się otworzyło. Zarówno jedna, jak i druga drużyna często przedostawała się w pole karne rywali i byliśmy świadkami sporej ilości bramek. Na trzy gole zespołu Wombatów rywale odpowiedzieli pięcioma trafieniami i mecz zakończył się hokejowym wynikiem 4 do 11 dla gości. Zespół Borowików do zwycięstwa poprowadził duet Anishchenkov - Jankowski, który wspólnymi siłami zdobyli pięć bramek i zanotowali sześć kluczowych podań. Porażka drużyny FC Wombaty sprawiła, że zespół ten stracił matematyczne szanse na utrzymanie i sezon zakończy na miejscu spadkowym.
Chyba nieco więcej spodziewaliśmy się po graczach KS Centrum, którzy nadal liczą się w walce o medale, w starciu z Red Rebels. W pierwszej połowie nie oglądaliśmy zbyt wielu okazji strzeleckich, a gdy już do takich dochodziło, to na posterunku byli bramkarze obu ekip. Jedyną bramkę dla gości w tej części meczu zdobył Hemra Gurbanow, który po podaniu od własnego golkipera popisał się potężnym płaskim uderzeniem. Po zmianie stron to nadal międzynarodowy kombinat graczy dominował na boisku, a swoją klasę pokazywał zdobywca jedynego gola w pierwszej odsłonie, czyli Hemra Gurbanow. Atletyczny napastnik Red Rebels najpierw asystował przy bramce Iwana Markowicza, a następnie po raz drugi w tym meczu wpisał się na listę strzelców po podaniu Azamata Bazarowa. Młodzi gracze z Centrum obudzili się dość późno, ale bardzo efektownie, gdy po świetnie wykonanym rzucie wolnym przez Jakuba Bembasa przełamali strzelecką niemoc i mieliśmy 1:3. Niesamowity tego dnia był jednak Hemra Gurbanow, którego strzał pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie gości na 1:4. Ten sam gracz bardzo ładnie rzucił piłkę z autu, a ta trafiła w okolice dobrze ustawionego Alty Jakubowa, który bez wahania mocnym strzałem wpisał się na listę strzelców. W końcówce meczu goście nieco stracili skupienie w formacji defensywnej, co skrzętnie wykorzystali gospodarze, a konkretnie Maciek Ciołek, który wykorzystał podanie Jakuba Bembasa, a także Stanisław Wojda, który nie zmarnował celnego podania od Gustawa Kowalskiego. Niestety, KS Centrum nieco za późno zabrało się za odrabianie strat i ostatecznie przegrało to spotkanie 3:5. Zawodnikiem meczu został Hemra Gurbanow, który brał udział przy wszystkich pięciu golach dla swojego zespołu!
Niesamowicie zacięte i obfitujące w zwroty akcji spotkanie na szczycie 11. ligi miało miejsce w starciu FC Torpedo z liderem tabeli, czyli Złączonymi. Gospodarze zupełnie przespali początek meczu, pozwalając rywalom dość szybko wyjść na wysokie prowadzenie 0:4. Pierwsze dwie bramki to popis Mariusza Niedźwiadka, który najpierw pokonał bramkarzy rywali strzałem w krótki róg, a następnie nie dał szans gościom płaskim uderzeniem po prostopadłym podaniu Łukasza Zapolskiego. Bramka na 0:3 to popis etatowego snajpera Złączonych, czyli Piotra Gipsiaka, który po podaniu Marcina Sandomierskiego ładnym strzałem wpisał się na listę strzelców. Strzelecką passę gości kontynuował Michał Fijałkowski. Gracze gospodarzy ocknęli się na szczęście jeszcze w pierwszej połowie i po golach Maksyma Marchenko oraz Oleksandra Tovchyhy ustalili wynik pierwszej połowy na 2:4. Świetny moment gry rozpoczął Kyryło Kud, który najpierw był autorem asysty przy drugim golu dla swojego zespołu, a następnie zaliczył fantastyczny okres, strzelając dwie bramki i doprowadzając do stanu 4:4. W kolejnych minutach oglądaliśmy wymianę ciosów na boisku i rollercoaster z wynikiem, gdyż najpierw gola na 4:5 zanotował Piotr Gipsiak, a następnie to gracze FC Torpedo przejęli inicjatywę i po golach Władysława Seriejewa oraz Maksyma Marchenko wyszli na prowadzenie 6:5. Szczególnie ostatnia z wymienionych bramek jest godna uwagi, gdyż fantastyczną akcję zespołową przeprowadzili praktycznie wszyscy piłkarze FC Torpedo, a świetną kontrę golem zwieńczył wspomniany Maksym Marchenko. Gdy po podaniu Jewheniija Vasylchenko gola na 7:5 zdobył Kyryło Kud, ławka rezerwowych drużyny Andrzeja Barana eksplodowała radością, gdyż do końca meczu zostały już wówczas niecałe dwie minuty. Co prawda w odpowiedzi bardzo ładnie wykonanym rzutem wolnym popisał się Piotr Gipsiak, ale ostatnie słowo należało do ukraińsko-białoruskiej ekipy, a konkretnie do Aleksandra Tovchyhy, który ustalił wynik tego bardzo ciekawego spotkania na 8:6. Bohaterem meczu został Kyryło Kud, który swoją postawą na przełomie dwóch połów spotkania odwrócił losy meczu, a ostatecznie zakończył zawody z hattrickiem oraz asystą na koncie.
W jedenastej lidze jesteśmy już na finałowym etapie wyścigu o tytuł mistrzowski. W grze pozostały realnie tylko dwa zespoły, które niedługo czeka bezpośrednie starcie. Wśród nich znajduje się zasłużona (na boiskach Ligi Fanów) ekipa FC Melange, która stanęła w tym roku przed historyczną szansą zakończenia rozgrywek na podium. Do starcia z ekipą Złączonych pozostało co prawda jeszcze trochę czasu, a bezpośrednio przed samym pojedynkiem przyszło im się zmierzyć z dziewiątym w tabeli Broke Boys. Pierwsi na listę strzelców wpisali się goście, którzy za sprawą trafienia niezawodnego Łukasza Słowika objęli prowadzenie. Radość nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ rywale z Ukrainy zdołali relatywnie szybko doprowadzić do wyrównania. Mimo tak niefortunnego zbiegu wydarzeń, gracze w pomarańczowych strojach potrafili przed przerwą odwrócić losy spotkania i kolejny raz wyprowadzić zabójczą kontrę, która zakończyła się bramką. Druga część spotkania utwierdziła nas w przekonaniu, że to właśnie FC Melange był ekipą o wiele lepszą. Najpierw do bramki strzeżonej przez Artura Shauliuka trafił Jakub Sotomski. Następnie wynik rywalizacji pięknym strzałem ustalił niezawodny Łukasz Krysiak. Dzięki temu to właśnie ligowi potentaci mogli cieszyć się z kolejnych, jakże cennych trzech punktów, po wygranej 1:4. Dzięki niej Łukasz Słowik i spółka w spokoju mogą wyczekiwać pojedynku z ekipą Złączonych. Rywale natomiast muszą obejść się smakiem, pozostając w oczekiwaniu na swoje kolejne szanse.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)