Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 11 Liga
Rywalizację w 11 lidze rozpoczęliśmy od pojedynku Lisów Bez Polisy z Legionem UA. Ci pierwsi niezbyt dobrze weszli w nowy sezon – w pierwszych czterech meczach zdobyli zaledwie 4 punkty, co umiejscowiło ich w strefie spadkowej. Z drugiej strony goście grali w kratkę i trudno było przewidzieć, którą wersję Legionu zobaczymy. Początek spotkania należał w naszej ocenie do Legionu, który miał parę okazji do zdobycia gola, ale skutecznie bronił Krystian Załucki. Z kolei Lisy nie mogły przebić się przez szczelną defensywę oponenta i potrzebowali bramki samobójczej, by w końcu objąć prowadzenie. Potem wydarzenia potoczyły się lawinowo. Najpierw żółtą kartką ukarany został jeden z zawodników Legionu i tuż przed końcem kary Konrad Prządka strzałem z dystansu podwyższył na 2:0. Następnie Damian Borkowski bezpośrednio z rzutu rożnego(!), trafił na 3:0 i wydawało się że właściwie jest po meczu, a Lisy będą tylko dokładać kolejne trafienia. Legion przebudził się tuż przed końcem pierwszej części ustalając wynik do przerwy na 3:1. Druga część przybrała dość niespodziewany obrót, bo zamiast kolejnych bramek Lisów, obserwowaliśmy jak Legion zaczął odrabiać straty i to z nawiązką, gdy Dima Vysotskyi trafił na 3:4. Bylibyśmy świadkami świetnego comebacku, ale kluczowe było to, co wydarzyło się sekundy później. Legion po przejęciu piłki wychodził z kontrą na 3:5, ale zawodnik gości tak niefortunnie kopnął piłkę, że ta trafiła do pozostających z tyłu zawodników Lisów, którzy nie zmarnowali okazji dwóch na bramkarza i doprowadzili do wyrównania. To chyba nieco podłamało Legionistów, bo gospodarze postawili w końcówce kropkę nad i, zdobywając zwycięskiego gola. To był naprawdę dobry mecz, pełen zwrotów akcji, gdzie spotkały się dwa równorzędne zespoły. Remis pewnie nikogo by nie skrzywdził, ale Legion popełnił zbyt kosztowne błędy, by ugrać w tym meczu chociażby punkt.
Z samego rana o 8:00 na sektorze A zmierzyły się ze sobą Borowiki oraz Force Fusion. Zdecydowanym faworytem w tym starciu była drużyna Force Fusion. Tak jak można się było spodziewać, to ona przejęła inicjatywę od samego początku. Napastnik Ruslan Yakubiv pewnymi strzałami, dawał drużynie gości coraz wyższe prowadzenie. Na jego trafienia odpowiadał Michał Rzeczkowski, tak jak wtedy, gdy indywidualnym rajdem zdobył - jak się później okazało - jedyną bramkę w pierwszej połowie dla swojej ekipy. Wynik do przerwy to 1:3. Druga część spotkania, a szczególnie jego końcówka to koncert strzelecki Force Fusion. Prowadzący najpierw stopniowo wchodzili na coraz wyższe prowadzenie, co zdemobilizowało Borowików, których chęć do gry spadła niemal do zera. Gracze Force Fusion świetnie to wykorzystali i zakończyli mecz wygraną 8:2.
W 5. kolejce 12. Ligi Fanów FC Astana, zajmująca 3. miejsce w tabeli z 9 punktami, zmierzyła się z drużyną ze strefy spadkowej - Furduncio Brasil II. Pierwsza połowa była zacięta, jedni i drudzy starali się przejąć inicjatywę, jednak dobra gra formacji defensywnej obu drużyn sprawiła, że musieliśmy chwilę poczekać na pierwsze trafienie. FC Astana zdołała jednak objąć prowadzenie tuż przed przerwą, gdy Aidarbek oddał potężny strzał zza pola karnego, zdobywając pierwszego gola. Po zmianie stron Astana zaczęła dominować na boisku. Galenchenko podwyższył na 2:0, po doskonałym podaniu od Diasa, który wyłożył piłkę na pustą bramkę. Drużyna gospodarzy kontynuowała ofensywę, zdobywając kolejnego gola i prowadząc już 3:0. Furduncio Brasil II próbowało odpowiedzieć, a Biro zmniejszył stratę, strzelając gola na 3:1, natomiast chwilę później stracili bramkę na 4:1. Furduncio II nie zamierzało się poddawać, a Kroeger wykorzystał błąd bramkarza rywali, strzelając na 4:2. Ostateczny wynik ustalił jednak Galenchenko, który po asyście Aidarbeka zdobył swoją drugą bramkę w meczu, ustalając wynik na 5:2. FC Astana zaprezentowała ofensywny futbol i pewnie zdobyła trzy punkty, umacniając swoją pozycję w czołówce tabeli.
