Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 3 Liga
W konfrontacji WKS Bęgal z Hiszpańskim Galeonem spodziewaliśmy się zaciętej rywalizacji. Co prawda ci drudzy przystępowali do gry bez Mikołaja Zakrenta, to jednak byli tutaj minimalnym faworytem, choćby z racji tego, że w sezonie zasadniczym Ligi Fanów grają jednak trochę wyżej. Początkowo nie miało to jednak wpływu na to, co widzieliśmy na boisku. Bardziej podobał nam się WKS Bęgal, który nie dość że dość szybko wyszedł na prowadzenie, to jeszcze przez 3 minuty grał w przewadze, ale nie potrafił zrobić z niej użytku. Gdy siły się wyrównały, to powoli, acz skutecznie do głosu zaczęli dochodzić gracze Galeonu. Bramkę na 1:1 zdobył Khazar Narimanli, debiutujący w nowych barwach, na którego chłopaki bardzo liczyli. I trzeba przyznać, że Khazar był bardzo widoczny, chociaż czasami wybierał zbyt indywidualne rozwiązania. Gol zdobyty przez tego gracza ustalił wynik pierwszej połowy, natomiast na starcie drugiej mieliśmy powtórkę z rozrywki. Znów ciut lepiej wyglądał Bęgal, który wyszedł nawet na dwubramkowe prowadzenie! Sytuacja z perspektywy przegrywających zrobiła się zła, natomiast Galeon najwyraźniej potrzebował takiego impulsu, by znowu zacząć grać lepiej. Ta ekipa wyraźnie podkręciła tempo, tworzyła sobie mnóstwo okazji, lecz długo brakowało jej skuteczności, albo na jej drodze stawał Emil Łebski. Golkiperowi WKS Bęgal w sukurs przychodził też słupek, który wielokrotnie ratował go z opresji. Szczęście nie mogło jednak trwać wiecznie. Maciej Kakowski i spółka najpierw zmniejszyli straty, potem doprowadzili do remisu, aż wreszcie za sprawą Jacka Fijałka zdobyli gola na wagę trzech punktów. Radość była spora, rywal okazał się bardzo wymagający, chociaż naszym zdaniem, gdyby tutaj skończyło się podziałem punktów, to nikomu wielka krzywda by się nie stała. Jeśli jednak prowadzisz 3:1 i przegrywasz, to pretensje możesz mieć tylko do siebie…
Co to było za spotkanie! Mecz 1. kolejki pomiędzy ekipami z 3. ligi letniej obfitował w niespodziewane zwroty akcji. Rozpoczął się niewinnie bardzo solidną grą obu ekip. Drużyny kreowały sobie ciekawe okazje, dochodząc do sytuacji bramkowych, jednak na zmianę rezultatu przyszło nam czekać do 7. minuty spotkania, kiedy to Kurylo Kud płaskim strzałem spoza pola karnego pokonał bramkarza rywali. Strata bramki kompletnie wybiła z rytmu drużynę Weiti, którzy na dobrych kilka minut oddali rywalom pole gry. W 17. minucie prowadzenie podwyższył Oleh Ilnytskyi, który w pełnym biegu ładnie opanował piłkę i strzałem po długim słupku umieścił piłkę w siatce. Radość z dwubramkowego powadzenia nie trwała długo, gdyż dwie minuty później po wygranym pojedynku 1 na 1 bramkę kontaktową zdobył Wiktor Ciołek. Gospodarze poszli za ciosem i jeszcze przed przerwą wyrównali wynik spotkania, a piłkę do pustek bramki umieścił ponownie Wiktor. W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie i dalej oglądaliśmy bardzo wyrównany pojedynek. Drużyny zagrały zdecydowanie lepiej w ofensywie i na minutę przed końcem meczu mieliśmy wynik aż 7:6 dla Torpedo, jednak nie do powstrzymania w tym spotkaniu był po raz kolejny Wiktor, który w ostatniej akcji meczu świetnym strzałem z lewej nogi wywalczył dla swojej drużyny 1 punkt, tym samym kompletując aż 5 bramek w cały. meczu. Wiktorowi gratulujemy wyróżnienia w szóstce kolejki, jak i zdobycia MVP ligi. Zaś Torpedo pozostaje z niesmakiem, gdyż byli zaledwie kilka sekund od upragnionych 3 punktów na inaugurację Ligi Letniej. Premierowego zwycięstwa będą musieli poszukać w najbliższą niedzielę.