W 5. kolejce zmagań Shitable pewnie pokonało Boiskowy Folklor 6:1, kontynuując swoją drogę w górę tabeli. Gospodarze, którzy mieli na koncie 2 zwycięstwa i 2 porażki, mierzyli się z drużyną zamykającą tabelę, który do tej pory nie zdobył punktu, przegrywając wszystkie swoje mecze. Spotkanie od początku przebiegało pod dyktando Shitable. Już na początku Buhtarevich otworzył wynik, wykorzystując precyzyjną asystę Ivanchenki. Chwilę później, w 13. minucie, Ivanchenko zablokował podanie obrońcy, a piłka szczęśliwie wpadła do bramki, podwyższając wynik na 2:0. Przed przerwą Kohonen strzelił na 3:0, zapewniając gospodarzom komfortową przewagę. Druga połowa to dalsza dominacja Shitable. Kohonen najpierw popisał się pięknym strzałem zza pola karnego, zwiększając przewagę na 4:0, a chwilę później Kovnat, podobnie jak Ivanchenko wcześniej, zablokował podanie obrońcy, co przyniosło gola na 5:0. Kohonen skompletował hat-tricka, strzelając z ostrego kąta na 6:0, dopełniając świetny występ swojej drużyny. Boiskowy Folklor zdołał odpowiedzieć jedynie jedną bramką w końcówce, ale nie miało to już wpływu na przebieg spotkania. Shitable pewnie wygrało 6:1, notując trzecie zwycięstwo w sezonie i umacniając swoją pozycję w tabeli, podczas gdy Boiskowy Folklor nadal pozostaje bez punktów, zmagając się z problemami w defensywie.
Bardzo podobnie sezon rozpoczęły zespoły Dżentelmenów Futbolu i Joga Bonito, którzy zdobyli odpowiednio sześć i siedem punktów i byli sąsiadami w ligowej tabeli. Od pierwszych minut obydwie drużyny ruszyły do otwarcia wyniku, jednak przez pierwszy okres pozostawali nieskuteczni. Najlepszą okazję mieli w 10 minucie gospodarze, ale piłka po ich strzale trafiła w słupek. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła i chwilę później wynik otworzyli rywale. W kolejnej akcji mogli podwyższyć swoje prowadzenie, ale tym razem oni obili poprzeczkę bramki oponentów. W końcu dopięli jednak swego, lecz Dżentelmeni pokusili się o skuteczną ripostę i ustalili wynik pierwszej połowy na 1:2. Druga część meczu ponownie rozpoczęła się od wymiany ciosów. Najpierw bramkę wyrównującą zdobyli gospodarze, jednak bardzo szybko odpowiedzieli rywale. Potem znów na wysokości zadania stanęli Dżentelmeni i na niespełna kwadrans przed końcem mieliśmy wynik remisowy. A emocje dopiero się rozpoczynały. Najpierw gry w przewadze jednego zawodnika nie wykorzystali goście. Grając w pełnych składach szansę na objęcie pierwszego w tym spotkaniu prowadzenia mieli ich rywale, którzy wykonywali rzut karny. Strzał napastnika obronił Patryk Wąsowski, ale przy dobitce był już bezradny. Było to ostatnie celne trafienie w tym meczu i po pełnym zwrotów akcji spotkaniu trzy punkty zdobywają zawodnicy Dżentelmenów Futbolu. Joga Bonito, chociaż prowadziła przez większość spotkania, zeszła z boiska jako pokonana.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)