W ligach amatorskich zwykle panuje zasada, że zdjęcia drużynowe najlepiej jest robić na 1.kolejce. Dlaczego? Bo to zwykle wtedy zespoły mają najliczniejszą kadrę – później nie jest już tak dobrze. Kłam tej teorii zadała w niedzielę drużyna Gentleman Warsaw Team. Jakub Augustyniak i spółka na swój pierwszy mecz w lidze letniej przyjechali bez zmian… To nie wróżyło najlepiej, aczkolwiek na tamten moment nie stanowiło to jeszcze wielkiego problemu, bo wówczas nie wiedzieliśmy co prezentuje przeciwnik. Bejern to absolutny debiutant w Lidze Fanów i nie sposób było przewidzieć, czy wykorzysta braki kadrowe w obozie rywali, czy też będzie to klasyczny mecz na wyniszczenie. Szybko się jednak okazało, że doświadczymy bardzo jednostronnego pojedynku. Tak naprawdę, to wystarczyło nam, by gracze Bejernu wymienili kilka piłek i już wiedzieliśmy, jak to się wszystko skończy. Nasze obawy (bo jednak wolimy oglądać wyrównane mecze) okazały się słuszne. Debiutanci zmietli w pył Gentlemanów i każdy może sobie łatwo wyobrazić, jak przebiegała ta potyczka. Toczyła się ona pod absolutną kontrolą późniejszych zwycięzców i tak naprawdę niewiadome były dwie – jaka duża będzie różnica bramek i czy Gentlemanom uda się cokolwiek strzelić. Ostatecznie skończyło się na wyniku 11:1, a gdyby nie Jakub Augustyniak, który odbił mnóstwo piłek, to tutaj mogło być nawet dwukrotnie wyżej. Można powiedzieć, że jak na nazwę swojej drużyny przystało, ekipa Gentleman Warsaw Team w sposób bardzo dżentelmeński przywitała Bejern w naszej lidze. Rozłożyła mu wręcz czerwony dywan, ale mamy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach da sobie większe szanse na podjęcie rękawicy, przyjeżdżając w troszkę lepszym zestawieniu. Natomiast co do triumfatorów, to prawdę mówiąc – ciężko ich ocenić na tle rywala, który miał tak duże problemy. Ale mimo wszystko podobała nam się dyscyplina w tej ekipie, jest tutaj kilku graczy jak Filip Pławiak czy Tomek Skórka, którzy będą grali pierwsze skrzypce, natomiast reszta zespołu będzie po prostu pomagała swoim liderom. Za wcześnie jest jednak dywagować, do czego to może wystarczyć, bo prawdziwa weryfikacja ich potencjału dopiero nastąpi.
Mecz 3. ligi na boiskach AWF, w którym to obie drużyny miały zaliczyć swój ligowy debiut. W pierwszych minutach spotkania żadna z drużyn nie była w stanie zdominować rywala. KS Centrum utrzymywało się częściej przy piłce rozgrywając od tyłu, jednak nie przełożyło się to na żadną konkretną sytuację na początku spotkania. Wynik w 12. minucie otworzył gracz gospodarzy – Łukasz Skwarnik, który mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi. Atmosfera na boisku zagęszczała się, czego skutkiem było kilka upomnień od sędziego dla graczy obu ekip. Na przerwę to gospodarze schodzili z minimalną przewagą 2:1. Po zmianie stron ze zdwojoną siłą na rywala ruszyło KS Centrum. Dzięki dwóm szybkim trafieniom, najpierw Morusa, a następnie Tomali, dało im prowadzenie 2:3. Tempo spotkania w drugiej połowie zdecydowanie wzrosło. BRD Dynamit za wszelką cenę i to jak najszybciej chciało doprowadzić do remisu. Udało się to po pewnym strzale Adriana Kloskowskiego w górny róg bramki. Gospodarze objęli prowadzenie za sprawą samobójczego trafienia gości. KS Centrum do samego końca chciał ugrać choćby 1 punkt, co było widać po ilości brakowych sytuacji w ostatnich 5 minutach spotkania. Na ustalenie końcowego wyniku trzeba było czekać do ostatniej akcji, kiedy to przy linii świetnie rywala ograł Maciej Wiśniewski, a następnie wyłożył piłkę jak na tacy Adrianowi Kloskowskiemu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:3, a my nie możemy się doczekać kolejnych meczów w wykonaniu tych ekip.
W inauguracyjnej kolejce trzeciej ligi zmierzyły się ze sobą ekipy ukraińskiego Legionu oraz AFC Niezłomni. Przebieg spotkania był dość jednostronny, jednakże nie obyło się bez piłkarskich emocji. Gospodarze od samego początku kontrolowali pojedynek, nadając warunki gry. Strzelanie rozpoczął relatywnie szybko kapitalny tego dnia Ilia Kopyl, który później niejednokrotnie przyprawiał bramkarza rywali o ból głowy. Następnie wynik podwyższył Vladyslav Barabash, który po solowej akcji pokonał Krzysztofa Okonia. Goście zdołali co prawda zdobyć w pierwszej części bramkę kontaktową, ale w zestawieniu z dominacją rywala nie miało to dużego wpływu na przebieg spotkania, co zaowocowało pewnym prowadzeniem do przerwy 6:2. Druga część tego pojedynku była bardzo podobna. Pewna gra Legionu, przeplatała się z krótkimi okresami przewagi Niezłomnych. Mimo usilnych prób, pogoń zespołu gości za lepiej dysponowanym rywalem zakończyła się przy wyniku 6:4. W tym momencie do głosu ponownie doszedł kapitalny snajper gospodarzy z Ukrainy, Ilia Kopyl. Gracz oznaczony numerem 23 zdobył tego dnia aż sześć bramek, co spotkało się z uznaniem organizacji oraz nominacją do cotygodniowego wyboru ,,szóstki kolejki", czyli najlepszej drużyny danej serii gier. Finalnie rezultat spotkania był dość pokaźny. W pojedynku debiutantów, lepszy okazał się Legion, który wygrał w stosunku 10:4. Z naszej strony serdeczne gratulacje, ponieważ wynik był w pełni zasłużony.







)
)
)
)
)
)
)
)